Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Kropidło 2 » Giordano Bruno – sumienie Kościoła, papieża i jego… wiernych!
Giordano Bruno – sumienie Kościoła, papieża i jego… wiernych! czwartek, 16 Luty 2012, godz. 23:48

Urodził się w w 1548 roku, w Nola — małym miasteczku pod Neapolem. W wieku 15 lat przystąpił do zakonu dominikanów, gdzie poznał filozofię starożytną i średniowieczną oraz nauki Kopernika, ale rok wcześniej nauczał papieża mnemotechniki, a w roku 1572, już jako kapłan, zadedykował papieżowi swoją pierwszą książkę, zatytułowaną „Arka Noego”. Nie miał jeszcze 30. lat jak został doktorem teologii. Jednak im bardziej wgłębiał się w papieskie „nauki”, tym większe pojawiały się u niego wątpliwości dotyczące dogmatów wiary. W rezultacie bliżej mu było do Erazma z Rotterdamu niż do nauk kościelnych. Jego wierzenie rozumem, jakże obce wszystkim rozumującym przez wieki wiarą spowodowało, że już w roku 1576 oskarżono go o herezję. Postawiono mu prawie 130 zarzutów.
Co Mu pozostało? Oczywiście… ucieczka.
Przez Genuę, Wenecję dotarł do Genewy, gdzie w padł w łapy kalwinów. Ci najpierw Go uwięzili, ale potem wygonili ze Szwajcarii, nie troszcząc się o Jego dalsze losy. W czasie swojej dalszej tułaczki nauczał w Tuluzie, Awinionie i w Paryżu. Tam przedstawiono Go nawet Henrykowi III. W 1583 roku Bruno udał się w swoją dalszą wędrówkę, do Londynu. I to tam napisał swoje największe dzieła.
Jednak nie czuł się tam chyba dobrze, bo w 1585 roku wrócił do Włoch. W Wenecji nauczał swojego zdrajcę – Patrycjusza Moceniga. To po jego denuncjacji wpadł w łapska inkwizycji. Stanął przed sądem w Wenecji. Zarzucono Mu herezję, błędność teorii o wielości systemów słonecznych i nieskończoności świata.
Ale Bruno, aby się bronić przed ciemnotą i okropnościami kościoła, odwołał swoje teorie oraz przyznał się do błędu… To jednak nie zadowoliło mściwego papieża. Zażądał wydania heretyka, aby potem więzić go w kryminałach inkwizycji przez długie siedem lat.
To te lata, spędzone w więzieniu sprawiły, że Bruno nie tylko nabrał pewności co do swoich teorii, ale i to, że kiedy ponownie postawiono Go przed sądem inkwizycji, nie tylko niczego już nie odwołał, ale wręcz – jeszcze dobitniej – potwierdził swoje naukowe teorie.
Wyrok musiał więc zapaść tylko jeden: śmierć!
Kiedy go wysłuchał, rzekł do swoich oprawców: „… Wy, którzy mnie skazujecie, bardziej być może boicie się tego wyroku niż ja”.
17 lutego 1600 roku, na Campo di Fiori, rzymskim placu kościelnych kaźni, już na stosie Bruno zakpił sobie zarówno z inkwizycji jak i samego papieża…
Nie tylko odsunął krzyż, uznając go za nic nie znaczący przedmiot do pośredniczenia w swojej łączności ze wszechświatem, ale nie wydał też żadnego jęku i nie okazał oczekiwanego przez papieża strachu!
I tak Kościół katolicki spalił na stosie wielkiego szesnastowiecznego humanistę!
Człowieka nauki, obnażającego prawdę o niedorzecznych kościelnych dogmatach i samym papieżu!
Oddał swoje życie za niesubordynację wobec najwyższych czynników władzy kościelnej.
Wszak Giordano Bruno odrzucał… objawienie, grzech pierworodny, a także boskość Jezusa, którego uważał za zwykłego śmiertelnika wspomaganego przez Boga w swoich rewolucyjnych poczynaniach.
Nadto biblijne przypowieści uznawał za konfabulacje równe mitom greckim i rzymskim.
Ale to jeszcze nie najcięższe zarzuty, które stawiano Bruno. Uważał bowiem, że Bóg jest właściwy zjawisku wszechświata i materii dającej jej życie. Właściwy, bo skoro świat jest nieskończony — to druga nieskończoność nie może istnieć równolegle do pierwszej. Dlatego głosił, że Bóg i wszechświat to ta sama substancja, jak… przyczyna i skutek! A to przecież do dzisiaj nie godzi się z niczym nie potwierdzonymi dogmatami urzędników pana Boga, którzy do dalej uważają za herezję pogląd o nieskończoności świata i wielości światów… Którą to teorię Bruno oparł na pracach Mikołaja Kopernika. Niestety, zgubiło Go, że poszedł o krok dalej od polskiego astronoma. Wszak Kopernik twierdził, że centrum skończoności świata stanowi Słońce. Bruno tę teorię, popieraną przez papiestwo podważał twierdząc, że człowiek zna tylko skończoną część wszechświata, ponieważ operuje głównie pojęciami skończonymi, a ograniczenie ludzkiego poznania nie ogranicza samego świata. Nie godził się również z faktem, że centrum wszechświata jest Słońce, które uznawał za jedną z wielu podobnych do siebie gwiazd. I dzisiaj tę teorię jednoznacznie potwierdzają astronomowie.
Nie możemy zapomnieć również, że ten wielki myśliciel był niewygodny dla kościelnych dygnitarzy także dlatego, że potępił prawie całkowite wymordowanie z rozkazu papieża, Indian. Otwarcie mówił że lepiej, żeby Indian w ogóle nie odkryto, bo „… doszło do zakłócenia spokoju innych ludów, gwałcenia ojczystych bóstw różnych krajów, mieszania tego, co troskliwa natura rozróżniła, podwojenia gwoli zyskom z handlu wszelkich niedostatków, dodawania do wad jednego pokolenia błędów drugiego i rozpowszechniania przemocą nowych głupstw oraz zaszczepiania niesłychanych niedorzeczności tam, gdzie ich dotąd nie było, głosząc w końcu, że ten mądrzejszy, kto silniejszy, i wskazując nowe sposoby, narzędzia i sztukę tyranii i wojennego zabijania się.”.
Bruno potępiał także wszelkie ograniczenia: materialne, duchowe oraz – do dzisiaj obowiązujący również w Polsce – przymus religijny, który w XVII wieku był tak powszechnym, jak dzisiaj nawoływanie papieża do pozorowanej religijnej tolerancji.
Przez kolejne wieki z papieskiego nakazu był przeklętym i zapomnianym…
Dopiero w XIX, zyskał należne sobie miejsce w historii myśli ludzkiej.
Stał się symbolem wolnomyśliciela zamordowanego za poglądy!
Co nie zmienia faktu, że jeszcze w ostatnim wydaniu kościelnego Indeksu ksiąg zakazanych z 1948 roku, figurują Jego dzieła. Te, którymi mówi do nas, że „… kto chce w prawidłowy sposób rozumować powinien umieć się odzwyczaić od przyjmowania czegokolwiek na wiarę. Przyzwyczajenie się do wierzenia jest największą przeszkodą poznania.”!
Wspomnijcie więc, ile razy apelowałem do Was, abyście wierzyli rozumem, a nie rozumowali wiarą?
Bo tylko takie rozumowanie was wyzwoli spod jarzma papiestwa i jego zachłannych na doczesne dobra… urzędników!

W najbliższą sobotę, w samo południe, już po raz kolejny, ludzie światli, korzystający z darów rozumu i wolnej woli, uczczą kolejną, 412. rocznicę zamordowania Giordano Bruno przez Kościół katolicki, na krakowskim Rynku, u stóp pomnika Adama Mickiewicza.
Każdy może wziąć udział i zapalić znicz pamięci…
Nie zapominając, że Giordano Bruno nie był sam!
Jest symbolem tych 130. milionów istnień ludzkich, zamordowanych brutalnie przez papieskich oprawców!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT