Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Bajo… Bongo! – część I.
Bajo… Bongo! – część I. sobota, 7 Wrzesień 2013, godz. 13:01

Z OSTATNIEJ CHWILI: Materiał opublikowany poniżej z dnia 05 września 2013 roku, z godz. 14:01, został usunięty z bloga po 5. minutach publikacji na wyraźną prośbę pracodawcy, który zadeklarował zgodne z prawem rozwiązanie sprawy.
Niestety, nie tylko nie wywiązał się z zawartej umowy, ale uczynił sprawę rozwojową, przekazując pracownikowi dokumenty potwierdzające m.in. antydatowanie dokumentów oraz f
ałszowanie dokumentów o znaczeniu prawnym. W sprawie występuje również udokumentowany szantaż pracownika oraz w pełni uzasadnione podejrzenie korupcji i inne działania o charakterze kryminogennym.

Dlatego jeszcze dzisiaj przedstawię tu na blogu przywołane wyżej dokumenty, które z pozostałymi dowodami, potwierdzającymi m.in. szantażowanie pracownika przez pracodawcę i menadżera firmy oraz tymi wskazującymi na korupcję, prześlę wraz z linkami do obydwu już części materiału, do stosownych organów państwa, które mają dbać m.in. o to, aby minister Rostowski i premier Tusk wiedzieli, gdzie mają szukać środków na uzupełnienie dziury budżetowej, a nie „ścigali” całego spłeczeństwa.

* * *

Łamanie praw pracowniczych przez prywatnych „beznesmenów” (którym wydaje się, że są panami życia i śmieci swoich niewolników), po zmianach ustrojowych w kraju stało się wręcz normą… Na dodatek normą akceptowaną przez te instytucje i organy państwa, których reprezentanci winni stać na straży tych praw i bronić pracowników przed takimi zbrodniczymi praktykami…
Okazuje się, że prym w takim działaniu wiodą andrychowskie pizzerie…
Kilka lat temu miałem na „tapecie” jedną z nich… Właściciele dopiero w sądzie przerżnęli sprawę z kretesem! Niestety, nie interesowały się nią ani Państwowa Inspekcja Pracy, ani Państwowa Inspekcja Handlowa, ani Urząd Kontroli Skarbowej, ani… organy ścigania, chociaż działalność ta była w pełni przestępcza…

Dzisiaj dowiaduję się, że w Andrychowie jest kolejna, która prawa pracownicze ma w miejscu, na którym siedzi „pizzeryjny beznesmen”…

Oto może jeden bardzo czytelny przykład…
Ów „beznesmen” zatrudnił w charakterze kierowcy młodego człowieka, który pracę podjął w dniu 22 sierpnia br. Bez umowy o pracę, bez niezbędnych w lokalu gastronomicznym badań lekarskich oraz bez… obowiązkowych dla zawodu kierowcy badań psychotecnicznych! Pan kazał, niewolnik musi! A przecież badania kosztują!

Nadto menadżer firmy poinformował pracownika, że zostaje zatrudniony na… 1/4 etatu, to nie więcej niż dwie godziny dziennie… Tylko, że nijak nie ma się to do rzeczywistego czasu świadczenia pracy przez tego pracownika na rzecz pracodawcy… od poniedziałku do soboty od godziny 10:00 do 23:00, w niedzielę od 13:00 do 23:00 (1/4 etatu ?)! Tylko, że wszystko odbywało się tam na przysłowiową „gębę”…

Zgodnie z prawem pracy, pracodawca najpóźniej w siódmym dniu zatrudnienia, tj. 28 sierpnia 2013 roku, winien spisać z pracownikiem umowę pracę, w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach, po jednej dla każdej ze stron tej umowy oraz również w tym dniu zgłosić pracownika w ZUS do ubezpieczenia…
W ZUS sprawdziłem wczoraj… 04 września pracownik nie jest zgłoszony do ubezpieczenia…
A pracownik wystąpił o dokument potwierdzający ten stan dla… prokuratury!

Ale to jeszcze… pryszcz!

Pracodawca ma mieć ubezpieczonych nie tylko pracowników ale też… zakład! Wraz z jego wyposażeniem… To o tyle ważne, że regułą przecież jest, iż „wypadki chodzą po ludziach a nie po górach”… I też za taką właśnie regułą, przytrafiła się… kolizja drogowa temuż modemu człowiekowi, chociaż powinienem chyba napisać „pizzeryjnemu” niewolnikowi. W dniu 02 września br.

I co na to „pizzeryjny beznesmen”? Pierwsze co zrobił, kiedy młody człowiek był jeszcze w szoku po zderzeniu z busem, to… podsunął mu do podpisania umowę o pracę! Nie dosyć, że w jednym egzemplarzu, to jeszcze do tego antydatowaną na dzień… 30 sierpnia 2013 roku… Tylko, że to nie tylko przestępstwo antydatowania dokumentu o znaczeniu prawnym, ale do tego i tak… o dwa dni za późno! Bo jak napisałem wyżej, umowa ta winna być spisana najpóźniej 28 sierpnia…
Do tego zażądał od pracownia kasy za uszkodzony samochód, na którym winno być… AC (SC z 2007 roku)!
Tylko, że to również… kosztuje!
Jednak to też jeszcze nie wszystko…

Kiedy w dniu wczorajszym pracownik złożył wniosek
(zgodny z obowiązującym prawem), o wydanie mu należnego egzemplarza umowy o pracę łajdacko antydatowanej i posuniętej do podpisania w dniu kolizji drogowej, „beznesmen” wniosku nie przyjął, czego nie wolno było mu zrobić, bo od tego jest jak d*** od srania… A na dodatek zaczął pracownikowi wciskać kit, że taką umowę mu już dał, ale jak jej nie ma to on da mu nową… do podpisania!
A może tak jeszcze dałby mu do podpisania oświadczenie, że zrobił okresowe badania lekarskie, w tym epidemiologiczne uprawniające do kontaktu z żywnością oraz… psychotechniczne, wszystkie obowiązkowe!

Ale wrócę może do tematu, bo…
Do pomocy przy tym przekręcie przywołał, widać dobrze sobie znanego biznesmena z Wadowic… Niestety, próba tego kolejnego „wałka”, któremu miał „patronować” swoim autorytetem wadowicki biznesmen, nie powiodła się… Pracownik na drugą umowę nie czekał, bo nie zamierzał jej podpisywać, kiedy podpisał przecież już jedną, tylko zgodnie z informacją otrzymaną od menadżera firmy, po wypełnieniu obowiązków pracowniczych zamykających się w 1/4 etatu, udał się do miejsca zamieszkania, w sposób określony prawem pracy.

No cóż, myślę, że sprawie winien przyjrzeć się również Urząd Kontroli Skarbowej, kiedy dla pracodawcy nie ma znaczenia czas pracy określony w umowie o pracę, z czasem rzeczywistym…
Wszak oficjalnie twierdzi, że „… my nie liczymy się według etatu, tylko liczymy się według godzin. Ile ci wyjdzie godzin, tyle ci wyjdzie pieniędzy.”.
Tylko ile później temu pracownikowi wyjdzie… emerytury?
I ile straci Skarb Państwa na podatku, którego pracodawca nie odprowadza?


Dlatego sytuacja staje się rozwojowa…

Szczególnie, że pracodawca wraz z menadżerem firmy posunęli się do szantażowania pracownika…
Dlatego uważam, że rozwinie się jeszcze bardziej, kiedy bliżej przyjrzą się jej PIP, PIH oraz badająca przyczyny kolizji drogowej Policja, która winna szczegółowo zbadać charakter oraz zakres przestępstw popełnionych przez pracodawcę na szkodę tego pracownika oraz tych, które popełnił aby w sposób nieuprawniony wymusić na pracowniku uzyskanie korzyści finansowych!

Że nie wspomnę o przedstawicielu najbardziej poszkodowanego przez pracodawcę… Fiskusa!

Wszak trudno zaprzeczyć, że wszystko co opisałem wyżej wskazuje, iż sprawcą tej kolizji drogowej oraz zagrożenia zdrowia konsumentów lokalu czyni tego właśnie pracodawcę, który nie dopełnił w swoich obowiązkach żadnego (podkreślam: żadnego!) ustawowego wymogu, powierzając pracownikowi obowiązek świadczenia pracy wyłącznie na rzecz… pracodawcy!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT