Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » Czy święto niepodległości aby na pewno w Wadowicach powinniśmy obchodzić… dzisiaj?
Czy święto niepodległości aby na pewno w Wadowicach powinniśmy obchodzić… dzisiaj? środa, 11 Listopad 2015, godz. 13:45

Wadowicki magistrat 2015 rokuPytam, bo ta chyba dopiero przed nami?
Ale może na początek „szczypta” historii…

11 listopada 1918 Rada Regencyjna oddała Piłsudskiemu władzę nad tworzącym się wojskiem. Na froncie zachodnim podpisano na razie tylko zawieszenie broni…
I dzisiaj, po 97. latach od tamtego epizodu obchodzimy święto… odzyskania „niepodległości” po latach zaborów, chociaż jeszcze 27 grudnia 1918 roku, w Wielkopolsce wybuchło powstanie przeciwko władzy niemieckiej…

Oddając trzeźwo historię tamtych wydarzeń trzeba dodać, iż dopiero 16 stycznia 1919 roku powołano rząd Ignacego Paderewskiego, popierany przez znaczącą większość polskiej sceny politycznej i chociaż dopiero ten rząd został uznany również przez Komitet Narodowy Polski, a dopiero za nim uznały go państwa zachodnie, co oznacza, że to wówczas Rzeczypospolita oficjalnie zaistniała na mapie Europy i Świata…

Dlatego szczególnie dzisiaj trzeba się zastanowić nie tylko nad odpowiedzą, czy 11 listopada odzyskaliśmy „niepodległość”, ale przede wszystkim, czy było nam to w ogóle potrzebne?

Nam. Wadowiczanom i samym Wadowicom…

Wszak, kiedy cofniemy się w historii o te ponad dziewięć dekad i jeszcze dalej, to naprawdę rodzi się pytanie o sens tamtego… „wyzwolenia”?
No bo o jakim „wyzwoleniu” mówimy, kiedy to właśnie pod zaborem austriackim tak naprawdę nasze miasto sukcesywnie się rozwijało?

Przestał padać deszcz, właśnie spoza chmur zaczyna przebijać się słońce, więc wyjdźcie z domów i spójrzcie wokoło i zastanówcie się, ile budowli i organizacji patriotycznych powstało w tamtym okresie i tylko z myślą o rozwoju miasta a co za tym idzie, dobrobycie jego mieszkańców…

Nie zapomnijcie jednak, że do Wadowic wojska austriackie wkroczyły już w czerwcu 1772 roku. A w grudniu tegoż samego roku wadowiccy mieszczanie złożyli cesarzowej Marii Teresie przysięgę homagialną /hołdowniczą/, co pozwoliło im na rządzenie się swoimi dawnymi prawami. Rok 1777 zapisał się w historii Wadowic rozpoczęciem budowy „gościńca cesarskiego” łączącego Wiedeń z Lwowem. To dzięki niemu Wadowice znalazły się na tamten czas przy najważniejszym szlaku komunikacyjnym i tylko to pozwalało na dalszy jego rozwój.
W 1784 roku zaborca rozpoczął proces ujednolicania prawa. Z tego roku pochodzą zachowane do dziś dokumenty wydane przez cesarza Józefa II. Na odwrocie jednego z nich znajduje się odręczny dopisek o ich przeznaczeniu dla Wadowic.
Na początku XIX wieku, już jako „wolne miasto”, po wykupieniu w roku 1802 praw dominikalnych /praw do gruntów należących do państwa prywatnego – dominium – inaczej: do obszaru dworskiego/ od Marianny Hulewiczowej, Wadowice stały się siedzibą cyrkułu (1819) przeniesionego z Myślenic i wtedy rozpoczął się już naprawdę okres szybkich zmian i rozwoju naszego miasta.
Ulokowano tu liczne urzędy, koszary wojskowe – austriacki 56 pułk piechoty (1827), szpital wojskowy (1830), koszary dla konnicy wraz ze stajniami (1854), sąd (1884), szpital powszechny (1896), żeńską szkołę wydziałową (1901). Szybko wzrastała liczba mieszkańców a zabudowę drewnianą zastępowały domy stawiane z materiałów trwałych, uzyskiwanych z pobliskich kamieniołomów i pokładów zalegającej pod ziemią gliny.
W połowie XIX w. mieszkało w Wadowicach już prawie 4 tysiące osób.

W tym tak dzisiaj ganionym okresie, rozwijało się także szkolnictwo. W 1820 roku w miejsce istniejącej od XV wieku szkoły parafialnej powstała publiczna szkoła główna i realna składająca się z trzech klas oraz jednej elementarnej z niemieckim językiem nauczania, a w 1831 taka sama szkoła dla dziewcząt, z której zachowały się pierwsze, pisane ręcznie arkusze ocen /późniejsze z lat siedemdziesiątych XIX w. wydrukowane zostały w zakładzie Foltina/. Jednak w roku 1848, a więc na długo przed odzyskaniem „wolności”, wrócił do wadowickich szkół język polski, jako język wykładowy.
W rok później powstała w Wadowicach niższa szkoła realna. W roku 1866 powstało wadowickie gimnazjum, które już w roku 1875 przeniosło się do własnego budynku wzniesionego z finansów miasta, a więc jakby nie patrzył – „zaborcy i okupanta”.

Były też w tamtej historii bolesne chwile, które niczym w zasadzie nie odbiegają od tych nam współczesnych. To m.in. lata 1831-1832, kiedy wadowiczan dotknęła kolejna już klęska epidemii. Na „cholerę azjatycką” zmarło w roku 1831 około 200 osób, zaś w roku 1832, w samych tylko koszarach około 800 żołnierzy pochodzenia włoskiego. Doświadczenia tamtych lat nie uchroniły jednak mieszkańców Nadskawia od kolejnej epidemii, jaka spadła na miasto i okoliczne wioski w roku 1847, który zapisał się w kartach historii… śmiercią około 1/3 mieszkańców tych terenów.

W połowie XIX wieku nastąpiła zmiana podziału administracyjnego, w roku 1867 Galicja weszła w tzw. „erę autonomii” – czyli kolejnego zelżenia nacisków germanizacyjnych. Obwód wadowicki podzielono na 4 powiaty. W Wadowicach pozostały jednak urzędy obwodowe, a one same stolicą powiatu na kolejne 107 lat. W roku 1868 Austriacy stworzyli w Wadowicach siedzibę starostwa powiatowego wchodzącego w skład Galicji i Lodomerii, obejmującego oprócz Wadowic miasta Andrychów, Zator, Kalwarię i Lanckoronę.
W latach 60-tych XIX wieku (1868) odnotowano osiedlanie się w mieście ludności wyznania mojżeszowego. Napływ Żydów z biegiem lat był coraz większy. W roku 1882 na północnym krańcu miasta, przy granicy z Tomicami założyli oni własny cmentarz /nawet dzisiaj lepiej utrzymany od Cmentarza Narodów/, a w latach 1885-1889 wybudowali przy ul. Gimnazjalnej synagogę mogącą pomieścić podczas nabożeństwa ok. 700. wiernych. Tuż przed I wojną światową Żydzi stanowili prawie 20 procent mieszkańców Wadowic.

Przypomnijcie sobie – a przede wszystkim Wy, którym papież Wojtyła nie schodzi z ust nawet przy największych łajdactwach – też, jak to w roku 1891 do Wadowic przybył były oficer, sybirak, ojciec Rafał /Józef/ Kalinowski, budowniczy konsekrowanego przez bpa Jana Puzynę w dniu 27 sierpnia 1899 roku wadowickiego Karmelu, a w roku 1894 rozpoczęły w Wadowicach swoją działalność siostry zakonne Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, opiekujące się ubogimi dziećmi. Jednak jako datę założenia tut. Domu Zakonnego przyjęto rok 1886, w którym siostry podjęły pracę w wadowickim szpitalu. Z kolei w roku 1909, swój „Dom na Kopcu” założyli Księża Pallotyni.

Nie zapomnijcie też, że to na przełomie XIX i XX wieku, a więc w czasach naszej „podległości”, w Wadowicach powstały liczne organizacje patriotyczne i towarzystwa społeczno-kulturalne…
Ot, takie „cóś” jak Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” (1887), Związek Strzelecki, Czytelnia Mieszczańska (1889), Stowarzyszenie Rzemieślników „Zgoda” (1902), Towarzystwo im. Władysława Jagiełły – tzw. „Jagiellonka” (1908), Towarzystwo Upiększania Miasta Wadowic i Okolic (1909) oraz kluby sportowe „Vadowia” (1905) i „Skawa” (1907), których założycielem był Roman Dietl.
Wszystkim, którzy nad tym pracowali przyświecał jeden cel – krzewienie patriotyzmu a przez to dążenie do rozwoju miasta.
W sposób szczególny dążenia te odzwierciedlały się w pracy sportowo-społeczno-wychowawczej Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, prowadzonej w salach okazałego, ciekawego architektonicznie budynku z salami – gimnastyczną i teatralną. Oprócz zajęć szermierki, strzelectwa, łyżwiarstwa i gimnastyki, społeczność tej organizacji przygotowywała sztuki sceniczne o treściach historycznych, które bez represji ze strony zaborcy wystawiała na deskach własnego teatru. Swoją postawę rzeczników patriotyzmu i rozwoju członkowie Towarzystwa manifestowali również poza murami swojej siedziby, m.in. biorąc licznie udział w uroczystościach państwowych i kościelnych. Występowali wówczas z własnym sztandarem, poświęconym w roku 1892, z wyhaftowanym na jednej stronie wizerunkiem sokoła, a na drugiej herbem Wadowic /sic/, w pięknych strojach składających się z munduru, pelerynki i czapki z piórami. Lecz owa manifestacja nie była wyłącznie na pokaz. „Sokoli” starali się realizować swoje szczytne cele także w życiu codziennym.
Podobne cele i zadania stawiała sobie „Czytelnia Mieszczańska”, mieszcząca się w budynku przy ul. Krakowskiej. Poprzez działalność biblioteki, czytelni, sceny teatralnej, poszerzała wiedzę historyczną i pobudzała myślących mieszczan do pracy na rzecz rozwoju miasta.

Do zasług TUMWiO należy zaliczyć powstanie najbardziej uroczego zakątka miasta – Parku Miejskiego – miejsca wypoczynku, rekreacji i spotkań towarzyskich mieszkańców Wadowic. Otrzymane od miasta tereny zostały zagospodarowane społecznym wysiłkiem członków Towarzystwa /Stanisława Kuzię, Antoniego Drozdowskiego, Stanisława Michalskiego, Władysława Kuzię i Stanisława Kuźniarowicza/, mieszkańców miasta oraz… jeńców włoskich. Efekt tej pracy sprzed ponad wieku /jednak już tylko w wymiarze, którego przez kolejne lata nie zdołano jeszcze zniszczyć/ można oglądać do dnia dzisiejszego.

Ważną rolę w życiu kulturalnym i duchowym mieszkańców Wadowic oraz w rozwoju miasta odgrywały oficyny wydawnicze, drukujące książki pisane w języku polskim /sic/. Pierwszą z nich założył w roku 1825 Czech, Józef Pokorny. Po jego śmierci na krótko drukarnię przejął Jan Sabiński, a później Franciszek Foltin – senior i Franciszek Foltin – junior. Oficyna Foltinów istniała aż do lat trzydziestych XX wieku.

Również w okresie zaboru austriackiego, w roku 1911 powstała w mieście pierwsza drużyna skautów, nosząca imię Hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Jej założycielem był Bruno Olbrycht, późniejszy generał. W ślad za drużyną męską w roku 1913 Paulina Smółka założyła drużynę skautek. W Polsce niepodległej skauting przeobraził się w harcerstwo, które przyjęło wcześniej założone cele oraz zadania – rozwijania życia obozowego, zdobywania sprawności fizycznej i patriotycznego życia duchowego.
Tak Wadowice rozwijały się do 1918 roku…

.  .  .

0001Nikt nie budował wtedy „Janów”, żeby mogły przynosić dochód tylko jednemu przedsiębiorcy, nikt nie blokował inwestycji, w tym drogowych, żeby temu jednemu przedsiębiorcy „dać dupy” oraz odciąć całkowicie miasto od możliwości inwestowania, a tym samym od rozwoju Wadowic i całego regionu…

Żaden z poddanych cesarza, którzy w jego imieniu rządzili tym miastem, nie obrażał się na mieszczan, a przede wszystkim nie mścił się na nich z powodu swoich chorych ambicji i urojeń!

ŻycieNiechby spróbował, to cesarz od razu pokazałby mu, po co postawił w Wadowicach budynek przy ul. Słowackiego, „najdłuższej” na tamte czasy ulicy w mieście…

I wiecie, dzisiaj chyba pierwszy raz – nie jak robiłem to przez poprzednie lata, czy to dzień przed 11 listopada, czy dzień po, ale właśnie – 11 listopada 2015 roku, pójdę pod jeden z wadowickich pomników, aby oddać pamięć historii Wadowic i cześć nie tylko tym mieszkańcom miasta, którzy przez lata jego „podległości” budowali to wszystko, o czym wyżej, czy później, też w okresie „podległości” m.in. całe osiedla mieszkaniowe, ale przede wszystkim tym, którzy w minionych wyborach parlamentarnych dali zwycięstwo jednej partii.

I nie dlatego, żeby partia ta była bliska moim przekonaniom politycznym czy mojemu sercu…

Ale dlatego, że dzisiaj właśnie ona, jako jedyna daje nadzieję na uczciwe rozliczenie wszystkich złodziei, oszustów i tych którzy z zawiści do drugiego człowieka działają na szkodę dobra publicznego oraz jednostki!

I też tych, którzy chodząc wokół tych pospolitych przestępców na kolanach nie reagowali, czekając na przedawnienie się karalności popełnionych czynów, jednoznacznie kwalifikowanych kodeksem karnym!

Skłąd rząduTu, tak właśnie od święta dodam, iż dopiero dzisiaj wiem, że prokurator, który mając wiedzę i prawny obowiązek nie robił nic od 2012 roku, aby z urzędu rozliczyć czyn karalny, a kiedy otrzymał oficjalne zawiadomienie o przestępstwie przez kolejne pięć miesięcy rżnął głupa w oczekiwaniu na przedawnienie karalności czynu, dzisiaj nie robi mi już żadnej łaski i nie musi odpowiadać na wnioski i zapytania, które złożyłem doń w trybie pilnym, a w jednym przypadku przy określeniu terminu do udzielenia odpowiedzi.

Bo jego już pytał nie będę!

Nawet o przysługującą mi z urzędu jednozdaniową informację, którą otrzymuję nie od prokuratora tylko od… mediów!

Zapytam już kogoś, kto dzisiaj daje tę nadzieję, że aby dotrzymać słowa – na pewno od razu nie zrealizuje wszystkich obietnic finansowych /bo te wymagają realizacji poprzez określoną przez prawo ścieżkę legislacyjną/, ale też – na pewno chwyci – jak kiedyś Marszałek – „za mordę” wszystkich, którzy łamali prawo i sprzeniewierzyli się w swojej służbie obowiązującym przepisom oraz sprawiedliwości społecznej…

I też dlatego właśnie, że nigdy nie zmieniłem swojego zdania, w tym również o… pytanym w komentarzu Utracie, 11 listopada 2015 roku, zajdę pod ten jeden jedyny pomnik…
Pomnik… WOLNOŚCI!

Bo rozumiem Przodków, którzy woleli z godnością oddać życie, niż w łajdactwie i upodleniu żyć… na kolanach!

Tego jednak nie zrozumie wataha niszcząca miasto, gminę i ludzi!
No chyba, że dopiero… „jutro”?

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT