Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Dlaczego adwokat… Almert?
Dlaczego adwokat… Almert? piątek, 16 Sierpień 2013, godz. 14:38

W Wadowicach adwokatów i radców prawnych jest pod dostatkiem…
Wystarczy przejść się uliczkami, zwłaszcza w okolicy budynku, w którym kiedyś królowała sprawiedliwość, aby wybrać wedle własnego uznania…
Te kilka przykładów, które tu pokazuję, to jeszcze nie wszystko, jednak pozwala na uświadomienie sobie, ilu fachowców z dziedziny prawa, którzy mogliby świadczyć usługi mieszkańcom gminy w tutejszym „kremlu” mamy na miejscu, na przysłowiowy „rzut beretem”…

Ale Filipiakowa zatrudniła Bartosza Almerta, adwokata z Katowic…
Dla Was?

No cóż, w odpowiedzi na zadane tu pytanie wypada się tylko z ironią uśmiechnąć…

I aby dojść do sedna, które winno być odpowiedzią na pytanie tytułowe, zostawmy na chwilę całe środowisko prawników i zajmijmy się… mafią!

Co to takiego?
Nazwa i korzenie pierwszych organizacji mafijnych pochodzą z Sycylii (wł. La Cosa Nostra „Nasza Sprawa”), skąd wpływy mafii już w XIX wieku rozszerzyły się na całe Włochy, aż do najwyższych struktur politycznych i finansowych. Podczas emigracji zarobkowej w XX wieku, silną działalność rozwinęła również w Stanach Zjednoczonych oraz innych krajach europejskich. Dzisiaj organizacje przestępcze o mafijnych strukturach działają na całym świecie, w tym w Polsce.
Oczywiście prekursorem była tu mafia pruszkowska… Gdzie interesy mafijne ściśle zazębiały się z interesami politycznymi oraz finansowymi władz, organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości…

Dokładnie tak samo, jak polityczno-finansowe interesy wadowickiego „kremla” zazębiają się od kilkunastu lat z interesami niektórych przedstawicieli prokuratury oraz sądu…

I to one właśnie spowodowały, że w Wadowicach nie był na tutejszym „kremlu” potrzebny adwokat czy radca prawny, który doradzałby nieodpłatnie mieszkańcom, w często bardzo zawiłych dla nich sprawach prawnych…

Adwokat był potrzebny naszej lokalnej, „kremlowej”… mafii!
Ludziom skorumpowanym, „rewitalizującym” już wręcz jawnie… gminny budżet, niszczącym zabytki i po łajdacku traktującym mieszkańców oraz ich majątek, w tym gminny!

Dlatego to nie mógł być „byle jaki”, wadowicki adwokat…
To musiał być adwokat dający „całą gębą” lokalnym mafiozom gwarancję bezpieczeństwa przed odpowiedzialnością karną za wszystkie łajdactwa tych ludzi, jednoznacznie kwalifikowane artykułami kodeksu karnego po stronie przestępstwa!
Więc kto?

Czy przez przypadek padło na adwokata Bartosza Almerta?

Nie, bo w gronie tej władzy gminnej i jej kolesi nic nie jest przypadkiem…
Ani prezent z nieruchomości w Kleczy dla Przewodniczącej Miejskiej Komisji Wyborczej… Ani oddane w gratisie prywatnemu inwestorowi działek gminnych… Ani antydatowanie dokumentów do całkowicie zbędnego aktu notarialnego… Ani akceptowanie naruszenia w sposób przestępczy prawa wodnego, które skutkuje do dzisiaj milionowymi stratami dla budżetu i mieszkańców… Ani bezkarność radnego, który z premedytacją rozjechał młodą kobietę na przejściu dla pieszych, szczególnie kiedy innemu kierowcy, który najechał na rowerzystę poruszającego się w ruchu poprzecznym, a więc w sposób zabroniony ustawą, grozi wieloletnie więzienie… Ani finansowanie ze środków budżetowych prywatnych, kościelnych parkingów, szczególnie tam, gdzie przy drodze krajowej DK-52 brakuje chodników dla pieszych i dzieci do przedszkola oraz szkoły muszą chodzić poboczem ocierając się o pędzące samochody…

Przypadkiem nie są też gminne, często rodzinne etaty oraz te… kolejnych „asystentów” Filipiakowej, których głównym przedstawicielem, od lat tylko pod okienkiem kasowym, jest niby „rzecznik” – jak powiedziałaby Filipiakowa – nijaki Kotarba!

Te… nie przypadki, można by nie tylko wymieniać, ale potwierdzać dokumentami jeszcze bardzo długo! Jednak na to przyjdzie czas przed Sądem, takim przez duże „S”, któremu opaska Temidy nie zsunęła się z oczu, albo w ostateczności przed Trybunałem Międzynarodowym w Strasburgu…

Dlatego wróćmy też do tego… nie przypadku, ale starannie zaplanowanego przez Filipiakową i jej „asystentów”, zatrudnienia na „kremlu” za nasze wspólne podatki, adwokata Bartosza Almerta z… Katowic!
Jedynego, który swoimi koligacjami rodzinnymi daje, przynajmniej na jakiś czas, poczucie bezpieczeństwa gminnym mafiozom…

No bo, kiedy dochodzi do jakiejkolwiek sprawy, w której stroną jest Filipiakowa, bądź osoby blisko związane z tutejszym „kremlem”, w tym z kręgów kościoła, czy to w procesie toczącym się w pseudo sądzie w Wadowicach, czy w Krakowie, rolę obrońcy bądź pełnomocnika przejmuje… adwokat Bartosz Almert!
I analizując tylko ostatnie takie sprawy, gdzie wydane przez wymienione tu sądy wyroki – przy aktywnym udziale adwokata Bartosza Almerta – wręcz obrażają obowiązujące prawo, trudno zaprzeczyć, że zapadły poza salą sądową i prawdopodobnie… na długo przed ich ogłoszeniem?

Ale czy to takie trudne do zrozumienia?
No bo, czy ktoś uwierzy, że kiedy Filipiakowa, bądź inny uczestnik postępowania sądowego z jej kręgu, udzielając „swojemu” adwokatowi pełnomocnictwa nie przekazuje też listy swoich „życzeń”, w nomenklaturze sądowej zwanej „listą roszczeniową”?

Nie uwierzy nawet… przedszkolak!
Tak jak i w to (co potwierdzają kolejne wyroki!), że adwokat Bartosz Almert, nie przekazuje tej „listy” przy rodzinnym stole swoim rodzicom – SSR Halinie Almert: wiceprezesowi sądu wadowickiego oraz SSO w Krakowie – Andrzejowi Almertowi, otwierającemu na stronie internetowej tego sądu listę sędziów wydziału odwoławczego!

Dlatego uważam, że całej sprawie nie powinien już przyglądać się nikt z polskiego wymiaru czy ministerstwa „sprawiedliwości”, ale Europejska Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka!

Bowiem nie mam wątpliwości, że kiedy sądowym obrońcą bądź pełnomocnikiem budżetowych złodziei, niszczycieli zabytków oraz innych łajdactw na szkodę mieszkańców bądź wadowickiej gminy jest adwokat Bartosz Almert, to zarówno sąd wadowicki jak i krakowski – z uwagi na rodzinne koligacje adwokata z wysoko postawionymi personami tych sądów – powinny z urzędu wyłączyć się od rozpoznawania takich spraw!

I nie twierdzę, że cokolwiek by to zmieniło w szarej codzienności już dawno wymiaru będącego wyłącznie wymiarem niesprawiedliwości (bo kasta sędziowska w Polsce, to ściśle współpracująca ze sobą klika) i nie trzeba by i tak odwoływać się od wyroków tych innych sądów do Trybunału Międzynarodowego, ale dawałoby społeczeństwu przynajmniej namiastkę poczucia przyzwoitości u ludzi spod znaku Temidy, na której progu dzisiaj tak naprawdę kończy się… sprawiedliwość!

Gdyby było inaczej, nawet nie zastanawialibyśmy się dzisiaj, dlaczego… adwokat Almert, aż z Katowic?

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT