Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Doktorowi Klinowskiemu do sztambucha….
Doktorowi Klinowskiemu do sztambucha…. środa, 22 Październik 2014, godz. 15:15

Paragraf 29Eksponuje Pan swój tytuł naukowy, wydaje się Panu, że jest Pan najpoważniejszym pretendentem do fotela burmistrza Wadowic, a zachowuje się Pan jak rozkapryszony bachor… Nie dosyć, że emanuje Pan brakiem kultury osobistej, to jeszcze zadaje Pan pytania, na które od roku, a w ostatnim okresie już dosadnie sam udziela Pan sobie odpowiedzi…
Otwiera Pan oczy ze zdziwienia, czytając te dwa zdania powyżej?
Więc wyjaśnię…

O dzisiejszym poranku piszę…

Kiedy stał Pan przy Al. M.B. Fatimskiej z panią Marią…
Zatrzymałem się obok Was i wysiadając z samochodu, znając Was obydwoje, z szacunku wypowiedziałem „dzień dobry”. I pani Maria odpowiedziała, a Pan… „… ani me, ani be, ani kukuryku” (nie zaryzykowałem podejścia i przywitania się, żeby przez przypadek nie podał mi Pan… nogi)!

I wie Pan, ja to, czy Pan odpowie na moje „dzień dobry” czy nawet „cześć”, czy nie odpowie – mam w miejscu na którym właśnie siedzę pisząc ten materiał… Po prostu jest mi to całkowicie obojętne…

Ale osoba cechująca… wydawałoby się, że wysokimi: wykształceniem, kulturą osobistą oraz wychowaniem (to coś takiego, co wynosi się przede wszystkim z rodzinnego domu), kiedy stoi w towarzystwie drugiej osoby, grzecznościowo odpowiada na taki zwrot nawet komuś, kogo nie zna, ale ten ktoś wypowiada takie bądź podobne słowa do innych osób w jej towarzystwie…
A już na pewno odpowiada, bez względu na jakiekolwiek przekonania komuś, z kim zna się nawet niezbyt dobrze…
No ale jak już napisałem, tak czyni ktoś, kto cechuje się nie tylko zdobytym wykształceniem, ale też wyniesionymi z domu kulturą osobistą i dobrym wychowaniem…
Więc tyle w temacie, w którym zachował się Pan niczym ten właśnie… rozkapryszony bachor.

Co do drugiej kwestii…
Pewnie widząc, że osoba siedząca w moim samochodzie ma uchylone okno, z determinacją dopytywał Pan panią Marię, „… jakie prawo Wyroba ma pisać, że jest Pan w układzie z Filipiakową?”.

Otóż, panie doktorze Klinowski…
Jeżeli mnie pamięć nie myli, przez pierwsze trzy lata swojego „rajcowania” z mandatu kupionego u Kotarby we „Wspólnym Domu”, co prawda z marnym skutkiem, ale pyskował Pan na Filipiakową, jej rządy i jej watahę, bez jakichkolwiek oporów…
Jednak nagle, po tych niespełna trzech latach, tak jakoś się Panu znudziło…
Aby sobie to znudzenie ułatwić, chyba już od przeszło roku zaprzestał Pan uczestniczenia w kolejnych sesjach Rady Miejskiej, żeby…
No dlaczego?
Dla mnie, który ma niezbywalne prawo do oceny i krytyki… tylko dlatego, żeby już nie pyskować na Filipiakową, jej rządy i jej watahę!
Zresztą podstaw przekonujących do wzajemnego układu daje Pan znacznie więcej…
Bo niby walcząc z obecnym układem w gminie, niby dążąc do zakończenia rządów Filipiakowej i jej watahy, od około roku, a i od rozpoczęcia kampanii wyborczej, ani raz otwarcie nie sprzeciwił się Pan „sukcesom” tej Pani i jej ekipy…
Nie słyszałem też, aby chociaż raz przypuścił Pan atak w tym właśnie kierunku, chociaż z uporem maniaka, zaciekle atakuje Pan innego kontrkandydata w wyborach… Kontrkandydata, który – podobnie jak również kandydujący w tych wyborach Zbyszek Jurczak – nie ukrywa, że to Pan był i nadal jest główną przeszkodą do utworzenia szerokiego frontu opozycyjnego przeciwko Ewie Filipiakowej i jej ekipie…
Zresztą wielu w tej gminie po poprzednich wyborach wiązało z Panem swoje nadzieje na zmiany tylko, że z kolei Pan jeden zapomniał, iż „faceta ocenia się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy”…
A u Pana ten „koniec” marniutki…
I dlatego odpowiadając Panu na Pańskie pytanie napiszę tylko, że dowodów dał Pan już tyle, że nie tylko mam prawo, ale też społeczny obowiązek pisać o tym układzie, który w całości potwierdza Pan własnym zachowaniem, nie tylko od około ostatniego roku Pańskiego (nie)„rajcowania”, w kampanii wyborczej również!
Bo nawet tezy głoszone przez Pana jako programowe, tak jakoś dziwnie również są zbieżne z dotychczasowymi poczynaniami Pańskiej… sojuszniczki!

I właśnie dlatego traktuję Pana jako polityka wyłącznie z…. przymrużeniem oka.
Za to z ogromną powagą lokuję Pana w gronie polskich kabareciarzy, jako pierwszego uznanego artystycznie satyryka z „papieskiego” miasta!

P.S. Pan wybaczy, że lokuję materiał w rubryce satyrycznej, ale tak jak i Pańskie zachowanie, do innej nie przystoi…

Foto: znalezione w sieci.

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT