Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » „Bajka”… Szkoda, że… życiem pisana!
„Bajka”… Szkoda, że… życiem pisana! sobota, 26 Wrzesień 2015, godz. 21:56

00Nie tylko przez Polskę przelewa się a zarazem dzieli całe narody dyskusja na temat masowej migracji. Wypowiadają się zarówno zwolennicy pomocy wszystkim i wszystkiemu bez wyjątku co w ostatnich miesiącach „zalewa” Unię Europejską, jak i sceptycy takiego rozwiązania. Pierwsi kierują się sercem do bliźniego, drudzy najczęściej obawami przed późniejszymi skutkami takiej w zasadzie niekontrolowanej pomocy oraz poznaną z mediów brutalnością kultury oraz religii przybyszów… I nie ukrywam, że do wczoraj byłem w grupie sceptyków…
Do wczoraj!

Bo okazuje się, że bardziej niż tamtych przybyszów tu, w Wadowicach – zwłaszcza krytycy „nowej” /niestety, dużo, dużo gorszej od starej/ władzy – powinni obawiać się członków ekipy Klinowskiego, otoczonych zewsząd – jak sami o sobie piszą – „przyjaCiulami”*

Szczególnie, iż nie ukrywają i nawet Wam to wywrzeszczą, tak, tak, nie powiedzą, tylko wywrzeszczą, że kiedy będziecie się zbytnio interesowali tym co robią, a już napewno wtedy, kiedy robią nie tak jak Wam to publicznie obiecywali i robią tylko dlatego, aby swoim wybranym zrobić dobrze, to… najadą na Wasze chałupy!

I do tego nie sami…
„Weznom se” ze sobą np. ojca z bratem, a więc „rodzinnych chopów” /baby pewnie przy garach zostawią, coby im przez tydzień – dlaczego tak długo, za chwilę – zupę szczawiową warzyły?/.

Ale nie powiedzą Wam co będą z Wami robili, jednak niezaprzeczalnie skutek ma być taki, że po ich tygodniowej wizycie w waszych gościnnych progach już z tej swojej chałupy nie wyjdziecie?

Zastanawiacie się…

Czy tylko dlatego, że… powyrywają Wam nogi?
Czy u samej… dupy?
A może… łby maczetami Wam odrąbią?
I może też u samej… dupy?

Jednak nie dowiecie się tego przed samym, zaplanowanym przez nich „finałem”, do którego – jak napisałem – będą „szczytowali” przez caluśki tydzień…
Można więc domniemywać, że mają jeszcze w sobie tylko tyle „kultury” /i na pewno wyniesionej z domu/, że nie będą Was torturowali już tak… brutalnymi opisami!

Ale po takim najeździe na chałupę onych „przyjaCiuli”, dają Wam oni gwarancję /może nawet z odpowiednim certyfikatem?/, że na pewno dowiecie się w jakie… „gówno wdepnęliście”!

Tylko, czy w Wadowicach potrzeba aż najazdu na nasze chałupy „przyjaCiuli” z ekipy Klinowskiego, kiedy my przecież już od grudnia ub. roku wiemy, w jakie… gówno wdepnęliśmy?!

Dlatego uroczyście oświadczam, iż materiał ten napisany został jak zawsze bez doradców, mentorów i /jak każdy poprzedni/ ten też nie sponsorowany!

Dlatego „przyjaCiuli” z kręgów „dochtora iluzji prawnych” uprzejmie informuję, że…
Ciąg dalszy nastąpi…

A zarazem uprzejmie onych „przyjaCiuli” jak i samego ich guru też informuję, że jeżeli tylko mają takie życzenie, to mogą przyjść – jak mam to zresztą przez jednego z onych „przyjaCiuli” w sposób udokumentowany obiecane – i pocałować mnie w… miejsce na którym akurat siedzę!
Oczywiście – szczególnie po ostatnich wrzaskach – nadal wymagane świadectwo weterynaryjne!
A już na pewno od tego jednego, chyba najważniejszego teraz w ekipie Klinowksiego… „przyjaCiula”!

Imię Daniel możecie sobie Państwo zamienić na każde inne znanego Wam… „przyjaCiula”.

*cytat z korespondencji /prawdopodobnie sponsorowanej?/ funkcjonariusza publicznego, oczywiście też „przyjaCiula” z ekipy burmistrza Klinowskiego.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT