Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Czy prokuratorowi Utracie udało się odnaleźć… Kodeks karny? Czy tylko znalazł nowy sposób na… chronienie Antkowego przestępstwa?
Czy prokuratorowi Utracie udało się odnaleźć… Kodeks karny? Czy tylko znalazł nowy sposób na… chronienie Antkowego przestępstwa? sobota, 14 Styczeń 2012, godz. 15:04

Własnym oczom nie wierzyłem…
Kiedy informowałem tut. Prokuraturę, że Antoni M., w sposób zabroniony przez prawo wywiózł około 70. samochodów ciężarowych ziemi w międzywale rzeki Kleczanki, wedle tej wszystko było w jak najlepszym porządku… I to nawet wówczas kiedy ten czyn skutkował ostatnią powodzią, niosącą mieszkańcom Zaskawia, Antkowym sąsiadom, straty idące w setki tysięcy złotych, a finalnie… zawaleniem się mostu wartego ponad pół miliona złotych!
Nawet z Małopolskiej Komendy Policji otrzymałem pismo, w którego treści najpierw twierdzono, że nie doszło do czynu zabronionego, dalej, że owszem, jednak tylko do wykroczenia ale sprawa się… przedawniła?
Niestety, przedawniła się w sposób rzekłbym przymusowy…
Bo żaden z lokalnych organów ścigania, pomimo, że przedstawiciele wszystkich byli na miejscu przestępstwa w dniu jego popełnienia, a para (pan i pani) funkcjonariuszy Policji nawet w trakcie incydentu, podczas którego żona z córką sprawcy wyzywały mnie od najgorszych, jednocześnie zapewniając, że i tak nic im wszystkim „… ch*** zrobię”, bo „… mają swoje plecy w Policji”!
Dopiero później dowiedziałem się, że w postaci zięcia sprawcy i jego żony oraz męża soczyście wydzierającej swoją niewyparzoną mordkę córeczki…
No cóż, nie sposób zaprzeczyć, że podstawą dla przedawnienia – sugerowanego przez przedstawiciela Policji Wojewódzkiej – wykroczenia nie było prawo, tylko rodzinno-przyjacielskie układy sprawcy… Bo to nie tylko plecy zięcia, ale też sąsiada, emerytowanego „stolarza meblowego” z miejscowej Policji, u którego nagle Antek M., zaczął spędzać długie godziny…
Tylko, że jak informowałem od początku, żadna z tych kwalifikacji nie była prawidłowa…
Ani ta rodzinno-przyjacielska, ani ta oparta na zapisach Kodeksu wykroczeń…
Bo nie może zostać zakwalifikowany po stronie wykroczenia czyn pozaprawny, który niesie mieszkańcom, a więc interesowi społecznemu oraz Skarbowi Państwa, straty idące w… miliony złotych!
Wszak czyn zwany wykroczeniem, to ten, który niesie straty zamykające się kwotą tylko do… 250,- złotych (słownie złotych: dwieście pięćdziesiąt)…
Wszystko co „droższe”, to… przestępstwo!
I docierało to chyba tylko do radnej z Zaskawia, a zarazem skarbniczki wadowickiego budżetu gminy – Bożeny Flasz, która chciała „wyruchać” wadowickich podatników!
Na koszty wywiezienia ziemi, nawiezionej przez Antka M. i z Antkowego podwórka… Proponując, aby za ten wywóz z koryta Kleczanki zapłaciła… Gmina Wadowice!
Ale, że się zbyt długo z realizacją pomysłu Radnej ociągali…
Woda była szybsza…
I wylała akurat w miejscu, w którym Antek M., wypierdolił w koryto międzywala Kleczanki ziemię wywiezioną tam z własnego ogródka…
A potem tak sobie wirowała, odbijając się od Antkowego nasypu, że… wypierdoliła most!
Solidny, na trwałych podstawach!
Ten sam, który przetrwał nienaruszony największą na Zaskawiu powódź z 2001 roku!
No i trzeba było… zapłacić z naszych podatków poszkodowanym mieszkańcom Zaskawia odszkodowania za straty poniesione przez nich dzięki Antkowej aktywności w korycie i międzywalu Kleczanki…
I trzeba będzie… odbudować zawalony Antkową pychą i bezkarnością most!
Na którego odbudowę pół miliona złotych może… zabraknąć!
Jednak Antek M., nie tylko miał w dupie wszystko i wszystkich, ale dzięki przekonaniu o własnej bezkarności, wszystkim śmiał się w twarz zapewniając, że i tak nikt nic mu nie zrobi…
Zresztą te Antkowe zapewnienia potwierdzały kolejne decyzje organów ścigania, włącznie z tymi otrzymanymi z… województwa!
I…
Nagle coś się w sprawie musiało wydarzyć, bo zostałem poinformowany, że…
Na dodatek nie przez jakiegoś prokuratorskiego urzędnika, ale przez samego pana Prokuratora Rejonowego – Jerzego Utratę…
Czytałem chyba trzy razy i nie wierzyłem…
No bo jak…
Najpierw nie było czynu… zabronionego!
Potem było wykroczenie, ale się… przedawniło!
To i decyzje były chyba… prawomocne!
I nagle… „… podjęto na nowo (…) dochodzenie”?
Czyżby komuś zaczęło się nagle… „palić”?
Pod… zajmowanym stołkiem!
Czy to tylko kolejny pomysł na ochronę sprawcy przestępstwa na szkodę interesu publicznego, niosącego straty idące w miliony złotych?
Dzisiaj jeszcze nie wiem…
Ale będę wiedział…
Albo po kolejnej prokuratorskiej decyzji o odmowie bądź umorzeniu…
Albo kiedy Antek M., razem ze swoją żoną i córką wywrzeszczą do mnie bądź do poszkodowanych powodzią i utratą mostu sąsiadów: „… i tan nam ch*** zrobicie!”.
Do czego, przynajmniej ja, zdążyłem się już przyzwyczaić!
Dzisiaj pewne jest tylko jedno…
Że ciąg dalszy tej sprawy nastąpi!
Otwartym pozostaje tylko pytanie: kto mieszkańcom pokryje straty i odbuduje zawalony most? Antek M.? Ci przedstawiciele organów ścigania, którzy dotąd chronili sprawcę przestępstwa? Czy po staremu… podatnicy?
Na koniec należy tylko dodać, że wszystkich tych strat można było uniknąć, żeby Flipiakowa, której służby były na miejscu w dniu popełnienia czynu oraz wadowicka Prokuratura, od razu zrobiły to, co do nich należało, aby wydały – w ramach swoich kompetencji – decyzje, nakazujące Antkowi M., wywiezienie ziemi, którą bezprawnie (co niespornie potwierdza ustawa – Prawo wodne!) do międzywala Kleczanki nawiózł!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT