Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » Ile jeszcze znajdziemy… życiorysów Kotarby?
Ile jeszcze znajdziemy… życiorysów Kotarby? środa, 17 Kwiecień 2013, godz. 00:10

Kiedyś, w tzw. trybie wyborczym, byłem oskarżony przez nijakiego Kotarbę o naruszenie dóbr osobistych przedwyborczymi pytaniami do kandydata o jego… życiorys. Zresztą stosując się do apelu z wydawanej przez Staszka „goebbelsowskiej czkawki”…

Pytałem tam m.in. czy był cinkciarzem czy uczciwym człowiekiem?

I o dziwo, Sąd uznał moje pytania do kandydata na radnego za w pełni zasadne, a samemu Kotarbie nakazał przesłanie do „Nad SKAWĄ”… jego życiorysu!
Ale jak się okazuje, to był chyba już drugi, na dodatek fikcyjny?

I znacznie odbiegający od równie fikcyjnego trzeciego, w którym jeden z krakowskich działaczy opozycyjnych, z niewiadomych nam motywacji, „doszył” Kotarbie… „piórka kombatanta”.

Okazuje się panie Gil, że zrobiłeś to Pan całkowicie niepotrzebnie…

Bo z konieczności – „delektując się” Staszkowymi „prawdami” sprzed lat – zauważyłem, iż jako kombatant z krwi, kości i… klawiatury komputera, to on występował już znacznie wcześniej… Na łamach tej swojej „goebbelsowskiej czkawki”…

I wszystko wskazuje, że to tam prawdopodobnie ujawnił nie tylko swój pierwszy – wtedy jeszcze pewnie prawdziwy? – życiorys, bo nie mam wątpliwości, zwłaszcza po ostatnich występach rzecznika Salachny, że kombatant Kotarba już od wieków jest… rencistą!
Ale to nie wszystko!
Bo jak możemy przeczytać obok – ujawnił też życiorysy swoich kolesiów z Rady Miejskiej? Jeden z nich, to wedle kombatanta esbecki kapuś
(chociaż ja znam go jako ZOMOWCA „szlifującego” nagminnie klamki nie tylko w SB, ale też w Komitecie), a drugiego w ocenie tego samego kombatanta… skierowano do „S” tylko po to, żeby rozrabiał ją od środka! Po obradach rady Miejskiej mam prawo domniemywać, że rozrabianie „S” weszło mu chyba już w krew?

Czy więc możemy się dziwić, że – jak również pisał Kotarba – Marcin Daniec… lubi Wadowice?
A jak ma nie lubić? – kiedy to właśnie tacy jak kombatant Kotarba i jego kolesie stanowią dla Marcina Dańca najlepsze źródło kabaretowej twórczości, a co za tym idzie… kasy na dostatnie życie!
A dla mnie najlepsze źródło kłamstw kombatanta w konfrontacji z rzeczywistością! Tą dzisiejszą!

Dlatego…
Ciąg dalszy kombatanckich „prawd” sprzed kilku lat – nastąpi!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT