Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Coś z kultury » Czesław Jałowiecki. Artysta ponadprzeciętny!
Czesław Jałowiecki. Artysta ponadprzeciętny! niedziela, 15 Wrzesień 2013, godz. 22:07

Wójt Stryszowa – Jan Wacławski, nie daje odetchnąć.
Wszak to z Jego inicjatywy gmina żyje historią i kulturą.
Po zakończonej na przełomie sierpnia i września wystawie oddającej pamięć Konfederatom Barskim, w dniu 15 września, również w stryszowskim Dworze, zagościła wystawa prac zakopiańskiego rzeźbiarza – Czesława Jałowieckiego.

Artysta urodzony na Górnym Śląsku w rodzinie o tradycjach patriotycznych, w 1935 roku, swoje pierwsze prace rzeźbiarskie realizował w węglu, stawiając pierwsze kroki twórcze w ognisku plastycznym w Rydułtowach. Równolegle, będąc już w szkole podstawowej członkiem orkiestry strażackiej, kontynuował swoje wykształcenie muzyczne…
Jednak prym w Jego młodzieńczym życiu wiodła pasja do rzeźby…

Tak trafił do słynnej zakopiańskiej „Kenarówki”, gdzie w latach 1951-1956, poszerzał swoje zdolności artystyczne pod okiem samego Antoniego Kenara – człowieka legendy, który doszlifował niczym drogocenny brylant, charakter i talent pana Czesława.
Tu należy dodać, że niemały wpływ na Jego twórczość mieli starsi rocznikowo koledzy, mistrzowie „Kenarówki”… Ten wpływ, zwłaszcza Władysława Hasiora, daje się zauważyć w wielu pracach Czesława Jałowieckiego wystawianych właśnie w Stryszowie, gdzie w niedzielę – 15 września – uczestniczyliśmy w Wernisażu Wystawy – PRZEMIJANIE, która będzie czynna do 15 grudnia br.

O samym otwarciu można by pisać dużo i długo, bo nie tylko pomysłodawca tego przedsięwzięcia przybliżył zebranym sylwetkę oraz nieprzeciętną osobowość Czesława Jałowieckiego… Również sam Artysta uchylił zebranym rąbka tajemnicy swojego sukcesu artystycznego…
Ale po co?
Kto był – słyszał.
Kto nie był – niech żałuje!
Ja żałował nie będę, bowiem i tak bez każdego nieobecnego mury stryszowskiego Dworu – oddziału Zamku Królewskiego na Wawelu, ledwo mieściły zebranych…

I widać, że jest to miejsce, które żyje historią, sztuką przez duże „K” oraz… każdym kolejnym swoim dniem! I nie tylko dlatego, że jest siedzibą oddziału Zamku wawelskiego…

Ale przede wszystkim dlatego, że Gmina Stryszów ma Gospodarza z prawdziwego zdarzenia, takiego właśnie przez duże „G”! Otwartego na każdy pomysł, na każdą inicjatywę społeczną, otwartego na drugiego Człowieka, którego traktuje też indywidualnie jako osobowość przez duże „C”…

I doświadczyłem tego osobiście, nie tylko dzisiaj…
Także 13 września, przy Prywatnym Muzeum Przyjaźni Polsko-Amerykańskiej „Hell’s Angel”, kiedy Jan Wacławski po raz kolejny dziękował Zygmuntowi Krausowi za jego wysiłek i zbiory, które pozwoliły Wójtowi Stryszowa zrealizować wcześniejsze plany…

Wróćmy jednak do Wernisażu, bowiem był nie tylko prezentacją Artysty rzeźbiarza oraz Jego dających sporo do myślenia prac…
Wszak był też prezentacją pasji muzycznych Czesława Jałowieckiego, który przy współudziale przyjaciół – Mirosława Hajduka (klawisze) oraz Marka Wacławskiego (gitara) – dał zebranym wspaniały koncert saksofonowy…

Nadto ucztę kojącą nasze dusze, uzupełniliśmy ucztą dla ciała, delektując się kawą, herbatą, domowymi wypiekami oraz potrawami regionalnymi kuchni stryszowskiej.

Na prezentowanych tu fotografiach możecie państwo obejrzeć zaledwie kilka prezentowanych na wystawie prac…
Resztę zobaczycie w Dworze w Stryszowie, gdzie jak napisałem wyżej, prace te będą gościły do 15 grudnia br.

I radzę tam zajrzeć, zwłaszcza mieszkańcom Gminy Wadowice, jakże ubogiej historycznie i kulturowo (nie licząc regularnie odprawianych z dwutysięczną tradycją Mszy św. pod patronatem Ewy „Monstrancji” Filipiakowej i obfitujących w obrazy, chorągwie oraz Ewy „Monstrancje”… procesji ulicami miasta), bo naprawdę warto!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT