Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » A dlaczego za Filipiakową mają płacić… mieszkańcy?
A dlaczego za Filipiakową mają płacić… mieszkańcy? piątek, 26 Kwiecień 2013, godz. 12:33

Mieszkańcy gminy zaglądający na stronę Inicjatywy Wolne Wadowice, mają dostęp do wiedzy o przegranym przez Ewę Filipiak procesie sądowym z lokalnym przedsiębiorcą.
Ponieważ sprawa od początku była nader jasna i czytelna, sam jej wynik nie jest dla mnie zaskoczeniem…
Zaskakuje mnie jednak teza podniesiona już w tytule materiału: „Burmistrz przegrała w sądzie, mieszkańcy za to zapłacą”

Autor tekstu informuje, m.in. że „… Wojewódzki Sąd Administracyjny ogłosił dziś wyrok w głośnej sprawie Pawła Kopra, członka Inicjatywy Wolne Wadowice i lokalnego przedsiębiorcy. Sprawa miała swój początek rok temu, kiedy Paweł Koper wpłacił na konto Urzędu Miejskiego opłatę za możliwość sprzedawania alkoholu na terenie gminy. Okazało się jednak, że konto uległo zmianie, lecz urzędnicy nie zaktualizowali strony internetowej urzędu. Nie robili tego od wielu lat.”.

Podaje też, iż „… Krakowski sąd orzekł, że Ewa Filipiak i jej urzędnicy nie dopełnili swoich obowiązków. Na odszkodowanie dla poszkodowanego przedsiębiorcy, którego postanowiono ukarać za działalność na rzecz lokalnej demokracji, zrzucą się wszyscy mieszkańcy Wadowic. Winna wszystkiego Ewa Filipiak nie zapłaci ani grosza.”.

A ja zapytam, dlaczego zapłacić mają mieszkańcy, a nie Ewa Filipiakowa?

Przecież od od ponad dwóch lat obowiązuje w tym kraju Ustawa z dnia 20 stycznia 2011 roku, o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa.
Ustawa określająca zasady odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych wobec Skarbu Państwa, jednostek samorządu terytorialnego lub innych podmiotów ponoszących odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu władzy publicznej, za działania lub zaniechania prowadzące do rażącego naruszenia prawa oraz zasady postępowania w przedmiocie takiej odpowiedzialności.

Mówiąc wprost, jest to ustawa, na podstawie której każdy poszkodowany działaniami, bądź zaniechaniem działań przez funkcjonariusza publicznego, do której to grupy zalicza się również Ewa Filipiak, ma prawo dochodzić od tego funkcjonariusza, imiennie zwrotu strat finansowych oraz moralnych jakie poniósł.

Zdaję sobie sprawę i nawet w ostatnich dniach było głośno o tym w mediach, że ustawa, jak na razie jest martwa… Nikt po prostu jeszcze nie korzystał z jej dobrodziejstwa…

Więc czy cokolwiek stoi na przeszkodzie aby tu, w Wadowicach, gdzie wszystko się zaczęło, zaczęło się też polskie życie ustawy o odpowiedzialności Ewy Filipiak za rażące naruszenie prawa wadowickiego przedsiębiorcy?
Chyba nic?
Potrzeba tylko odrobinę chęci i determinacji w dążeniu do celu!

Nadto akurat w tej sprawie aż kłania się art. 212. kodeksu karnego… Bowiem trudno nawet byłoby zaprzeczyć, że asystent Filipiakowej – która godnie opłaca jego portal społecznościowy z naszych podatków – zrobił z przedsiębiorcy przestępcę bez wiedzy swojego pryncypała!
Zresztą nawet marny biegły sądowy jest wstanie ustalić, że materiały pisane przez asystenta, nie mają żadnego związku z rzeczywistością czy prawdą, a tylko stanowią odzwierciedlenie żądań… pracodawcy!
Oczywiście obydwa te postępowania mogą toczyć się niezależnie od siebie…

Ot i tyle…

P.S. Ponieważ pod materiałem pada informacja z ostatniej chwili, o incydencie do jakiego doszło w ratuszu pomiędzy wykonawcą fontanny i „urzędnikiem”, mnie nurtuje jedno pytanie: czy wypracowanego już do perfekcji scenariusza o napaści na ratuszowego dragona nie zastosowano po nieudanej próbie wymuszenia od wykonawców fontanny łapówki przez kierownika jednego z urzędowych wydziałów? Sprawę postaram się wyjaśnić, bo jakoś dziwnie wpisuje się ona w scenariusz kradzieży podbudowy spod ul. Karmelickiej, której remont ów kierownik doglądał prawie codziennie i nie wiem za ile nie zawiadomił prokuratury o popełnionym przestępstwie?

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT