Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » Barbarzyńsko… zapomniane ofiary!
Barbarzyńsko… zapomniane ofiary! niedziela, 27 Styczeń 2019, godz. 22:38

0020Dzisiaj w pobliskim Oświęcimiu – z udziałem polskiego premiera i całej rzeszy notabli – obchody 74. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz…
Nie miasta Oświęcimia, nie jego mieszkańców, ale… obozu.
Jakby hitlerowski okupant tylko na tym ogrodzonym drutami terenie prowadził działania wyniszczające nie tylko polską ludność…
To oburza…

Tak jak przemilczana wczoraj przez wszystkie nasze lokalne media oraz wadowickie środowiska, w większości mieniące się „patriotycznymi” /vide: opozycyjnymi 😀 – nie mylić z lewicowymi/, 74. rocznica wyzwolenia Wadowic przez młodych, często 17. letnich chłopców z czerwoną gwiazdą na swojej żołnierskiej czapce…

Ale wcale mnie to nie dziwi, bowiem nie od dzisiaj wiadomo, iż są wśród nas zwolennicy pisania „historii” Wadowic na nowo…

A przecież nawet krótki fragment okupacyjnej historii naszego miasta, historii, a nie polityki pogardy, nie jest wstanie, choćby tylko w drobnej części wymienić zarówno zbrodni, które niosła ze sobą hitlerowska okupacja, ale też wszystkich mieszkańców grodu nad Skawą oraz żołnierzy ówczesnego Związku Radzieckiego, których kości kryją kurhany naszej Małej Ojczyzny, w tym na tym od lat programowo niszczonym wadowickim Cmentarzu Wojskowym.
. . .

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
. . .

…………………………………………………………………………………………………………………

Mimo, że dzisiaj wiele mówi się, iż wyzwolenie spod okupacji hitlerowskiej było dalszym ciągiem… okupacji, nie można w żaden sposób zaprzeczyć, że 26 stycznia 1945 roku, wraz z młodymi chłopcami z czerwoną gwiazdą na żołnierskich czapkach przyszła do Wadowic wolność.
Wolność od okupanta hitlerowskiego, wolność od jego okrutnych zbrodni, wolność od jego okrutnych praw…
. . .

…………………………………………………………………………………………………………………

Jak napisałem wyżej, tego faktu nie da się zaprzeczyć, mimo usilnych zaprzeczeń a zarazem starań niektórych wołkowickich „myślicieli” /nawet tych honorowanych krzyżami oficerskimi, którym to co zwiemy służbą wojskową jest całkowicie obce/.
I chociaż im historia też jest całkowicie obca, nigdy i nigdzie nie znajdziemy innego, tak dla nich „słusznego” potwierdzenia tamtych faktów.
Można polemizować o słuszności, bądź nie- okresu PRL-u w kwestii ogólnopolskiej.
To fakt równie niezaprzeczalny…

Jednak zadaniem na dzisiaj jest krótkie, a zarazem rzetelne podsumowanie tamtego wyzwolenia i jego skutków na małym skrawku jej /PRL/ terytorium – w mieście Wadowice.

0011Jak już wyżej wspomniałem, wolność nadeszła, a wraz z nią nowe władze – pełnomocnik KW PPR w Krakowie; Władysław Sadowski, szef Urzędu Bezpieczeństwa na powiat wadowicki – Władysław Hubka oraz pierwszy starosta powiatowy – Jerzy Olędzki.

Zadaniem Władysława Sadowskiego było wówczas zorganizowanie administracji ludowej i powiatowej organizacji partyjnej. O tym, jakie Wadowice zastał po przybyciu w dniu ich wyzwolenia powiedzą jego własne słowa: „… O zmierzchu, obecną ulicą 26 stycznia, wjechaliśmy do Wadowic. Zatrzymaliśmy się na rynku. Rynek zapełniony był żołnierzami Armii Radzieckiej (…). W powietrzu unosił się swąd płonących budynków i charakterystyczny gwizd przelatujących wciąż jeszcze pocisków. Pierwsze wrażenie ze spotkania z miastem było przygnębiające, bolesne, żałosne. Tonęło w ciemnościach. Budynki częściowo poniszczone, powybijane szyby, ulice i rynek zaśmiecony. Miasto wyludnione i opuszczone…”.
Cóż pozostało?

0017Podjąć działania zmierzające do unormowania życia społecznego i odbudowy Wadowic ze zniszczeń wojennych. I choćby co mówić, tamta władza takie działania podjęła i rzetelnie się z nich wywiązała.0011
Po spędzeniu pierwszej nocy w nieogrzewanym pokoju opuszczonego czasowo budynku p. E. Reimana, przy ul. Sienkiewicza, 27 stycznia 1945 roku pierwszy starosta wydał odezwę do mieszkańców, w której zwrócił się z apelem nawołującym do podjęcia pracy, zachowania ładu i porządku oraz wyjaśnił istotę pojęcia „władzy ludowej”.
Mimo braku prądu, wody, żywności, a w zniszczonych budynkach szyb w oknach, wśród powracających masowo do swych domów wadowiczan panowała atmosfera podniecenia i radości.

28 stycznia, w sali kinowej zorganizowano pierwszy od ponad sześciu lat, masowy wiec ludności. Przebiegał spontanicznie, sala nie pomieściła wszystkich chętnych. Ludzie zgromadzili się na podwórku i ulicy, aby wysłuchać przemówienia Władysława Sadowskiego, który po wyjaśnieniach dotyczących aktualnej sytuacji w kraju wezwał wadowiczan do odbudowy miasta ze zniszczeń wojennych oraz tworzenia nowego życia społecznego i kulturalnego. Po przemówieniu ktoś z tłumu zaintonował „Rotę”, którą wszyscy przybyli na wiec odśpiewali ze łzami w oczach. Tą pierwszą w wolnej Polsce manifestację mieszkańców Wadowic zakończono, równie chóralnym odśpiewaniem Hymnu Narodowego.
Lecz nie zakończył się dzień…
0002Po wiecu, przez długie godziny trwały dyskusje mieszkańców z przybyłymi do miasta przedstawicielami władzy. Nie było wówczas tematu, którego by nie poruszono. Wspominając atmosferę tych rozmów, Władysław Sadowski mówił: „… Zaskakujące były pytania kobiet, uczestniczek pierwszego po okupacji wiecu. Pytały, czy będą otwarte polskie szkoły i czy dzieci będą się uczyć po polsku. Po usłyszeniu odpowiedzi twierdzącej ze wzruszeniem płakały (…). Przeżywaliśmy wówczas wspólnie z uczestnikami wiecu chwile rozrzewnienia i radości…”.

Pomoc mieszkańcom, m.in. w zapewnieniu aprowizacji, udostępniania środków transportu, przy remoncie mostów, nieśli żołnierze radzieccy ze stacjonujących w Wadowicach jednostek Armii Czerwonej wchodzących w skład 38. Armii IV Frontu Ukraińskiego, dowodzonej przez gen. płk Kiriłła Moskalenkę. Komendantem wojennym miasta, był d-ca stacjonujących w nim jednostek, radziecki oficer, mjr Bałbiński.
Powstała Miejska Rada Narodowa, która jedną z pierwszych uchwał powołała do życia Spółdzielnię Remontowo-Budowlaną.
Jej zadaniem była odbudowa zakładów pracy i obiektów publicznych. Działalność swą prowadziła nieprzerwanie przez prawie pół wieku.
Zapał i ogromny wkład pracy całej społeczności pozwolił na wznowienie już w pierwszych dniach lutego 1945 roku zajęć w szkołach podstawowych. 4 lutego, w dziewiątym dniu od wyzwolenia nastąpiła inauguracja nauczania w gimnazjum. Pracę pedagogiczną organizowali ci, którzy nigdy jej nie zaprzestali, prowadząc tajne nauczanie pod nosem niemieckiego okupanta.
0003W listopadzie 1945 roku powstała Zasadnicza Szkoła Zawodowa
/obecny Zespół Szkół Mechanicznych w Wadowicach-Gorzeniu/, a we wrześniu 1946 roku otwarła swoje podwoje pierwsza na ziemi wadowickiej szkoła ekonomiczna /dzisiejszy Zespół Szkół Zawodowych przy ul. Wojska Polskiego/.

Równocześnie czyniono starania, aby mogły rozpocząć produkcję miejscowe zakłady pracy. W czerwcu 1945 roku, „Druciarnia”, w której przy stanowiskach pracy stanęła cała przedwojenna załoga, z wyjątkiem zamordowanych przez okupanta: Tadeusza Zająca i Franciszka Kolasy, uruchomiła produkcję gwoździ, drutu i siatki ogrodzeniowej. W miesiąc później produkcję rozpoczęła „Papiernia”. Ruszyła całą parą produkcja w miejscowych cegielniach. Organizowały swe szeregi „Spółka Rolna” i Spółdzielnia Spożywców. W pełni rozkwitł tradycyjny dla Wadowic drobnotowarowy handel prywatny. W budynku rodziny Foltinów rozpoczęła swą działalność prywatna drukarnia, kierowana przez Kazimierza Rudla, który po upaństwowieniu zakładu poligraficznego, został jego kierownikiem.

Dnia 9 maja 1945 roku odbyło się posiedzenie konstytuujące skład Powiatowej Rady Narodowej. Po burzliwej dyskusji odbyło się głosowanie zatwierdzające F. Świadka na stanowisku Przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej, W. Ptaka na stanowisku jego zastępcy oraz W. Jopka, W. Pasternaka i L. Karkoszki na stanowiskach członków Prezydium Rady Narodowej. Ponadto W. Ptak został wybrany I-szym sekretarzem KM PPR. S. Kawie powierzono obowiązki Pełnomocnika d/s Reformy Rolnej, a urząd pierwszego Burmistrza Wadowic powierzono Władysławowi Sadowskiemu /pełnił obowiązki gospodarza miasta przez wiele lat/. W czasie posiedzenia Rady wicestarosta Grzybowski zapoznał wszystkich z komunikatem o kapitulacji Niemiec.
Aktywną działalność na wadowickiej ziemi rozpoczynają partie PPS, SL i PSL oraz reakcyjne podziemie, którego członkowie nigdy nie zaakceptowali władzy narzuconej przez socjalistycznego sąsiada – ZSRR. To na pewno nie pomagało młodej władzy, a wręcz przeciwnie rodziło olbrzymie trudności. Oprócz rozwiązywania pilnych zadań społeczno-gospodarczych, należało zrobić wszystko, aby zapobiec bezsensownej na owe czasy, szerzącej się śmierci. Postanowiono złamać istniejące bariery bez jakichkolwiek nacisków, za pomocą osobistego przykładu w tworzeniu kultury i bezpośrednim uczestniczeniu w procesie jej tworzenia.
W oparciu o działaczy przedwojennego Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych już w pierwszych dniach po wyzwoleniu powstało koło teatralne. Jego scena miała swoją siedzibę w budynku przy ulicy Mickiewicza 19. Grali na tej scenie, potrzebnej wówczas jak powietrze, woda i chleb, m.in. burmistrz Władysław Sadowski i komendant Milicji, grali również: Irena Brańkówna, Franciszek Zadora, Władysław Gołuchowski i wielu, wielu innych.
O tym, że przedstawienia przynosiły oczekiwany cel, świadczy jednoznacznie wspomnienie p. Franciszka Zadory, który w jednej ze swoich wypowiedzi tak wspominał tamten czas: „… Graliśmy we wszystkich prawie wsiach i miastach powiatu. Ludzie przychodzili tłumnie. Jedni dawali parę groszy, drudzy całego „górala”. Pamiętam, podczas przedstawienia w Zembrzycach, w trakcie jednej ze scen poczułem – tak, nie zobaczyłem a poczułem, że do sali weszli „leśni” z podziemia… Rozumiecie? Tutaj my na scenie, a wśród nas byli ci, do których tamci strzelali, którzy z podziemiem prowadzili twardą walkę, a tam na sali, w półmroku, pośród tłumu – oni, „leśni”. Ale nic i nikt nie zakłócił spektaklu. Polskie słowo – to była świętość…”.

0010Jeszcze w roku 1945 przystąpiono do usunięcia zniszczeń powstałych na skutek bombardowania miasta przed jego wyzwoleniem. Ucierpiały wówczas m.in.: kościół, Dom Katolicki, plebania, szpital oraz okolice dzisiejszego osiedla Westerplatte. Podczas wykonywania remontu kościoła, wzniesiono przedsionki boczne, a w roku 1947 prostokątną wówczas zakrystię obudowano ćwierćkolistymi dobudówkami.
Po opuszczeniu miasta przez jednostki Armii Czerwonej wadowiczanie gościli „na wypoczynku” żołnierzy 6. Pomorskiej Dywizji W.P., walczących w ostatnich dniach wojny pod Budziszynem. Po ich wyjeździe koszary zajął 18. Pułk Piechoty przyjęty przez mieszkańców z radością, wyrażoną m.in. ufundowaniem jednostce ze składek mieszkańców sztandaru. Wojsko sprawiło, że częstym gościem, nie tylko odwiedzającym Wadowice ale niosącym miastu także pomoc, był ówczesny Minister Obrony Narodowej – Marszałek Polski Michał Rola-Żymierski, za swą życzliwość uhonorowany przez mieszczan w dniu 16 czerwca 1948 roku tytułem Honorowego Obywatela Miasta.

0009W wadowickim Szpitalu Powiatowym, pod troskliwym okiem personelu medycznego, kierowanego przez dra Józefa Sołtysika, powracali do zdrowia wadowiczanie okaleczeni przez okupanta i najbardziej chorzy z więźniów obozu zagłady w Oświęcimiu.

Powoli czas goił rany, a obrazy, jeszcze nie tak dawnych, tragicznych wydarzeń odchodziły w mgłę zapomnienia. Ważniejszy stawał się kolejny nadchodzący dzień, ważniejszą była wciąż niewiadoma do końca przyszłość, aniżeli przykre przeżycia z przeszłości.

0006W miarę normalizacji spraw społeczno-politycznych, w mieście coraz mocniej zaczął odradzać się, bogaty przecież w okresie międzywojennym, amatorski ruch kulturalno-artystyczny. W roku 1947, przy Spółdzielni (dzisiejszy WUSP) powstaje chór mieszany, a w roku 1950 pierwsze po wojnie spotkanie Grupy Literacko-Plasycznej „CZARTAK II” zorganizował Franciszek Suknarowski – rzeźbiarz, plastyk. Nie uczestniczyli już w tym spotkaniu: założyciel Zboru Poetów w Beskidzie „CZARTAK” i Grupy Literacko-Plastycznej „CZARTAK II” – poeta i kolekcjoner Emil Zegadłowicz, rzeźbiarz Wincenty Bałys oraz plastyk Ludwik Jach – senior…0007
Oni już odeszli…
Wokół powojennego „CZARTAKA II” skupili się plastycy profesjonaliści: Felicja Świtalska, Józef Jura, Michał Kręcioch, Ludwik Jach – junior, Karol Pustelnik i Franciszek Suknarowski. Grupa działała jednak bez programu, co nie wróżyło jej dłuższej przyszłości. I tak się stało. Po zorganizowanych kilku zbiorowych wystawach, jej działalność zamarła, a artyści zamknięci w swoich pracowniach podjęli indywidualną działalność artystyczną.

W 1951 roku pp: Kazimierz Porawski i Czesław Lempart podjęli się kontynuowania teatralnych tradycji miasta i zorganizowali działalność Amatorskiego Teatrzyku Lalek „Aladyn”, sponsorowanego przez tutejszy PZGS. Jednak i ten teatr „padł” na korzyść zakładanego przez kierownika, budującego się na bazie przedwojennego budynku T.G. „Sokół”, Powiatowego Domu Kultury, emerytowanego mjra W.P. p. Jana Kaczmarskiego, Amatorskiego Teatru Dramatycznego, którego kierownikiem literackim i reżyserem został wspomniany wyżej p. Kazimierz Porawski, natomiast dekoratorami scen: pp. Czesław Lempart i Henryk Kowalski. Teatr posiadał wówczas aż trzy sceny: Teatru Poezji, Dramatyczną i Objazdową. Nad wszystkim czuwał oczywiście p. Jan Kaczmarski, kierownik placówki oddanej społeczeństwu do użytku w roku 1956. Swoją funkcję pełnił do roku 1963, i nie można nie dostrzec wkładu jego pracy w rozwój kultury, a szczególnie w rozbudzenie potrzeb kulturalnych młodzieży.

Wracając do pracy teatru należy wymienić chociaż cząstkę ludzi z nim związanych, zwłaszcza z jego sceną dramatyczną, na której występowali m.in.: Irena Kamieńska, Barbara Drewniak-Zielińska, Halina Rodkiewiczowa, Krystyna Sołtysik, Bożena Koczurówna, Andrzej Święchowicz, Zdzisław Antoszewski i Henryk Kowalski. W roku 1962 powstał Teatr Dramatyczny Liceum Ogólnokształcącego, kierowany przez pp. Marię Putyrową i Kazimierza Porawskiego a sceną teatralną zawładnęła młodzież. Rok 1965 przynosi powstanie kabaretu „radiowego”, miejscowego radiowęzła, nazwanego „O!Światek”, nadającego cykliczne audycje, oparte o scenariusze autorstwa pp. Jerzego Romana Jaglarza i Jana Fidzińskiego (Michała Zubera), pod stałym tytułem: „Pospacerujmy po ziemi”. Głosu bohaterom audycji użyczali wówczas pp.: Stanisława Czechowicz, Jadwiga Kudłacik-Gołuchowska, Zbigniew Jutka i Włodzimierz Szypuła. Po dziewięciu miesiącach działalności, na liczne prośby słuchaczy, w grudniu 1995 roku „O!Światek” pokazał się po raz pierwszy na scenie Powiatowego Domu Kultury, którym to występem wszedł na stałe do repertuaru placówki z takimi przedstawieniami satyrycznymi jak: „Procentujmy się!”, „Po co wiadro?!”, „Do żłobu panowie!”, „Podłubać? Ino w cym?”, czy „O udomowieniu Człowieka”. Mimo kolejnych premier, po dwóch latach działalności i ten kabaret też odszedł w zapomnienie.

0018Nie zaprzestał jednak swojej działalności na niwie kultury, a wręcz przeciwnie wciąż ją poszerzał wówczas Powiatowy Dom Kultury, oferujący swoim odbiorcom występy prowadzonych zespołów dziecięcych, muzycznych itd. Do tradycji działalności tej placówki weszły cykliczne spotkania mieszkańców Wadowic z czołowymi postaciami kultury krakowskiej podczas „Wieczorów Czwartkowych”.

Wróćmy jednak do 74. rocznicy wyzwolenia…

0015Aby przypomnieć Tych, których śmierć spotkała w różnych miejscach i z rąk różnych oprawców. Bo obok Gestapo i NKWD na życie polaków czyhali również 0016członkowie tzw. grup zbrojnych oraz funkcjonariusze UB. To m.in. z rąk ich członków, ginęli po wojnie ci, którzy w okresie okupacji własną krew przelewali za wolną Polskę.
Z rąk niby „żołnierzy” podziemia ginęli głównie ci mieszkający na wsi, ginęli banalnie; za pieniądze, których akurat nie mieli, za nałożony polski mundur, za niechęć oddania gęsi, ginęli doczekawszy kilka, kilkanaście dni wcześniej upragnionej od sześciu lat wolności…

Dzisiaj to z nich robi się bohaterów, nadaje pośmiertnie krzyże, w czeluściach niepamięci grzebiąc ofiary ich zbrodni…

0022Podobnie w czeluściach niepamięci większość tych „prawych” pogrzebała jakże dalekich od światowej polityki młodych chłopców z czerwoną gwiazda na swojej żołnierskiej czapce, którzy 26 stycznia 1945 roku, ofiarą własnego życia przynieśli mieszkańcom naszego miasta wolność po  sześciu latach okrutnych zbrodni hitlerowskiej okupacji…0031
Zabrali im nie tylko pomnik, ale nawet nazwę ulicy, którą weszli tego pamiętnego dnia 26 stycznia do miasta i zabrali im pewnie tę nazwę dlatego, że inaczej – w tej swojej zawiści – nie wiedzieliby, którędy… do Zatora?

Co pozostało?
Wstyd!
Za łajdackie przemilczanie historycznej prawdy o ofiarach II wojny światowej!

Dlatego chwała tym środowiskom, które nadal pamiętają, a zarazem uczą młode pokolenia Polaków historii ich przodków, a nie piszą jej na nowo!
. . .

…………………………………………………………………………………………………………………

Edward „Scorpion” Wyroba

Fotografie ze zbiorów pp. K. Morawca, J. Sobali, Z. Krausa, M. Wyroby oraz autora.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT