Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Takie różne z życia wzięte... » Ja dzisiaj do nowej pani Prokurator…
Ja dzisiaj do nowej pani Prokurator… poniedziałek, 24 Czerwiec 2019, godz. 22:24

Z wnioskiem!
Ale po kolei…

Otóż, od pewnego okresu przelewam na papier, a raczej do pliku, wspomnienia z lat minionych…
I naszło mnie też wspomnienie takie nieco nietypowe.
Akurat pod ocenę nowej w Wadowicach pani Prokurator Rejonowej…
Dlaczego?

Bo oto roku pewnego przed Dniem Kobiet, to nie ja postanowiłem prezentować dziewczęta, ale moja Córka postanowiła przekazać mi w formie darowizny swojego „malucha” – dla źle kojarzących: Fiata 126p.
Stosowną umowę darowizny z dnia 07 marca, już w dniu 08 marca zarejestrowałem w Urzędzie Skarbowym w Wadowicach.
Jednak powstał problem…
Bowiem dzięki lokalnym włodarzom oraz ZUS, który wcześniej brał ode mnie nienależne mu składki na drugie ubezpieczenie zdrowotne, a kiedy tych nienależnych nie zwrócił, należnych już ode mnie nie dostawał, zostałem obciążony egzekucją komorniczą.
Cóż mi pozostało przy takim „wzbogaceniu” się o majątek wart… 950,- złotych?
Uznałem, że skoro Komornik Sądowy przy Sądzie Rejonowym w Wadowicach, darowiznę przekażę temu komornikowi na cele egzekucyjne poprzez… Prezesa Sądu, któremu to sądowi ów komornik podlegał.

Napisałem stosowny wniosek, zapakowałem do woreczka strunowego dowód rejestracyjny oraz dowód ubezpieczenia i pojechałem pod wadowicki sąd.
Tam patrzę, a przed parkingiem znak drogowy z napisem – to w całej sprawie ważne: „tylko dla pojazdów sądu i prokuratury”.
Nie dla samochodów sędziowskich i prokuratorskich, ale tylko tych sądowych i tych należących do prokuratury.
Tak więc, że auto przekazywałem komornikowi sądowemu rękami prezesa tegoż sądu, czyniąc je niejako z automatu samochodem Sądu Rejonowego w Wadowicach, ze spokojnym sercem wjechałem centralnie na parking dla samochodów sądowych.

„Malucha” zamknąłem, do woreczka strunowego dorzuciłem komplet kluczyków i poszedłem na dziennik podawczy, gdzie o godz. 13:40, złożyłem wniosek o przyjęcie „malucha” na cele egzekucyjne – z kompletem dokumentów i kluczykami od pojazdu – oczywiście za potwierdzeniem odbioru tychże na kopii wniosku.
. . .
000 - przekazanie
…………………………………………………………………………………………………………………………………

I chociaż, jak rzadko który dłużnik ujawniłem pozyskany w drodze darowizny majątek, nadto o zmianie właściciela pojazdu poinformowałem m.in. Policję…
. . .
001 - poiformowanie Policji
…………………………………………………………………………………………………………………………………

… zaczęły się „schody”…

Około 16:00, zadzwonił do mnie dyżurny z Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach informując, że pod sądem szuka mnie Ryszard P., policjant z… politycznym zacięciem, bo szwagrem samego posła był.
Wziąłem więc kopię /żeby nie zajumał mi oryginału/ wniosku, z potwierdzeniem odbioru ode mnie, przez dziennik podawczy sądu, majątku na cele egzekucyjne i pojechałem pod ten nieszczęsny sąd.
I zaczął się pierwszy kabaret w wykonaniu Ryszarda P.

Najpierw zaczął straszyć mandatem, za zaparkowanie pojazdu w miejscu niedozwolonym, a kiedy odmówiłem jego przyjęcia prosić, abym „malucha” z dokumentami zabrał, chociaż nie po to go poprzez prezesa sądu komornikowi oddawałem, aby na powrót zabierać…
Niestety, kiedy ani Ryśkowy „kij” ani Ryśkowa „marchewka” na mnie nie skutkowały, wezwał patrol z wydziału ruchu drogowego…

I przyjechał Henryk M., z jakimś nowicjuszem w „drogówce”…
Rysiek zażądał od Heńka ukarania mnie mandatem karnym za parkowanie w miejscu niedozwolonym…
Jednak Henryk M. bardzo profesjonalnie podszedł do podejmowanych czynności, żądając dokumentów pojazdu…
Więc podałem kopię wniosku, z którego jasno i czytelnie wynikało, że od godziny 13:40, właścicielem „malucha” jest… Sąd Rejonowy w Wadowicach, reprezentowany osobą swojego prezesa.
Spojrzał więc Henryk M. na zegarek /dochodziła 17:00/ i powiedział Ryśkowi P., że w tym miejscu musi zakończyć czynności, bo to nie ja jestem właścicielem auta, tylko… sąd, co ze wskazaniem znaku przeczy zarzutom stawianym mi przez Ryszarda P.
I Henryk M. sobie pojechał, razem z towarzyszącym mu i nic nie wnoszącym do sprawy „nowicjuszem”.
A Rysiek?

Dostał „piany” i wywrzeszczał do mnie, że „… będzie wniosek do sądu”!
„Więc niech będzie” – grzecznie odpowiedziałem, po czym wsiadłem do samochodu i sobie… pojechałem…
Aby uzupełnić informację wcześniej przekazaną Policji…
. . .
002 - uzupełnienie do Policji
…………………………………………………………………………………………………………………………………

I tu zaczyna się drugi kabaret Ryszarda P., bo… co obiecał, zrealizował.
To, co działo się przed Wysokim Sądem opiszę wręcz w tych przysłowiowych  dwóch zdaniach, bo szerzej rozwodzić się nad kompromitującym zachowaniem Ryśka P., po prostu mi nie wypada.
Otóż, Rysiek parł do ukarania mnie za owo nieprawidłowe zaparkowanie tylko, że na drodze stanął mu Henryk M. i… ostatnie słowo oskarżonego.

Henryk M. odpowiedział na pytanie Sądu, dlaczego nie ukarał mnie mandatem bardzo krótko – wskazany po godz. 16:00 przez Ryszarda P. sprawca nie mógł w rzeczywistości być sprawcą zarzucanego czynu, bo od godziny 13:40 nie był już właścicielem pojazdu.
Krótko zwięźle i na temat…

Podobnie jak moje ostatnie słowo, na które złożyło się zaledwie kilka słów wyjaśnień do składanych do materiału dowodowego fotografii.
Na pierwszej był ów nieszczęsny znak z określeniem przeznaczenia parkingu: „dla pojazdów sądu i prokuratury”.
Na kolejnych samochody prokuratorów i sędziów, w tym samochód „prokuratora” Wiesława W., „ozdobiony” osobą małżonki Wiesława, pakującej do bagażnika zakupy…
I ostatnia fotografia z nieszczęsnym „maluchem”, który jako jedyny uprawniony był do parkowania na tym parkingu, jako samochód… Sądu Rejonowego w Wadowicach!

Potem było 10 minut przerwy i… wyrok, którym Sąd uniewinnił mnie od wszystkich zarzutów stawianych przez Ryszarda P.

Niestety, Szanowna Pani Prokurator…
Pomimo, iż składałem u Pani poprzedników stosowne wnioski, do dzisiaj nie wiem, co prezes wadowickiego sądu pospołu z komornikiem zrobili z moim „maluchem”, który miał zostać zlicytowany na cele egzekucyjne?
Chociaż wiem, że dosyć długo stał na policyjnym parkingu w Tomicach, którego właściciel przyjechał do mnie z żądaniem kosztów „magazynowania” auta…
Ale kiedy dostał kopię wniosku, którym przekazałem „malucha” na cele egzekucyjne przeprosił i powiedział, że wie już, kto ma te koszty pokryć…

E-mailDlatego dzisiaj jedynym pytaniem w sprawie jest: jeżeli „maluch” nie został zlicytowany, a kasa nie zasiliła kosztów mojej egzekucji, to kto ma oddać mi „malucha”…
Auta, które z każdym kolejnym miesiącem osiąga dzisiaj wyższą cenę?

Stąd wnoszę, aby pani Prokurator ten fakt ustaliła i odpowiedziała na zadane wyżej pytanie w sposób określony… literą prawa!

Edward „Scorpion” Wyroba

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT