Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Za "miedzą" » Czy burmistrz nadal gada sobie z… burmistrzem?
Czy burmistrz nadal gada sobie z… burmistrzem? niedziela, 1 Kwiecień 2012, godz. 15:28

Pisałem kiedyś, jak to burmistrz Kalwarii „… rzucił organem”, w którym sam z sobą dywagował, nazywając to „wywiadem”… Wszak po konfrontacji stron: wydawca-redaktor i burmistrz, nijak nie dało się zaprzeczyć, że tym organem kalwaryjskiego Imperatora, burmistrz gada sobie z… burmistrzem!
No cóż, taki solowy… kabaret!
Wiedzą też kalwarianie, że przed wyborami Stradomski miał stronę internetową… Która podobno miała być niejako łącznikiem przyszłego burmistrza Stradomskiego z… mieszkańcami?
Niestety, po wyborach łączność się urwała…
Stronę Stradomskiego, która w programie wyborczym miała być jedną z kilkunastu tysięcy, dostępnych za frico pod każdą strzechą w kalwaryjskiej gminie, gdzieś wcięło, tak jak po wyborach program przedwyborczy Stradomskiego…
Potem, kiedy mieszkańcy odkryli, że obietnice wyborcze ich Imperatora okazały się fikcją, a na ich budżet spadła plaga wadowicko-kalwaryjskiego desantu Stradosmkiego i wszczęli procedurę referendalną (żeby chociaż ratować ten budżet przed zewnętrznym desantem!), w ratuszu zaplanowano sobie łączność z wyborcami Stradomskiego przez… „wydarzenie” na FB, założone przez syna radnej Tokarskiej – Arturka!
Niestety, owe „wydarzenie” szybko padło!
Bo Arturek nie umiał utrzymać jęzora za zębami i wypuszczony przeze mnie jednym – i całkiem nieprawdziwym w treści – zdaniem, na tydzień przed otwarciem kopert z ofertami konkursowymi, niczym przedszkolak wychlapał, że jego wódz – Stradomski już wybrał… zwycięzcę onego konkursu!
Jednak prawie natychmiast miejsce Arturkowego „wydarzenia” zapełnił blog, przeze mnie zwany „stradomek”…
Tak, tak, ten samokrytyczny słowami Marszałka, zerżniętymi z moich wcześniejszych materiałów…
Pisałem Wam już o nim kilka razy, m.in. materiałem zatytułowanym „Kogo „stradomek” tak wulgarnie „postrzega””?
Później tam nie zaglądałem uznając, że treści naprawdę godne tylko uwagi samego autora…
I dzisiaj mnie pokusiło, bo to i Niedziela Palmowa i prima aprilis…
Wszedłem i z każdym kolejnym zdaniem, jakże bliskim tej twórczości z „Informatora…” kalwaryjskiego Imperatora, zaczął mi się kojarzyć z pewnym bardzo starym dowcipem o… Balbince i Ptysiu!
Pewnie niewielu pamięta gąskę i jej partnera z dawnych „dobranocek”?
Ale, że bohaterowie każdej bajki podobno rosną wraz z populacją jej odbiorców, to i w życiu Balbinki musiał nadejść dzień pierwszego u niej… okresu!
Okropnie więc zrozpaczona, że krew leje się jej z krocza, wrzeszczy…
– Ptyś! Ptyś!
– Już biegnę!
No i dobiegł… Balbinka tłumaczy, pokazuje co ją „naszło”… Ptyś, ogląda, drapie się po głowie, nie bardzo wiedząc, co swojej partnerce odpowiedzieć i nagle rzekł…
– Wiesz Balbina, medykiem to ja nie jestem! Ale tak na mój chłopski rozum, to Ci… jaja urwało!

I tym to sposobem, nie będąc również medykiem, na mój chłopski rozum, to ten blog, ten „stradomek”, to właśnie ten wcześniej zagubiony i nagle, przed referendum odnaleziony łącznik… Stradomskiego z wyborcami!
Przykro tylko, że anonimowy?
Bo przecież każdy, kto ma czyste sumienie i nie wstydzi się swoich słów, ma odwagę podpisać się pod tym co pisze…
Najlepszym dowodem na to stwierdzenie, fotografia obok…
No cóż, ale pewnie w kalwaryjskim ratuszu panują inne obyczaje…
Może te z ery… kamienia łupanego?
Łupnij przeciwnika anonimowo w łeb i… w nogi!
Tylko, że może w tym samym ratuszu zapomnieli, iż głos do urny referendalnej mieszkańcy gminy też wrzucać będą anonimowo…
Jednak nie z własnej woli, ale z… mocy prawa!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT