Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » 78 lat temu…
78 lat temu… piątek, 1 Wrzesień 2017, godz. 09:16

001Mimo zapewnień Naczelnego Wodza, że „… nie odda nawet guzika od żołnierskiego munduru” oraz plakatów z hasłem „… silni! zwarci! gotowi!”, załamała się obrona wojsk polskich, okupant opanował terytorium całej Rzeczypospolitej.
Również mieszkańcy Wadowic stanęli przed nową, nieznaną rzeczywistością. Sprzeczne informacje i komunikaty powodowały masową ucieczkę tutejszej ludności cywilnej, która w przerażeniu tarasowała drogi, utrudniając przemieszczanie się wojsk polskich.
Zachowanie takie prowadziło także do licznych w tym czasie tragedii – zgrupowanie w jednym miejscu dużej liczby osób stanowiło łatwy cel dla załóg samolotów nieprzyjaciela. Już drugiego dnia niemieckiej okupacji na zatłoczonym odcinku drogi w Choczni od zrzuconych przez niemieckie samoloty bomb zginęło 40-ci osób, w tym 29 osób cywilnych.

0024 września, do opustoszałego miasta wkroczyły wojska niemieckie, witane kwiatami przez nielicznych pozostałych tu Niemców, z niecierpliwością oczekujących na… swoich. Nastąpił całkowity rozpad obowiązującego wcześniej porządku społeczno-prawnego oraz ustanie działań obowiązujących do tamtego czasu praw.
Na magistracie, szkołach i innych instytucjach powiewały flagi okupanta, a powracający, już nie do Wadowic, ale do „Wadowitz Ober Schlesien”, z bezcelowej tułaczki mieszkańcy, zapoznawali się z jego obwieszczeniami oraz komunikatami rozwieszanymi na słupach ogłoszeniowych i murach „Adolf Hitler Platz” – bo tak nazwał okupant wadowicki rynek.
009Wzywały one do oddawania broni i radioodbiorników oraz zachowania ustalonej przez okupanta „dyscypliny”. Informowały również, że za naruszenie praw okupanta i obowiązków okupowanego grozi śmierć.
Polacy po załatwieniu spraw meldunkowych, otrzymaniu dokumentów okupanta, zgłaszali się do swoich poprzednich miejsc pracy.
003Zakazem pracy objęto Żydów, została im zabroniona wszelka działalność – był to początek czekającej ich w niedalekiej przyszłości gehenny. Ostatnie dni września wzbudziły w wadowiczanach nadzieję – profesor gimnazjum, germanista Józef Titz otrzymał od niemieckiego starosty zgodę na rozpoczęcie nauki w placówce, którą jednak po zapoznaniu się z nazwiskami wykładowców i uczniów zamknięto na pozostałe lata okupacji.

Już 10 listopada 1939 roku Wadowicami wstrząsnęła tragiczna014 informacja o aresztowaniu członków pierwszej grupy konspiracyjnego podziemia. Z domu przy Alei Wolności hitlerowcy zabrali m.in. Stefana Boryczkę, Jana Dudonia i Wincentego Bałysa (projektanta odrzuconej przez Kurię polichromii kościoła), młodego utalentowanego plastyka, absolwenta wydziału rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, członka wspomnianej wcześniej grupy plastyczno-literackiej „CZARTAK II” powstałej pod patronatem poety Emila Zegadłowicza.
Aresztowani nigdy nie wrócili do swych domów, zostali rozstrzelani w Krakowie 22 grudnia 1939 roku.

007Faszyści, eliminowali wszelkie przejawy polskości – zamurowali na frontonie kościoła parafialnego tablicę poświęconą Henrykowi Sienkiewiczowi, wyrzucili księży z plebanii oraz Domu Katolickiego i zrabowali z ich pomieszczeń meble, rozbili posągi Juliusza Słowackiego i Emila Zegadłowicza w gimnazjum, podjęli /jednak nieudaną/ próbę zniszczenia figury św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus, usytuowanej do dnia dzisiejszego w jednym z okien zabudowań Karmelu i z nienawiści oraz chęci zniszczenia ducha patriotyzmu i wolności wśród wadowiczan spalili ogromny stos polskich książek na placu Papierni, z których jednak setki najwartościowszych pozycji zostały wcześniej wyniesione, uratowane przez pracujących tam prawdziwych wadowickich patriotów.
Pracownicy zakładu ogrodniczego, wybudowanego jeszcze przed wojną w Parku Miejskim, uratowali od zniszczenia, stojącą przy jednej z alejek parku, figurę Matki Bożej Królowej Korony Polskiej, poświęconą przez ks. Andrzeja Zająca, jednego z proboszczów wadowickiej parafii, wywożąc ją na czas okupacji na tut. cmentarz.
0000W listopadzie 1939 roku miasto zostało włączone do „rdzennych” ziem niemieckich – z granicą na rzece Skawie – co wiązało się z uruchomieniem pracy nowych instytucji i urzędów. W Wadowicach zjawili się wraz z rodzinami niemieccy urzędnicy, celnicy, policjanci i aby ich osiedlić należało wyrzucić wadowiczan z ich własnych mieszkań.010
W ten sposób m.in. wysiedlono mieszkańców wielu domów w mieście i prawie wszystkich mieszkańców ulicy Aleja Wolności, pozostawiając nielicznych właścicieli domów
(niezbędnych do pracy na rzecz nowo przybyłych Niemców), w ich suterenach, bądź piwnicach (m.in. rodziny: Jodłowskich, Nieciaków, Ślusarczyków). W budynku byłego Towarzystwa Upiększania Miasta Wadowic i Okolic w Parku Miejskim Niemcy pozostawili także wdowę po zmarłym przed wojną ogrodniku, Rudolfie Wyrobie, Zofię w raz z trójką dzieci zmuszając wszystkich do pracy w tamtejszych obiektach ogrodniczych. Najmłodszy z rodzeństwa w chwili wybuchu wojny miał zaledwie 11 lat.

008Pod zarząd władz niemieckich przeszły zakłady pracy, majątki miejskie i instytucje publiczne. Wyznaczono godzinę policyjną. Zakupy podstawowych artykułów pierwszej potrzeby zostały ograniczone wprowadzonymi przez okupanta kartkami żywnościowymi – w większości przypadków papierami bez pokrycia w towarze.
Na okolicznych rolników Niemcy nałożyli tzw. „obowiązek kontyngentowy”, spłacany przez okupanta także kartkami, najczęściej na alkohol. Nie wywiązanie się przez rolnika z tego obowiązku groziło wywiezieniem całej jego rodziny do obozu zagłady.
Okupant zlikwidował natychmiast wadowickie, polskie drukarnie, a pozostawione pod swoim zarządem wykorzystywał jedynie do druku publikowanych obwieszczeń i list osób rozstrzelanych.
Polaków obejmował zakaz organizowania się, korzystania z restauracji i cukierni.

Źródło: E. Wyroba, „Wadowice – Moje miasto… Historia inna niż wszystkie”, Wadowice 2003.
. . .

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT