Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Jaka to musi być „ciężka” praca, żeby zarobić na „kość” albo pełną michę?
Jaka to musi być „ciężka” praca, żeby zarobić na „kość” albo pełną michę? piątek, 22 Marzec 2013, godz. 22:05

Na dosyć dziwnej stronie internetowej: „Wadowice nasze miasto”, zorganizowano równie dziwny plebiscyt… Na najlepszą samorządową stronę internetową… Ale najbardziej dziwne jest to, że pierwsze miejsce zajmuje strona najgorsza pod względem informacyjno-estetycznym…
Strona www… wadowickiego ratusza!

Widać, że bardzo drogo kosztuje nas, podatników wadowickiego budżetu, klepanie pięciu plusików z jednego IP dziennie, potem zmiana numeru IP przez reset rutera i kolejne pięć plusików, itd., itd., itd., przez „faryzeuszy” Filipiakowej, zwanych w ratuszowych umowach o pracę… asystentami! Którzy widać z ogromnym uporem i determinacją pracują na prymat politycznej… „dziwki”!
A jaka to musi być… rywalizacja? Żeby zdobyć uznanie pryncypała i zapracować na obiecaną… „kość”, bądź pełną michę!
Tylko wszyscy, włącznie z pryncypałem przeoczyli, że te ich plusy to też dla nas… informacja!
Przede wszystkim o kolejnym budżetowym złodziejstwie Filipiakowej!

Której asystenci na koszt podatników albo…

– zabawiają się w hakowanie komputera rzecznika prasowego jaśnie pani Ewy – nijakiego Kotarby, na dodatek w okolicach północy, kiedy gospodarz powinien siedzieć w chałupie, bądź grzać małżeńskie łoże i na pewno nie powinien robić tego chyba… haker?
– „plusikują” jaśnie pani Ewie i trudno dotrzeć do informacji, czy tylko w duperelnych plebiscytach? Zwłaszcza, że często kiedy szczególnie jeden z asystentów przebywa w gabinecie burmistrza, to wstęp tam… surowo wzbroniony! Prawda, że daje do… myślenia? A już na pewno wówczas, kiedy dotrze do nas, że ten ratusz to nasz, podatników majątek, a nie Filipiakowej i jej asystentów prywatna nieruchomość!
– prowadzają się, niczym „papużki nierozłączki”, w godzinach pracy po lokalnych barach, na wspólne… śniadanka!
– biegają i też w godzinach pracy po piekarniach za… warkoczykami!

Można by ta jeszcze długo, ale po co?
Kiedy koń, tfu… przepraszam – pryncypało-asystent jaki jest, każdy widzi!

Dlatego poczekajmy z podsumowaniem pryncypała i jego „asystentury” oraz wiarygodności… do końca marca, kiedy ten śmieszny plebiscyt się już zakończy!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT