Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » I znowu do… sztambucha!
I znowu do… sztambucha! niedziela, 25 Styczeń 2015, godz. 10:15

Sokrates Iwanowicz StarynkiewiczOtrzymałem kolejny, jakże ciekawy list, tym razem do… sztambucha.
Ale może o tem za chwilę, bom w zasadzie nie skłonny materiałów cudzych wykorzystywać, co skłoniło mnie do zadania pytania o zgodę…
A, że odpowiedź co nadeszła, równie ciekawa jak sam list, pozwolę sobie właśnie od niej materiał ten rozpocząć, bowiem mówi o sprawach, do których – jako społeczność – żadnej już wagi nie przyjmujemy, chociaż może się okazać, żeśmy tylko rezydentami nie swojej już Ojczyzny…
By nie przedłużać – głos Jerzemu oddaję…

„Serdecznie witam, z przyjemnością odpowiadam.
Napisałem: „Do sztambucha temu od marihuany”, przecież za przeproszeniem NIE PANU, ma się rozumieć, a wpisywałem to do sztambucha Klinowskiemu, który ma mieć go stale w kieszeni, gdyby mu czasem pamięć zawiodła.

Wadowice potrzebują nie inteligentnego filozofa, lecz mądrego burmistrza-gospodarza nie tylko dlatego jak każda mieścina w kraju, ale dlatego, że o tym miejscu zrobiło się niestety czy stety głośno w Świecie, a to już stanowi niestety o autorytecie Polaków (sic!), jak również niech Wadowice przestaną być jednym z większych wstydów dla państwa polskiego. (Eksces z konsulem i lotnikami USA, godny najgorszego wpisu w annałach historii Wołkowic).
Nie ma się Pan czym frasować, wszak to nie mój tekst, choć zakamarki niepoprawnej historii Polski powinniśmy na nowo odkrywać, zwłaszcza gdy ci chistorycy nota bene ze świecznika władzy zaskakują nas coraz to nowymi odkryciami, nazywając czy też tworząc nową dyscyplinę nauki pt. polityka historyczna.
„Naród, który nie zna swojej przeszłości, umiera i nie buduje przyszłości” – Jan Paweł II, wpierw ” Naród bez dziejów,bez historii, bez przeszłości staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości. Naród,który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi wielkich,kończy się.” – Prymas Stefan Wyszyński.
A wcześniej ostrzegał Józef Piłsudski: „Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem a przez to staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium” i tak też ujął: ,„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”,
A jeszcze przed nimi też uczyli – marszałek Ferdynand Foch, chyba też i Cyprian Kamil Norwid: „Ojczyzna to ziemia i groby, Narody tracąc pamięć tracą życie”.
Zaś Julian Ursyn Niemcewicz w przedmowie do „Śpiewów historycznych”: „Wspominać młodzieży o dziełach jej przodków, dać jej poznać najświetniejsze Narodu epoki, stowarzyszyć miłość Ojczyzny z najpierwszymi pamięci wrażeniami, jest to nieomylny sposób zaszczepienia w Narodzie silnego przywiązania do kraju; nic już wtenczas tych pierwszych wrażeń, tych rannych pojęć zatrzeć nie zdoła, wzmagają się one z latami, usposabiając dzielnych do boju obrońców, do rady mężów cnotliwych.”
Wybaczy Pan, że to przypominam, bo z pewnością Panu jest to nie obce.
Przesłane moje, i nie moje teksty proszę potraktować jako skromną z mojej strony inspirację do Pana publikacji, nie zważając na źródło ich otrzymania tzn. mnie.
Pozdrawiam. Jerzy”

I za takowe przyjmując, przejdę…
„Do sztambucha temu od marihuany”. – jednak nie będę ukrywał, iż bardzo wątpię czy… pojmie? – przypis E. Wyroba.

„O rosyjskim generale, który Warszawę budował…
Przedwczoraj miałem przyjemność obejrzeć film dokumentalny pt. „Człowiek” – szkice do portretu Sokratesa Iwanowicza Starynkiewicza”. Film w reżyserii Tamary E. Jakżyny, który został wyświetlony w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Sokrates Starynkiewicz to postać wyjątkowa, zarówno jako człowiek ale jeszcze bardziej wyjątkowa dla historii Warszawy drugiej połowy XIX. Bo Starynkiewicz to urzędnik carski, generał rosyjski, który zmienił na trwale oblicze Warszawy. Człowiek, który odcisnął swoje piętno na mentalności zarówno Polaków jak i Rosjan. Gorliwy i głęboko wierzący prawosławny wspierający remonty katolickich kościołów. Intelektualista, społecznik, człowiek dialogu i porozumienia. Kiedy oglądałem i przysłuchiwałem się pokazanym kolejnym obrazom z życia Starynkiewicza nie mogłem wyjść z podziwu dla formatu tego człowieka.
Otóż słyszę dziś, że tuż po wyborach samorządowych, ten czy ów burmistrz (tu spokojnie możecie czytać: Klinowski – przypis E. W.), prezydent rozpoczął swoje rządy w mieście od podwyżki swojego wynagrodzenia. Jeszcze nic nie zrobił ale uznał, że już zasłużył na sowite wynagrodzenie.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zarabia podobno jedną trzecią tego co powinna (Klinowski podobno o 10 tys. za mało? – przypis E. W.).

I oglądam w tym samym mniej więcej czasie film przedstawiający prezydenta Warszawy, rezydującego tu jak namiestnik władzy okupacyjnej, który oddaje własną pensję na budowę kanalizacji i wodociągów w Warszawie. Przecieram oczy ze zdumienia i mam ochotę biografię tego człowieka wysłać każdemu prezydentowi, burmistrzowi i wójtowi w naszym kraju. Sokrates Starynkiewicz był prezydentem Warszawy w latach 1875-1892. Zastał Warszawę zaniedbaną i w opłakanym stanie, a kiedy kończył swoje urzędowanie było to nowoczesne miasto. Wspólnie z Lindleyem, z wielkimi oporami zarówno władz carskich jak i mieszkańców Warszawy, udało mu się pobudować nowoczesny system kanalizacji i wodociągów. Z braku środków na ten cel sprzedaje swój majątek w Rosji i przeznacza w ten sposób zdobyte pieniądze na zakup potrzebnych maszyn. Dzięki jego staraniom powstało w Warszawie oświetlenie gazowe. Uruchomiona została sieć tramwajów konnych, które kursowały latem co pięć minut a zimą co osiem (znając życie konie były bardziej punktualne niż współczesne skomputeryzowane tramwaje). Wyraził zgodę na budowę pomnika Adama Mickiewicza i zabiegał o to żeby na pomniku znajdowały się napisy w języku polskim. Zgodził się na remont Kolumny Zygmunta oraz Archikatedry Św. Jana Chrzciciela oraz wielu innych kościołów. Za jego rządów w Warszawie przybyło niemal drugie tyle mieszkańców mimo że obszar miasta zwiększył się tylko nieznacznie. Rosyjski prezydent stał więc za budową nowych ulic, utwardzeniem już istniejących, budową miejskich szaletów, gazowni na Woli, uporządkowania handlu w mieście (powstały wtedy Hale Mirowskich oraz Hala Koszykowa), regulacja Wisły, sieć telefoniczna. Starynkiewicz to wielki orędownik zieleni w mieście, dzięki niemu powstaje park Ujazdowski oraz inne parki skwery rozsiane po całym mieście. I wreszcie wielki cmentarz na Bródnie to również zasługa Starynkiewicza. Co ciekawe przychody kasy miejskiej wzrosły w tym czasie dwukrotnie mimo, ze prezydent nie obciążył mieszkańców miasta dodatkowymi podatkami. W 1892 roku Starynkiewicz rezygnuje ze stanowiska pełniącego obowiązki prezydenta Warszawy na znak protestu wobec polityki aparatu carskiego, który coraz mocniej stara się ukrócić zarówno kolejne plany zmian w mieście jak i krzywo patrzy na „bratanie” się Starynkiewicza z Polakami. Mimo rezygnacji ze stanowiska Starynkiewicz nie wraca do Rosji a zostaje w Warszawie. Bez oszczędności żyje teraz za skromną emeryturę ale dalej angażuje się w prace na rzecz miasta i jego mieszkańców. Wspiera nowego prezydenta oraz aktywnie działa w organizacjach charytatywnych. Kiedy umiera w 1902 roku jego pogrzeb staje się masową manifestacją poparcia i oddania mu szacunku przez mieszkańców Warszawy. W pogrzebie bierze udział około 100 tysięcy ludzi a więc co piąty mieszkaniec miasta. Zgodnie ze swoim życzeniem został pochowany na cmentarzu prawosławnym na Woli. Jeszcze za życia, jego postawę doceniali tak wybitni Polacy jak Prus czy Świętochowski a po śmierci doczekał się Starynkiewicz swojego placu położonego symbolicznie obok Zespołu Stacji Filtrów, gdzie znajduje się również jego popiersie. Mimo, że był przykładnym rosyjskim patriotą uważał, że rusyfikowanie Polaków na siłę to nieporozumienie. Mimo formalnego wymogu posługiwania się językiem rosyjskim w rozmowach z Polakami sugerował żeby ci zwracali się do niego po polsku. Siebie uznawał za jedynie pełniącego obowiązki prezydenta Warszawy ponieważ uważał, że skoro jego władza nie pochodzi z wyboru mieszkańców miasta nie ma on prawa nazywać siebie prezydentem Warszawy. Jako człowiek głęboko religijny w swoich dziennikach pisał między innymi do potomnych, żeby ci nie mięli wątpliwości w to, że Bóg istnieje. Film, który obejrzałem wywołał wzruszenie na twarzach oglądających go widzów a we mnie oprócz wzruszenia, zrodziła się refleksja, której myślą przewodnią było to aby Warszawa doczekała się jeszcze kiedyś prezydenta takiego formatu. Obejrzany przeze mnie film został nagrodzony Szablą Polską wz. 1926 V Międzynarodowego Festiwalu Filmów Historycznych i Wojskowych w 2014 roku. Film został wyemitowany w sali wypełnionej widzami po brzegi. Szkoda, że nie może go obejrzeć teraz szersza widownia, zarówno w Polsce jak i w Rosji, bo bez wątpienia mimo trudnej wspólnej historii film ten zbliża oba narody a pojawiająca się przy jego oglądaniu refleksja uzmysławia nam jak fascynująca i skomplikowana przeszłości stać się może kamieniem węgielnym w budowaniu wspólnej przyszłości. Sonda uliczna na temat wiedzy o Starynkiewiczu, zaprezentowana w filmie pokazała, że postać ta jest całkiem dobrze kojarzona wśród starszych Warszawiaków, natomiast zupełnie nierozpoznawalna przez młodych co oczywiście jest pewnym symptomem pokazującym dokąd zmierza polska edukacja i wychowanie młodego pokolenia a z drugiej wykazuje konieczność przypominania o tej postaci młodym pokoleniom zwłaszcza Warszawiaków.
Arkadiusz Miksa http://miksa.neon24.pl/post/118075, o-rosyjskim-generale-ktory-warszawe-budował.

Ad rem: Warszawa nie miała takiego kompetentnego szefa miasta. Zaprojektowane i wybudowane wodociągi w-wskie służą mieszkańcom do dziś, w tamtym czasie to ewenement na skalę światową, za Warszawą poszły inne stolice europejskie. Jego zasługi:
– dwukrotny wzrost dochodów kasy miejskiej (bez obciążania podatkowego mieszkańców),
– zbudowanie sieci skanalizowanych, ogólnodostępnych szaletów miejskich,
– uruchomienie pierwszej publicznej linii tramwaju konnego (1881), do 1889 było tych linii już 17 (jeździły latem co 5 minut, zimą – co 8),
– poszerzenie i wybrukowanie wielu ulic, tzw. kocie łby zastępowano granitową kostką, pod koniec jego prezydentury zastosowano także pierwsze nawierzchnie betonowe,
– wytyczenie nowych szlaków komunikacyjnych -modernizacja oświetlenia ulic (3 tys. latarni gazowych), zadrzewienie ulic i modernizacja ich chodników,
– powołanie Towarzystwa Asenizacyjnego, zajmującego się wywozem z miasta nieczystości, a z brukowanych ulic także błota i śniegu (1883),
– powołanie Komitetu Plantacyjnego, dzięki któremu powstało w Warszawie wiele skwerów i pasów zieleni (1889),
– założenie Parku Ujazdowskiego -założenie sieci telefonicznej (1884),
– otwarcie wielkiego cmentarza na Bródnie na terenach wykupionych w tym celu przez miasto,
– uporządkowanie spraw targowisk (m.in. budowa Hal Mirowskich i hali na ul. Koszykowej),
– budowa nowej gazowni na Woli -regulacja 11 km lewego brzegu Wisły od Mostu Kierbedzia w górę rzeki,
– przebicie ulicy Miodowej do Krakowskiego Przedmieścia,
– przebicie ul. Próżnej do placu Grzybowskiego,
– renowacja Kolumny Zygmunta i wielu starych kościołów katolickich (mimo że sam Starynkiewicz był prawosławny),
– przeprowadzenie spisów ludności dla celów sanitarnych (1882, 1892).”.

I tyle Jerzy… A może aż tyle…
Jednak… chociaż do sztambucha burmistrzowi Klinowskiemu, jestem przekonany, iż wszystkim nam pod rozwagę.
Tylko, że mam poważne obawy…
Czy w ogóle, a jeżeli nawet, to ilu z nas będzie wstanie tak naprawdę zrozumieć to jakże proste w przekazie i bardzo zrozumiałe przesłanie?

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT