Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » Doktorze prawa, chciałbym wiedzieć…
Doktorze prawa, chciałbym wiedzieć… piątek, 28 Listopad 2014, godz. 10:01

Rejestr lobbystówOj, Mateuszu „kłamczuszku” Klinowski…
Dlaczego trwasz w kłamstwie?

Piszesz w swoim żądaniu sprostowania i przeprosin ni mniej ni więcej, ale żeby było najkrócej, żeś w latach 2010-2011, lobbował nie tylko w sejmie, ale też, że… społecznie!

Niestety – kolejny raz w tej kampanii wyborczej… KŁAMIESZ!
Bowiem…

Z informacji opublikowanych na stronach sejmowych o działaniach podejmowanych wobec Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2009-2011 przez podmioty wykonujące zawodową działalność lobbingową wynika, iż w całym tym okresie nie odnotowano tam żadnej twojej aktywności lobbingowej!
ŻADNEJ!
Wszak byłbyś w tych sprawozdaniach wymieniony z imienia i nazwiska, jak wszyscy inni lobbyści uczestniczący w kolejnych sejmowych posiedzeniach…
A ciebie tam po prostu… NIE MA!

Zaś z informacji rzecznika prasowego Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji wynika, że w świetle obowiązującej ustawy lobbing to działalność tylko… zawodowa!
Może dla jasności zacytuję odpowiedź na złożone w MAC zapytanie…

Warszawa, 26 listopada 2014 r.

(…)
Podstawę prawną stanowi art. 10-11 ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa (Dz. U. Nr 169, poz. 1414 ze zm.) oraz rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 30.06.2011r. w sprawie rejestru podmiotów wykonujących zawodową działalność lobbingową (Dz. U. Nr 136, poz. 803). Wpis na listę jest bezterminowy, jednak podmiot wpisany na listę może zostać z niej wykreślony (art. 11 ust. 9 i art. 13 ww. ustawy).
Data widniejąca w rejestrze nie jest datą rozpoczęcia zawodowej działalności lobbingowej. Jest to data wpisu podmiotu do rejestru. Przepisy ustawy nie nakładają na podmioty wpisane do rejestru informowania o prowadzonej przez nich działalności. Poza datą wpisu do rejestru, w rejestrze podawana jest data wykreślenia podmiotu z rejestru oraz daty zmian danych dotyczących danego podmiotu (zmiana nazwy, zmiana adresu).
W rejestrze ujęte są podmioty, które zamierzają prowadzić zawodową działalność lobbingową. Zgodnie z art. 12 ustawy o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa zawodowa działalność lobbingowa może być wykonywana po uzyskaniu wpisu do rejestru.

Artur Koziołek
rzecznik prasowy Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji”

I w ślad za tą informacją poza wszelkimi sporami pozostaje, iż… z rejestru podmiotów wykonujących zawodową działalność lobbingową – stan na dzień 14 listopada 2014 roku – wynika, że figurujesz w tymże zawodowym, a nie społecznym (takiego po prostu nie ma!) rejestrze pod numerem 00178, na ogólną liczbę 320 podmiotów (foto powyżej).

Więc gdzie naprawdę… lobbowałeś?
I gdzie lobbujesz nadal?

Pytam, bo ten stan, zwłaszcza twojego kłamstwa, rodzi we mnie nie tylko wspomnienia, pytania również!
I to dopiero teraz…

A, że dzięki rzecznikowi Filipiakowej, którego przed pierwszą turą wyborów tak dzielnie zastępowałeś, jestem w posiadaniu prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej – wydanego w trybie wyborczym – w którym Sąd jednoznacznie stwierdza, że „… wyborcy mają prawo poznać przeszłość kandydata w wyborach, dlatego mają prawo o tę przeszłość pytać, w tym publicznie”, bo może nie pamiętasz, że pytałem Kotarby m.in., czy był cinkciarzem czy uczciwym człowiekiem? – skorzystam z tego prawa i zadam tu też nurtujące mnie – jak wtedy – pytania tyle, że dotyczące tym razem twojej przeszłości…

Zwłaszcza, że eksponujesz na swoich banerach wyborczych swój naukowy tytuł doktora prawa…
A więc tytuł zobowiązujący nie tylko do znajomości prawa, do uczciwości wobec wyborców również…
Jednak zauważam, iż zwłaszcza z tą drugą u ciebie coś nie tak, chociaż i pierwsza też nie rewelacyjna…
Bo wiesz, tak jakoś dziwnie ten twój lobbing, zbiega się mi nie tylko – jak innym – z twoim kandydowaniem w 2010 roku do Rady Miejskiej, kiedy to – co sam przyznałeś – kupiłeś sobie miejsce na liście kandydatów waszego domu u… Kotarby.

Mnie ten lobbing też jakoś dziwnie zbiega się z twoją „… pożyczką” w wysokości 100. tysięcy złotych, którą w mojej ocenie chciałeś ukryć, nie wpisując jej dwukrotnie – mimo prawnego obowiązku – do oświadczenia majątkowego, które każdego roku radny zobowiązany jest składać?
I przypomnę, żeś – jak na twoich banerach – doktor prawa!

Więc wybacz, ale nie przyjmuję do wiadomości, że to z powodu problemów ze zrozumieniem treści oświadczenia majątkowego, którego nie miało wielu innych radnych… W tym bez doktoratu z… prawa!
Zwłaszcza, że o ile dobrze pamiętam, stoi tam – w tym oświadczeniu – jak byk, że należy wpisać doń wszystko, włącznie z kredytami i zobowiązaniami co ma wartość… powyżej 10. tysięcy złotych.

Ty jednak kwoty 100. tysięcy złotych nie wpisałeś do swojego oświadczenia majątkowego – chyba się nie mylę? – dwukrotnie, chociaż byłeś zobowiązany do jej bezwzględnego ujawnienia prawem, tym samym, którym afiszujesz się na swoich banerach wyborczych z tytułem doktora…
Zrobiłeś to dopiero w uzupełnienia oświadczenia majątkowego, do którego zobowiązał cię Naczelnik Urzędu Skarbowego w Wadowicach.

Jeżeli mnie pamięć nie myli miałeś też chyba inne „prawne” problemy z zapisaniem rubryki „zobowiązania pieniężne”?
Czy nie napisałeś zarówno w oświadczeniu z roku 2010 jak i 2011, że posiadasz kredyt hipoteczny w banku Nordea (na zakup mieszkania) w wysokości… 200. tysięcy złotych, co nie bardzo zgadzało się z rzeczywistością?
Bo nie było to 200 tysięcy złotych, ale… 50.825,67 euro – stan na dzień 21 kwietnia 2011!
A to znacznie zmienia obraz, zwłaszcza… prawniczej uczciwości!
Dlaczego, nie mogłeś wprost wpisać tej kwoty w euro?
Ty! Prawnik!

Jednak to jeszcze nie wszystko…
Wszak w oświadczeniu majątkowym z kwietnia 2011 roku, w rubryce „dochody z tytułu zatrudnienia i działalności zarobkowej” podałeś, że twój dochód za poprzedni rok wyniósł 52.802,85 zł., a do tego diety radnego w wysokości 616,05 zł.
Tymczasem „wylazło na wierzch”, iż pracując na Wydziale Prawa i Administracji UJ, zarobiłeś 40.637,31 zł., do tego tytułu umów o dzieło uzyskałeś 8.470,65 zł. oraz z tytułu praw autorskich 3.674,08 zł.
Co? Ty – prawnik, nie rozumiałeś zapisu w treści oświadczenia: „z podaniem kwot uzyskiwanych z każdego tytułu”?
Chociaż rozumiało ten zapis wielu innych radnych i żaden z tytułem prawniczego doktora!

Ale mnie nie to interesuje, bo to faktycznie „pryszcz”, obrazujący jedynie poziom zrozumienia treści oświadczenia majątkowego przez pracownika naukowego katedry prawa UJ…

Interesuje mnie dzisiaj tylko to, dlaczego tych 100. tysięcy złotych pożyczki nie wpisałeś w dwóch kolejnych oświadczeniach majątkowych, chociaż – doktorze prawa – byłeś do tego zobowiązany właśnie… obowiązującym zwłaszcza ciebie prawem?
A nadto tak jakoś dziwnie nie zapomniałeś w tym samym okresie o wpisaniu do oświadczenia innego, bankowego kredytu?
Dlaczego tak bardzo chciałeś ukryć ten drugi kredyt i nie stawiam tu zarzutu, że przed Urzędem Skarbowym, bo tam wszystko było jak być powinno, ale przed… wyborcami?

Bo wiesz, wcześniej nie przywiązywałem do tego wagi…
Ale kiedy łżesz, że lobbowałeś w Sejmie, a nie potwierdzają tego żadne szczegółowe sprawozdania szefa Kancelarii Sejmu (dysponuję wszystkimi!) za lata, które podajesz, a nadto zaprzeczasz zawodowemu lobbingowi, pomimo iż tylko taki potwierdzają dokumenty MAC oraz… ustawa, nurtuje mnie tu kilka pytań, na które chcę poznać odpowiedź, mając niezbywalne prawo, potwierdzone prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, do poznania przeszłości kandydata w wyborach, a więc i do poznania przeszłości doktora prawa pretendującego do fotela burmistrza Wadowic…

Dlatego pytam…
– czy podany z imienia i nazwiska, znany krakowski prawnik i profesor na Uniwersytecie Jagiellońskim w katedrze, gdzie pracujesz – to rzeczywisty twój… pożyczkodawca?
– czy może to też twoja… prawnicza fikcja?

A może nie rozumiesz tych pytań, więc zapytam cię wprost, bo pytać nie tylko wolno, ale trzeba, zwłaszcza kandydata na burmistrza, na dodatek takiego, który pozując sam siebie na uczciwego już pokazał, że sporo kłamstwa ma za swoimi „pazurkami”, ale „brudu” szukał u innych swoich konkurentów…

Kandydacie na burmistrza Wadowic – Mateuszu „kłamczuszku” Klinowski:
– czy te 100 tysięcy złotych naprawdę pożyczyłeś, czy po prostu… zarobiłeś na zawodowym lobbowaniu?
– a jeżeli tak, to gdzie?
Bo na pewno nie w Sejmie RP!

I wiem, że bardzo łatwo możesz udzielić odpowiedzi na to pytanie zarówno mnie jak i innym wyborcom…
Bo 100. tysięcy złotych nie trzyma się w skarpetce!
Więc gdzieś ślad po tak dużej – pożyczonej ci kasie – chyba musiał pozostać?
A już przecież chyba powinien na koncie bankowym krakowskiego prawnika i profesora na Uniwersytecie Jagiellońskim katedry na której pracujesz?

I nic nie sugerując dodam jedynie, że pytam nie tylko z tytułu przynależnego mi prawa oraz, że koniecznie chciałbym wiedzieć, ale też z ostrożności…

Bo bardzo bym nie chciał dowiedzieć się dopiero po wyborach, że burmistrz mojego miasta był takim samym pożyczkobiorcą, jakim rzecznik prasowy Filipiakowej… bojownikiem „S”!
Wszak nie wiem jak ciebie?
Ale mnie po licznych informacjach medialnych zawsze intryguje jedno słowo: pralnia…

Czekam więc na odpowiedzi potwierdzone dowodami…
Z dokumentów!
A nie pisemnych oświadczeń którejkolwiek z dwóch stron tej… pożyczki!
Bo wiarygodność oświadczeń pisemnych… wszyscy już poznaliśmy!

I na koniec z radością chcę cię poinformować, że zmieniłem zdanie…
Wezmę udział w głosowaniu…
Ale tylko na… dwa „krzyżyki”!
Żeby komuś nie wpadł do głowy pomysł fałszowania wyborów…
Poprzez np. skreślenie na mojej pustej karcie do głosowania tylko… jednego!

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT