Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Czekało jeszcze… starsze!
Czekało jeszcze… starsze! środa, 22 lipiec 2015, godz. 16:25

Zawiadomienie o przestępstwieI pewnie zaczęło Utracie już w szafie śmierdzieć od starości, że sobie o nim przypomniał?
. . .
Od niedzieli panowała na moim blogu cisza pomimo, że już w poniedziałek miałem gotowy kolejny materiał do opublikowania… Skąd ta cisza? Bo pisząc w tym niedzielnym materiale o bezczynności Prokuratury w sprawie zawiadomienia o przestępstwie złożonego w dniu 27 maja br., kompletnie zapomniałem, że czeka na swoją prokuratorską decyzję jeszcze zawiadomienie złożone przeze mnie dużo wcześniej – 05 maja 2015.
No i w poniedziałek, kiedy zostałem zaproszony do złożenia zeznań właśnie w sprawie tego zawiadomienia wręcz… zaniemówiłem.
Szczególni, że wadowicka Prokuratura nikomu nie robi łaski, bowiem prawo – niestety przez tutejszą Prokuraturę nagminnie łamane – jest w sprawie terminu wszczęcia bądź odmowy śledztwa /postępowania/ w miarę precyzyjne…
Bo art. 305. § 1. kpk mówi, że „… Niezwłocznie /może prokurator Utrata nie wie tylko, co oznacza pojęcie „niezwłocznie”? – przyp. autora/ po otrzymaniu zawiadomienia o przestępstwie organ powołany do prowadzenia postępowania przygotowawczego obowiązany jest wydać postanowienie o wszczęciu bądź o odmowie wszczęcia śledztwa”, z kolei art. 307. § 1. tej samej ustawy nie pozostawia złudzeń co do maksymalnego terminu, bo stoi w nim jasno, że „… Jeżeli zachodzi potrzeba, można zażądać uzupełnienia w wyznaczonym terminie danych zawartych w zawiadomieniu o przestępstwie lub dokonać sprawdzenia faktów w tym zakresie. W tym wypadku postanowienie o wszczęciu śledztwa albo o odmowie wszczęcia należy wydać najpóźniej w terminie 30 dni od otrzymania zawiadomienia.”.

30 dni od otrzymania zawiadomienia!

Więc czy nie można „zwariować ze szczęścia”, kiedy Prokuratura na dzień po publikacji z dnia 19 lipca, o jednoznacznym łamaniu prawa w sprawie zawiadomienia o przestępstwie złożonego w dniu 27 maja, nareszcie „zatrybiła”, ale w sprawie zawiadomienia złożonego w dniu… 05 maja?
No można, i dlatego wziąłem aż dwa dni… „urlopu” od bloga.

Zwłaszcza, że dotarło do mnie, iż nareszcie doczekam się odpowiedzi na liczne pytania, i te które zadałem i te których nie zadałem po obejrzeniu relacji TWW z posiedzenia połączonych Komisji Rady Miejskiej w Wadowicach w dniu 20 marca 2015 roku, w tzw. „sprawie marketów”…

006Wszak nie można zaprzeczyć, że obrady te nie tylko prowadzone były przy rażącej obrazie Ustawy o samorządzie gminnym. Bowiem konfrontując wypowiedzi głównych mówców ze znanymi już faktami, trudno nawet nie zauważyć – szczególnie obserwując zachowanie kwartetu klakierek Klinowskiego, występującego w tle nagrania – że ci główni mówcy wprost okłamywali Radnych, aby burmistrz mógł osiągnąć cel oczekiwany przez… sponsorów jego „… komitetu wyborczego”!

Jednak zanim przejdę do analizy zaledwie tylko kilku tez, postawionych fałszywie przez burmistrza, jego urzędniczkę i faceta rzekomo broniącego miejsc pracy przypomnę, że połączone Komisje Rady Miejskiej obradowały na nie umocowany prawem /a tym samym już kryminogenny/ wniosek organu wykonawczego gminy – Burmistrza Wadowic, złożony do organu uchwałodawczego gminy – Rady Miejskiej, o uchylenie Uchwały Nr XXXII/317/2014 Rady Miejskiej w Wadowicach z dnia 14 listopada 2014 roku, która decyzją tejże Rady Miejskiej zaczęła – ze wszystkimi jej skutkami prawa nabytego – obowiązywać dla inwestora na terenach po byłych zakładach „Bumar-Łabędy” już w dniu jej podjęcia – a więc już 14 listopada 2014 roku!

Nawiązując do przywołanego wyżej kryminogennego charakteru wniosku organu wykonawczego złożonego od organu uchwałodawczego, o uchylenie obowiązującego aktu prawa miejscowego dodam, iż poza jakimikolwiek sporami pozostaje, że Ustawa o samorządzie gminnym nie dopuszcza możliwości wystąpienia przez burmistrza z wnioskiem do rady, czy to miejskiej czy gminnej, o uchylenie jakiejkolwiek uchwały! Są jednak tą samą ustawą zagwarantowane dla organu wykonawczego inne mechanizmy, którymi może on uchylić uchwałę.

Zastanawia mnie więc, dlaczego burmistrz Klinowski nie skorzystał z tego dozwolonego prawem mechanizmu uchylenia tej zagrażającej w jego ocenie i mieszkańcom i rozwojowi miasta uchwały? Dlaczego nie zrobił tego własnym zarządzeniem, jak nakazuje to burmistrzowi Ustawa o samorządzie gminnym, ale w sposób kryminogenny wymusił na Radnych uchylenie uchwały niedopuszczonym przez tę Ustawę wnioskiem?
Na te oraz inne pytania jednoznacznie odpowiadają nam fakty, które ujawnia przywołana wyżej relacja video z obrad połączonych komisji Rady Miejskiej, z dnia 20 marca br., bo…

Po pierwsze – nie zaproszono na posiedzenie połączonych Komisji Rady Miejskiej samego inwestora, którego skargę na bezczynność burmistrza rozpatrywano oraz wobec którego burmistrz Klinowski założył, iż pozbawi go praw nabytych uchwałą z 14 listopada 2014 roku – co potwierdzają na nagraniu m.in. swoimi pytaniami radni Robert Malik oraz Tomasz Bąk.

Po drugie – o jakim charakterze dążeń burmistrza świadczy fakt, że już na początku swojego wystąpienia sugeruje on Radnym, iż inwestor działał w sposób przestępczy, wręcz korupcyjny, nie przedstawiając jednak żadnych dowodów na te stawianie inwestorowi zarzuty?
Zauważcie również, iż kontynuując swoje kłamstwa Klinowski zarzuca inwestorowi, że nie poczynił żadnych kroków w celu organizacji ruchu dla inwestycji, a musiało być mu wiadome – bo jak sam twierdzi, bardzo skrupulatnie wszystko… analizuje? – że inwestor posiada już wszystkie prawomocne decyzje na budowę zjazdów oraz na reorganizację ruchu dla inwestycji na terenach po byłych zakładach „Bumar-Łabędy”.

002Już tylko te, ale również kolejne zarzuty postawione inwestorowi przez Klinowskiego przed Radnymi, które tu przywołam potwierdzają, że burmistrz działał wspólnie i w porozumieniu Markiem Boryczko oraz Teresą Radwan-Cycoń, aby oszukać Radnych co do istoty sprawy, którą Radni mieli rozstrzygać.

I tu znajdujemy odpowiedź na pierwsze z zasadniczych w tej sprawie pytań: dlaczego nie można było zaprosić inwestora na posiedzenie połączonych Komisji Rady Miejskiej?
Ano dlatego, że będąc obecny, podważyłby przed Radnymi wszystkie kłamstwa burmistrza – Mateusza Klinowskiego, Marka Boryczko oraz Teresy Radwan-Cycoń.

Dlaczego taką postawiłem tezę?

Bo po trzecie – upoważnia mnie do jej postawienia odpowiedź udzielona przez Teresę Radwan-Cycoń, na pytanie Marka Boryczko, o termin złożenia przez inwestora wniosku o zmianę MPZP dla terenu po Bumarze?
001Zauważcie, że na to pytanie nie odpowiada Radnym sam burmistrz – może dlatego aby nie pogubić się w dokumentach i terminach i nie ujawnić Radnym prawdy? – tylko na jego polecenie robi to właśnie Teresa Radwan-Cycoń, a jej odpowiedź, że wniosek wpłynął dokładnie 12 czerwca 2014 roku, jest po prostu kłamstwem, do tego urzędniczym!
Dlaczego?

Ponieważ zarówno burmistrz Klinowski jak i Teresa Radwan-Cycoń, dysponowali już wówczas pełną wiedzą o tym, że wniosek, o który
– i nie mam wątpliwości, że na zlecenie burmistrza – pytał Marek Boryczko, został złożony dwukrotnie.

Pierwszy raz już w dniu 15 marca 2013 roku. I ten wniosek został odrzucony.
Z kolei wniosek, o którym mówiła Teresa Radwan-Cycoń, ten z dnia 12 czerwca 2014 roku, był drugim już wnioskiem i zaakceptowanym dopiero po analizie zaawansowania prac prowadzonych przez inwestora na terenie po byłych zakładach „Bumar-Łabędy”.

000000000000Istotną tutaj kwestią i też świadomie ukrytą przed Radnymi przez burmistrza Klinowskiego oraz Teresę Radwan-Cycoń jest i to, że po złożeniu wniosku w roku 2013, inwestor otrzymał trzy decyzje zezwalające na wyburzenie zabudowań poprzemysłowych na terenie po zakładzie „Bumar-Łabędy” oraz decyzję na budowę sieci wysokiego napięcia, a także przywołane wyżej decyzje o budowie zjazdów oraz reorganizacji ruchu dla przyszłej inwestycji.

W świetle powyższych faktów nie można mieć wątpliwości, iż również celowe było fałszowanie przez Marka Boryczko, informacji o wiedzy dotyczącej centrum handlowego na prywatnych terenach po byłych zakładach „Bumar-Łabędy” jesienią 2013 roku, a więc w ocenie onego Marka Boryczko, rzekomo na pół roku przed złożeniem wniosku przez inwestora, kiedy w rzeczywistości, jeżeli w ocenie tegoż Boryczko fakt ten był znany już „… jesienią 2013 roku”, to oznacza, że rzeczywiście pół roku, jednak po złożeniu wniosku z dnia 15 marca 2013 roku, który musiał przecież zawierać pełną wiedzę o inwestycji, a nie pół roku przed złożeniem wniosku o zmianę MPZP, jak twierdził ten broniący interesów Klinowskiego frajer!

005Czy więc tylko te fakty /bo jest ich znacznie więcej, ale mi się… nie chce/ już aż nadto nie obnażają intencji działającej wspólnie i w porozumieniu grupy: Mateusz Klinowski – Teresa Radwan-Cycoń – Marek Boryczko, kontrolowanej /co doskonale widać i słychać też!/ zza pleców burmistrza przez kwartet: Zofia Filek, Beata Kopyto, Janina Kamińska, Anna Siłkowska – nadzorujący staranność w wypełnianiu przez burmistrza Klinowskiego, zobowiązań wobec sponsorów jego kampanii wyborczej?

Wszak tylko do takiej tezy skłania mnie to świadome kłamstwo Marka Boryczko, którym podzielił się z Radnymi na temat rzekomej wiedzy o inwestycji, wyśmiewając z premedytacją w pełni udokumentowany projekt jako nierealny, wręcz jak sam mówi – wyssany z palca?
A już do łez doprowadza ta wcześniej bardzo dokładna wiedza Marka Boryczko m.in. o 300. miejscach pracy i 600. miejscach parkingowych, przy konfrontacji z późniejszym pytaniem onego o to, skąd to wszystko jest wiadome? Czyżby był już projekt?
Że „… rżnie głupa!” – to chyba mało powiedziane?

Kwit KlinowskiegoPo czwarte – zwróćcie szczególną uwagę na dokument Wydziału Finansowo-Podatkowego, przygotowany dla burmistrza Klinowskiego i nawet nie mogę wątpić, że na polecenie samego burmistrza, przez Kierownika Referatu Podatkowego – Marcina Adamczyka, który w konfrontacji ze słowami samego Klinowskiego nawet nie pozostawia złudzeń co do faktu oszustwa oraz świadomego fałszowania przed Radnymi przez burmistrza Klinowskiego, dowodów o znaczeniu prawnym!
Dokument ten bowiem nie potwierdza ani jednego z zarzutów stawianych inwestorowi przez Klinowskiego, bo przecież nie potwierdza on sugerowanych Radnym żadnych wysokości kwot z tytułu zwolnień czy odroczeń należności na rzecz Gminy Wadowice temu inwestorowi, a tylko kumuluje w sobie wszystkie zwolnienia i odroczenia podatkowe za 2014 rok, na rzecz wszystkich podmiotów gospodarczych w Gminie Wadowice.
Dlatego mówiąc o rzekomej nierzetelności inwestora i apelując do Radnych by zwrócili uwagę na wyszczególnione w tym dokumencie kwoty, Klinowski po prostu okazał się zwykłą polityczną łajzą i nie mam wątpliwości co do faktu, że zabiegającą tymi kłamstwami tylko… o własne korzyści!

Bo dla mnie tylko ta wypowiedź Klinowskiego, sugerująca, że kwoty dokumentem tym wykazane dotyczą wyłącznie tego konkretnego inwestora, w całości uzasadnia
– w myśl prawnego obowiązku wynikającego z art. 304 kpk oraz konstytucyjnego prawa do patrzenia władzy na ręce oraz swobodnej oceny tych działań – postawienie publicznie zarzutu popełnienia przez burmistrza Wadowic czynów kryminogennych, dostatecznie kwalifikowanych wieloma zapisami, zarówno kodeksu karnego jak i ordynacji wyborczej.

Zapewne po raz kolejny zapytacie – dlaczego?

Bo… po piąte – do postawienia takiej samej tezy uprawniają mnie również słowa burmistrza Klinowskiego o niezgodności uchwały z dnia 14 listopada 2014 roku /przypomnę, że podjętej przez Radę Miejską po wniosku inwestora o zmianę w MPZP!/, ze „studium” zagospodarowania przestrzennego, których Klinowski nie uzasadnił żadnym aktem prawa miejscowego, że o prawie ustawowym nie wspomnę.
Nadto, zastanówcie się /wszak chyba zdolności sensownego rozumowania pozbawieni byli Radni?/, jak mogła wynikać przywołana przez burmistrza niezgodność uchwały Rady Miejskiej w Wadowicach z dnia 14 listopada 2014 roku, ze „studium”, które – jak informował Radnych sam Klinowski – dopiero powstanie, może za kilka bądź kilkanaście miesięcy? Chociaż śledząc „ciężką” pracę Klinowskiego oraz jego „kreatywność”, mam poważne obawy, czy starczy mu na to w ogóle czasu?

Po szóste – jak kolejny raz burmistrz Klinowski, kłamstwem wpłynął na decyzję Radnych?
Tak jak słychać na nagraniu, rzucając kolejne fałszywe oskarżenia pod adresem inwestora, m.in. o toczącym się przeciwko temu inwestorowi postępowaniu karnym!
Nie poinformował jednak Radnych, że postępowanie to prowadzone było z zawiadomienia samego Klinowskiego i w oparciu o równie fałszywe zarzuty, jak te stawiane inwestorowi podczas tamtego posiedzenia połączonych Komisji Rady Miejskiej w Wadowicach, co powodowało, iż postępowanie to z góry skazane było na umorzenie…

Ponadto, mówiąc, iż to umorzone postępowanie toczy się „… wobec osoby, która jak poinformował was nasz wydział prawny, ma zaległości podatkowe w gminie Wadowice”, co potwierdza kilkadziesiąt sekund później i to dwukrotnie, m.in. mówiąc, iż „… inwestor ma zaległości podatkowe” – burmistrz Klinowski nie tylko po raz kolejny świadczył fałszywie co do okoliczności mających dla tego posiedzenia oraz samego inwestora znaczenie prawne, ale też z premedytacją ujawnił – w sposób zabroniony art 306. ordynacji wyborczej – tajemnicę skarbową.
I tu też nie mam wątpliwości, iż wykorzystał ten swój pozaprawny czyn dla ochrony interesów Jana Burkata oraz Zofii Filek, sponsorów kampanii – ja napisał na swoim profilu na Facebook’u sam burmistrz Klinowski – „… mojego komitetu wyborczego”.

Po siódme – zwróćcie szczególną uwagę na słowa burmistrza Klinowskiego, którymi informuje Radnych, iż po wielokroć, a ostatni raz na dzień przed posiedzeniem połączonych Komisji Rady Miejskiej prowadził rozmowy z właścicielami spółki „Maspex” w sprawie zakupu przez nich terenów – już przecież prywatnych – po byłym zakładzie „Bumar-Łabędy”…
Bo ten stan jednoznacznie potwierdza, że burmistrz Klinowski z premedytacją i nie ukrywając tego faktu, podejmuje kroki zmierzające do podejmowania decyzji, którymi po łajdacku zamierza stanowić o losach cudzego majątku!

Czy macie więc wątpliwości, że tu wręcz należy postawić pytanie o podstawę prawną dla szukania przez burmistrza Klinowskiego nabywców prywatnej własności?
A już na pewno, kiedy czyni to w gronie podmiotów gospodarczych, których prywatne inicjatywy burmistrz Klinowski finansuje z budżetu Gminy Wadowice?

Zresztą ten „odważny” krok Klinowskiego w całości utwierdza mnie w przekonaniu, iż ten ciąg jego kryminogennych zachowań może mieć podłoże wyłącznie finansowe, z zamiarem pozyskania nienależnych Klinowskiemu korzyści majątkowych z tytułu doprowadzenia – i prawdopodobnie na solennie motywowane zlecenie osób trzecich – tego prywatnego inwestora do bankructwa?

Odnalazło się 100 tysięcyI nie jest to teza oderwana od rzeczywistości zwłaszcza, że nie jest to pierwsza rysa na życiorysie Klinowskiego, z dużą gotówką – o wątpliwym źródle pochodzenia – w tle.
Wcześniej bowiem kwota rzekomej pożyczki w wysokości 100. tysięcy złotych, zaciągniętej podobno u jednego z rektorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, ukrywana nawet dwukrotnie w oświadczeniu majątkowym przez radnego Mateusza Klinowskiego, zbiegła się z informacją samego Klinowskiego o jego „społecznym” lobbingu na forum Sejmu RP, na rzecz legalizacji marihuany.
Niestety dwa nie dające się podważyć fakty potwierdzają, że i ta informacja Klinowskiego również jest w całości fałszywa.
Pierwszy to ten, że w polskim prawie nie funkcjonuje pojęcie lobbingu „społecznego”, co w całości potwierdza informacja z dnia 27 listopada 2014 roku, jaką otrzymałem od Rzecznika Prasowego Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.
Drugi – Mateusz Klinowski, figuruje w rejestrze podmiotów wykonujących, ale wyłącznie zawodową działalność lobbingową, pod numerem rejestru – 00178.

Klinwski przerżnął w sądzieStąd od dawna nie mam złudzeń, że jeżeli wszystkie te wątpliwości dotyczą włodarza gminy, który w kampanii wyborczej deklarował pełną transparentność swoich rządów, stosowne organy naszego państwa powinny z urzędu ustalić, czy ten ukrywany przez Klinowskiego przed wyborcami przypływ gotówki w wysokości 100. tysięcy złotych, pochodził rzeczywiście z pożyczki udzielonej ówczesnemu radnemu Klinowskiemu, przez rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, czy raczej ze źródła zbliżonego do tego rzekomo „społecznego”, a tym samym nielegalnego w Rzeczypospolitej lobbingu Klinowskiego na rzecz legalizacji „maryśki”?
Szczególnie, że w okresie /latach/, który sam Klinowski podał jako okres jego intensywnego lobbowania w Sejmie RP, jego nazwisko nie figuruje w żadnym prowadzonym przez Kancelarię Sejmu RP spisie lobbystów występujących czy to na forum samego Sejmu RP, czy na forum którejkolwiek jego Komisji!

Nadto przywołanie przez burmistrza Klinowskiego na forum połączonych Komisji Rady, ścisłej wręcz współpracy w sprawie zmiany właściciela prywatnych terenów po byłym zakładzie „Bumar-Łabędy”, z właścicielami spółki „Maspex”, przywołuje we mnie uzasadnione pytanie o podstawę prawną dla dofinansowania przez Burmistrza Klinowskiego ze środków budżetowych Gminy Wadowice, prywatnej imprezy jubileuszowej – 25. lecia tej Spółki?

I to tylko kilka istotnych faktów odnotowanych po analizie treści zarejestrowanej przez TWW…

Stąd mając na uwadze tylko to, co wykazałem wyżej, nie mogę nie odnieść się do faktu, iż decyzją administracyjną, jaką w świetle prawa jest uchwała Rady Miejskiej, my wszyscy – mieszkańcy danej gminy – m.in. nabywamy kolejne prawa, będące w myśl zapisów Konstytucji RP prawami nabytymi. Oczywiście, są też i takie decyzje Rady Miejskiej, którymi nakładane są na mieszkańców obowiązki.
Jednak w tym przypadku inwestor decyzją organu uchwałodawczego – jaką jest Uchwała Nr XXXII/317/2014 Rady Miejskiej w Wadowicach z dnia 14 listopada 2014 roku – obowiązującą już w dniu jej podjęcia, którą organ wykonawczy gminy w osobie burmistrza Klinowskiego, miał prawny obowiązek realizować, niezaprzeczalnie nabył prawo do inwestowania w tereny nabyte po byłych zakładach „Bumar-Łabędy” zwłaszcza, że inwestor otrzymał już trzy decyzje zezwalające mu na wyburzenie zabudowań poprzemysłowych na terenie po zakładzie „Bumar-Łabędy” oraz decyzję na budowę sieci wysokiego napięcia, a także przywołane wyżej decyzje o reorganizacji ruchu dla swojej inwestycji oraz wykonanie zjazdów.
Dlatego poza wszelkimi sporami pozostaje, iż chociaż zasada ochrony praw słusznie nabytych nie została ujęta expressis verbis /dobitnie, bez osłonek/ w tekście Konstytucji RP, to wynika ona jednoznacznie z zasady demokratycznego państwa prawnego. I ma nie tylko bardzo szerokie zastosowanie ale odnosi się praktycznie do wszystkich praw jednostki ustanowionych dla niej. Zasada ochrony praw słusznie nabytych zapewnia ochronę praw podmiotowych, zarówno publicznych, jak i prywatnych nabytych w drodze skonkretyzowanych decyzji, przyznających świadczenia, jak i praw nabytych in abstracto /zgodnie z daną decyzją przed zgłoszeniem wniosku o ich przyznanie/, a także ekspektatyw maksymalnie ukształtowanych, tj. takich, które spełniają wszystkie zasadnicze przesłanki nabycia praw podmiotowych pod rządami danej decyzji.
Nadto w świetle art. 155. kpa uznanie, że określona decyzja, w tym przypadku decyzja Rady Miejskiej, przyjęta w formie uchwały, tworzy dla strony prawa nabyte, gwarantuje temu rozstrzygnięciu wzmocnioną trwałość, samej zaś stronie daje pewność, że przysporzenia, które na mocy tego prawa uzyskała, nie będą jej inaczej niż za zgodą jej samej arbitralnie odebrane. Uznanie rozwiązań uregulowanych m.in. art. 154. oraz art. 155. kpa za jedne z instrumentów realizacji w postępowaniu decyzyjnym wymogu ochrony praw nabytych, będącego rozwinięciem konstytucyjnej zasady, determinuje sposób interpretacji rozważanego tu pojęcia. Ze względu bowiem na wąsko pojmowaną zasadę pacta sunt servanda /umów należy dotrzymywać/, z której to wynika konieczność respektowania nadawanych jednostkom stosownymi decyzjami przysporzeń, podkreśla się, zwłaszcza w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, iż ochrona praw uzyskiwanych w ten sposób, tj. in concreto /na mocy decyzji, uchwał, orzeczeń, umów/, powinna być szczególnie silna.

Niestety, nie za rządów podporządkowanych dalekim od litery prawa potrzebom burmistrza Klinowskiego, nadto w żaden sposób nie kontrolowanego przez Radę Miejską w Wadowicach. Który to stan jednoznacznie wykazałem materiałem zatytułowanym „Jeszcze przewodniczący, czy już ze z góry powziętym zamiarem… „analfabeta”?”.
Ale czego można wymagać od Przewodniczącego Rady Miejskiej w Wadowicach, który na mój pełnoprawny wniosek z dnia 15 maja 2015 roku, o podstawy prawne m.in. dla zwolnienia przez Radę Miejską burmistrza z prawnego obowiązku realizowania przedmiotowej uchwały, twierdzi w swojej całkowicie nie na temat odpowiedzi z dnia 19 maja 2015 roku, wręcz wprost, iż ta kryminogenna decyzja o uchyleniu uchwały, była skutkiem… jej podjęcia.
Nie będę tego komentował, zwłaszcza, ze „zuchy” pewnie mają tak od zawsze!

003Ale przypomnę, co wykazałem już wyżej, że nie bez znaczenia w tej obfitującej w czyny kryminogenne sprawie była też rola Marka Boryczko, który nie tylko poświadczał przed Radnymi nieprawdę co do okoliczności mających znaczenie prawne, ale po wielokroć stawiał też inwestorowi zarzuty nieuczciwości, nierzetelności, niekompetencji, nie potwierdzając ani jednego z tych zarzutów żadnym stosownym do zarzutu dowodem.
Zwłaszcza, że ukrył nawet przed Radnymi informację, iż te 200 podpisów, przedsiębiorców rzekomo sprzeciwiających się inwestycji na terenach po byłych zakładach „Bumar-Łabędy”, to w większości podpisy zebrane przez ten wyimaginowany „komitet obrony miejsc pracy” jeszcze w okresie rządów Ewy Filipiakowej – na co posiadam stosowny dowód z nagrania jednej, ale jakże w tej sprawie dla mnie istotnej rozmowy telefonicznej.

000000I nie byłbym Wyroba, gdybym na koniec nie zapytał samego Klinowskiego: czy te kłamstwa o znaczeniu prawnym, wylewane z twoich ust przed Radnymi w celu ich okłamania, miały być twoim sposobem na poprawę tej… „kreatywności”, której podobno nie jesteś wstanie w pełni rozwijać z uwagi na… zbyt niskie wynagrodzenie, którym „obdarowali” burmistrza Wadowic Radni?

Dlatego musisz do tej „kreatywności”… dorobić?

Jeżeli tak, to nawet sobie to dobrze wykombinowałeś…
Zapomniałeś tylko, że obok łatwowiernych i naiwnych rajców oraz klakierów tego jedynego w swoim rodzaju wadowickiego „Gargamela”, jest w tym mieście jeszcze ten „wrzód na twojej dupie” – Wyroba!

Więc już na koniec pomyśl – co ja bym chłopie bez ciebie… robił?

😛

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT