Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Afera, bo PSL zatrudnia… kolesi! A Filipiakowa i jej mafia?
Afera, bo PSL zatrudnia… kolesi! A Filipiakowa i jej mafia? środa, 18 lipiec 2012, godz. 15:47

Już trzeci dzień media zajmują nas „aferą taśmową” PSL… I to dopiero teraz, kiedy nagranie ujawnione przez „Puls Biznesu” znane jest od co najmniej sześciu miesięcy, raport NIK, potwierdzający w tej samej sprawie korupcję, nepotyzm, kolesiostwo oraz defraudację publicznych środków od roku, a raport CBA, już sami nie wiedzą odkąd… I przez cały ten okres władze Agencji Rynku Rolnego były nie tylko bezkarne, ale też chronione przez te organy państwa, które winny na takie działać reagować szybko i zdecydowanie!
Pytany dzisiaj o takie zachowania prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie pieprzył jak… Piekarski na mękach! Nie dało się nie odnieść wrażenia, że dla prokuratury ludzie władzy są nietykalni… Reakcję na przestępstwa politycznej sitwy uruchamia dopiero sprzeciw dziennikarzy, nagłośnienie sprawy i społeczna krytyka!

Ale mojej skromnej osobie bliżej do naszego gminnego, zafajdanego „łajnem” korupcji, prywaty i kolesiostwa podwórka, niż do podwórka ARR…

Dlatego nie ukrywam, że kiedy wsłuchałem się w rozmowę dwóch Władków, Łukasika i Serafina, to jakbym słyszał o… „Gminie folwark”, opisanej już w 2004 roku, na łamach „Krakowskiej”, przez herosa propagandy podwórkowej…, po przerwaniu „zmowy milczenia”, w której nie uczestniczyła redakcja Pisma Regionalnego Ziemi Wadowickiej „Nad SKAWĄ”… I o tych właśnie; korupcji, nepotyzmie, kolesiostwie oraz defraudowaniu publicznych środków, informowała od co najmniej 1995 roku, kiedy byłem jej wydawcą i redaktorem naczelnym…

Niestety, podobnie jak warszawska prokuratura w przypadku „taśmy” PSL, wadowickie organy ścigania też tę naszą lokalną korupcję, nepotyzm, kolesiostwo oraz w pełni udokumentowane defraudowanie publicznych środków zamiast ścigać z determinacją, z jeszcze większą determinacją chroniły i… nadal chronią!


Do stron pisma „Nad SKAWĄ” wracał tu nie będę, bo po prostu mi się nie chce… Każdy zainteresowany może iść do Powiatowej Biblioteki Publicznej im. dr Józefa Putka, gdzie bezpłatnie oddawałem po 10 sztuk każdego numeru tego pisma i zapoznać się z zarzutami, jakie folwarcznym włodarzom Wadowic tam stawialiśmy…


Wrzucę tu tylko tę przywołaną wcześniej „Gminę folwark”, jakże sympatycznie w kolejnych wyborach nazywaną przez Flipiakową… „wspólnym domem”! Oczywiście tylko wspólnym dla Filipiakowej i jej kolesiowskiej mafii!

Materiał napisany osiem lat temu wyraźnie wskazuje na prywatę, niegospodarność, kolesiostwo, które do dzisiaj nie tylko nie uległy zmianie, ale jeszcze się pogłębiły… Za jednym jedynym wyjątkiem – zmarł Ochman, który wraz z małżonką okradał gminny budżet, zajmując wręcz za frico ratuszowy dom kultury i tereny do niego przyległe, pod doroczne wystawy budowlane…
Materiał ten też nie jest zresztą do końca rzetelny, bo nic nie mówi m.in. o „kleczańskiej wilii”… Chociaż sprawa budynku w Kleczy – zafundowanego z naszego budżetu i ofiarowanego przez Filipiakową swojej koleżance; Joannie Grzyb, prawdopodobnie za dzielne wypełnianie (w dowód wdzięczności!) obowiązków Kierownika Miejskiej Komisji Wyborczej tak, żeby wybory wygrywała tylko… Filipiakowa i jej mafia – znana jest od co najmniej 2000 roku!
A i przy opisie kolesiostwa w spółce „EKO”, heros propagandy podwórkowej w sposób nawet dosyć względny opisał rodzinny biznes Makuchów na majątku gminy, całkowicie pomijając jednak uczestniczącą w tym procederze rodzinkę rajcownego Józka Cholewki…
Dlaczego?
Czy już wówczas wiedział, że materiał tylko po części opisujący bandytyzm z wadowickiego ratusza, pomoże mu wsadzić swój dziennikarski „ryj” do budżetowego koryta i zamienić się z marnego dziennikarza w dobrze „pasącą” się – na budżetowym garnuszku – polityczną „dziwkę” (nigdy nie napisze np. owcę – bo cóż biedna owieczka zawiniła!)?

Ale to teraz najmniej ważne…
Ważne, że na drugi „List Otwarty do…”, odpowiedziało już Biuro Prokuratora Generalnego… I nie posłało tym razem mojej korespondencji do krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej, jak było to dotychczas w zwyczaju tego „organu”, ale do Okręgowej… Tylko, czy ta – wzorem Generalnej – też zmieni przyzwyczajenia i przyjrzy się opisanym przeze mnie sprawom, czy tylko znowu prześle je do Wadowic, żeby Utracie się… utraciły?

Wszak obok bardzo wielu innych kryminogennych przekrętów, po defraudacji przez wadowicką mafię środków przy remoncie II etapu Karmelickiej i „rewitalizowanego” dziesięć lat wcześniej rynku, które Utracie właśnie się… utraciły, mamy kolejną defraudację budżetowych środków!
I znowu na Karmelickiej!

Bo, że remont II etapu Karmelickiej nie został wykonany, wiemy doskonale, przynajmniej my, mieszkańcy…
Utrata nie za bardzo…
A teraz, zamiast wykonać remont zgodnie z projektem, który przewidywał zmianę podbudowy (oczywiście zmienionej, tyle, że nie pod Karmelicką ale pod prywatnym parkingiem ojca Józefa „od siostry Cecylki”), zrywa się jedynie nową i starą nawierzchnię (po wcześniej tej starej zerwano tylko 2/3!) na kilku wyznaczonych odcinkach i wysypuje wybrane bagno, tylko, że nie tłuczniem – jaki przewidywał projekt – ale jakimś barachłem… nieznanego pochodzenia!
Na to położy się asfalt?
I… Kto podzieli się kasą za kolejny nie/wykonany remont?
Filipiakowa? Krupnik? Ramosowa?
Czy może sam Utrat? – który tego bandytyzmu, tej korupcji, tego kolesiostwa i tej prywaty, niczym nie różniących się w Wadowicach od tych na „taśmach” PSL, nie widzi!
Bo, żeby tak nie widzieć… za darmo?
Nigdy nie uwierzę!
A może „mecenas” Jerzy Utrata tylko zapomniał…
Zamówić i zmienić tabliczki informującej o… kancelarii adwokackiej!

Zresztą nie widzi znacznie więcej…
Fikcyjnych etatów… również!
Np. dla pseudo-doradców politycznych burmistrza, którzy na polityce znają się jak wilk na gwiazdach, czy pracowników Informacji Turystycznej, którzy o turystyce wiedzą tyle samo, co moja wspaniała suka Mersi…
A tak naprawdę dla… politycznych „dziwek”, które za nasze podatki mają okłamywać społeczeństwo!


Podobnie, jak nie widzi zabronionej przez prawo, a więc kryminogennej działalności radnych na majątku gminy… A jest ich kilku… O Cholewce już pisałem i sprawą zajął się Urząd Województwa Małopolskiego, bo Utracie się utraciło… Nawet w pełni udokumentowane wykorzystywanie przez Cholewkę przez 20 lat samochodów OSP dla prywaty Cholewkowej rodziny! Utracie utraciło się nawet, że po moich materiałach Cholewka nagle wysiałd z samochodów OSP i zaczął jeździć swoją „niebieską strzałą”!

Ale umknął mi jakoś radny… Salachna? Z jego gminnymi Vadowianami i jeszcze kilkoma „interesami” pod jaroszowicką górą, na których „kręci” swoje lody z pomocą ratuszowych tuzów i gminnego budżetu…

Tylko, że nie mnie za to płacą, abym nad przestępstwami lokalnej mafii pracował…

Od tego jest prokurator… Za to bierze każdomiesięczne uposażenie z podatków wszystkich Polaków… I w teorii nie może tego nie widzieć… Więc dlaczego w praktyce jest inaczej?

Czy dlatego, że z pensji prokuratora „przesiadł się” na budżetowy zasiłek… adwokata mafii?

Słyszałem, że Utrata pytany o zarzuty, jakie stawiam mu na tym tym blogu, zarzuty w pełni potwierdzone gromadzonym przez ostatnie kilkadziesiąt miesięcy materiałem dowodowym, stwierdził, że on „… tego nie czyta!”.
Dziwne… Tego? To znaczy, że doskonale wie, czego!
Więc nie czyta?
Czy tylko trudno… zarzutom adwokatowania lokalnej mafii zaprzeczyć?

Bo każde ujawnione i potwierdzone dowodami przestępstwo ścigane z urzędu, z urzędu winno być prowadzone i winien zostać skierowany do sądu akt oskarżenia…
A tu, w Wadowicach, pomimo, że złodziejstwo na gminnym budżecie trudno już zliczyć, kolesiostwo, prywatę i nepotyzm również, wszystko się gdzieś… utraca!
Na zamówienie?
Za darmo?
Czy może za prokuratorsko-adwokacką „modlitwę” utracjusza do… „zawszonej wierności samorządu”, wywieszoną na frontonie ratusza?

Pytam, bo pytać nie tylko wolno, ale w państwie prawa należy!

Tylko, czy my w ogóle byliśmy kiedykolwiek w ostatnim 20. leciu chociaż obok… państwa prawa?
Bo państwem prawa na pewno nie!
Nawet wówczas, kiedy publicznie już dwukrotnie poinformowałem, że w mojej ocenie obecny burmistrz Wadowic jest największym złodziejem na gminnym budżecie w tej prawie 700. letniej historii tego zapyziałego, zacofanego i rozkradanego przez różne nacje kremówkowego zaścianka!

Aby nie trzeba było angażować policyjnego czasu i publicznych środków na ustalenie nr IP i autora tekstu
(jak zrobił to ostatnio dureń znający właściciela tego bloga i autora tekstów),
informuję, że autorem publikowanego tu materiału jest… Edward Wyroba.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT