Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Historia czynu niepodległościowego » Jubileusz 25. lecia Muzeum „Hell’s Angel”…
Jubileusz 25. lecia Muzeum „Hell’s Angel”… czwartek, 4 Sierpień 2016, godz. 12:30

DSC_0367… oraz pracy kol. Zygmunta Krausa na rzecz krzewienia historii, co nierozerwalnie łączy się z promocją Wadowic.
I nie lokalnie, bowiem Zygmunt organizował wystawy ze swoich zbiorów nie tylko w kraju, ale również poza jego granicami…
Tą w USA zwiedziło ponad sto tysięcy osób…

A tu?
25 lat społecznej, ciężkiej pracy jednego mieszkańca Wadowic i… dzień wstydu dla osób, w których interesie winno leżeć istnienie tej jedynej w kraju placówki kultury…

Czyli dzień… wstydu i hańby!

Bo tu jubileuszowa uroczystość 25. lat ciężkiej pracy oraz pompowania własnych środków finansowych, aby pokazać historię, w tym tę tragiczną lotników amerykańskich i nikogo z władz administracji amerykańskiej, wygodnie posadowionej przy ul. Stolarskiej 9 w Krakowie…
Ale czy możemy się dziwić, że nie przyjechali Amerykanie, kiedy nie pokazał się żaden z przedstawicieli lokalnego samorządu?!
Że „burmistrza” nie będzie, dało się przewidzieć, bowiem kiedy jeszcze jako (bez)radny zajrzał tam tylko raz jeden, to stwierdził, iż to jedynie „… złom i makulatura”.
Więc nie wymagam od iluzjonisty prawnego, aby docenił, bądź wsparł środkami na kulturę Człowieka Wielkiego, który w przeciwieństwie do umiłowanego przez Mateusza K. TMZW, robi coś więcej od stania z „artystycznym” kiczem pod budynkiem wadowickiego społeczeństwa, „ofiarowanym” prezesowi Towarzystwa po szantażu, którym „burmistrz” domagał się pozbycia z szeregów TMZW niewygodnych dla „paniska na gumnie”…

Ale, że nie było Starosty Powiatu Wadowickiego…
To przyznam – dziwi…
Bo w poprzedniej kadencji Starosta potrafił stanąć ponad politycznymi podziałami i starał się łączyć mieszkańców udziałem podczas takich właśnie uroczystości…
Cóż, widać to już nie ten poziom…
Ten jest bardziej zbliżony do poziomu prezesa TMZW, który też „zapomniał” ile razy Towarzystwo na grzbiecie Zygmunta Krausa budowało swoją świetlaną przeszłość…
Tak, tak – przeszłość!
Jednak może i dobrze, że samo TMZW też w zasadzie jest już tylko przeszłością, przypominaną – niczym w starym iluzjonie – stojącymi pod murem Czytelni Mieszczańskiej „leśnymi dziadkami”…
Ale nie będę dłużej rozwodził się nad tymi, którzy na to nie zasługują…

Bowiem Jubileusz 25. lecia Muzeum Przyjaźni Polsko-Amerykańskiej „Hell’s Angel” oraz trudu pracy Zygmunta Krausa na rzecz upamiętnienia historii nie tylko lotników amerykańskich, ale też tej naszej, „papieskiej”, miał zarówno stosowną oprawę jak i godnych uczestników, którzy Zygmunta nie opuszczają…
Byli zarówno Przyjaciele, w tym jeszcze ci z czasów pobytu Zygmunta w Chicago, jak i ze Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP, którego Zygmunt jest członkiem.
Uczestniczyli w tej uroczystości zarówno ludzie pamiętający okres okupacji, tak mocno w Muzeum „Hell’s Angel” eksponowany, jak i ludzie całkiem młodzi…
Ale byli też tacy, którzy pierwszy raz przekroczyli progi tego Muzeum i wyszli urzeczeni bogactwem zbiorów zgromadzonych na tak małej powierzchni, w tym ilością oryginalnych pamiątek mających bezpośredni związek z Karolem Józefem Wojtyłą, których nie posiada „muzeum papieskie”…
A na zakończenie był grill, serwowany wszystkim przez Wiceprezesa SSLW RP Odział Krakowski – ppłk pil. Stefana Glądysa oraz długie Polaków rozmowy…

I chociaż uroczystości – które tak naprawdę podsumowywały nie 25 lat, ale ponad pół wieku pracy Zygmunta Krausa na rzecz krzewienia historii, bowiem ta pasjonowała Go już kiedy miał 6 lat – były to ostatnie, rozmowy Przyjaciół w Muzeum Przyjaźni Polsko-Amerykańskiej „Hell’s Angel”… na pewno ostatnimi nie były!
Bowiem to ta uroczystość pokazała nie tylko klasę tych, którzy powinni być najbardziej zainteresowani utrzymaniem tego Muzeum, ale też prawdziwą ich twarz…
Chociaż nie wiem, czy słowo twarz jest tu na miejscu, bo wszyscy oni pokazali, że twarzy nie mają?!

I jak napisałem 02 sierpnia w Księdze Pamiątkowej Muzeum, kto będzie chciał i miał ten trud docenić – ten doceni, kto nie, nie zrobi tego nigdy!

Ważne jest, aby Zygmunt do końca był sobą, czego serdecznie Mu życzę…

 

. . .

DSC_0372 DSC_0376 DSC_0380 DSC_0403 DSC_0421 DSC_0440 DSC_0457 DSC_0523 DSC_0530 DSC_0545 DSC_0551 DSC_0561 DSC_0573

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT