Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » „Chory z urojenia”…*
„Chory z urojenia”…* wtorek, 26 Sierpień 2014, godz. 00:04

Z organizowania i udziału w kampaniach wyborczych oraz z udziału we wszelkiego rodzaju „komitetach wyborczych” wyleczyłem się już w roku 2002…
Kto pamięta, ten wie… Posłanka z listy SLD…
Nadal też hołduję zasadzie, iż z usmarkanymi nie siadam do posiłku oraz nie polemizuję z głupcami…

Jednak wywołany „do tablicy” materiałem anonimowego tchórza
(a nie uczciwego autora), opublikowanym na stronie Inicjatywy Wolne Wadowice, która dla mnie jest stroną wyłącznie radnego Mateusza Klinowskiego, nie pozwala mi na milczenie…
I wyłącznie dlatego, że kłamstwo goni tam kłamstwo i to z taką szybkością, iż jedno nie może nadążyć za drugim…

Proszę się nie obawiać, bredni tam publikowanych nie będę analizował w całości, a tylko te, które pokazują prawdziwą twarz onego anonimowego tchórza oraz rzeczywisty
– a nie urojony w chorobie – obraz… radnego Klinowskiego!

Zaczyna autor (kto nim jest, nie wiem, ale analiza stylu i treści w sposób czytelny utożsamia materiał z osobą) swój wywód od słów: „… Po czterech latach Jacek Jończyk sensacyjnie przerwał milczenie. Wyznał, że starostą został w wyniku „jednej wielkiej manipulacji”. Choć za sprawą tej manipulacji jego roczne dochody wzrosły do ponad 200 tysięcy złotych, ma poczucie wielkiej krzywdy, a siebie samego uznaje za ofiarę. Czy ta i inne wypowiedzi starosty nie świadczą przede wszystkim o tym, że padł on ofiarą nieudolnych doradców? (…)”.

Zacznijmy więc od wyznania…

Bo Jacek Jończyk miał odwagę przyznać, że został starostą w wyniku manipulacji…
Chociaż, czy do końca była to manipulacja?
Nie jestem przekonany, bo oznaczałoby to, że zmanipulowani zostali wszyscy Radni powiatowi, od prawej do lewej strony naszej powiatowej sceny politycznej… Wszak z protokołu tamtej Sesji Rady Powiatu Wadowickiego wynika, iż wszyscy oni stanęli za kandydaturą Jacka Jończyka jak… „jeden mąż”… Wszyscy – a jest ich 27. – „za”!

Niestety, tchórzliwy anonimowy autor całkowicie przemilcza zarówno ten udokumentowany fakt, jak i to, że radny Klinowski świadomie kupił sobie stołeczek radnego Gminy Wadowice u Stanisława Kotarby
(co przecież sam przyznał wielokrotnie a na FB potwierdza… „IWW”), do tego świadomie, przez nikogo nie manipulowany, z Komitetu „Wspólny Dom” Ewy Filipiakowej… Czy nie można więc stwierdzić, że była to zdefiniowana korupcja polityczna, a więc czyn o charakterze kryminogennym?
Nadto był pan Mateusz Klinowski nie tylko zafascynowany „osobowością” samej Filipiakowej, ale też bronił jej niekompetencji, wręcz łajdackich decyzji w sprawie BDI niczym… niepodległości! Doktor prawa starał się w tej swojej zażartej obronie łajdactwa Filipiakowej dowodzić nie tylko mieszkańcom Wadowic, ale również przedstawicielom Inwestora, że obowiązujące w kwestii tej – tak niezbędnej dla miasta i regionu – inwestycji prawo… nie ma żadnego znaczenia, a już szczególnie, kiedy w godzinach popołudniowych Filipiakowa poparła wariant „Ih”, o którego zaniechaniu w dalszych projektach została poinformowana tego samego dnia – o ile dobrze pamiętam, o godz. 8:45.
W konsekwencji wspólnie z Filipiakową, w stylu wczesnego Gomułki, dr Mateusz Klinowski doprowadził do zapaści tej potrzebnej miastu i regionowi jak powietrze… inwestycji.

Powielane jest i w tym fragmencie tego tekstu kłamstwo, którym „Szach anonim” powtarza kłamstwo samego radnego Klinowskiego, o… rocznych dochodach Jacka Jończyka z tytułu sprawowania przezeń funkcji publicznej, które jakoby wzrosło staroście Jończykowi o ponad 200 tysięcy złotych rocznie…
Kiedy w rzeczywistości kwota ta, już z tzw. „trzynastą pensją” – należną pracownikom sfery budżetowej z mocy ustawy – wynosi… 154.525 złotych, a nadto nie jest w żaden sposób zależna od samego Jacka Jończyka, ale od radnych powiatowych, w tym Stanisława Kotarby, u którego dr Mateusz Klinowski, w sposób korupcyjny kupił sobie ciepły stołeczek radnego…
Zresztą jakoś tak dziwnie, odpowiadając na komentarz jednego z komentatorów facebooka, tzw. „IWW” też nie widzi różnicy pomiędzy kwotami… ponad 200, 160 czy 154 i pół tysiąca złotych…

Kolejne kłamstwo, to „wyznanie” tchórza, iż „… Od pewnego czasu na lokalnych stronach internetowych pojawiają się zachwyty nad zaletami i zdolnościami starosty Jacka Jończyka, które rzekomo zapewniają mu bardzo dobrą pozycję w wyścigu o fotel burmistrza Wadowic. (…)”.

Nie będę się tu odnosił do innych stron internetowych, odniosę się natomiast do mojego bloga, gdzie osoba starosty Jacka Jonczyka gościła przede wszystkim bądź to dzięki kłamstwom radnego Mateusza Klinowskiego, bądź – jak miało to miejsce w przypadku pytań w sprawie szpitala zadanych Staroście przez radnego Klinowskiego – ukrycia przed mieszkańcami powiatu niewygodnych dla Klinowskiego odpowiedzi Jacka Jończyka, które chciał „sprzedać” społeczeństwu dopiero po dorobieniu do odpowiedzi Starosty swojego zaplanowanego scenariusza…
Ponieważ to spowodowało, iż sprawa opublikowania przez radnego Klinowskiego odpowiedzi starosty Jacka Jończyka ciągnęła się w czasie niczym „guma od majtek”, zadałem Staroście te same pytania i opublikowałem odpowiedzi bez ingerencji w ich treść, jak nakazuje nie tylko prawo, zwykła ludzka przyzwoitość również!

Tak więc tu dalszy komentarz uważam zbyteczny…

Kontynuując, pominę cały dalszy, nie mający związku z żadną rzeczywistością ślinotok z tego materiału, aby przejść do „rozdziału:
„Kiepscy współpracownicy”, w kręgu których zostałem umiejscowiony z wulgarnym kłamstwem, bez żadnych dowodów na rzetelność tej tezy, a więc w identyczny sposób, w jaki w latach minionych służba bezpieczeństwa PRL dorabiała „legendę” do człowieka niewygodnego dla władzy sowietyzującej kraj…

Tu, wymieniając tych „kiepskich”, anonimowy tchórz zapędził się, że ho, hoo, hooo…
Ale pozwólcie Państwo, że zacytuję odnoszący się m.in. do mojej osoby fragment…
„… Po pierwsze, wicestarosta Marta Królik, która dyryguje kampanią Jończyka, a pewnie i nim samym, Edward Wyroba z Marcinem Gładyszem czy Zbigniew Targosz, nie są osobami atrakcyjnymi z punktu widzenia wyborców i nie mają żadnej mocy ich przyciągania. Nie rozstrzygam, jakimi osobami są prywatnie, wystarczy, że ich publiczny wizerunek nie jest pozytywny. Grający pierwsze skrzypce w obozie starosty Edward Wyroba, to kamień u szyi. Marta Królik z racji swojego trudnego charakteru wymieniana jest jako główny powód ewentualnej przyszłej klęski wyborczej starosty. Ma być też dowodem na to, że Jończyk w polityce nie jest on w stanie odnaleźć się sam.
Z kolei panowie Gładysz i Targosz kreują się z kolei na spin doktorów kampanii, ale trudno znaleźć powody do wiary w ich zdolności. Nie tylko nie mają żadnego doświadczenia w tej dziedzinie, ale podobnie, jak słynni spin doktorzy PiSu wsławili się spektakularną zmianą poglądów, porzucając je razem z dotychczasowymi sojusznikami z Inicjatywy Wolne Wadowice. Wolta ta, chyba słusznie, przez opinię publiczną tłumaczona jest jednoznacznie – pogonią za stanowiskami i słabością charakterów. (…)”.

Trudno wręcz odnieść się to tych bredni, bowiem pilni obserwatorzy naszej lokalnej sceny politycznej bez żadnego wysiłku umysłowego zauważą, iż wszystkie wymienione tu osoby były przychylne radnemu Klinowskiemu…
Tylko, że wybujałe ego pana radnego Klinowskiego po prostu nie pozwoliło Jemu samemu na współpracę z tymi ludźmi…

Jednak nie zamierzam tu wypowiadać się ani za panią wicestarostę Martę Królik, ani za pana Gładysza czy Targosza… Myślę bowiem, że uczynią to rzetelnie sami…
Ja opiszę – i tu zaznaczę, że z ogromną przykrością, bo nie było to moim zamiarem i nie zrobiłbym tego, gdyby anonimowy łajdak nie przyszył mi fałszywej „łatki Jończykowego doradcy” – jedynie własne doświadczenia z panem radnym Klinowskim, które w sposób nader czytelny pokazują, iż jest ten pan osobą nie tylko nieodpowiedzialną i niekompetentną, ale zarazem tą, która sama sobie jest kamieniem u szyi, stojąc nad przepaścią politycznego zapomnienia…

Ale zanim zacznę pozwolę sobie przypomnieć, że kiedy radny Mateusz Klinowski organizował jedyną pikietę (chociaż zapowiadał kolejne, nigdy jednak potem niezrealizowane!), wszyscy trzeźwo oceniający rządy Ewy Filipiakowej i jej watahy, nie odbierając mu prawa przywództwa stawiliśmy się u jego boku, aby wesprzeć te działania.

Niestety, jakiś czas później podczas spotkania udokumentowanego zarejestrowanym nagraniem, poinformowaliśmy IWW – które na tym spotkaniu reprezentował radny Mateusz Klinowski – o fakcie organizowania przez określoną grupę osób pikiety pod Prokuraturą Rejonową w Wadowicach. I wówczas była nie tylko pełna zgoda ze strony radnego Klinowskiego, ale również gwarancje, że IWW weźmie udział w tej pikiecie…

Była…
Bo na trzy dni przed pikietą radny Klinowski zjawił się w mojej Galerii przy ul. Krakowskiej i poinformował, iż – zacytuję z pamięci: „… IWW podjęła jednogłośnie uchwałę, że weźmie udział w tej przez was organizowanej pikiecie, ale pod warunkiem, że to nie wy ją będziecie oficjalnie organizowali, ale IWW pod moim szyldem (czytaj: nazwiskiem rajcownego Klinowskiego), bo twoje nazwisko źle się kojarzy”.

Oczywiście potraktowałem te warunki jak potraktowałby każdy z Państwa, gdyby ktoś inny chciał budować swoją karierę polityczną na Waszych plecach…
Ale to nie wszystko… Poszedłem nieco dalej i zatelefonowałem do znanych mi członków IWW z pytaniem, „… kiedy i dlaczego taka uchwała została podjęta?”.
I co się okazało?
Nie było żadnej uchwały!
Było tylko wybujałe ego radnego Klinowskiego i chęć bicia politycznego kapitału na naszym wspólnym przedsięwzięciu, czego najlepszym dowodem jest, że już w trakcie tej pikiety radny Klinowski zerkał pod Prokuraturę zza winkla kamienicy przy ul. Mickiewicza i podejrzewam, że tylko po to, aby policzyć członków IWW, którzy jednak wsparli nasze działanie… Wsparli pikietę, której celem było odczytanie petycji do prokuratora Jerzego Utraty i złożenie jej na jego ręce – co zrealizowaliśmy w całości!

Drugi raz „zaiskrzyło”, kiedy wyraziłem swoje zdanie o organizowanym przez radnego Klinowskiego na siłę referendum… W dobrej wierze wskazałem wszystkie argumenty „przeciw”, które wygrywały z argumentami „za”…
Jednak tu znowu wybujałe ego nie pozwoliło radnemu Klinowskiemu ani słuchać, ani odpuścić…
Wynik znamy!

Tak jak i wynik procesu pana Radnego z godnie opłacanym przez Filipiakową „asystentem”, który na swoim portalu napisał prawdę o pożyczce gotówkowej radnego Klinowskiego i który to proces stanowczo odradzałem, zresztą w obecności kilkuosobowej grupy świadków w ogródku piwnym jednego z wadowickich lokali gastronomicznych… Odradzałem, chociaż nie powinienem, bo skutek tego procesu powinien być doskonale wiadomy… doktorowi prawa!

Aby nie kopać leżącego, w tym miejscu ten temat zakończę, pomijając m.in. dowody na lekceważenie przez radnego Klinowskiego tych informacji, które mogłyby pogrążyć… Ewę Filipiakową.

Jednak, jeżeli zajdzie taka konieczność, przywołam je wszystkie!

W zasadzie nie odniosę się też do zarzutu, „… że Jacek Jończyk współpracować zamierza z Józefem Cholewką, sołtysem Choczni z obozu dotychczasowej burmistrz, na którym ciążą zarzuty za bandyckie zachowania w czasie obrad Rady Miejskiej (…)”, bo musiałbym wówczas dokonać oceny zachowania na tej samej sesji Rady Miejskiej samego doktora prawa – radnego Mateusza Klinowskiego, a więc wydawałoby się, że człowieka wysoko wykształconego, a zarazem z wysokim poziomem inteligencji, pozwalającej na honorowe zachowania?

Pozwolę sobie jednak na odniesienie się do zadanego materiałem pytania: „Czyim kandydatem jest starosta?”.
Odpowiedź wydaje bardziej prosta od budowy… cepa!
Będzie – bo jeszcze nie jest – kandydatem tej grupy Wyborców, którzy oddadzą na niego swoje głosy!
Niestety, dla anonimowego tchórza tak przecież prosta odpowiedź już taka prosta nie jest… Więc drąży temat: „… Czy Jacek Jończyk jest kandydatem opozycyjnym wobec panujących układów, czy człowiekiem tych układów?”, oczywiście na swój sposób wciskając Czytelnikowi swoje racje, bo „… Jończyk otrzymał fotel starosty w wyniku układu z Ewą Filipiak, którą poparł w poprzednich wyborach.”.

Niestety, nie doczytacie się tam Państwo – o czym napisałem co prawda już wyżej, ale może przypomnę – że dr Mateusz Klinowski kupił sobie za 900,- złotych i to w drodze politycznej korupcji, fotel radnego Rady Miejskiej, w wyniku układu z Filipiakową i dzielącym miejsca na listach wyborczych – układu politycznego POPiS, zwanego „wspólnym domem”, ich wspólnym domem! – za odpowiednią „dotację” finansową… Stanisławem Kotarbą!

Jednak dowiecie się, bo anonimowy łajdak nie omieszkał się użalić, „donosząc” jakże „uprzejmie”, że „… Starosta miał możliwość korzystniejszego usadowienia się na scenie politycznej przed wyborami. Drogą do tego była współpraca ze środowiskiem Inicjatywy Wolne Wadowice (…).
Autor tego jakże szczerego wyznania zapomniał tylko poinformować – o czym informowali już inni, bliscy kiedyś radnemu Klinowskiemu komentatorzy sceny politycznej Wadowic – że ta „współpraca ze środowiskiem Inicjatywy Wolne Wadowice” nie wypaliła, bo… starosta Jacek Jończyk nie zgodził się na zaproponowany przez radnego Klinowskiego powyborczy układ: pan burmistrzem, ja wice…

Wiecie więc już, co tak naprawdę jest głównym powodem ataku radnego Klinowskiego na starostę Jacka Jończyka?
To, że nie chciał chodzić na łańcuchu rzekomo IWW, a tak naprawdę radnego Klinowskiego!
Nie zamierzał bawić się w polityczne gierki z Klinowskim ani z Kotarbą, tylko realizował postawione przed Starostą Powiatu Wadowickiego zadania.
I robił to sam, bez… pana Klinowskiego!
Oraz bez udziału przypisywanych mu tym materiałem doradców, a tylko za pomocą Wicestarosty, co przecież wydaje się zrozumiałe i Radnych Rady Powiatu, którzy – co potwierdzają podejmowane przez tą Radę decyzje – wznosząc się ponad polityczne podziały, wspólnie wspierają Jacka Jończyka w tych działaniach przez cały ten czas, od początku kadencji.
Podobnie jak Wicestarosta – Marta Królik, która nie wikłając się w politykę oraz bliskie radnemu Klinowskiemu politykierstwo, nie tylko służy staroście Jackowi Jończykowi swoim głosem doradczym, ale po prostu ciężko pracuje dla dobra nas wszystkich…

Jednak, czy przynajmniej w tej kwestii mogliśmy się spodziewać rzetelności po „kimś?”, kto ten artykuł napisał, kiedy pewnie nigdy nie widząc Wicestarosty na oczy ocenia Jej rzekomo „… trudny charakter”….
No chyba, że autorem tych wypocin jest sam radny Klinowski, to wypadałoby mi zapytać, czy w ocenie osoby z tytułem „doktora prawa” można posunąć się do takiego stwierdzenia na temat kobiety, z którą rozmawiało się
– nie wiem, ale strzelę – może trzy razy?
Bo nie ukrywam, że rozmawiałem z panią Wicestarostą razy kilka… Przy okazji plenerów TMZW, ostatni raz kilka dni temu w Zagórniku! I jeden (słownie: jeden) raz w Starostwie, kiedy rozmawiałem z Nią o problemach bodajże mieszkańców Tomic… I co jak co, ale mogąc tej Pani zarzucić co nieco, na pewno zgrzeszyłbym stwierdzeniem, że cechą wicestarosty Marty Królik, jest… trudny charakter.

No i pewnie nie jestem odosobniony w tej ocenie, chociaż nigdy nie ukrywałem i nadal nie ukrywam, że serce miałem, mam i nadal będę miał po lewej stronie, a to musi powodować, iż politycznie tak samo mi po drodze z tą Panią jak z samym Starostą…
No chyba, że autor poczytuje sobie za ten „… trudny charakter” łatwość Jej kontaktów z ludźmi i chęć wyciągnięcia ręki do potrzebujących?

Dlatego trudno tu zaprzeczyć, iż ten wyimaginowany przez anonimowego kłamcę i tchórza „… Fakt współpracy Jacka Jończyka z Ewą Filipiak”, przy powołaniu się na równie rzetelny jak sam autor tego materiału… portal Wadowice24, jest tak samo wiarygodny, jak przypisanie mojej skromnej osobie „łatki doradczej” starosty Jacka Jończyka.
Człowieka, z którym – co jeszcze raz powtórzę – jest mi politycznie tak samo po drodze, jak moralnie… z radnym Mateuszem Klinowskim!

Tylko, że staroście Jonczykowi nie mogę w żaden sposób zarzucić… kłamstwa!

Kiedy pytam – odpowiada!
I robi to sam od siebie, na dodatek nie szkalując innych…
Może dlatego, iż uznał, że jeden kłamca w powiecie wystarczy?

A może po prostu tylko dlatego, że dzięki wykształceniu, kulturze osobistej i zasadom wyniesionym z rodzinnego domu, potrafi rozmawiać ze wszystkimi…
Z Wyrobą także!

Czego nie potrafili przez kolejne lata ani Filipiakowa, ani Kotarba, ani przez mijające nieubłaganie ostatnie cztery lata… dr Mateusz radny Klinowski!

A dlaczego?
Bo wszystkim im bardzo daleko do prawdy!
A to powoduje, że zamiast słuchać głosów rozsądku, wsłuchują się we własne ambicje i głosy podobnych im samym kłamców, którymi się otaczają!

Zresztą, na tej właśnie zasadzie, tak dzisiaj niedobrzy dla radnego Klinowskiego są zarówno panowie Marcin Gładysz i Zbigniew Targosz, którzy jeszcze nie tak dawno oddaliby za niego własne serca, jak i panowie Henryk Odrozek z Pawłem Janasem, którzy – kiedy prześledzi się nagrania z kolejnych sesji RM – prawdopodobnie zrobili dużo więcej dla mieszkańców Gminy Wadowice od pana radnego Klinowskiego – kiedyś przecież ich współpartnera w „radnej opozycji”…

Dodam jeszcze, że człowieka, który ogłosił się „… pierwszą opozycją” w tym mieście, w sposób perfidny obrażając… nie mnie – bo mnie ktoś taki jak radny Klinowski obrazić nie jest wstanie – ale wielu ludzi zasłużonych od dawna dla opozycji w tym mieście, jak np. pan Bolesław Kot, czy nieżyjący już Józef Zeman, Jan Fidziński, Michał Kręcioch, Ludwik Czup i wielu, wielu innych…

I ten „całokształt” powoduje, że kiedy dzisiaj słyszę nazwisko – Klinowski, przed oczami staje mi tygodnik „Przekrój”, ten sprzed lat, ze swoją znakomitą rubryką… „Satyra w krótkich majteczkach”.


Kończąc już oświadczam, że tak jak nigdy nie byłem doradcą starosty Jacka Jończyka w żadnych sprawach, nie jestem i być nie zamierzam, tak samo nie jest ten materiał agitacją za kandydaturą Jacka Jończyka do fotela burmistrza…
Nie tylko z tego powodu, że swojej kandydatury jeszcze oficjalnie nie zarejestrował…

Ale dlatego, że uważam, iż Wadowiczanie naprawdę dorośli już do właściwego wyboru, zdając sobie sprawę, że tak naprawdę oddają głos za własną przyszłością.

A tej nie zbudują na kłamstwie i wybujałym ego przyszłego burmistrza…

Edward Wyroba

* – chory z urojenia.

Foto: znalezione w sieci.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT