Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » Dla nich godny tylko drogi do… „sracza”!
Dla nich godny tylko drogi do… „sracza”! czwartek, 20 Wrzesień 2012, godz. 16:58

Urodził się w 1918 roku we wsi Frydrychowice. Tam ukończył edukację na poziomie 7. klasowej szkoły podstawowej, cały czas obcując z pięknem rodzinnej ziemi, pośród pól, lasów, stawów, wód wartko płynącej Frydrychówki…
Oraz z ojcem, który nie tak doceniony jak Jędrzej Wowro, ale też był samoukiem-prymitywistą, „dłubiącym” w drewnie, na dodatek malującym wodnymi farbami… To właśnie ojcowska twórczość i ta bliskość przyrody spowodowały, że pan Karol Pustelnik, odkrył w sobie „powołanie” artystyczne…
I prawie w jednym czasie pojawił się w pracowni Wincentego Bałysa (1933 rok – któremu skromną monografię własnego autorstwa dedykował w 1998 roku) oraz pojechał do Krakowa, aby tam w Państwowym Instytucie Sztuk Plastycznych, w 1939 roku uzyskać świadectwo dojrzałości.
W czasie wojny został wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec. Po wojnie postanowił kontynuować swoją edukację artystyczną. Dyplom Akademii Sztuk Pięknych uzyskał z… konserwacji (1952 rok). Studiował pod okiem takich mistrzów, jak Tadeusz Kantor, Henryk Uziembło, Mieczysław Wejman…
Kiedy zamieszkał w Wadowicach, jedną z pierwszych Jego prac była polichromia odbudowanego po pożarze kościoła parafialnego w rodzinnych Frydrychowicach, którą z własnej inicjatywy – już w podeszłym wieku – odnowił pięćdziesiąt lat później…
Dystansując się od wielkomiejskiego środowiska Krakowa, od 1958 roku z tym właśnie środowiskiem był związany przez stałe uczestnictwo w przedsięwzięciach artystycznych tzw. Grupy Krakowskiej. Jednak ta współpraca nie miała żadnego wpływu na Jego całkowitą odrębność i niezależność twórczą….

I co z tego… Chociaż tworzył pięknie i dużo, nigdy nie został doceniony przez tutejsze władze. Pomimo, że brał udział w prestiżowych ekspozycjach zbiorowych w Polsce oraz poza jej granicami, wszędzie sławiąc i promując nasze miasto na długo przed Papieżem, wadowiccy rajcy nigdy nie przyznali mu tytułu Honorowego Obywatela Wadowic…

No cóż, w ich przekonaniu pewnie… nie zasłużył, swoim krytycznym spojrzeniem na lokalną rzeczywistość, „gotowaną” nam wszystkich m.in. przez tychże rajców! No i nie wygłaszał „Mroźnych” peanów pod adresem ratuszowej szpicy!

W swoim dorobku pozostawił bardzo wiele cennych prac…
Dzisiaj pojedyncze egzemplarze znajdują się w licznych zbiorach muzealnych Krakowa, Warszawy, Szczecina, Łodzi, Lublina, Bydgoszczy, Tarnowa, Wadowic i wielu innych miast. Posiada je także wielu kolekcjonerów prywatnych w Czechach, na Słowacji, w Niemczech, Szwecji, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie oraz, co oczywiste – w Polsce.

Do najliczniejszej a zarazem najcenniejszej należy kolekcja prezentowana zwiedzającym od 2009 roku w prywatnym Muzeum „Hell’s Angel” – Zygmunta Krausa, który jako jedyny docenił Artystę za życia, zapraszając pana Karola Pustelnika, swojego wieloletniego Przyjaciela, na uroczyste otwarcie ekspozycji: „Karol Wojtyła w otoczeniu swoich przyjaciół malarzy”, którą zdobi około czterdzieści najcenniejszych prac Artysty, z pracą dyplomową ASP w Krakowie, włącznie.

W najbliższą sobotę, 22 września, minie druga rocznica śmierci pana Karola Pustelnika…
I jej też nie można było uczcić, choćby otwarciem skromnej wystawy…

Tę, z „pompą”, z inicjatywy WCK i przy udziale Galerii Sztuki z Andrychowa, otworzą w holu domu kultury… już dzisiaj, o 18:00.
Nawet nie było ich stać na bardziej godne miejsce?
Czyżby po wadowickim Muzeum przy Kościelnej 4, które miało m.in. przypominać nam wszystkim Wielkich Wadowiczan, faktycznie została już tylko replika?
Taka telewizornia, w której wirtualnie pokazujecie tubylcom i turystom wszystko co w tym mieście… zniszczyliście!
Myślę, że pan Karol Pustelnik, wadowicki Artysta przez duże „A”, w grobie się przewraca!

Bowiem tu też trudno zaprzeczyć, że pomysł był chyba… „zacny”?
Co „szanowni” włodarze?
Założyliście, że ta „wystawa” przyćmi blask kolejnych obchodów rocznicy zestrzelenia amerykańskiego bombowca B-24 Liberator? Które były wam na rękę do czasu, kiedy mogliście „błyszczeć” u boku kolejnych Konsulów USA własnym… I wyłącznie dzięki ciężkiej pracy Zygmunta Krausa (tylko, że nadszedł dzień, w którym też Amerykanie wyznali się na was)!

I niestety, nie wyszło!
Nawet eksponowanymi w Muzeum „Hell’s Angel” – jeszcze za życia i do dzisiaj – zbiorami prac ś.p. Karola Pustelnika, też Zygmunt Kraus jest od was… lepszy!

No i Zygmunt wystawia te prace w miejscu godnym zacnego oraz cenionego Artysty, w Muzeum, m.in. w towarzystwie takich Wielkich, jak Karol Wojtyła, Jachowie oraz przyjaciele pana Karola Pustelnika: Wincenty Bałys oraz Franciszek Suknarowski…

A wy?
W przejściu z sali widowiskowej do… „sracza”!

Cóż, nie zamierzam tego oglądać, ale wypada mi chociaż… „pogratulować”!

Co najmniej samego… miejsca!
No i może jeszcze tego, że Urząd Miejski w Wadowicach, podczas otwarcia wystawy, będzie reprezentowała przynajmniej ratuszowa… sprzątaczka!

Ale chyba, co najważniejsze, bo na pewno nie pamięć o Karolu Pustelniku, to… protokół, że wystawę „odbębniono” i „wyssana” z gminnego budżetu kasa!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT