Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Jak w Kalwarii chcieli kupić… fałszywe zeznania!
Jak w Kalwarii chcieli kupić… fałszywe zeznania! czwartek, 5 Kwiecień 2012, godz. 09:15

Będę szczery i to do bólu, kiedy wyjawię, że pierwszy raz podczas swojego przecież już nie tak krótkiego życia, dopiero wczoraj odkryłem boską moc Wielkiego Tygodnia, zwłaszcza w obliczu Misterium Męki Pańskiej, tej z bardzo wymownej „Uczty u Szymona” i „Zdrady Judasza”…
Chociaż w moim repertuarze, będzie to raczej „uczta u Cimerowej” i „Judaszowe nakłanianie do składana fałszywych zeznań”, tyle, że nie za 30 srebrników, ale inne korzyści majątkowe…
Co prawda nie rozumiem, dlaczego zatrudniony w kalwaryjskim ratuszu heros propagandy podwórkowej nie pisze o tym, o czym w tymże ratuszu aż „dudni”, no ale pewnie właśnie za to „nie pisanie”… Stradomski herosowi płaci ten comiesięczny haracz z pieniędzy mieszkańców gminy?
Niestety, ale Stradomski chyba nie wie, że jak jednemu płaci za pisanie oszczerstw na swoich adwersarzy, to inni pracownicy ratusza, pokrzywdzeni nierównym traktowaniem, co kasy prawie za nic nie dostają, tylko z gołej pensyjki muszą „obgonić” miesiąc, bez żadnych oporów i na dodatek w gratisie mówią…
Prawdę o tym, co Stradomski z Cimerową, wręcz oficjalnie i ostentacyjnie, knują przy udziale biernych, miernych ale wiernych urzędasków
(to ważne, bo to nie tylko świadkowie, ale i współsprawcy)! Na dodatek wikłając w swoje przestępcze gry… komendanta miejscowego posterunku Policji i Utratę – podobno jeszcze prokuratora rejonowego!?
Zastanawiacie się w czym rzecz?

Ano, po wczorajszej „uczcie u Szymona” i „zdradzie Judasza”, postanowiłem zajrzeć do znajomej z… kalwaryjskiego ratusza. Co prawda tylko na kawę z bitą śmietaną, którą nie tylko uwielbiam, ale tylko ona robi ją na miarę mojego podniebienia…
Tylko, że jeszcze nie wszedłem, a już w drzwiach zostałem przywitany…
I to nie tradycyjnym „cześć”, ale… „no… nareszcie!”.
Nawet nie powiem, że byłem zaskoczony, bo wizytę zapowiadałem już któryś tydzień z rzędu, jednk też nie będę ukrywał, że lawina informacji, która spadła na moją głowę, postawiła na tej głowie „dęba”, nawet te najdłuższe włosy…
Może aby czegoś nie przeoczyć, posłużę się stenogramem nagrania naszej rozmowy, oczywiście pomijając dane mojej znajomej i jeszcze jednej pani oraz słowa… niecenzuralne, których rzuciła sporo…
„… Wiesz Edek, co się u nas działo dwa tygodnie temu, we wtorek (chyba chodziło o 13 marca? – przypis ew.)? Nie wiem z czyjej inicjatywy, czy Stradomka (w ratuszowej gwarze – burmistrz Zbigniew Stradomski – przypis ew.) czy Cioci (w ratuszowej gwarze – wiceburmistrz Halina Cimer – przypis ew.) zgonili do gabinetu Nowaka i tę milutką blondynkę, o której już kiedyś ci opowiadałam, a za chwilę zjawiła się pani (…), która zbierała podpisy od osób popierających zorganizowanie u nas referendum. I do natarcia ruszyła Ciocia. Robiła wszystko, żeby (…) podpisała im taki papier, że Jończykowa płaciła jej, tej (…), za zebrane podpisy. Jak (…) nie chciała im tego podpisać, to Ciocia obiecała jej nie tylko kasę ale nawet mieszkanie w tym nowym bloku, który jeszcze nie jest skończony. A najlepsze jajo jest takie, że żeby (…) pokazać jakie to poważne, ważne i zgodne z prawem, to Ciocia podobno powiedziała jej, że na naszym posterunku czeka już na (…) sam komendant Błachut, żeby odebrać od niej zeznania i, że zaraz potem Ciocia zawiezie ją do Wadowic, bo tam też już na (…) czeka prokurator Utrata?”.
Błachut i Utrata już czekali? – zapytałem z nutką niedowierzania.
„… No chyba naprawdę, bo w urzędzie głośno jest o tym do dzisiaj? I to najbardziej w kur…!”.
I co z tego wszystkiego wyszło?
– pytałem dalej.
„… Co się głupio pytasz? Przecież sam pisałeś, że ktoś złożył zawiadomienie o korupcji podczas zbierania podpisów, o którym Utrata podobno nic nie wiedział?”.
To znaczy, że (…) dała się Cimerowej kupić na to składanie fałszywych zeznań? – dociekałem dalej.
„… Właśnie w tym sęk, że nie! I teraz problem ma Ciocia i Stradomek, którzy wierzyli, że każdego można kupić! A zwłaszcza Ciocia, bo to ona podobno była tak pewna chciwości (…), że się pospieszyła i jeszcze przed tą rozmową złożyła do tego Utraty fałszywe zawiadomienie o przestępstwie tej korupcji, którą sama, (nakłanianiem do składania fałszywych zeznań i korzyściami majątkowymi – przypis ew.), zarzuciła Jończykowej.”.

No i…
Co teraz panie… „prokuratorze” Utrata?
Też zamiecie Pan tę sprawę pod swój „adwokacki” dywan?
Czy tylko będzie Pan ją nieudolnie „wałkował” z… zawiadomienia „cioci”?
Żeby nie wyłączyć się od postępowania z uwagi na oczywisty konflikt interesów (żona prokuratora Borończyka na „garnuszku” Stradomskiego i Cimerowej!) i nie wszcząć, obowiązkowego z urzędu, śledztwa w sprawie nakłaniania – przez „szpicę” kalwaryjskiej władzy samorządowej – pani (…), do składania fałszywych zeznań, przy jednoczesnych obietnicach zrekompensowania pani (…) tej „usługi” znacznymi korzyściami…, finansowanymi z budżetu gminy?
I, żeby nie zająć się pozaprawną decyzją Stradomskiego, potwierdzoną na piśmie, którą w sposób zabroniony przez prawo zezwolił na wycinkę drzew kalwaryjskim strażakom?
Czy kolejną jawną korupcją…
O której pisałem już jakiś czas temu, opisując zamianę stanowisk w wadowickiej Delegaturze Kuratorium…
„Cioci” Cimerowej, z… żoną Stradomskiego – „tyż” Stradomską?
Ot, takie nie dające się nijak zatuszować… coś za coś?!
Więc, aby Panu nieco ulżyć w tym postępowaniu dodam, że Cimerowa, jeszcze wiceburmistrz Kalwarii Zebrzydowskiej, zatrudniona przez Stradomskiego za stanowisko dla jego małżonki w wadowickiej Delegaturze Kuratorium, w tamten wtorek dlatego dostała takiego „kociokwiku w parciu zwieracza” na panią (…), bo… w środę miał do kalwaryjskiego ratusza zajechać Komisarz Wyborczy!
Któremu „ciocia” za wszelką cenę, oczywiście zapłaconą przez podatników, chciała wcisnąć ten wymuszony przestępstwem na pani (…) dokument…

Aby również na PKW wymusić swoim przestępczym czynem zmianę decyzji o przeprowadzeniu referendum!
Niestety, okazało się, że…
Nie wszyscy są do… kupienia!
I jestem bardzo ciekawy, czy prokurator Utrata, jak pani (…) – też?
Jak to w tych świętych księgach napisali?
Aaa…
Po owocach Go poznamy!
Więc grzecznie poczekam, na ten bardzo już krótki czas do… zbiorów!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT