Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » Człowiek, który małą cząstę samego siebie oddał tej Ziemi!
Człowiek, który małą cząstę samego siebie oddał tej Ziemi! poniedziałek, 8 Październik 2012, godz. 22:49

Miałem ten materiał rozpocząć od kompromitujących zachowań lokalnych włodarzy, którzy na nasz koszt i plecach innych budowali swój polityczny kapitał… Jednak po sprawdzeniu poczty mojego bloga, rozpocznę od interesującego w treści listu, który otrzymałem…
Samej treści powtarzał nie będę, bowiem opublikowałem list obok w rozdzielczości bardzo czytelnej…

Dodam tylko, że:
– przychylam się do pytań Autorki, wręcz uznaję je za własne.
– dysponuję pełną dokumentacją zarówno w sprawie „wyparowania” 106. tysięcy złotych z kasy „papieskiego” ratusza – włącznie ze sfałszowanym protokołem kontroli, którego ustalenia nie potwierdzają się z faktami, co dostatecznie udowodniłem opublikowanymi dokumentami, z których wynika, że wymienioną w tym protokole /jako ukradzioną przez kasjerkę/ kwotę 5.200,- złotych, polecono z upoważnienia Ewy Filipiak wypłacić anonimowemu odbiorcy, a polecenie księgowania tej wypłaty zleciła sama skarbnik gminy: Bożena Flasz – jak też dokumentacją potwierdzającą kradzież z gminnej kasy środków wpłacanych przez podatników, tyle, że środków kradzionych przez inną kasjerkę, nigdy przez Filipiakową nie ściganą i nigdy nie ukaraną (?).
Nadto dysponuję wieloma tomami dokumentów potwierdzających, co zauważyła Autorka listu, ścisłą współpracę wadowickiego ratusza z wadowicką prokuraturą, starannie chroniącą w „majestacie prawa” rzeczywistych sprawców licznego złodziejstwa na gminnym budżecie, jednocześnie skrupulatnie ścigającą osoby wskazane przez samych sprawców!

I jestem zdania, że nie powinny tym dokumentom przyglądać się instytucje czy organizacje społeczne, ale na wniosek sądu, przed którym Filipiakowa będzie realizowała uchwałę oddanych sobie 15. rajców, niezależna, działająca wyłącznie w oparciu o obowiązujące prawo, a nie lokalne, sitwowe układy – prokuratura!

A teraz, aby nie „rozmieniać się na drobne”, o zapowiedzianych wcześniej zachowaniach lokalnych włodarzy, którzy na nasz koszt i plecach innych budowali swój polityczny kapitał…

Oczywiście wrócę tu do zygodowickiego obelisku, ekspozycji „Hell’s Angel” i trudu pracy Zygmunta Krausa…
Bo kiedy już zainicjował i sfinalizował budowę tego obelisku w miejscu zestrzelenia amerykańskiego Liberatora B-24, w której to katastrofie zginęło 6. amerykańskich pilotów z 11. osobowej załogi, kiedy za „wielką wodą” odnalazł tych, którzy uratowali się z katastrofy 13 września 1944 roku, kiedy „wydeptał” w USA wszystkie możliwe „ścieżki”, od Białego Domu począwszy, by na prof. Brzezińskim i Pentagonie zakończyć, stał się dla Filipiakowej i jej sitwy zbędny!
Z należną „papieskiemu” ratuszowi pompą, oczywiście za nasze podatki, nie tylko przyjmowali Gości Zygmunta Krausa, skutecznie izolując od tychże Gości samego Gospodarza, ale jeszcze obrażali! I to nie tylko Weteranów Polskich Skrzydeł…

Niestety „hossa” skończyła się wraz z kłamstwami!
Kiedy pewna „papieska” pani chciała Amerykanom wmówić, że Zygmunt Kraus… nie ma żadnego Muzeum!
On sam machnął na to ręką… Nawet nie próbował wyjaśniać, tylko wsiadł do samochodu i odjechał… Zawsze był osobą skromną i niekonfliktową…

Ale, nie machnęli ręką Amerykanie!
Już następnego dnia, bladym świtem, kiedy On sam pił z Żoną poranną kawę, pod bramą Muzeum stały trzy czarne limuzyny, ze znakami rejestracyjnymi „corpusu dyplomatycznego”…

Oni chcieli wiedzieć, kto… łże?
Kiedy otworzył bramę, nie okazywali entuzjazmu…
Kiedy otworzył drzwi Muzeum i wpuścił za próg… oniemieli z wrażenia!
I…

Nigdy od tamtej pory nie pokazali się ani w ratuszu, ani w replice muzeum miejskiego przy kościelnej, ani na kolejnym przyjęciu w „remizie”… Po których wcześniej ludzie przez tydzień wyjmowali z kontenera na śmieci łososie i inne nieskonsumowane „dobra”, finansowane z naszych wspólnych podatków…

I jak w każdy poprzedni rok, w tym też… 13 września byli!

M.in. synowie Vernona O. Christensena, zmarłego w dniu 04 maja 2012 roku… Honorowego Obywatela Wadowic!

Którego władza – nadająca mu ten /okazuje się, że g**** wart/ tytuł – miała po prostu w „szerokim” – niczym zadek „papieskiej księżnej” – poważaniu!
Nieboszczyk nie był już „zawszonej wiernością” władzy potrzebny!

I to nawet taki, który tak ukochał tą Ziemię i Jej mieszkańców, że postanowił, aby po swojej śmierci, Jego spopieloną „cząstkę”, synowie tutaj właśnie pozostawili…
No bo jaką korzyść polityczną bądź finansową może przynieść tejże „papieskiej”, spotkanie z nieboszczykiem? Choćby i… amerykańskim!
A z jego rodziną?
To już przecież nie pierwsza… „linia politycznego frontu”!

No, z Konsulem USA w Krakowie może i ta „zawszona wiernością” władza chciała by się jeszcze spotkać?

Ale On nie chciał!
Nawet nie interesowało Go to rozkopane na rynku barachło! Ani bazylika! A Kiedy usłyszał, że z domu, w którym urodził się polski papież, została jedynie… replika, tylko się uśmiechnął, pokiwał głową i…
Wybaczcie, ale nie powtórzę, chociaż powiedział… bardzo wyraźną polszczyzną!
Można by nawet rzec, że 13 września długo trwały „nocne Polaków rozmowy”, gdyby nie było pośród nas Amerykanów…
Pytali o wszystko…

O źródła finansowania Muzeum…
O niematerialne wparcie placówki…
O jej promocję, przez lokalne władze, w materiałach reklamowych, turystycznych oraz przez miejscowych przewodników…
Wyobrażacie sobie reakcję na uzyskaną… wiedzę?
Ja nie muszę sobie wyobrażać!
Byłem świadkiem tej reakcji!

Ale zmierzam do czegoś, czego nie przewidujecie…
Do uświadomienia Wam wszystkim, że ta tak „zawszona wiernością” wadowicka władza nie była odosobniona w swoich niecnych uczynkach…
Nie inaczej sukcesy Zygmunta Krausa i Jego samego, traktował były już wójt gminy Tomice – Gieruszczak…
Najbardziej obrazowy pokaz swojej arogancji realizował podczas odsłonięcia zygodowickiego obelisku… Co już któryś raz z rzędu dzisiaj obejrzałem, oczywiście z zamiarem pokazania tego draństwa na YouTube…
Zresztą trafi tam w najbliższym czasie szereg materiałów dokumentujących zarówno ponad 20. letnią, ciężką i bardzo kosztowną pracę Zygmunta Krausa, jak i te opisane wyżej zachowania… włodarzy!

Dlatego tak tylko się zastanawiam…
Dlaczego, kiedy ten Kraus był im taką „kulą” u… „kopytka”, nie zostawili Go razem z tymi Jego Amerykanami i nie zrobili sobie swojego muzeum i swojego pomnika?
I to przy tej samej drodze!
Zaledwie dwieście metrów przed zygodowickim, amerykańskim obeliskiem!
Gdzie pod chaszczami, w zbiorowej mogile do dzisiaj leżą szczątki zamordowanych przez… Sowietów!

No, ale – co już napisałem wyżej – im przecież niepotrzebne nieboszczyki!
Na nich kapitału nie zbiją!
I to nie tylko politycznego!

Że tam leżą, wiedzieli na pewno!
Tak jak wiedzą, że z urzędowo-ustawowego obowiązku, miejsce to powinni otoczyć szacunkiem i… pamięcią!
Może zapomnieli?
No to przypominam!
To tu, gdzie ta tarnina na… fotografii z lewej strony!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT