Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Historia czynu niepodległościowego » I znowu… Wasz i nasza pamięć.
I znowu… Wasz i nasza pamięć. poniedziałek, 22 Kwiecień 2019, godz. 11:37

0003Tak jak 24 marca br., bez echa minął w Wadowicach Światowy Dzień Pamięci o Ludziach Ratujących Żydów podczas II wojny światowej, tak też 18 kwietnia przemilczana została 76. rocznica Powstania w warszawskim getcie…

A przecież w samych Wadowicach przed II wojną światową mieszkało ponad dwa tysiące osób wyznania mojżeszowego.
I wbrew ogólnej opinii, że głównie zajmowali się handlem czy lichwą, tu zajmowali wysokie stanowiska we wszystkich dziedzinach życia społecznego.
Byli m.in. we władzach miasta, w lokalnej palestrze oraz licznych polskich organizacjach.
Jednak czas okupacji hitlerowskiej był dla nich równie okrutny jak dla ludności polskiej…
Początkowo wszystkich
/aby nie było wątpliwości co do przynależności rasowej/, oznakowano gwiazdą Dawida naszytą na noszonej odzieży i kierowano do najgorszych prac.
00012 lipca 1942 roku specjalny oddział Gestapo zebrał Żydów z miasta i okolicznych wiosek aby ścieśnić ich w getcie zlokalizowanym w obrębie ulic dzisiaj okalających upamiętniający tamtą tragedię Plac Bohaterów Getta.
W tym samym
– 1942 – roku zniszczono całkowicie synagogę, z której gruz przeznaczono m.in. na utwardzenie trzęsawiska w ulicy Aleja Wolności /vis a vis Willi Józefówki/ oraz na budowę nowych obiektów szklarniowych na terenie parku, do których władze okupacyjne sprowadziły piękne palmy z zamku w Żywcu.

Niestety, w Wadowicach Żydzi nie stanęli do powstania przeciwko hitlerowskiemu okupantowi, który likwidację wadowickiego getta rozpoczął 10 września 1943 roku.

0006Wtedy to nie kończąca się kolumna wadowiczan wyznania mojżeszowego kierowana była na boisko szkoły podstawowej przy ul. Sienkiewicza, gdzie pędzeni na zagładę musieli zostawić resztki swojego dobytku, zawiniątka, kosztowności itp., by stamtąd, odarci ze wszystkiego co mieli, łącznie z ludzką godnością, iść dalej w milczącym bólu na stację kolejową…
Stamtąd, w bydlęcych wagonach pozostała im już tylko jedna droga – w kierunku Oświęcimia i Bełżca.
Większość z nich nigdy stamtąd nie wróciła, a pamięć tamtego holocaustu upamiętnia zbiorowy pomnik i mogiły indywidualne na miejscowym cmentarzu żydowskim.

Jednak nie wszyscy mieszkańcy getta wsiedli do wagonu bydlęcego…
Bo jak już pisałem – za sprawą wadowiczan, którzy z narażeniem życia nieśli pomoc swoim dotychczasowym współziomkom, ratując ich od niechybnej śmierci w machinie zagłady okupanta, ich życie ocalało…

Zdaję sobie sprawę, że zwłaszcza ostatnie miesiące i tygodnie, kiedy to Polakom Żydzi przypisują winę za żydowski holokaust, zapominając o polskim,  niekoniecznie sprzyjają pamięci o tamtych dniach…

Ale Ci ludzie przecież tu żyli, tu pracowali i czemu nie można zaprzeczyć, przyczyniali się do rozwoju naszego miasta…
Dlatego zwykła ludzka uczciwość nakazuje, aby o nich nie zapominać…
Bez względu na polityczne klimaty, czy żądania ze strony Żydów amerykańskich rekompensat, które
– co potwierdzają zachowane dokumenty – nie Niemcy, ale Polska już uregulowała w latach ’60. ub. wieku…

Dlatego pisząc na początku tego materiału, że 18 kwietnia przemilczana została w Wadowicach 76. rocznica Powstania w warszawskim getcie, miałem na myśli tych, którzy z takim entuzjazmem przy byle okazji biegają na wadowickie planty z wieńcami, wiązankami kwiatów i zniczami…

Bo jest w tym mieście człowiek, który… pamięta!
Który przez tę pamięć zgromadził i eksponuje największe zbiory po wadowickich Żydach…
. . .
0002 0004 0005 0007
……………………………………………………………………………………………………………………………

I który 18 kwietnia – jak w latach poprzednich – uczcił pamięć kolejnej rocznicy Powstania w getcie warszawskim…

Kto?
Kolega Zygmunt Kraus – zięć Stanisława Śliżewskiego, ratującego Żydów podczas II wojny światowej, który w swoim Prywatnym Muzeum, bez żadnych dotacji z miasta /nawet bez marnych 300. tysięcy złotych 😛 /, przez dekady ratował od zniszczenia pamiątki po Wadowiczanach wyznania mojżeszowego, by od wielu już lat pokazywać je w jednej ze stałych ekspozycji swojego Muzeum…
Ekspozycji dzisiaj wchodzącej w całość wystawy „Drogi do Niepodległości…”, nad którą patronat objął Prezydent RP…

No cóż, trochę wstyd, że ta polska, a zwłaszcza katolicka pamięć bywa taka wybiórcza…
A może tylko… zawistna?

No, ale przecież dzisiaj wręcz polskim zwyczajem się staje, że bandytów wynosimy na piedestał, a zapominamy o ich Ofiarach oraz o rzeczywistych Bohaterach historii tej Rzeczy… jakże pospolitej.

Wstyd…

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT