Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » I znowu dokumenty sprzed lat wielu…
I znowu dokumenty sprzed lat wielu… czwartek, 12 Luty 2015, godz. 21:32

Specyfikacja 01Kolej na następne karty historii…
Teraz „Specyfikacya Wszelkich Realności y Praw do Kościoła pod Tytułem Świętego Mikołaja, Obrządku Łacińskiego we Wsi Witanowicach Dziekanacie Oświęcimskim Cyrkule Myślenickim należących”
Tu dodam, że specyfikacja dotyczy dóbr należących w XIX wieku do świątyni wybudowanej w roku 1663, która w równe 300 lat później, w roku 1963 spłonęła w do dzisiaj niewyjaśnionych okolicznościach.

Szczególną tajemnicą tego pożaru do dzisiaj pozostaje szczególnie zniknięcie – zaraz po nim – obrazu Matki Bożej w srebrnej sukni, którą były proboszcz – ks. Barańczyk, wręcz przewidując tragedię, nakazał „… w razie pożogi ratować za wszelką cenę, bo – jak twierdził – za tę suknię wybudujecie nową świątynię”.

I nie ma wątpliwości, że obraz z pożaru uratowano oraz oddano rzekomo do „… odrestaurowania”. Długo parafianie na tę swoją Matkę Bożą czekali, bardzo długo… A kiedy pytania o jej los kierowane do proboszcza stały się już dlań uciążliwe, wróciła… „cyganka”, bo tak nazywali obraz odarty ze srebrnej sukni parafianie.

Do dzisiaj nie wiadomo, co z ogromnej wartości srebrną suknią się stało…
Tę tajemnicę zabrał ze sobą do grobu ówczesny proboszcz – Karabuła…

Wróćmy jedna do „specyfikacji”, a bardziej do dóbr kościelnych parafii Witanowice w niej opisanych. Nie będę ich tu przywoływał, bowiem publikuję „specyfikację” w formie czytelnej, a więc każdy zainteresowany może sam przekonać się, jak dużymi dobrami materialnymi oraz ludzkimi dysponowała taka stosunkowo mała parafia…
Ile było tam folwarków, młynów, gorzelni, stawów rybnych…
O lasach nie wspomnę, bo wszystkie wokół do plebana należały…

Lektura to przednia, w języku polskim, chociaż trzeba włożyć trochę wysiłku intelektualnego, aby odczytać i zrozumieć całość tekstu…
Ale kiedy się już z tym lat temu bodaj dwadzieścia uporałem, uznałem, że warto było…

Na koniec dodam, że to nie wszystkie dokumenty witanowickiej parafii, którymi dysponuję… Więc będą kolejne… I jeszcze ciekawsze, bo może ktoś z Państwa na kartach spisanych w XVIII wieku, odnajdzie – jak ja – swoje rodowe nazwisko?!

Specyfikacja 02 Specyfikacja 03 Specyfikacja 04

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT