Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Takie różne z życia wzięte... » Bądź… kowalem własnego losu!
Bądź… kowalem własnego losu! sobota, 28 Styczeń 2017, godz. 18:50

KorzyściZapewne zauważyliście, że piszę tu z każdym dniem mniej…
Zastanawiacie się dlaczego?
Powodów jest kilka…
Pierwszy – to mój blog, więc tylko ja decyduję, co będzie tu publikowane.
Drugi – lokalna polityka zeszła już tak na psy, że ani mówić ani pisać już mi się o niej nie chce, a zwłaszcza o iluzji prawnej, która rozpasała się w ratuszu i „opozycji” takiej samej jak… ona iluzja.
Trzeci – zostały już tylko tzw. „organy ścigania”, ale o tych wystarczy coś skreślić tylko od czasu do czasu…

Dlatego tak naprawdę, zostaje jeszcze tylko to coś… z życia wzięte.
Bo przyznam, że jeszcze tutaj nie tylko coś się dzieje, ale na dodatek czasem nawet… zaskakuje.
A, że nie zawsze miło?
Takie życie…

Koperta do blogaOt, jak ostatnie pismo adwokackie, które wczoraj zostało mi doręczone, z 7. dniowym terminem do mojego… odniesienia się.

Dlaczego o tym piszę?
Nie tylko dlatego, że jest jak napisałem w punkcie pierwszym powyżej…
Ale dlatego, że po przeczytaniu zaledwie początku pierwszego zdania niczym w starym iluzjonie przebiegły mi przed oczami obrazy sprzed lat, których bohaterem był klient Adwokata kreślącego do mnie całkowicie nieprawdziwe słowa swojego mocodawcy…
Bo zwłaszcza Ci, którzy mnie znają wiedzą, że nie tylko zawsze staram się postępować zgodnie z prawem, ale przede wszystkim staram się… pomóc tym, którzy o taką pomoc proszą.
A bo/c/hater listu adwokackiego – którego od lat uważałem za Przyjaciela, takiego przez duże „P”/ – nawet mnie nie prosił, tylko skamlał o tę pomoc, zarówno dla siebie jak i dla swojej rodziny.
E-mailDo tego dowodów na zagrożenie egzystencji swojej i swojej rodziny, na dodatek zdobytych w sposób całkowicie nielegalny, dostarczał w ilości setek MB i to zarówno osobiście przegrywając je na mojegoE-mail 01 stacjonarnego kompa, ale też przesyłając pocztą e-mail.
A łgał przy tym tak, że czasami /zwłaszcza dla członków mojej rodziny/, było to żenująco niesmaczne…

Jednak czego się nie robi dla Przyjaciela…
Nie tylko pomogłem, ale po tym ujadaniu wziąłem też na siebie całe odium grożącego mu upadku…
I wszystko za frico…
Ba, nawet bywało, że dołożyłem do tego interesu…

I chociaż samo pismo adwokackie w ogóle mnie nie rusza, podobnie jak nie ruszają mnie fałszywe w treści akty oskarżenia, czy to prywatne czy płodzone przez prokuraturę, to jednak to pismo zrodziło we mnie, ale tylko jedno jedyne pytanie: ile potrzeba, żeby się tak… ześwinić?

Bo to, że jego na taką inicjatywę nie byłoby stać – wiem ponad wszelką wątpliwość!
Wszak jak zaznaczyłem wcześniej, znam go od lat…
Znam też doskonale jego kłamstwa i oszustwa!
I też kontynuowane od lat, nadto jak widać, nadal…
Do tego te kłamstwa i oszustwa, które stosowne dokumenty nie tylko potwierdzają, ale jeszcze zgodnie z prawem mogę je wszystkie tu opublikować…
I chociaż jest ich naprawdę dużo, bo m.in. przesyłał mi materiały, którymi chciał wciągnąć mnie i mojego bloga w antysemityzm, na co nigdy nie wyraziłem zgody, to dla potwierdzenia zarzutu, który tu postawiłem wystarczą zaledwie… cztery.
Cztery kwity, które pokazują prawdziwą twarz bezczelnego kłamcy.

A rejestrowane przez niego nagrania rozmów?
Tych tutaj nie usłyszycie…
Ale usłyszy je sąd, przed którym będę potwierdzał „wiarygodność” świadka oraz ale tylko na jego życzenie ci wszyscy, którzy… do dysponowania tymi nagraniami mają prawo!
Zwłaszcza, że nie są to w świetle obowiązujących przepisów osoby publiczne, wobec których prawo jest znacznie bardziej liberalne aniżeli w stosunku do tychże osób prywatnych.

Jaki z tego morał?
Nie tylko ten, że prawdziwego Przyjaciela poznajemy w biedzie…
Jest jeszcze drugi…
Bardziej zniesmaczający…

Że są ludzie, którzy udają tylko przyjaciół, kiedy sami potrzebują na gwałt Waszej pomocy, kiedy żebrzą o nią, wręcz skamlą u Waszych stóp stojąc przed widmem zagrożenia własnym upadkiem…
Ale kiedy już wydaje się im, że osiągnęli zaplanowany cel, gotowi są Was sprzedać za przysłowiowe 30 srebrników…
Niestety, nieświadomi, że ów Przyjaciel dowody kontynuowania ich haniebnego kłamstwa nie tylko archiwizował, ale też i tego, że to za nimi samymi ciągnie się smród, niczym z dworcowego szamba…

Dlatego pozostaje mi zaczekać do najbliższej środy…
Bo to od tego dnia zależy, czy ten współczesny Judasz się opamięta, bądź czy w sposób zgodny z prawem to ja będę musiał najpóźniej w piątek przerwać nie tylko jego „perfumerię”, ale też raz na zawsze zakończyć to bezpieczeństwo oszusta, które sam kiedyś mu zagwarantowałem i też robiąc to w sposób zgodny z prawem…

Bo niczym innym nie będzie mogła zakończyć się moja odpowiedź na pismo adwokackie, w kopii wraz z załącznikami przesłane do wiadomości… wszystkich stron zainteresowanych inicjatywą onego kłamcy i oszusta!

Ale, że mam jeszcze odrobinę zdolności spojrzenia na rzeczywistość z jego perspektywy, dlatego właśnie jemu pozostawiam decyzję… mojego kolejnego kroku!
Niechaj to on będzie kowalem własnego losu!

Już prawie na koniec jedna refleksja…
Bo wiecie, czym zaskoczył mnie najbardziej?
Ano tym, że kiedy żebrał o tamtą pomoc, to nie tylko wiedział gdzie mieszkam, ale też telefonicznie i osobiście kontaktował się ze mną tyle razy, że chyba wypada liczyć to w setkach…
A teraz, żeby się ze mną skontaktować potrzebował adwokata, chociaż nie zmieniłem ani miejsca zamieszkania, ani numeru telefonu…
Nosz, rzecz można – fenomenalny… oszust!

Nie może jednak narzekać, bo to nie ja zdecyduję o jego dalszym losie.
Bowiem jak napisałem wyżej, tę decyzję… pozostawiłem jemu samemu!
Postanowiłem wszak, że pomimo, iż na to absolutnie nie zasługuje, ja jednak jeszcze raz pokażę mu swoje serce…

Ale teraz już tylko na moich warunkach!
Tajemniczo dodam na koniec, że twardych i to bardzo!
Tak więc – do miłego „przyjacielu”…

P.S.
Byłbym zapomniał. Pozdrów ode mnie swoich… sponsorów!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT