Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Anonimowym, z pełnymi portkami strachu… „bochaterom”!
Anonimowym, z pełnymi portkami strachu… „bochaterom”! niedziela, 31 sierpień 2014, godz. 20:02

Pisząc w poprzednim materiale o tych z pełnymi portkami strachu anonimowych „bochaterach” (tak, tak, przez „ch”), miałem na myśli tych, którzy uznali, iż wyciągając moją przeszłość z okresu służby w Zakładzie Karnym w Wadowicach, wzbudzą we mnie jakiekolwiek emocje…

Tylko, że – jak napisałem – nie mieli zielonego pojęcia, o czym piszą.
Bo w przeciwieństwie do wielu funkcjonariuszy tej służby z tamtego okresu, ja nie mam czego się wstydzić…

Jak byłem niewygodny, dla ówczesnego, acz nieżyjącego już Naczelnika ZK w Wadowicach, świadczy moje niczym nieuzasadnione zwolnienie ze służby, co potwierdzają opublikowane tu zaledwie dwa i tylko fragmenty dwóch pism…

By być szczerym do bólu, dodam, że fragmenty pism nic nie wnoszących do sprawy, zakończonej dopiero w Sądzie Najwyższym, który… nie tylko uchylił wszystkie wcześniejsze decyzje – od decyzji wydanych w ZK w Wadowicach, poprzez kolejne, podtrzymujące tę pierwszą zarówno przez OZZK, CZZK oraz Ministra – ale też przywrócił mnie do służby na wcześniej zajmowanym stanowisku i jeszcze do tego wszystkiego zasądził odszkodowanie… Jak na tamte czasy – duże!
Jednak do służby nie wróciłem, bo nie chciałem się… „postrzelić” albo „powiesić” na stanowisku „pracy”… Odszkodowania nigdy się nie doczekałem, bo… takie były to czasy.

Dlatego im wszystkim, tym z pełnymi portkami anonimowym „bochaterom”, dedykuję moje „Tuwimem pisane”, czyli parodię ratuszowo-stowarzyszeniowej rzeczywistości…

Absztyfikanci od ratusza
I wy rajcowne babo-chłopy,
Stowarzyszeni zakłamańcy,
Komornikowe, bycze „kopy”.
Wołkowickie bubki przemądrzałe,
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Asystenty, rzeczniki, kandydaty…
Całujcie wy mnie wszyscy w dupę.

Wy zadufani doktorkowie
Na prawej wciąż siedzący flance,
Co w Kleczy, Choczni i w Rokowie
Szerzycie kulturalną francę!
Którzy chlipiecie z kuflem w łapie
Swą intelektualną zupę,
Mądrale w sobie zakochani…
Całujcie wy mnie wszyscy w dupę.

Wy, polityczne „rzeczoznawce”,
Pozostałości „esbeckiego” ducha,
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Marne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z POPiSu wciąż na kupe,
I wy „szamani” zakłamani…
Całujcie wy mnie wszyscy w dupę.

Demokraty nudne i ponure,
„Monstrancje” contra neokatoliki,
Podskakiwacze pod publikę,
Czciciele „wideło”, fizyki,
Uczone głupki, wszystko-wiedy,
Co oglądacie świat przez lupę,
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy…
Całujcie wy mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item pan doktor Kli… krakowski,
(Pan wie już za co, ach doktorze!)
I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swego „pieska”…
Całujcie wy mnie wszyscy w dupę.

Item „rzeczniki” ratuszowe,
„Zieleńcy”, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że „szumią jodły gdzieś w Beskidzie”,
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę,
Ze swym mistycznym guru w przodzie…
Całujcie wy mnie wszyscy w dupę.

I ty fortuny „dobermanie”,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Wciskasz na karcie zapisanej.
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na GranitzPlatzu…
Całujcie wy mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z ludu grubą „rentę”,
Wy, łapiduchy z „czarnej dziury”,
Z góry „kremlowej” parchy „święte”,
I ty, księżuniu, co kutasa
Nie zawiązałeś se na supeł,
I teraz czasem ci pohasa…
Całujcie wy mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których nie zapomniałem,
Lecz pominąłem was przez litość,
Bo nie dlatego, że się bałem,
Ale, że taka was obfitość,
Ty, „adwokacie”, co za wiersz ten
Lat kilka temu dałbyś ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem…
Całujcie wy mnie wszyscy w dupę!…

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT