Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Dzisiaj wyszedłem wcześniej…
Dzisiaj wyszedłem wcześniej… wtorek, 12 Marzec 2013, godz. 21:44

Ale wrócę tu na wiosnę! Z… trzyletnią wnuczką!
Bo bliżej, niż do krakowskiego… ZOO!

A teraz odrobina dobrego humoru…
Uczestniczyłem bowiem w drugim już w swoim życiu wadowickim kabaretonie, tu zwanym potocznie sesją Rady Miejskiej… Ten miał jednak wymiar nadzwyczajny… I to nie tylko z powodu niezrozumiałej dla Radych opozycyjnych i słuchaczy „nadzwyczajności” jego zwołania… Był to kabareton, podczas którego rzecznik Kotarba
(ten sam, z którego komputera – jak ustaliła Policja – w godzinach nocnych, obrzydliwe komentarze pod adresem starszego człowieka pisało „Kocicho”) w całości dowiódł prawdziwości teorii… Darwina!
I zapewniam Państwa, że gdyby ten wielki angielski przyrodnik i twórca teorii ewolucji nie obalił bajki o Adamie i Ewie, rzecznik prasowy burmistrza Wadowic (ten sam, z którego komputera – jak ustaliła Policja – w godzinach nocnych, obrzydliwe komentarze pod adresem starszego człowieka pisało „Kocicho”), dzisiaj byłby… pierwszym!

Ale nie zawiodła
– jak zawsze – burmistrz Filipiakowa…
Jedyną odpowiedzią na pytania Radnych (tych niewielu, co pytać mają odwagę), istotne w sprawie pewnego – trzynaście lat temu „najnowocześniejszego” – śmietniska, na dodatek, dla swojej nowoczesności i powagi samej inwestycji sowicie wówczas zlanego wodą… święconą! – były grymasy twarzy, głupawe uśmieszki i łgarstwa… Dla „powagi” sytuacji okraszane obraźliwymi epitetami pod adresem tych Radnych, których wypowiedzi spotykały się z oklaskami mieszkańców… Na te (oklaski) z kolei nader „inteligentnie” reagował „zuch” Cholewka, domagając się, aby były… głośniejsze.
Wystarczyło „zuchu Cholewku” wspomóc klaszczących i już… spełniłbyś swoje niedoścignione oczekiwania!

Niestety, całkowicie nieodpowiedzialnie zachowała się radna Janina Kamińska, kiedy śmiała zapytać o identyczne jak dzisiaj, zachowanie Filipiakowej kilka lat temu, w tzw. sprawie „Termowadu”! Bo wiadomym było, że ta zrzuci winę na… Burmistrza Kazimierza Malczyka.
Nie domyślając się jednak, że mieszkańcy pamiętają jeszcze nie tylko to, kto negocjował warunki z „francuzem”, ale też i to, że po tamtych „negocjacjach” Burmistrz Kazimierz Malczyk, wyrzucił Filipiakową oraz jej rzecznika
(tego samego, z którego komputera – jak ustaliła Policja – w godzinach nocnych, obrzydliwe komentarze pod adresem starszego człowieka pisało „Kocicho”), z ówczesnego Zarządu Miejskiego (kiedy zajdzie potrzeba, dokumenty tamtych wydarzeń zachowały się nie tylko w archiwum pisma „Nad SKAWĄ”, w archiwum pana Bolesława Kota – również!)

I nieodpowiedzialnie zachował się też radny Paweł Janas, który zarzucał, Filipiakowej brak… deklaracji co do warunków przyszłej mowy z inwestorem „strategicznym”! Deklaracji niezbędnej nie tylko dla dalszej debaty, ale również dla ewentualnego „zielonego światła” dla „nadzwyczajnej” dla Filipiakowej oraz jej pretorian uchwały!
Ale tu muszę wybaczyć, bo Radny bardzo młody i nie pamięta…

Że Filipiakowa już… deklarowała!

Osiem mieszkań komunalnych!
Okłamując wulgarnie radnych!
Bo kiedy deklarowała te osiem mieszkań komunalnych doskonale już wiedziała, że nieruchomość, kupioną za zawyżoną cenę, odda w użytkowanie swojej koleżance i jej rodzince, a w zamian tę właśnie koleżankę zrobi… szefową Miejskiej Komisji Wyborczej!

Coś za coś!
Czego nijak nie potrafi pojąć „adwokat” w prokuratorskiej todze, który nie raczył zaszczycić sesji swoją obecnością!
Zresztą nowy „kamandir” powiatowej Policji, pomimo pełnoprawnie złożonego wniosku, również…

Ale wszystko co dobre szybko się kończy…
Zwłaszcza, że zarówno „darwinowski” występ Filipiakowej, jak i „małpie” zachowanie rzecznika
(tego samego, z którego komputera – jak ustaliła Policja – w godzinach nocnych, obrzydliwe komentarze pod adresem starszego człowieka pisał „Kocicho”) wobec mojej osoby, stało się już zbyt monotonne, ohydnie nudne…
Więc postanowiłem opuścić ten „kabaretonowy wybieg”

Jednak po doświadczeniach z Filipiakowej „redaktórem” pod wadowicką Prokuraturą, tym razem na popisowe występy asystentów burmistrza, nie zapomniałem zabrać ze sobą… banana!

Więc przed wyjściem z wadowickiego Kremla zostawiłem go w „recepcji kabaretonu” z prośbą…
O przekazanie banana burmistrzowi, aby nagrodził nim
– za to „małpie” zachowanie – swojego rzecznika (tego samego, z którego komputera – jak ustaliła Policja – w godzinach nocnych, obrzydliwe komentarze pod adresem starszego człowieka pisał „Kocicho”), bo… od obcego mógłby nie wziąć?
I jak zawsze niezawodny fotoreporter miejskich „kabaretonów” – Krzysztof, również tego momentu nie przegapił…
Co… widać!


Jednak odchodząc, zapomniałem dodać, że kiedy zrobi się już wiosna, wrócę tam z trzyletnią wnuczką…

Wszak o wiele to bliżej i o wiele taniej niż do i w… krakowskim Wolskim Lesie!

Oczywiście ewentualnych cwaniaków, chętnych się obrażać informuję, iż obok materiału fotograficznego dysponuję pełnym nagraniem magnetofonowym, minuta po minucie od wejścia do wadowickiego Kremla, do chwili jego opuszczenia!

Do wypocin asystenta miałem się odnieść, ale… nie będę.
Uznałem bowiem, że g**** szkoda ruszać…
Potem tylko smród się wlecze…
A po co nam to?

P.S. Im głębiej analizuję to coś, o czym wyżej, tym bardziej jestem przekonany, że na następne „występy” muszę zabrać więcej tego „małpiego” owocu!

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT