Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Za "miedzą" » Jerzy Rojek i jego kolejne „Katakumby…”!
Jerzy Rojek i jego kolejne „Katakumby…”! piątek, 2 Marzec 2012, godz. 15:07

Jerzy Rojek – „Patrzący Pies”, jak sam siebie nazywa, znany opozycjonista, działacz pierwszej „Solidarności”, a nie przyszywany do obecnych, wątpliwych pod względem moralnym i politycznym struktur związku operatora Szczura, wydał kolejny, 11. już numer „Katakumb kalwaryjskich”…
Całość znajdziecie Państwo na portalu „Nasza Kalwaria”
I warto tam zajrzeć, bo słowa Jerzego przede wszystkim demaskują prawdziwe oblicze burmistrza Stradomskiego…
„… Stanowisko Burmistrza Zbigniewa Stradomskiego cyt.: Proszę mieszkańców by nie brali udziału w tej politycznej awanturze i nie uczestniczyli w referendum… jest wymierzone przeciw demokracji godne napiętnowania z całą stanowczością, jako niegodne i haniebne. Wykorzystywanie „kruczków prawnych” (niska frekwencja= nieważne referendum) celem uniknięcia oceny, to dekownictwo, umniejszanie wartości głosu wyborcy.
Zacznijmy się cenić jako Obywatele gdy władza nie ceni naszego głosu.” – pisze w swoich „Katakumbach…” Jerzy Rojek.
Kontynuując dodaje: „…Szanuję i cenię każdą aktywną postawę obywateli wobec otaczającej ich rzeczywistości, neguję bierność. Potępiam wszelkie działania których celem jest zastraszenie, jątrzenie, wzbudzenie wrogości i apatii.
(…) Uważam za „nieprzyzwoite i niegodne” w demokracji oddanie przez Burmistrza do sądu obywateli za 11 zarzutów przedstawionych w „ulotce referendalnej”. Burmistrz wybierany w wyborach bezpośrednich jest przedstawicielem wszystkich mieszkańców, tych którzy są za, tych którzy są przeciw i tych którym jest to obojętne. Burmistrz powinien zabiegać o głosy obywateli a nie ciągać ich po sądach za słowa krytyki.
(…) Opozycyjna postawa obywatela wobec wszelakiej władzy jest pozytywem a nie negatywem, taka postawa właśnie pcha nas do przodu, przyklaskiwanie lub bierność, usypia i zachęca władzę do „nanibizmu” (wszystko na niby.. na niby wybory, na niby władza, na niby obywatel, itd. itd.)”.

Oj bolesne to słowa dla burmistrza, który jeszcze nie tak dawno miał w Jerzym Rojku swojego zwolennika, wręcz partnera…
Ale myślę, że jeszcze bardziej bolesne będą, kiedy ujawnione zostanie, że protokół pokontrolny Regionalnej Izby Obrachunkowej nie był tak negatywny dla poprzedniej ekipy, jak „czarno” przed mieszkańcami gminy „rysował” wyniki tej kontroli Stradomski…
Ale to za kilka dni…
Teraz trzeba podkreślić, że Jerzy Rojek bardzo trafnie zakwalifikował podjęte przez Stradomskiego działania przeciwko referendum, przywołując artykuł 250. kk! Niestety, nie tylko w mojej ocenie, bardzo nietrafnie zaapelował do Stradomskiego o wycofanie z sądu aktu oskarżenia, który ten złożył przeciwko inicjatorom referendum…
Teraz, kiedy każdy kolejny dzień tylko potwierdza, że zarzuty postawione burmistrzowi przez inicjatorów referendum i te, stawiane na kalwaryjskich portalach przez mieszkańców-wyborców, stają się zarzutami zasadnymi i w pełni udokumentowanymi pozaprawnymi działaniami burmistrza, prowadzonymi na szkodę gminy i jej mieszkańców, taki krok byłby tylko próbą ukrycia prawdy przed społeczeństwem.
Ten proces jest po prostu potrzebny!
Przede wszystkim… kalwaryjskiej gminie i jej mieszkańcom!
Bo tylko on da pełną odpowiedź na zasadnicze dzisiaj pytanie: kto w tej gminie jest… samorządem? Kto jest – jak pisze w swoich „Katakumbach…” Jerzy Rojek decydującym o jej losach „… Suwerenem”?
Bo Stradomski żyje w przekonaniu, że właśnie… on!
I z tego fałszywego przekonania może uwolnić go tylko… sąd!
A wymiar tego „uwolnienia” będzie jeszcze głębszy, kiedy po otrzymaniu z sądu owego aktu oskarżenia, tych 10. oskarżonych skorzysta z przysługującego im prawa i złoży 10 wzajemnych aktów oskarżenia przeciwko burmistrzowi, który tym swoim:
– chciał pozbawić wyborców prawa do referendum!
– pomówił oskarżonych o takie zachowanie, które może poniżyć ich w oczach pozostałych mieszkańców!
– okłamał mieszkańców gminy, aby zniechęcić ich do poparcia swoimi podpisami konstytucyjnej inicjatywy zmierzającej do prawnej oceny jego dotychczasowych „zasług”, zwłaszcza tych z „realizacji” programu wyborczego!
– a mówiąc wprost i w żaden sposób temu stwierdzeniu zaprzeczyć nie można, szantażował inicjatorów referendum licząc, że jego akt oskarżenia wymusi na tych 10. oskarżonych, wycofanie się z inicjatywy!
Niestety, żaden scenariusz, który Stradomski zaplanował sobie… aktem oskarżenia, nie powiódł się!
Zostały tylko jego kłamstwa złożone na papierze, na sądowy dziennik podawczy!
Kłamstwa, które trzeba teraz do końca, jak chciał sam Stradomski… rozliczyć!
A w dalszej kolejności trzeba rozliczyć działalność samego Stradomskiego…
Tą, o której już w kolejnych odcinkach…
Którymi ujawnię m.in. kłamstwa w przekazanej mi odpowiedzi, na pytania, które 15 lutego, tu – na tym blogu – Stradomskiemu zadałem…
Dowiecie się nie tylko o tym czego macie prawo dowiedzieć się z pisma burmistrza, a nie z z dziurawego BIP, do którego obywatel ma prawo sobie wejść, ale nie ma prawa tam odsyłać petenta żaden pytany przez obywatela „urzędas”? A już na pewno, kiedy nie dysponuje obiecanym przez burmistrza, jeszcze przed wyborami, internetem!
Dowiecie się też, co wolno lokalnej władzy w budynku wielofunkcyjnym, odremontowanym za pieniądze unijne, a czego nie wolno i czym to „nie”… grozi dla kalwaryjskiego budżetu?
I wielu jeszcze bardzo ciekawych rzeczy, w tym też i o tym, co ratuszowi urzędnicy oraz finansowana przez Stradomskiego „V kolumna”, robią za wasze… podatki!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT