Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Co może prezes Zośka… tej wadowickiej pseudo izby „gospodarczej”!
Co może prezes Zośka… tej wadowickiej pseudo izby „gospodarczej”! wtorek, 8 grudzień 2015, godz. 15:35

001Drodzy Państwo.
Uważam, że jeżeli ktoś żebrze o spotkanie, a potem – w rozmowie telefonicznej – godzi się na wzajemne uzgodnienia, co do dalszych kroków, o które sam zabiega, a potem też sam i z własnej woli te uzgodnienia bezczelnie łamie, kiedy jeszcze przed terminem uzgodnionego spotkania nie tylko pomawia inne osoby /bo nie jedną, ale kilka/ o takie zachowania, które mogą osoby te poniżyć oraz narazić na utratę zaufania potrzebnego do prowadzonej działalności, przy okazji osoby te znieważając, a nadto podejmuje działania zmierzające do nękania osób trzecich, nie mających żadnego związku z urojonymi przez sprawcę sprawami, które osoba nękająca tym osobom trzecim zarzuca, druga strona takiego porozumienia ma pełne prawo czuć się zwolniona z danych w rozmowie telefonicznej gwarancji!

A, że osobą, która warunki uzgodnień zerwała jest osoba publiczna, której działania, zwłaszcza na forum zawodowym i publicznym podlegają kontroli i ocenie społecznej, a już na pewno te, prowadzone na szkodę interesu publicznego, regionu, mieszkańców oraz organów i instytucji pomocowych, społeczeństwo ma prawo poznać szczegóły tych wydarzeń.

Więc może od początku…
Po moich publikacjach rzucających nieco światła nie tylko na wadowicki układ samorządowo-biznesowy, pierwszego bądź drugiego grudnia br., zatelefonowała do mnie osoba, która poinformowała mnie, że ma uprawnienia do przeprowadzenia ze mną rozmów w imieniu… Zofii Filek, pełnomocnika firmy „FILEX”, ale przede wszystkim… prezesa Wadowickiej Izby Gospodarczej!
Odpowiedziałem w zasadzie krótko – nie zwykłem z nikim rozmawiać przez „kurierów”, a nadto Zofia Filek dobrze mnie zna i jeżeli ma takie życzenie, może sama skontaktować się ze mną.
Z drugiej strony padło więc pytanie, czy numer mojego telefonu może zostać udostępniony Zofii Filek, na co oczywiście wyraziłem zgodę.

000Dzień bądź dwa po tamtej rozmowie, 03 grudnia br., z telefonu Zofii Filek otrzymałem wiadomość SMS z prośbą o spotkanie, a zarazem o wskazanie „… gdzie i kiedy”

Ponieważ był to dla mnie czwartek tzw. „rozjazdowy”, przebywałem poza Wadowicami, zatelefonowałem do Zośki i głównie po to, aby usłyszeć od niej, czego oczekuje po ewentualnym spotkaniu?
Podczas około 40. minutowej rozmowy usłyszałem z ust Zośki tyle nieprawdziwych informacji, że wręcz miałem się rozłączyć…
No bo jak powinno się zareagować na pełne kłamstw zaprzeczenia przez Filkową wszelkich kontaktów z Janem Burkatem, kiedy jeżeli nie na parkingu przed galerią „Jan”, to na jej zapleczu samochód Zośki można widzieć nawet czasem kilka razy dziennie oraz równie wszelkim kontaktom z burmistrzem Mateuszem Klinowskim, kiedy jeszcze nie tak dawno drzwi od jego gabinetu stały otworem na każdą Zośki zachciankę i to poza książką przyjęć petentów przez burmistrza?
A kiedy sprawa się „rypła” miejsce posiedzeń zamieniono na… Zośki /tylko czy na pewno Zośki?/ porsche!

Nie powiem, dyskusja była burzliwa, no bo kto wytrzymałby, słysząc od Zośki m.in., że przecież ona nie ma nic wspólnego z Klinowskim, że on /…/ ją obchodzi, że mogą go zabić, zamknąć w kryminale jak zapierdolił i tym podobne dyrdymały, którym w całości zaprzecza materiał dowodowy?!
A do tego pomiędzy wierszami powtórzone przez Zośkę kilka razy pytanie: „… to znaczy, że nie chcesz się ze mną spotkać?”, okraszane propozycjami: „… to spotkajmy się za pół godziny, postawię ci flaszkę” /pomimo, że wcześniej już wiedziała, iż jestem poza Wadowicami, a do spotkania, jeżeli w ogóle okaże się ono możliwe, może dojść najwcześniej w poniedziałek /07.12./ bądź nawet dopiero we wtorek /dzisiaj//, czy: „… mogę ci się jeszcze przydać”.

Nie będę ukrywał, iż chyba najbardziej /oczywiście po postawionym przeze mnie zarzucie jej działań wspólnie z Janem Burkatem i Mateuszem Klinowskim na szkodę rozwoju gminy i bytu jej mieszkańców/ poruszył Zośkę zarzut „sprzedania” po 12. latach mojej sprawy z 2000 roku, Klinowskiemu i nie tylko po to, aby Klinowski miał na czym budować polityczny kapitał, ale przede wszystkim po to, aby na tamtej sprawie najlepszy od strony finansowej interes zrobiła… sama Zośka!
I do tego stopnia ten zarzut wyprowadził ją z równowagi, że w całości zarzut jaki postawiłem, Zośka potwierdziła…

Pomijając więcej szczegółów tamtej rozmowy /chociaż może przyjdzie czas, że ujawnię je wszystkie, bo kiedy na pytanie – co ta rządzona przez Zośkę wadowicka izdebka gospodarcza zrobiła dla rozwoju gospodarki Wadowic, bądź w ogóle dla miasta i mieszkańców usłyszałem, że nic, bo oni tam zajmują się tylko sobą, to było nawet o… buzi, dupci i lecących kilometrach!/ dodam, że aby nie dać Zośce satysfakcji, iż nie chcę się z nią spotkać /na które to stwierdzenie z mojej strony wręcz oczekiwała/ uzgodniliśmy, że Zośka zatelefonuje do mnie w poniedziałek /07.12./, pomiędzy godziną 9:00 i 10:00, aby ustalić termin i miejsce naszego spotkania…
Jednak zaznaczyłem i to wyraźnie, że jeżeli Zośka nie będzie podczas tego spotkania szczera, ale będzie tak łgała, jak podczas tej 40. minutowej rozmowy telefonicznej, po prostu wyjdę ze spotkania bez jakichkolwiek wyjaśnień do podjętego przeze mnie kroku…

No i Zośka… poczuła „wiatr w plecy”!
Zaczęło się jej wydawać, jak zresztą dotąd wydawało się jej zawsze, że teraz to już wszystko może, a najlepiej będzie, kiedy przed poniedziałkowym spotkaniem obrzuci mnie przed osobami trzecimi błotem swoich pomówień, co da jej podczas uzgodnionego spotkania pozycję wyjściową do zaakceptowania przeze mnie jej kłamstw i stawianych warunków…
I nawet nie wątpię, że warunki te miały dotyczyć odstąpienia przeze mnie od dalszego drążenia sprawy… FILEX/PFRON!

Pewnie Zośka nie wiedziała, że dysponuję prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Krakowie, którym ten stwierdza, iż jestem osobą publiczną, powszechnie znaną, a więc osobą, która na takie działania Zośki ma prawo zareagować prywatnym aktem oskarżenia, opartym o art. 212. § 1. kodeksu karnego oraz art. 216. § 1. tej samej ustawy.
Nadto prywatnym aktem oskarżenia, opartym o art. 216. § 1. kodeksu karnego oraz powództwem cywilnym, mają prawo bronić się wszystkie znieważone przez Zośkę osoby…

Ale to odrębny temat, chociaż o takim właśnie kroku z mojej strony Zośkę poinformowałem…
Co po tej mojej informacji się działo, w tym w Komendzie Powiatowej Policji, już pisałem, więc nie będę się powtarzał…

Tu pewnie zastanawiacie się Państwo, skąd taka reakcja Zofii Filek?
Tej samej Zofii Filek, która nie tylko wręcz w „cudowny” sposób wygrała od Jana Burkata samochód, w jego pamiętanej przez wielu pierwszej loterii, chociaż mógł wygrać go każdy inny klient galerii „Jan” /ale wygrała akurat Zośka, w tamtym czasie wręcz na okrągło okupująca gabinet Jana Burkata/?

E-mail - 02A zarazem tej samej Zofii Filek, która zauważyła /i nie tylko ona/, że zaczynam interesować się nie tylko wyłudzeniami przez jedną z lokalnych firm ogromnych środków finansowych z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, ale też legalnością uzyskania dwóch „dziwnych” orzeczeń lekarskich przez dwie leciwe damy, z których jednej było ono na gwałt potrzebne kilka lat temu, aby uniknąć odpowiedzialności w procesie sądowym…

Dlatego…
Aby Państwa nie zanudzać zapewniam, że ciąg dalszy nastąpi!
Zwłaszcza, że jak zapewne zauważyliście, to już nie ta pracująca u Zośki za biurkiem Sylwia, ale… pracownicy fizyczni, przez Zośkę zatrudniani przy produkcji, listy do mnie piszą…

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT