Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Po wołkowicku » Jak to jest bajać po gorzeńsku…
Jak to jest bajać po gorzeńsku… środa, 31 Styczeń 2018, godz. 15:59

Szpila u Bieńka 300dpi„Trudno jest mi powiedzieć, czy Wadowice straciły, czy nie straciły” – powiedziała dla telewizji ITV Wadowice Ewa Wegenke, wnuczka Emila Zegadłowicza, w materiale Władysława Bieńka, który już w drugiej minucie /1:25/ swojego filmu, fotografią dziennikarza Kroniki Beskidzkiej – Bogdana Szpili, sugeruje jego udział w tym przedsięwzięciu, co jest nie tylko nierzetelnością, ale wprost fałszem…

Wróćmy jednak do Ewy Wegenke, która mówiła jeszcze dużo, jednak zbyt mało o faktach, sporo zaś, żeby wybielić, szczególnie działalność starszego pokolenia rodziny Zegadłowicza, tworzącego w ostatnich latach Radę Fundatorów Muzeum…
Jednak zanim odniosę się do znanych mi faktów, które już tak „różowe” nie są, jak stara się je ubarwić Ewa Wegenke – sami posłuchajcie co mówi…
. . .

……………………………………………………………………………………………………………………………

Bo mówi o wywiezionej przez hitlerowców bibliotece Poety i dzisiaj, że do wadowickiej Papierni, chociaż kiedyś, kiedy jeszcze dużo ze sobą rozmawialiśmy /w latach odradzania się Muzeum bywałem w gorzeńskim Muzeum codziennie/, miały to być kolekcje hitlerowskich dygnitarzy…
I mówi też o pieniądzach otrzymanych od skarbu państwa za… hektary i nieruchomość /?/.
Nie mówi jednak, że to w ramach ustawy nacjonalizacyjnej, której miliony Polaków zawdzięczało stratę swoich nieruchomości i często bez żadnej rekompensaty finansowej…

Nie mówi też o kolekcji, która na prośbę Jej matki trafiła i z tego co wiem, też chyba za stosowną rekompensatą /?/, do zasobów Skarbu Państwa, a konkretnie do Muzeum Okręgowego w Bielsku-Białej, które na własny /a więc też nasz – podatników/ koszt, konserwowało te zbiory /meble, obrazy i całą resztę/, aby ratować je przed całkowitym zniszczeniem…

I co ciekawe, mówi o pięciu ówczesnych milionach złotych /lata ’80/, ale nie wspomina czego i ile za te pieniądze wówczas kupili /czy aby nie był to m.in. samochód mercedes, na tamte czasy rarytas oraz co najmniej dwa mieszkania? – i pytam tylko w oparciu o to, co usłyszałem w Gorzeniu, a co jeszcze – nie wiem/.
Jednak idźmy dalej…

Bo  chociaż nie mam najlepszego zdania o Zbyszku Jurczaku, sprawiedliwość oraz prawda historyczna wymagają tu podkreślenia, że to dzięki Jego staraniom i ludzi wokół niego skupionych /m.in. Franciszek Suknarowski, Józef Zeman, Stanisław Ocetkiewicz, Józef Ogiegło i wielu, wielu innych, do dzisiaj anonimowych/, po piętnastu latach niebytu, zbiory Emila Zegadłowicza /nie mylić z Jego rodziną/ wróciły do gorzeńskiego „Murowańca”, po wcześniejszej – dzięki uprzejmości byłego Dyrektora – Mieczysława Fortuny – chyba rocznej „rekonwalescencji” pod celą wadowickiego Zakładu Karnego, który jako jedyny w okolicy /w ocenie ówczesnego Wojewódzkiego Konserwatora zabytków – Karola Gruszczyka/ dysponował pomieszczeniami nadającymi się pod względem „klimatycznym” do ich przechowania na czas... przygotowania przez tamten pierwszy Zarząd Fundacji Czartak, pierwszych pięciu sal ekspozycyjnych.

I tu temat tego pierwszego Zarządu oraz początków odradzania się Muzeum Emila Zegadłowicza w zasadzie zakończę, bo jak doprowadzono do pozbycia się tego pierwszego, niewygodnego dla Rady Fundatorów Zarządu Fundacji, opisałem w liście otwartym do Atessy Zegadłowicz, na który nikt – ani Adresatka, ani Rada Fundatorów – nie raczył mi do dnia dzisiejszego odpowiedzieć…
2 - 300dpiCo jednak rozumiem, bo pisałem ten list15 - 300dpi w oparciu o rozmowy z jeszcze żyjącym Adamem Zegadłowiczem oraz Jego pamiętnik, którego kopię – jakby czuł nadchodzącą przyszłość – przekazał mi przed śmiercią /i mam zachowaną do dzisiaj/

I tu pierwsze pytanie – dlaczego Ewa Wegenke te fakty w swojej wypowiedzi przemilczała?
Podobnie jak fakt, że ten pierwszy Zarząd Fundacji Czartak, w gronie którego zasiadał m.in. Przyjaciel – taki przez duże „P” – samego Emila Zegadłowicza, został odwołany pod pretekstem źle planowanych obchodów 110. rocznicy urodzin Piewcy Beskidów, których ukoronowaniem – w zamiarze tamtego Zarządu – miało być wpisanie Muzeum i zgromadzonych w nim zbiorów do Zasobów Dziedzictwa Narodowego Ministerstwa Kultury…

Aukcja 300dpiNo ale wtedy, nie mogłyby się pojawiać na różnego rodzaju aukcjach i w antykwariatach – które to przypadki kilka razy opisywałem – obrazy ze ścian Muzeum i książki z tej… „zagrabionej” przez hitlerowców biblioteki Emila Zegadłowicza, na co dowody nie tylko w moim archiwum, ale też w sieci internetowej /bo tu nic nie ginie!/

Ale jest jeszcze jedna sprawa, którą Ewa Wegenke, w wywiadzie udzielonym Władysławowi Bieńkowi przemilczała…

Bo na portalu wadowice24.pl możemy przeczytać, że gorzeńska kolekcja muzealna, która trafiła do Muzeum Miejskiego w Suchej Beskidzkiej, składa się z… 812. obiektów, w tym z dokumentów.
. . .
Wadowice24 300dpi
……………………………………………………………………………………………………………………………

Te samą liczbę wymienia portal wadowiceonline.pl!
. . .
wadowiceonline 300dpi
……………………………………………………………………………………………………………………………

Tylko, że w latach 2016-2017, na podstawie umowy nr 516/P-DUN/2016, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zleciło Bibliotece Uniwersyteckiej Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, dygitalizację zasobów archiwum domowego Emila Zegadłowicza – szczegóły TUTAJ.

Tu podkreślę – zasobów archiwum domowego Emila Zegadłowicza, a nie pamiątek rodziny po Poecie!
W konsekwencji – narodowych dóbr kultury!

I jak możecie Państwo sami przeczytać, dzięki tej żmudnej i kosztownej pracy, zostało zdygitalizowanych… 19 475 /słownie: dziewiętnaście tysięcy czterysta siedemdziesiąt pięć/ różnego rodzaju dokumentów, rękopisów, wydawnictw i innych prywatnych pamiątek Emila Zegadłowicza.
Część z tych materiałów już została zamieszczona i udostępniona w domenie publicznej, w sieci internet na platformie dLibra – TUTAJ, a kolejne, po ich opracowaniu są tam sukcesywnie dodawane…
Więc?

Jeżeli przez „Radę Fundatorów” do Muzeum Miejskiego w Suchej Beskidzkiej przekazana została kolekcja Emila Zegadłowicza, składająca się z prac „… wybitnych polskich artystów m.in.: Leona Wyczółkowskiego, Jerzego Hulewicza, Józefa Mehoffera, Władysława Lama, Stanisława Noakowskiego, Bronisławy Rychter-Janowskiej i Zbigniewa Pronaszki. Są tam również prace artystów młodopolskich, reprezentujących różne kierunki w sztuce, dzieła Vlastimila Hofmanna, uważanego za kontynuatora symboliczno-alegorycznej linii malarstwa Jacka Malczewskiego.”.
A „… ciekawostką jest jeden ze szkiców Jana Matejki do „Stańczyka”. Uwagę zwraca również unikatowe malarstwo chińskie, zbiory dokumentów, fotografii i literatury, a także świątki autorstwa Jędrzeja Wowry” i wszystko to zamknięto w 812. eksponatach, to gdzie pozostałe dokumenty, pamiątki, rękopisy i wydawnictwa Emila Zegadłowicza z tych 19 475 sztuk, których dygitalizację Biblioteka Uniwersytecka Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach zakończyła… miesiąc temu /31 grudzień 2017 roku/?
I pytam, mając świadomość, że część tych materiałów prawdopodobnie pochodzi ze zbiorów innych muzeów bądź ze zbiorów prywatnych…
Ale chyba nie ponad… osiemnaście i pół tysiąca?

. . .
Dygitalizacja 300dpi
……………………………………………………………………………………………………………………………

Więc z tymi pytaniami Was zostawiam…
Bo w zasadzie to wszystko co ma dzisiaj do powiedzenia, na temat bajań Ewy Wegenke, nie najlepiej brzmiących w konfrontacji z faktami potwierdzonymi nie dającym się podważyć materiałem dowodowym…

Nie będę podważał jedynie tych Jej słów, które wypowiedziała pod adresem największego wadowickiego oszusta, którego łupem padły Wadowice!
Bowiem nie tylko dla Gorzenia nic nie zrobił, a zbiory historyczne, o które zabiegają nawet te największe w kraju i poza jego granicami Muzea, uznaje za… złom i makulaturę!
Ciekaw jestem tylko, co dzieje się ze środkami z budżetu gminy, które powinny „iść” i to szybko oraz każdego roku, na… kulturę?
Bo samo WCK, to jeszcze nie cała ta tzw. kultura w naszej gminie…

Dlatego na koniec apeluję, zwłaszcza do pana Władysława Bieńka, aby dokładnie ważył słowa, zwłaszcza tej wciskanej Mu „prawdy”…
Bo tę rzeczywistą tak naprawdę powinno ujawnić się na drodze sądowej!
Co potwierdzają nie tylko działania związane z wręcz błyskawiczną akcją rodziny Zegadłowicza i jej zwolenników, w sprawie odwołania pierwszego Zarządu Fundacji Czartak, czy ogłoszenia aukcyjne bądź antykwariackie, ale też przywołane wyżej… liczby.
I nie zaprzeczę, że jestem gotów do takiej konfrontacji stanąć!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT