Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Do Jerzego Utraty – „prokuratora”…
Do Jerzego Utraty – „prokuratora”… środa, 30 Kwiecień 2014, godz. 14:11

Wczoraj, że było za co – dziękowałem…
Bowiem dowodów, jakich dostarczył magistracki asystent czasem szuka się latami…

Dzisiaj wykażę, że to coś (czego z przyzwoitości nawet facetem nazwać nie mogę), co kiedyś zatrudniała „Gazeta Krakowska”, a dzisiaj z naszych podatków opłaca nijaka Filipiakowa, nie rozumie tekstu czytanego!

Wykażę również, iż ten idiotyczny materiał, który wczoraj Marcin Płaszczyca wydalił w politycznej biegunce, miał za zadanie nie tylko poniżenie pani Wicestarosty w opinii publicznej, ale też odwrócenie uwagi od faktu niedopełnienia ustawowego obowiązku przez Pałszczycy pryncypała – nijaką… Filipiakową!

Na początek przeczytajmy wniosek, który dzięki szemranym układom ratusza z czymś co miało być prokuraturą, ale w Wadowicach od dawna nie jest, asystent nijakiej Filipiakowej opublikował na stronie internetowej i porównajmy z tym, co przesłałem nie tylko do Starostwa Powiatowego, do Urzędu Miejskiego w Wadowicach również!
Ja do Komendanta Powiatowego Policji oraz Prokuratora Rejonowego (wybaczcie, trudno się opanować i nie śmiać!) złożyłem wniosek – pozwólcie, że zacytuję, aby nie było wątpliwości: „… o szybkie przeprowadzenia w trybie pilnym śledztwa w sprawie zagrożeń, o których wiedzę posiada wydawca i redaktor naczelny portalu internetowego www.wadowice24.pl – Marcin Płaszczyca oraz o ściganie ujawnionych prowokatorów z urzędu.” – koniec cytatu.
I nie uważam, aby literówka w wyrazie „przeprowadzenia” powodowała niezrozumienie całego cytatu…

W rozdzielniku, do wiadomości wniosek ten przesłałem jeszcze na kilka adresów, w tym dwa urzędowe, administracyjne – do Starostwa Powiatowego i… Urzędu Miejskiego w Wadowicach!

Dlatego teraz jeszcze raz przeczytajmy co napisała pani Wicestarosta…
Poza poprawieniem mojej literówki w tymże wyrazie „przeprowadzenia”, pani Wicestarosta, wypełniając tylko ustawowy obowiązek informuje prokuratora, iż przesyła mu pismo, opisane w dalszej części zdania wręcz z dosłownym cytatem z mojego wniosku.
Zgadza się?

Bo tak jakoś „dziwnie” jest w polskim prawie, że kiedy pismo kierowane do organu zostanie zakwalifikowane jako pismo procesowe, będące żądaniem wszczęcia określonego postępowania, organ powinien zastosować przepisy Ustawy i wydać odpowiednie postanowienie.
I to zrobiła Komenda Powiatowa Policji…
Zresztą któryś z prokuratorów również…

Jednak nie ma to znaczenia w naszej sprawie, bowiem też Ustawa nie pozostawia żadnych wątpliwości co do faktu, że kiedy organ administracji publicznej, do którego taki wniosek złożono, jest niewłaściwym w danej sprawie, niezwłocznie musi ten wniosek odesłać do organu właściwego do jego załatwienia.
I dzięki asystentowi Płaszczycy oraz jakiemuś podlizującemu się ratuszowi „prokuratorowi” wiemy, że ten ustawowy obowiązek, z zachowaniem wszelkiej staranności, wypełniła pani Wicestarosta – Marta Królik.

Nie wiemy, bo nie poinformowali ani Płaszczyca ani „prokurator”, kiedy wypełniła ten obowiązek Filipiakowa, albo przynajmniej jej godnie opłacany z naszych podatków… „rzecznik prasowy”?
Powtórzę – obowiązek ustawowy!

Analizując treść pisma przewodniego pani Wicestarosty do mojego wniosku, zastanawiam się również czym są słowa na portalu Płaszczycy, którymi to coś informuje swoich czytelników, że – tu też zacytuję: „… Marta Królik poucza prokuraturę, że śledztwo ma być prowadzone z urzędu, a ona sama ma być „informowana o jego postępach”.” – koniec cytatu.

Jaki te słowa mają związek ze zwykłą ludzką przyzwoitością, rzetelnością dziennikarską, a przede wszystkim z… prawdą?

Co prawda zdaję sobie sprawę, że jacy czytelnicy taki portal…
Ale wydawca podobno kiedyś był… dziennikarzem?
No tak, zapomniałem – był!
I to jest zapewne… słowo-klucz?

Bo czy prośba o informację w sprawie, którą organ przesyła innemu organowi wedle właściwości, a żądanie obowiązkowego poinformowania o jej wynikach, to czasem nie dwie różne sprawy?

Wszak do całkowicie pomawiającej panią Wicestarostę informacji o żądaniu „prowadzenia śledztwa” (?), na dodatek „… z urzędu” oraz tzw. idiotinformacji, iż pani Wicestarosta „… domaga się od prokuratury „szybkiego przeprowadzenia śledztwa w trybie pilnym (…)”” – nawet nie zamierzam się odnosić…

To powinien zrobić prokurator?
I tu… naprawdę z urzędu!

Stąd – chociaż w oparciu o posiadane dowody mam prawo mieć poważne wątpliwości, co do rzetelności wadowickiej „prokuratury” – wnoszę o takie odniesienie się tego organu, zwłaszcza, że Płaszczyca uważa, iż moja reakcja na jego materiał o zagrożeniach dla miasta i mieszkańców (bo zagrożenia dla Światowej Repliki Replik w ogóle mnie nie interesują), jest – nie wiedzieć dlaczego? – próbą jego dręczenia przesłuchaniami w sprawie zagrożeń, o których – przykro mi to stwierdzić – głupiec z taką determinacją sam informował mieszkańców…
I podejrzewam, że ze z góry powziętym zamiarem wywołania paniki strachu wśród mieszkańców Wadowic…
A to już… czyn karalny!

W konsekwencji bez żadnych oporów mogę podsumować, że ten z łaski nijakiej Filipiakowej „dziennikarz” i asystent na podatników garncu, to zwykły… nieuk i polityczny szantażysta!

Nieuk, który co prawda może posiadł umiejętność czytania – chociaż nie będę ukrywał, że i w to wątpię – jednak umiejętności rozumienia tekstu czytanego u niego jest tyle samo, co u mojej jakże poczciwej, 17. letniej… suki o imieniu Mersi!

Oraz polityczny szantażysta, który za sowite wynagrodzenie z kasy lokalnych podatników, w mojej ocenie bez żadnych powodów zastrasza wadowickie społeczeństwo zagrożeniami, które wyzierało na Płaszczycę ogromnymi ślepiami z treści prawdopodobnie urojonego przez Płaszczycę listu, „otrzymanego” jednak – o czym sam poinformował – od autora znanego z nazwiska tylko Płaszczycy…
A kiedy z kolei w Płaszczycy ślepia zajrzało widmo odpowiedzialności za czyn kryminogenny, zagrażający mieszkańcom, to przerażające zagrożenie nagle u Płaszczycy gdzieś się zagubiło?
I nie wiedzieć dlaczego dzisiaj w ocenie tego głupca zawiadomiłem o „… nieistniejącym przestępstwie” (?), które jeszcze 08 kwietnia było dla Płaszczycy wręcz nadciągającą nad miasto i mieszkańców… Apokalipsą?

Dlatego oczekuję, że wszystkie te wątpliwości, co do rzetelności wczorajszego materiału u Płaszczycy jak i tylko jemu znanych w dniu 08 kwietnia 2014 roku zagrożeń, wyjaśni mi pan Jerzy Utrata – nie będę pisał, że prokurator, bo ja na razie tego nie odczułem

Oczekuję też wyjaśnienia przez tegoż Pana (Jerzego Utratę), w oparciu o posiadane przez Płaszczycę dowody zarzutów, jakie postawił mi imiennie tamtym materiałem Marcin Płaszczyca!
Chcę bowiem wiedzieć i mam do tego niezbywalne prawo, jakim to zagrożeniem dla miasta i mieszkańców jestem i w oparciu o jakie posiadane dowody Marcin Płaszczyca publicznie stawia mi taki zarzut!

Wyjaśnienia wymaga również, kiedy i w jakiej formie, ustawowy obowiązek przesłania mojego wniosku do organu właściwego do jego rozpoznania, wypełniła zwana burmistrzem Wadowic Ewa Filipiakowa?

Wnoszę również, aby organy ścigania w sposób nie budzący absolutnie żadnych wątpliwości wyjaśniły, w jaki sposób Marcin Płaszczyca wszedł w posiadanie materiałów z postępowania karnego i na podstawie jakiego aktu normatywnego uzyskał bezkarną zdolność ich opublikowania na swoim portalu?!

To tyle na początek… panie Jerzy Utrata!

Edward Wyroba.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT