Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Czy to co w Wadowicach, to jeszcze… prokuratura?
Czy to co w Wadowicach, to jeszcze… prokuratura? niedziela, 23 Październik 2016, godz. 23:39

promocjaMoże dla wielu okaże się to dziwne, może nawet śmieszne, ale do napisania tego materiału skłoniło mnie zachowanie… telefonu, a w zasadzie dwóch.
W czym rzecz?
Ano, posługując się potocznym językiem – w telefonie, w którym bateria regularnie trzymała dwie doby, nagle zaczęła trzymać około sześciu godzin…
Na sam początek wyłączyłem więc wszystkie zbędne aplikacje, razem z internetem, wi-fi oraz systemem lokalizacji…
Niestety, nie pomogło, około sześć godzin i znowu trzeba było podpiąć do ładowarki…
Przyszło mi do głowy, co przyszło by chyba każdemu, że bateria jak to bateria, szlag może ją trafić, więc poszedłem i kupiłem nową, do tego – jak zapewnia producent – z dłuższym czasem pracy po pełnym załadowaniu…
Wymieniłem i… po sześciu godzinach musiałem telefon znowu podpiąć pod ładowarkę…
Jednocześnie zacząłem zastanawiać się, co tak naprawdę dzieje się z samym telefonem?
A, że nic nie przychodziło mi do głowy, przyjąłem sposób postępowania najprostszy z możliwych – wyjąłem ze szwankującego telefonu kartę sim, tę z numerem zarejestrowanym u operatora, który znają wszyscy, włącznie z Policją i Prokuraturą i włożyłem ją do innego telefonu, z którego kartę prepaid /niezarejestrowaną u operatora/, wrzuciłem do telefonu, w którym bateria trzymająca dwie doby z dnia na dzień zaczęła trzymać tylko sześć godzin…
Nadto na powrót włączyłem też na nowo wszystkie wcześniej wyłączone w telefonie aplikacje…
I chyba stał się „cud”?
Bateria trzyma całe trzy doby…
W telefonie, który kilka godzin wcześniej wykazywał swoją sprawność zaledwie przez sześć godzin…
Tylko, że teraz około osiem godzin trzyma mi bateria w telefonie, w którym przed opisaną wyżej zamianą kart sim trzymała przez pięć dni…
Co to może oznaczać?
W mojej ocenie jedno…
Telefon, a raczej jego karta sim, w sposób ciągły łączy się z nieznanym źródłem „poszukiwania”… informacji.
Jakim?
To już mnie nie interesuje…
Bo nie tylko nie mam nic do ukrycia, ale też tak naprawdę wali mnie, kto „siedzi” na moim telefonie i jest mi obojętna forma tego „posiadywania”.

Zastanawia mnie tylko, czy może ona mieć związek z ostatnio ujawnianymi przeze mnie w formie krytycznej działaniami wadowickiej Prokuratury…
Też wręcz „cudownymi”, bowiem nijak nie mieszczącymi się w zapisach ustawy określającej głównie obowiązki tego organu…
Przykład?
Proszę bardzo…

Ale najpierw zacytuję najważniejszy zapis z ustawy z dnia 28 stycznia 2016 roku, Prawo o prokuraturze:
„Art. 2. [Zakres zadań prokuratury] Prokuratura wykonuje zadania w zakresie ścigania przestępstw oraz stoi na straży praworządności.”
oraz… art. 304. kpa, mówiący o obowiązku zawiadomienia o przestępstwie:
„… § 1. Każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. Przepisy art. 148a zamieszczanie danych osób uczestniczących w czynności oraz art. 156a udostępnianie danych lub oryginałów dokumentów z załącznika adresowego stosuje się odpowiednio.
2. Instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub Policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw lub do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów przestępstwa.
3. Zawiadomienie o przestępstwie lub własne dane świadczące o popełnieniu takiego przestępstwa, co do którego obowiązkowe jest prowadzenie śledztwa przez prokuratora, Policja przekazuje wraz z zebranym materiałem niezwłocznie prokuratorowi.”.

Dlaczego te dwa zapisy wydają się być zasadnicze dla dalszej treści…
Bo po starannym chronieniu pozaprawnych działań przez tutejszą Prokuraturę czynów „burmistrza” oraz ludzi z jego układu samorządowo-biznesowego, włącznie z pracodawcą „burmistrza” i „wiceburmistrza”, kolejne i też – jak wszystkie inne – potwierdzone materiałem dowodowym zawiadomienie o przestępstwie przesłałem na ręce Prokuratora Krajowego – Zbigniewa Ziobro, który z kolei polecił prokuratorowi Sebastianowi Kicińskiemu z Wadowic, ustosunkowanie się do postawionych przeze mnie zarzutów…

I chociaż, co sprawdziłem, były one dostatecznie zrozumiałe dla grupy uczniów klasy szóstej szkoły podstawowej, prokurator Sebastian Kiciński uznał, że zagra Wyrobie na nosie pismem tej treści:
. . .
pismo-prokuratora-kicinskiego-z-10-10-2016
……………………………………………………………………………

Na sam początek zwróćcie uwagę na podkreśloną przeze mnie wyliczankę prokuratora Sebastiana Kicińskiego, bo to głównie ona miała chronić tegoż przed stawianymi przeze mnie zarzutami „adwokatowania” lokalnej mafii samorządowo-biznesowej…
Zarzut zainicjowania 94. postępowań ma być przede wszystkim dla Prokuratora Krajowego sygnałem, że Wyroba jest niewiarygodny, niekonsekwentny, wręcz pieniacz…

Zapomniał tylko prokurator Sebastian Kiciński dodać, że z tych 94. zainicjowanych przez Wyrobę od 2008 roku spraw, tylko jedna /powtórzę: jedna!/ została zakończona przez wadowicką Prokuraturę aktem oskarżenia skierowanym do sądu!
Pozostaje więc pytanie, dlaczego tę informację prokurator Sebastian Kiciński w treści tej korespondencji – wręcz świadczącej wyłącznie o poziomie intelektualnym Autora – ukrył?

I może od razu wyjaśnię…
Przede wszystkim dlatego, że to… ja zawiadomiłem!

Chociaż chodzi tu przecież nie tylko o przestępstwo ścigane z urzędu, ale przede wszystkim o przestępstwo, którego fakt popełnienia znany był wadowickiej Prokuraturze na co najmniej trzy lata przed złożeniem przeze mnie zawiadomienia o tymże przestępstwie /vide: art. 304. kpk/!

Dlaczego więc przestępstwo to pozostawało bez żadnych kroków i konsekwencji prawnych ze strony Prokuratury Rejonowej w Wadowicach, chociaż fakt dwukrotnego sfałszowania oświadczeń majątkowych przez „burmistrza”, nie tylko media /w tym ogólnopolskie/, ale sam sprawca tego czynu konsekwentnie i skutecznie przez ten trzyletni okres nagłaśniali?
Dlaczego – pomimo prawnego – obowiązku Prokuratura Rejonowa w Wadowicach nie zrobiła w tej sprawie nic?
I dlaczego o przestępstwie znanym tej prokuraturze co najmniej trzy lata wcześniej, musiał zawiadomić… Wyroba?

Tego już prokurator Sebastian Kiciński nie napisał, bo zdaje sobie sprawę, że jego satyryczne pismo będzie musiało trafić na biurko Prokuratora Krajowego…

Zresztą z tego samego powodu zapomniał też dodać, że tylko w tej jedynej sprawie, gdzie dowodem popełnionego przestępstwa były zaledwie trzy dokumenty, śledztwo w Prokuraturze przewlekano jeszcze przez całe pięć miesięcy licząc, że zapomnienie Wyroby przyczyni się do… przedawnienia karalności czynu!
Ale jak na złość Wyroba nie zapomniał i się… przypomniał.
Nie było więc wyjścia, bo przecież termin „podskoczył” o… kolejne pięć lat.
Dlatego w odpowiedzi, odnosząc się do otrzymanego z wadowickiej Prokuratury pisma – na trzy zadane mi przez prokuratora Sebastiana Kicińskiego pytania odpowiedziałem mniej więcej tymi słowami:

1. TAK – pismo stanowi też wniosek o podjęcie na nowo wszystkich uprzednio prowadzonych postępowań, umorzonych przez Prokuraturę Rejonową w Wadowicach hurtowo, przy rażącej obrazie obowiązującego prawa oraz materiału dowodowego, który zarzuty postawione w kolejnych zawiadomieniach o przestępstwie w całości potwierdza.

Jednocześnie dodałem, iż pytanie o wskazanie, których postępowań czynności te mają dotyczyć, wydaje się nie tyle ironiczne, co wręcz satyryczne, a na pewno całkowicie nie na miejscu, kiedy to sam prokurator Sebastian Kiciński dokonał szczegółowego wyliczenia 94. postępowań zainicjowanych przeze mnie od roku 2008 /w tym 24. postępowań zainicjowanych w okresie ostatnich 12. miesięcy/, z których aż 93 wadowicka Prokuratura Rejonowa hurtowo umorzyła i przede wszystkim w trosce o dobro… sprawców czynów kwalifikowanych ustawami kodeks karny i prawo budowlane po stronie przestępstwa.
Dodałem też, iż nie jestem tym pytaniem w ogóle zaskoczony, bowiem do roli krajowego satyra Prokuratura Rejonowa w Wadowicach te szeroko pojęte organy ścigania sprowadziła już lat temu bardzo dużo, bo przecież zaczęło się za rządów prokuratora…

2. NIE – pismo nie stanowi zawiadomienia o żadnym nowym przestępstwie, innym niż objęte postępowaniami opisanymi w pkt. l. /i tu rękę dam sobie uciąć, że prokurator Sebastian Kiciński znowu nie zrozumie!/.

3. NIE – pismo nie ma innego charakteru.

I tyle było tytułem mojej odpowiedzi na zadane mi przez prokuratora Sebastiana Kicińskiego pytania.

Jednak z uwagi na wykazane przez prokuratora Sebastiana Kicińskiego całkowite niezrozumienie treści zawiadomienia o przestępstwie z dnia 13 lipca 2016 roku, pozwoliłem sobie na uściślenie niektórych z nich.
Zwłaszcza, iż mam prawo podejrzewać, że podłoże tego niezrozumienia jest u Autora pisma z dnia 10 października 2016 roku, tożsame z decyzjami Prokuratury Rejonowej w Wadowicach o hurtowym umarzaniu postępowań w sprawach kwalifikowanych przez ustawę Kodeks karny oraz innymi, których bohaterami są przede wszystkim „burmistrz”, „wiceburmistrz” oraz członkowie lokalnego układu samorządowo-biznesowego, działającego na szkodę Gminy Wadowice oraz jej mieszkańców.
Nadto mam prawo do domniemania, iż to niezrozumienie prokuratora Sebastiana Kicińskiego, wydaje się być nie tylko podstawowym dowodem trwania w Wadowicach układu przywołanego wyżej, ale trwania przede wszystkim dzięki wydatnemu akceptowaniu tego układu ze strony samej Prokuratury Rejonowej w Wadowicach.
I na tym etapie – odnośnie postawionego tak zarzutu – w swojej odpowiedzi pozostałem.

Nie pozostawiłem jednak bez uzasadnienia postępowań umorzonych w sprawach, które w treści tego samego zawiadomienia o przestępstwie przywołałem, a to:
– uchylenia na wniosek Burmistrza Mateusza Klinowskiego – czego prawo nie dopuszcza – uchwały Rady Miejskiej,
– fałszowania dokumentu o znaczeniu prawnym,
– współpracy z prezesami jednej firmy na szkodę innego podmiotu gospodarczego,
– narażenia Gminy Wadowice na straty finansowe znacznej wartości
– trzykrotnej samowoli budowlanej, kwalifikowanej art. 90. ustawy prawo budowlane,
oraz wielu innych, z których kilka pozwoliłem sobie też przywołać.

Jednak na początek dokonałem bardzo pobieżnej analizy hurtowych prokuratorskich umorzeń w sprawach, które w treści niezrozumiałego przez Autora korespondencji /z dnia 10 października 2016 roku/, zawiadomienia o przestępstwie z dnia 13 lipca 2016 roku przywołałem.

Pierwsza ze spraw dotyczy uchylenia na wniosek Burmistrza Wadowic – czego prawo nie dopuszcza – uchwały Rady Miejskiej.
A więc czynu, w którym Prokuratura Rejonowa w Wadowicach nie dopatrzyła się przestępstwa, nie wskazując jednocześnie podstawy prawnej, która uprawniałaby organ wykonawczy gminy do występowania z wnioskiem do rady miejskiej o uchylenie uchwały, której wykonanie nie tylko leżało, ale nadal leży w prawnych obowiązkach organu wykonawczego, zaś niewykonanie uchwały jest dowodem na popełnienie czynu określonego art. 231. kodeksu karnego.
Tu dodam, iż jeszcze przed wydaniem prokuratorskiej decyzji chroniącej sprawcę czynu w przywołanej tu sprawie podałem, że ustawa o samorządzie gminnym w szczególnych przypadkach przewiduje możliwość uchylenia uchwały rady miejskiej przez organ wykonawczy, ale tylko zarządzeniem samego organu wykonawczego, ale na pewno nie wnioskiem tego organu do rady miejskiej, która uchwałę przyjęła.
Bowiem ustawa o samorządzie gminnym poza wszelkimi sporami pozostawia, że wykonanie uchwały należy do prawnego obowiązku organu wykonawczego, a niedopełnienie tego obowiązku opisuje przywołany tu już art. 231. kk.
Dlatego kiedy z ironią i satyrą prokurator Sebastian Kiciński podchodzi do 94. zainicjowanych przeze mnie postępowań, wniosłem aby już bez ironii i satyry podjął to postępowanie na nowo, ale też aby podał inicjatorowi podstawę prawną, która uprawnia organ wykonawczy gminy do odstąpienia od wykonania prawomocnej uchwały, przyjętej przez organ uchwałodawczy oraz podstawę prawną dla wniosku organu wykonawczego do organu uchwałodawczego o uchylenie prawomocnej uchwały, kilka miesięcy od prawomocnego terminu jej obowiązywania.

Drugą z przywołanych przeze mnie spraw, była sprawa fałszowania dokumentu o znaczeniu prawnym oraz posługiwania się przez „burmistrza” sfałszowanym dokumentem w celu osiągnięcia zamierzonych przez tegoż „burmistrza” korzyści.
Bo tytuł przywołanego tu dokumentu w konfrontacji z danymi w tym dokumencie zawartymi oraz zarejestrowanymi w formie video wypowiedziami „burmistrza”, niespornym pozostawiają nie tylko sam fakt zlecenia przez „burmistrza” sfałszowania tego dokumentu jak i fakt posługiwania się tak sfałszowanym dokumentem, ale również korzyści, jakie „burmistrz” osiągnął dla siebie oraz otaczającego go układu samorządowo-biznesowego, który sam jednoznacznie kreuje.
Jednak i tu dla Prokuratury Rejonowej w Wadowicach była to tylko jedna z 94. spraw zainicjowanych przez Wyrobę przeciwko osobie pozostającej pod pozaprawną ochroną przedstawicieli tego organu państwa.
I to do tego stopnia, że Prokuratura Rejonowa w Wadowicach nie zamierzała nawet ustalić i nigdy nie ustaliła motywacji, dla których „burmistrz” nie tylko polecił urzędnikowi ratusza sfałszować przedmiotowy dokument, ale też tych, dla których zarówno dla „burmistrza”, jak też dla wtórującego „burmistrzowi” Marka Boryczki, jedna mała galeria handlowa i parking /tak potrzebny w naszym mieście/ dla docelowo 600. samochodów miały stanowić zagrożenie dla drobnego lokalnego handlu i przedsiębiorczości, ale już kilkanaście tygodni później takiego zagrożenia dla tych dwóch chronionych przez tutejszą Prokuraturę oszustów nie stanowiła perspektywa kilku hipermarketów na obrzeżach naszego miasta.
Czy już tylko w tym miejscu nie staje się uprawnionym zadanie pytania: za ile?
I pytam nic nie sugerując, a tylko będąc uprawnionym przez art. 61. Konstytucji RP do uzyskiwania i rozpowszechniania informacji, nawet tych w ocenie niektórych organów Państwa niepożądanych, chociaż należnych opinii publicznej.
Dlatego i w tej sprawie zażądałem nie tylko wznowienia postępowania, ale przede wszystkim prowadzenia tego postępowania w sposób określony ustawami kk, kpk i tej przywołanej wyżej, o… prokuraturze.

Trzecią sprawą podniesioną w niezrozumiałej dla prokuratora Sebastiana Kicińskiego treści zawiadomienia o przestępstwie z dnia 13 lipca 2016 roku, była sprawa współpracy „burmistrza” z prezesami jednej firmy na szkodę innego podmiotu gospodarczego.
I tu również Prokuratura Rejonowa w Wadowicach nawet nie starała się ustalić charakteru współpracy „burmistrza” z – może zacytuję za tymże „burmistrzem”: „… prezesami Maspexu”, na szkodę gminy, mieszkańców i innego podmiotu gospodarczego, chociaż taką kryminogenną współpracę publicznie ujawnił sam „burmistrz”, a dowód nie tylko uwieczniony został na nagraniu video funkcjonującym w sieci, ale też załączony do zawiadomienia o przestępstwie…
Tu można odnieść też wrażenie, iż Prokuratura Rejonowa w Wadowicach tak mocno zaangażowała się w ochronę poczynań wadowickiego włodarza, że nie zareagowałaby nawet wówczas, gdyby okazało się, że „burmistrz” sprzedaje prezesom Maspexu mieszkania będące własnością poszczególnych prokuratorów.
I chociaż ta sprawa ma swój odrębny wątek, który jest doskonale znany wadowickiej Prokuraturze, acz skrupulatnie ukrywany przed zwierzchnikami oraz społeczeństwem, tu również zażądałem jak powyżej: nie tylko wznowienia postępowania, ale przede wszystkim prowadzenia tego postępowania w sposób określony ustawami kk, kpk i tej o prokuraturze.

Czwartą sprawą, którą wymieniłem w zawiadomieniu o przestępstwie z dnia 13 lipca 2016 roku, jest narażenie Gminy Wadowice na straty finansowe znacznej wartości.
I nie tylko za przyczyną trzykrotnej samowoli budowlanej zrealizowanej skutecznie przez „burmistrza”, a zarazem kwalifikowanej po stronie przestępstwa przez art. 90. ustawy prawo budowlane, również całkowicie pominięty przez Prokuraturę Rejonową w Wadowicach, przy jej parciu do skutecznej ochrony kryminogennych poczynań…
Wszak obok samowoli budowlanych, których dopuścił się „burmistrz” i które konsekwentnie potwierdzają kolejne decyzje Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Wadowicach, straty finansowe Gminie Wadowice, a więc nam – jej podatnikom – przynoszą również decyzje o nieuzasadnionym rozwiązywaniu w imieniu Gminy Wadowice dwustronnych umów z podmiotami gospodarczymi, odstąpienie od pobierania podatku od obiektów budowlanych, które osoba z układu „burmistrza”, jako pełnomocnik firmy prokukcyjno-handlowej wykorzystuje do prowadzonej działalności gospodarczej.
Tu Prokuratura Rejonowa w Wadowicach nawet nie zauważyła, że „burmistrz” i „wiceburmistrz” odstąpili od pobierania przywołanego wyżej podatku należnego Gminie Wadowice od osoby, której obydwoje włodarze grodu nad Skawą są współpracownikami, a więc pozostają w stosunku zatrudnienia zabronionego przez ustawę, chociaż jednoznacznie potwierdzonego w treści pisma radcowskiego, a obecnie już procesowego.
Dlatego tu prokuratorskie pytanie o wznowienie postępowania uznałem za kompromitujące, niestety nie wadowicką Prokuraturę, bo tej już bardziej jak ona sama skompromitować nie można, ale szeroko pojęte polskie organy ścigania i najwyższe władze naszego państwa, które szły do wyborów parlamentarnych pod hasłem prawa i sprawiedliwości.

Po wyczerpaniu wachlarza spraw podniesionych przeze mnie w zawiadomieniu o przestępstwie z dnia 13 lipca 2016 roku, w swojej odpowiedzi odniosłem się do jeszcze kilku istotnych, w których materiał dowodowy – tak samo zresztą jak we wszystkich pozostałych – nie rodzi żadnych wątpliwości co do charakteru… pracy wadowickiej Prokuratury Rejonowej.

Pierwszą ze spraw, którą w odpowiedzi przywołam, a której celowe niewyjaśnienie znalazło odzwierciedlenie w końcowej decyzji Prokuratury Rejonowej w Wadowicach, jest sprawa „społecznego” lobbingu „burmistrza”.
A więc w świetle prawa działalność gospodarcza, prowadzona przez „burmistrza” na własny rachunek, chociaż ustawa tego zabrania, a prawo nie tylko nakazuje odwołanie gospodarza gminy z zajmowanego stanowiska, ale też ściganie sprawcy przestępstwa z urzędu.
Bo to, że „społeczny” lobbing jest pojęciem nieznanym dla polskiego ustawodawstwa, pozostaje nie tylko poza wszelkimi sporami, ale też jasno zostało wyjaśnione przez Ministerstwo Cyfryzacji i Administracji, a samo wyjaśnienie załączone do zawiadomienia o popełnianym przez Burmistrza Wadowic do dnia dzisiejszego przestępstwie.
I stan ten w całości potwierdza opublikowany w pliku *pdf, na stronie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w dniu 17 grudnia 2015 roku i wciąż aktualny „REJESTR PODMIOTÓW WYKONUJĄCYCH ZAWODOWĄ DZIAŁALNOŚĆ LOBBINGOWĄ”, w którym na stronie 19., pod pozycją: 00117, czytamy, że ów mistrz iluzji prawnej i oszustwa zarejestrował własną zawodową działalność lobbingową w dniu 28 września 2010 roku, pod sygn. akt: DAP-O-0234-10/10 i nadal, tak jak prowadził tę działalność jako radny Gminy Wadowice, prowadzi ją w sposób kryminogenny jako „burmistrz” do dnia dzisiejszego.
Do tego, nie starając się – w poczuciu własnej bezkarności i można się domyślać, że zagwarantowanej „burmistrzowi” przez Prokuraturę Rejonową w Wadowicach – nawet reagować na liczne publikacje obnażające ten kryminogenny jego proceder, ani stosować do obowiązujących przepisów, w tym m.in. do ROZPORZĄDZENIA MINISTRA SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI z dnia 30 czerwca 2011 roku, w sprawie rejestru podmiotów wykonujących zawodową działalność lobbingową.
Jeżeli więc te działania „burmistrza” nie są w rozumieniu prawa czynem karalnym, to ja ze swej strony mam prawo do domniemania, że Prokuratura Rejonowa w Wadowicach nie jest jednym z ogniw organów ścigania tego państwa, a tylko adwokaturą tegoż „burmistrza” i jego lokalnej sitwy samorządowo-biznesowej, działającej w oparciu o struktury mafijne.
Jednak zanim zdecyduję się na doprecyzowanie postawionego tu zarzutu, zażądałem rzetelnego wyjaśnienia tej sprawy i zakończenia jej aktem oskarżenia, którego zasadność dla tego przypadku z mocy samego prawa nie rodzi najmniejszych wątpliwości.

Jak podałem już wyżej, wątpliwości nie budzi też nagła zmiana przez „burmistrza” i Marka Boryczkę oceny zagrożeń, jakie dla lokalnego drobnego handlu i przedsiębiorczości mogła rzekomo rodzić niewielka galeria handlowa i parking na terenach po byłych zakładach „Bumar-Łabędy”, dzisiaj straszących swoim wyglądem użytkowników wadowickiej obwodnicy, kiedy na horyzoncie owocnej współpracy z obydwoma tymi delikwentami pojawiła się zasobna finansowo spółka z zamiarem inwestowania nie w jedną skromną galerię, ale kilka hipermarketów i potężne, położone na kilkudziesięciu hektarach gruntów rolnych centrum handlowo-usługowe na obrzeżach Wadowic.
Do tego spółka, która swoimi działaniami potwierdziła, iż była już pewna korzystnych dla siebie decyzji podjętych przez „burmistrza” na długo, zanim jeszcze w ogóle zapadły pierwsze decyzje w jej sprawie.
To właśnie uprawnia do w domniemania, iż główną rolę dla takiej zmiany głoszonych przez „burmistrza” i jego klakiera – Boryczkę publicznie poglądów, odgrywał prawdopodobnie wyłącznie wątek… korupcyjny?
Bo chyba tylko ktoś naiwny może nie zrozumieć, że kiedy mała galeria rzekomo zagrażała drobnym handlowcom i przedsiębiorcom, a nie będą im zagrażały potężne hipermarkety, to nie tylko tamta decyzja o zagrożeniach, ale przede wszystkim ta zagrożenia te niwelująca, musiała być rzetelnie… „uzasadniona”.
A już na pewno, kiedy inwestor, bez stosownych zezwoleń /co potwierdziły na piśmie odpowiednie organy/, rozpoczął działalność w terenie na długo przed rozpoczęciem przez lokalny samorząd procedur prawnych dla tego terenu.
Do tego procedur zabronionych przez uchwałę Rady Miejskiej w Wadowicach o przystąpieniu do opracowania opinii środowiskowej dla całego obszaru w granicach Gminy Wadowice, mającej służyć dla opracowania nowego miejscowego planu zagospodarowania tego terenu.
Dlatego i tu wniosek o wznowienie postępowania jest tak czytelny, że bardziej już być nie może.

Kolejna sprawa, to sprawa umorzenia przez Prokuraturę Rejonową w Wadowicach przestępstwa rzekomo tylko… wymiany stolarki okiennej bez zezwolenia.
Bo przedmiotem złożonego zawiadomienia o przestępstwie nie była samowola budowlana, ale złamanie zapisów ustawy o ochronie zabytków, do czego Prokuratura Rejonowa w swojej decyzji w ogóle się nie odniosła, odstępując od ścigania sprawców zniszczenia – najlepiej do czasu tego zniszczenia zachowanego na terenie Polski Południowej – szpitala wojskowego, widocznego już na mapie katastralnej Wadowic z roku 1845.
Stąd postawiony tu zarzut rozpocząłem od przybliżenia prawdopodobnie nieznanej wadowickiej Prokuraturze Rejonowej definicji słowa „zabytek”.
Bo co to takiego ten… zabytek?
Ano, m.in. nieruchomość lub zespół nieruchomości, będący dziełem człowieka lub związany z jego działalnością i stanowiący świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, którego zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną oraz w tym przypadku również naukową.
Poza wszelkimi sporami pozostaje też, że zabytek, to przede wszystkim:
– historyczny układ urbanistyczny lub ruralistyczny – przestrzenne założenie miejskie lub wiejskie, zawierające zespoły budowlane, pojedyncze budynki i formy zaprojektowanej zieleni, rozmieszczone w układzie historycznych podziałów własnościowych i funkcjonalnych, w tym ulic lub sieci dróg.
–  historyczny zespół budowlany – powiązaną przestrzennie grupę budynków wyodrębnioną ze względu na formę architektoniczną, styl, zastosowane materiały, funkcję, czas powstania lub związek z wydarzeniami historycznymi.
A więc wszystko to, co cechuje ten właśnie najlepiej jeszcze do niedawna zachowany na terenie Polski Południowej zespół obiektów szpitala wojskowego w Wadowicach, przy ul. Wojska Polskiego, sprzed roku 1845.
I nie może też rodzić żadnych wątpliwości, że wpisanie tego zespołu architektonicznego do zasobów Dziedzictwa Narodowego, należało do prawnych obowiązków lokalnych władz samorządowych.
Dlaczego „burmistrz” tego nie zrobił?
Tylko czy  w ogóle warto pytać, kiedy odpowiedź jest nazbyt prosta, a zarazem jednoznaczna w intencjach zwłaszcza, że jednym z niszczycieli tego zabytku jest zarazem jeden z prezesów Maspexu /a więc grupy blisko współpracującej z „burmistrzem”/, który znając historię tego zespołu architektonicznego nie zgłosił jego zabytkowego charakteru Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków, tylko z premedytacją zniszczył zabytkowe elementy wnętrza budynku głównego oraz też z premedytacją zrównał z ziemią budynek zabytkowej kantyny oficerskiej, aby zbijać tam swój osobisty kapitał na nowoczesnej, wybudowanej od podstaw aptece.
Ale tak jakoś niezrozumiale, w tym również dla historyków, tych najważniejszych w tej sprawie faktów, oprócz wymiany stolarki okiennej bez zezwolenia, Prokuratura Rejonowa w Wadowicach do dnia dzisiejszego nie dostrzegła.
Idąc więc za tak rażąco obrażającymi prawo decyzjami Prokuratury Rejonowej w Wadowicach, może zrównajmy też z ziemią i też bezkarnie budynek miejskiego ratusza, fary, Liceum Ogólnokształcącego i innych zabytkowych kamienic w centrum miasta, często nie tylko młodszych wiekowo od obiektu byłego szpitala wojskowego ale też wręcz o żadnej wartości historycznej.
Jednak zanim zrobimy ten krok i tu wniosłem o wznowienie postępowania, a zarazem o prowadzenie tego postępowania w sposób określony ustawami kk, kpk i tej o prokuraturze.

Kolejną sprawą, którą przywołałem, jest chronienie przez Prokuraturę Rejonową w Wadowicach kryminogennych czynów, które popełnił pełnomocnik PPH „FILEX”, zarówno na szkodę Gminy Wadowice, ustawy prawo budowlane, wymiaru sprawiedliwości, jak i bezpośrednio na szkodę osób trzecich.
Chronienie wręcz jawne, bez przysłowiowego „owijania w bawełnę” przez Prokuraturę Rejonową w Wadowicach tych spraw.
Zacznę od podatków, tych od obiektów budowlanych, które właściciel i pełnomocnik PPH „FILEX” wykorzystują do prowadzonej działalności gospodarczej.
Od tych podatków, o które w/w uszczuplają budżet Gminy Wadowice wspólnie i w porozumieniu ze swoimi współpracownikami: „burmistrzem” i „wiceburmistrzem”.
Bo sam fakt uwolnienia przez Prokuraturę Rejonową w Wadowicach sprawców opisanego tu czynu od odpowiedzialności karnej za co najmniej dwukrotną /a z mojej wiedzy wynika, że trzykrotną/ samowolę budowlaną, nie zwalnia tej Prokuratury z prawnego obowiązku ścigania z urzędu sprawcy czynu, który z premedytacją, czując się pracodawcą „burmistrza” oraz „wiceburmistrza”, uszczupla budżet gminy na znaczne kwoty finansowe, przy rażącej obrazie ustawy o podatkach lokalnych!
Kolejna sprawa zamieciona przez Prokuraturę Rejonową pod prokuratorski dywan, to sprawa w pełni realizowanej na moją szkodę cenzury prewencyjnej, którą radca prawny właściciela i pełnomocnika PPH „FILEX” dążył do fizycznego usunięcia z sieci prowadzonego przeze mnie bloga…
Sprawie tej towarzyszy cały ciąg zdarzeń o charakterze korupcyjnym, kolejno inicjowanych przez co najmniej jednego ze sprawców.
Pierwszym było wywieranie nacisku na osobę trzecią, aby w imieniu sprawcy prowadziła ze mną rozmowy o zaprzestaniu ujawniania przeze mnie informacji o jego /sprawcy/ pozaprawnych działaniach na szkodę gminy, mieszkańców i innych podmiotów gospodarczych.
Kiedy nie wyraziłem zgody na taką formę prowadzenia rozmów przez tzw. „umyślnego” /zresztą też oszusta i… nie tylko/, otrzymałem od sprawcy wiadomość SMS z prośbą o kontakt telefoniczny.
Więc zatelefonowałem.
Ale okazało się, że tylko po to, aby usłyszeć od sprawcy propozycję jednoznacznie korupcyjnego porozumienia się ze mną i tylko w sprawie mojego odstąpienia od informowania w interesie społecznym o rzeczywistych, a zarazem kryminogennych poczynaniach sprawcy na politycznej scenie Wadowic.
Niestety i tu sprawcę zawiodłem, kiedy swój honor wyceniłem znacznie wyżej od korupcyjnej propozycji sprawcy.
Dlatego kolejnym krokiem było fałszywe w treści wezwanie skierowane przez radcę prawnego sprawcy do hostingu mojego bloga, o fizyczną jego eliminację z sieci, a zarazem z informacją, że leży to nie tylko w interesie sprawcy, ale też jego współpracowników: „burmistrza i „wiceburmistrza”.
Jednak okazało się, że hosting również zawiódł oczekiwania sprawcy, nie dopatrując się w treści moich materiałów ani naruszenia przeze mnie dóbr osobistych sprawcy, ani obowiązującego prawa.
Wtedy sprawca wystąpił przeciwko mnie do Sądu Okręgowego w Krakowie z powództwem cywilnym, w treści którego za nieprawdziwe a zarazem naruszające dobra osobiste sprawcy uznał liczne materiały z tego bloga, do tego z wnioskiem o zabezpieczenie w postaci zakazania mi publikowania na temat sprawcy, będącego na tamten czas osobą publiczną.
Sąd Okręgowy pozew przyjął, jednak wniosek o zabezpieczenie oddalił.
Wniosek ten oddalił również Sąd Apelacyjny w Krakowie, wskazując nie tylko na prawdziwość moich materiałów, ale również na fałszywe zarzuty, którymi sprawca uzasadniał wniosek o zabezpieczenie.
Ponieważ jesteśmy co prawda dopiero po pierwszej rozprawie, ale zarazem prawie już u finału tej sprawy, więcej zaraz po wydaniu przez Sąd wyroku.
Dlatego dzisiaj dodam tylko, iż sam fakt, że nie uległem propozycji korupcyjnej, złożonej mi najpierw przez „umyślnego”, a później przez sprawcę nie oznacza, że do przestępstwa wymierzonej przeciwko mnie cenzury prewencyjnej nie doszło.

Przywołując tę sprawę, nie mogę pominąć najścia na mnie kilka dni temu na polecenie prokuratora Sebastiana Kicińskiego funkcjonariuszy Policji, którzy okazując mi kserokopię niemożliwego do zidentyfikowania potwierdzenia odbioru korespondencji twierdzili, iż w ocenie prokuratora Sebastiana Kicińskiego jest to dowód, że przez dorosłego domownika odebrana została prokuratorska decyzja o umorzeniu postępowania w sprawie zmuszania mnie przez sprawcę do usunięcia wpisów na blogu www.wadowita24.pl.
Niestety, tak naprawdę była to tylko fikcja mająca zatuszować fakt niedoręczenia mi przez Prokuraturę decyzji, która przy tak przytłaczających dowodach na pewno zostałaby przeze mnie zaskarżona, a zarazem dowód, że przesyłając w jednej kopercie po trzy pisma procesowe na raz, tak naprawdę Prokuratura sama nie wie, co wysyła do swoich adresatów.
A potem, stara się im wmówić to, czego nie wykonała, a adresaci nie doświadczyli!
Po prostu jest to tylko kolejny już niezbity dowód chronienia przez Prokuraturę Rejonową w Wadowicach sprawców czynów kryminogennych z kręgu lokalnego układu samorządowo-biznesowego…
Tego układu, którego celem jest niszczenie gminy i jej mieszkańców, przy jednoczesnym uzyskiwaniu własnych korzyści…
Dlatego w sprawach opisanych powyżej też wniosłem jak we wcześniejszych, o podjęcie postępowania na nowo i prowadzenie go zgodnie z zobowiązującym prawem, a nie z roszczeniami sprawcy.

Kolejną sprawą jest zainicjowane przeze mnie w czerwcu br. zawiadomienie o niedopełnieniu prawnych obowiązków przez radnych Rady Miejskiej w Wadowicach, w sprawie którego też nie otrzymałem żadnej informacji, nawet jako osoba zawiadamiająca o przestępstwie.
Czy i tu prokurator Sebastian Kiciński „dopasuje” jakieś niedające się zidentyfikować potwierdzenie odbioru korespondencji twierdząc, że „… przecież Pan dosłał”?
Czy po prostu weźmie się wadowicka Prokuratura do pracy w sposób, jaki wykonywanie przez nią obowiązków reguluje ustawa o prokuraturze?

Bo bezskutecznie oczekuję również na decyzję Prokuratury Rejonowej w Wadowicach w sprawie w pełni potwierdzonej materiałem dowodowym próby wyłudzenia z gminnego budżetu przez „burmistrza” wspólnie i w porozumieniu z kolesiem „kombatantem”, kwoty 3,7 mln złotych tytułem odszkodowania za straty, których tak „wysoko ceniony” przez „burmistrza” koleś „kombatant” nigdy nie poniósł.
Wszak sam fakt, że tak naprawdę swoimi publikacjami powstrzymałem ten proceder przed jego sądową finalizacją nie uprawnia Prokuratury Rejonowej w Wadowicach do zaniechania prowadzenia przywołanej tu sprawy.
Bowiem próba wyłudzenia została podjęta w oparciu o fałszywe dowody, co zobowiązuje organy ścigania do prowadzenia postępowania w sposób, który doprowadzi tę sprawę do jej sądowego finału.

A, że „burmistrz” z tym tak „wysoko cenionym” kolesiem „kombatantem” nie są bohaterami tylko tego czynu kryminogennego oczekuję, że i działanie obydwu tych sprawców na szkodę Gminy Wadowice, przy wydatnym udziale wspólników ze spółki EMPOL, też doczeka się uczciwego śledztwa zakończonego aktem oskarżenia.
Przecież żadnych wątpliwości rodzić nie może, iż zarówno działanie członka rady nadzorczej spółki EKO – „burmistrza”, jak i wiceprezesa tej spółki – kolesia-„kombatanta”, skutkujące ukryciem przed radnymi informacji o konieczności dokapitalizowania spółki, było celowym działaniem na szkodę Gminy Wadowice oraz jej mieszkańców, zmierzającym do zbycia wspólnikom z EMPOL-u majątku Gminy Wadowice pod pozorem złej kondycji spółki EKO.
Tylko, że to nie ja ujawniłem, iż w 2015 roku obrót spółki EKO przekroczył kwotę ośmiu milionów złotych, ale fakt ten ujawnił sam członek rady nadzorczej – „burmistrz”.
Niestety, z przezorności nie ujawnił ani wysokości uzyskanego zysku, ani sposobu jego podziału pomiędzy wspólników w taki sposób, który przyniósł spółce EKO rzekomo około osiemdziesięciu tysięcy złotych strat.
Ale to tylko dowód, że Prokuraturze Rejonowej w Wadowicach w ogóle nie zależy na wyjaśnieniu przedmiotowej sprawy, której jednym z czołowych negatywnych bohaterów jest znowu „burmistrz” oraz, że całkowicie obce jest prokuratorom z Wadowic pojęcie… „kreatywna księgowość”.
Przecież fakt, że żyjemy w czasach, w których dowodzenie, iż śmieci stają się najbardziej dochodowym biznesem na całym świecie, tylko ośmiesza tych, co zamierzają dowodzić rzecz już po wielokroć udowodnioną.
Podobnie jak ośmiesza „burmistrza” twierdzenie, że obrót w wysokości ośmiu milionów złotych przyniósł spółce EKO osiemdziesiąt tysięcy strat.
Bo trzeba być naprawdę naiwnym, aby uwierzyć, że w być może nawet piętnastu spółkach córkach EMPOLU, nie manipuluje się finansami w taki sposób, który nie tylko ma przynieść korzyści jedynie większościowemu udziałowcowi, ale też pozwala w mówić mieszkańcom Gminy Wadowice, że tylko kiedy EMPOL „rozbije bank” i weźmie całość, to śmietnisko będzie miało szansę utrzymania się na rynku.

Dlaczego więc ma się nie utrzymać, kiedy ten „bank rozbije” i całość wezmą mieszkańcy Gminy Wadowice?

Podpowiedzieć?
Bo „burmistrz” razem ze swoim kolesiem „kombatantem”, figurantem na stanowisku wiceprezesa spółki EKO i prezesem Marcinem Maurerem, nic wtedy nie zarobią!
Bowiem wtedy zarobią tylko mieszkańcy gminy!

No, ale to nie ja powiedziałem lokalnym mediom, że w tej akurat sprawie postępowanie musi być przez wadowicką Prokuraturę prowadzone zgodnie z prawem dopiero wtedy, kiedy interweniował w niej Poseł na Sejm RP Józef Brynkus!
Dlatego ciśnie się na usta pytanie, bo musi: a dlaczego nie musiało to postępowanie posiadać cech prawnych, kiedy w tej samej co poseł Brynkus sprawie, kilka miesięcy wcześniej zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Wadowicach Wyroba?
Temu w tym miejscu znowu zapytam: co tak naprawdę jest wyznacznikiem pracy Prokuratury Rejonowej w Wadowicach?
Bo na pewno nie obowiązujące prawo!

Na dzisiaj może tyle, chociaż analizy wymaga też prokuratorskie pismo z dnia 11 października 2016 roku…
Ale to temat na następny materiał…
Tam też padnie odpowiedź na tytułowe pytanie…

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT