Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Po wołkowicku » „Burmistrzowemu”… burmistrzowi!
„Burmistrzowemu”… burmistrzowi! piątek, 26 Grudzień 2014, godz. 12:46

ŻyczeniaNo cóż…
Miało być jeszcze świątecznie, ale okazało się, że nawet tę najbardziej miłą i ciepłą atmosferę obecnych, jakże krótkich w roku dni wolności, potrafi zepsuć facet… przepełniony pychą i arogancją. Który na dodatek w swoim przerośniętym ego zapomniał własnego nazwiska!
I „błysnął” niby życzeniami…
Którymi w zasadzie zażyczył sobie od Wadowiczan sprzątania gówna, marznięcia we własnych mieszkaniach, pedałowania i… nauki jazdy koleją!
No i ten koniec ten…
„… wasz burmistrz!”.

To już pamięć tak zawodna, że nie pamiętasz nawet, iż nazywasz się… Klinowski?
Bo naprawdę to, czyj ty jesteś… burmistrz?
Bo mój – przynajmniej na dzisiejszy czas – nie!

Nadto ani nie upoważniałem cię – dr Klinowski – do wypowiadania się w moim imieniu, a tym bardziej twierdzenia, żeś i moim burmistrzem jest…
Wszak na to… „wasz”, trzeba sobie panie Klinowski zasłużyć!
A trudno będzie, cofając gminę do średniowiecza…
No bo po co mamy przesiadać się na rowery?
Nie lepiej od razu było zaistnieć i to nawet w mediach ogólnopolskich, które ci tak bliskie, zawołaniem: na furmanki?

Potrafię też zrozumieć, żeś za młody i nie pamiętasz, iż kiedyś w mieście, w strukturach Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, funkcjonował zakład o nazwie ZOM (Zakład Oczyszczania Miasta)… Zatrudnieni tam, nie tylko sprzątali ulice i chodniki, zieleńce również…
Więc wracając do „korzeni” cywilizacyjnych, może korzystny byłby powrót do przeszłości, coby gmina blaskiem czystości – a nie powyborczego gówna – świeciła?

Ale z tego co słyszałem, nie zapomniałeś przesiąść się do ratuszowej „limuzyny”, gdzieś tam jadąc w służbowych sprawach…
A dlaczego nie pędziłeś na rowerze? Przodem! A „limuzyna” z urzędnikami za tobą?
Albo wszyscy na kupę rowerkami!
No i te twoje koleje…
Tylko gdzie nimi mamy uczyć się jeździć?
Bo tam, gdzie większość by chciała, pociągi nie kursują!
A jeździć tam gdzie jeszcze co kilka godzin trafiają się po… dwa wagony, bez celu?
Jaka to atrakcja?
No, chyba tylko po to, żeby zaspokoić twoje wybujałe ego…
Ego… „burmistrzowego burmistrza”!

Bo jak na razie, chociaż minęły już trzy tygodnie twojego urzędowania, nie zauważyłem żadnych działań, którymi zasłużyłbyś na przydomek… „wasz”!
Bardziej więc pasowało te życzenia, takie zresztą jak i ty sam burmistrzu, zakończyć słowami „swój burmistrz”!
Boś wyłącznie swój i tylko dla wąskiej grupy twoich kolesiów, ociekających wazeliną, aby nie stracili…
Czy aby już widocznej na horyzoncie… mamony?

Więc doktorze prawa Mateuszu Klinowski…
Może do czasu, aż zasłużysz na przypisywanie sobie tytułu burmistrza w stosunku do wszystkich mieszkańców gminy – chociaż wybrała cię zaledwie jedna trzecia tej społeczności – zapamiętaj, że nazywasz się… Klinowski…
A w konsekwencji… „burmistrz Klinowski”!
Bo uwierz, jeżeli zasłużysz, aby mnie reprezentować – dowiesz się o tym pierwszy!

Na razie jednak nie daję ci takiej legitymacji, bo nie chcę się wstydzić przed całym światem, że mam za burmistrza – w mojej w pełni uprawnionej ocenie – przysłowiowego… pajaca!
Bo jakże inaczej nazwać faceta zakłamanego, obłudnego i tchórzliwego, którego nie stać nawet na przyjmowanie mieszkańców w ważnych dla nich sprawach?
Jak nazwać faceta (chociaż i słowo „facet”, to już za dużo powiedziane?), którego nie stać było przez trzy tygodnie na spotkanie z opozycją?

I nie mam tu na myśli siebie, bo ja akurat ciebie mam w ty samym miejscu, w którym ty masz mnie! Na dodatek mam cię za pospolitego pajaca, który dopiero kiedy wyłącznie kłamstwem i łajdactwem dorwał się do samorządowego koryta – podobnie jak cztery lata kwalifikowaną korupcją – zauważył, że jest po prostu… zerem!
Bez jakiegokolwiek, nawet najmarniejszego pomysłu na rządzenie, na realizację najważniejszych dla gminy i mieszkańców inwestycji, a tylko z gębą pełną „oszczędności”…
Czy chcesz oszczędzać wyłącznie na… swoich „asystentów”?

Czego najlepszym przykładem jest twoja bardzo głupia rezygnacja z realizacji remontu końcowego odcinka ul. Mickiewicza, niezbędnego od dawna i dzięki tobie odległego w czasie realizacji do następnej kadencji…
Co wcale nie oznacza, że to będą aż… cztery lata!

Bo wbrew twoim zaleceniom, jakoś nie widzę w tej gminie młodych ludzi, zwłaszcza pośród tych gustujących w nowinkach technicznych, zwłaszcza w motoryzacji, którzy ochoczo przesiadali by się na rowery?
I nie twierdzę, że wcale… Bo dla relaksu i zdrowia jak najbardziej!
Ale nie w codziennym życiu, zwłaszcza zawodowym…

Zastanawiam się też, jak na tym rowerze będziesz pędził do krakowskiego sądu, na początek w charakterze świadka, w czekającej IWW sprawie nie tylko pospolitego złodziejstwa, wulgarnych kłamstw również?!
Bo jakoś będziesz musiał wspomóc swoje „dziecko” udowodnieniem nie tylko mojego udziału w „kawiorowej imprezie”… To, że byłem na liście kandydatów w wyborach samorządowych – również!

Jedynie złodziejstwa udowadniać nie będziesz musiał – bo dowód już załączony do prywatnego aktu oskarżenia, który w najbliższy poniedziałek zostanie wysłany do Sądu Okręgowego.
No, ale wybacz, że to nie mnie nie było stać na odpowiedź…

I dlatego m.in. nie życzę sobie, abyś uważał siebie za naszego burmistrza, bo podejrzewam, że nie tylko moim – jak na razie – na pewno nie jesteś!

By podsumować, wypada zadać tu całkowicie retoryczne pytanie: czy mogliśmy oczekiwać innych życzeń od…?
Kiedy przecież niczym nie odbiegały one od samego… składającego!

Dlatego na koniec złożę ci życzenia i tylko ode mnie…
Niech… Kiedy woda sodowa już ci odparuje, odparują również… bąbelki! Byś mógł na problemy gminy spojrzeć przez pryzmat rzeczywistych potrzeb środowiskowych i oczekiwań mieszkańców, a nie poprzez pryzmat przerostu własnego ego i zadufania w niepotrzebne ci już – po przecież mamy po wyborach – zakłamanie i łajdactwo.

Ot, np. takie, które okazałeś w sprawie sądowej „burmistrz Klinowski contra obywatel Klinowski”, aby naciągnąć gminę na kolejne koszty! W sprawie, w której – jako całą gębą prawnik (czym chwaliłeś się w jednej z telewizji) – powinieneś wiedzieć, że jeżeli zdecydowałeś się już na zapłacenie tych niecałych trzech stów, wystarczyło przed wyjazdem na rozprawę kasę tą po prostu zapłacić np. na poczcie i okazać sądowi sam… kwit z wnioskiem o umorzenie postępowania.
I sąd wówczas musiałby sprawę umorzyć, jako bezprzedmiotową, a nie generowalibyście wspólnie kolejnych kosztów…
Naszych, gminnych kosztów!
No ale jak widać, nie wie tego tylko… „prawnik”!
Cóż, ale to są właśnie koszty tego jakże głupiego wyboru…

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT