Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Za "miedzą" » Kalwaryjskiemu szambiarzowi w…
Kalwaryjskiemu szambiarzowi w… piątek, 11 Maj 2012, godz. 15:11

Pierwszy szambiarz Kalwarii, do niedawna jeszcze anonimowy bloger, „walecznie” broniący ratuszowych stołków małżonki swojego kuzyna Marka i jej pryncypała, popadł już chyba w histerię? Żeby tylko do niedzieli „białych myszek” nie zaczął widzieć…
Chłopisko już w taką dziwną traumę wpadło, że zbiera informacje do swojego bloga tylko na… korytarzach sądowych!
To tam objawiła się mu kolejna osoba stojąca za grupą referendalną…
Tam też dojrzał, że tym razem przed krakowskim sądem nie zadziałały mechanizmy układu… kalwaryjsko-wadowickiego, które tak sprawnie działały przecież jeszcze podczas kampanii wyborczej do sejmu!
Nie wiem tylko, dlaczego okazuje zdziwienie, że pani Jończyk powołała świadków?
Przecież w sądach z reguły tak się dzieje… Ale on nawet próbuje odkryć, że ci świadkowie, to… drugi szereg stojący za grupą referendalną… Na dodatek ten, który do tej pory milczał (?).
I obiecywał to wszystko „zobaczyć”, chyba podczas wczorajszej rozprawy?
Ale „cheba” mu nie wyszło?
Jednak podejmuje próby rehabilitacji, bo informuje mieszkańców Kalwarii (co prawda nie czytających jego bloga – dlatego licznuk wejść zniknął szybciej niż się pojawił! Ale przecież to wiara góry przenosi!), że „Wielki Manipulator” znowu wprowadza mieszkańców Kalwarii w błąd! Tylko czemu nie pisze wprost, że to Stradomski? Czy gdyby ujawnił tę „wielką osobowość”, to nie byłoby premii od „Cioci” vel żony kuzyna Marka?
A potem nie wiedzieć dlaczego pisząc do mnie z własnej woli, pisze, że to na prośbę jakiegoś mieszkańca… Ale nie od dzisiaj wiem, iż wszystkie te typy z reguły tak mają, że kiedy łżą jak bure suki, to zwalają na anonimowego „twórcę” swoich własnych urojeń… Jednak, że to szczególnie bliskie przywołanym we wstępie „białym myszkom”, zacytuję… Zwłaszcza, że znowu pisze… do mnie!
„… Otrzymałem prośbę od jednego z mieszkańców o opublikowanie następującego podziękowania: „Niniejszym bardzo dziękuję, E.W. , za przesłany list, potwierdził Pan tym samym kto pisze dla cedronu, proszę pozdrowić ode mnie Pana Mariana i Panią Teresę z Zarzyc”.

Zaraz wyjaśnię w czym rzecz, bo listy wysłałem tylko… dwa!
I obydwa na całkiem niezrozumiałe przeze mnie „majaczenia” onego właściciela bloga „oherbowanego” godłem kalwaryjskiego Imperatora, o jakąś… odpowiedź?
W pierwszym napisałem…
„… Witam.
Niestety, nie widzę w Pana treści żadnej… odpowiedzi (?), a tylko niczym nieuzasadniony… bardzo bolesny lament… I bardzo mi przykro, ale nie jestem terapeutą, więc nie pomogę!
To po pierwsze…
Po drugie – w przeciwieństwie do Pana, ja w Biuletynie wyraźnie widzę nie tylko jego wydawcę (już nawet w tytule), ale nawet nazwisko… Pełnomocnika!
Swój materiał, jak zaznaczyłem, skierowałem do Prokuratury, oczywiście z wnioskiem o podjęcie w trybie natychmiastowym działań prawnych, które materiałem tym opisałem… Wszak nie mam wątpliwości, że winny być one ścigane przez Prokuraturę z urzędu!
Niestety, z przykrością muszę jeszcze stwierdzić, że blokując na swoim blogu rzetelne komentarze o kryminogennych działaniach kalwaryjskiego burmistrza, jednocześnie chciałby Pan wypłakać się na moim blogu? Mam więc dla Pana taką małą radę – masz Pan swojego, płacz Pan tam do woli!
Wiem, wolałby Pan u mnie, bo dziennie kilka tysięcy Czytelników, to nie to samo co Pańska „wymęczona dycha”!
Cóż, takie są korzyści z uczciwości potwierdzonej dowodami…
Vide: http://www.wadowita24.pl/kiedy-areszt-za-korupcje-urzednikow-z-kalwaryjskiego-ratusza/ – to tylko jeden z licznych przykładów…
Więc każdy z nas musi pozostać przy tym, na co sam sobie zasłużył!
Bądź Pan tylko na tyle uczciwy i napisz kalwaryjskim podatnikom czy, a jeżeli tak, to za ile Pan to robisz z… ich budżetu?
Bo nie uwierzę, że Stryjek ze Stryjenką nie zrzucają się na to Pańskie… bajkopisanie?
W które żaden z mieszkańców kalwaryjskiej gminy już dawno nie wierzy (z naciskiem na: mieszkańców; a nie klakierów)…
Czy Zbigniew Stradomski – z kalwaryjskiego budżetu – też coś „kapie”?
Bo szczerze uważam, że chociaż… na wazelinę powinien Panu rzucić Parę groszy!
Wszak włażenie w zwieracz takimi kłamstwami musi być chyba… bardzo bolesne?
Pan spojrzy na herosa propagandy podwórkowej, który na wazelinę od Stradomskiego bierze miesiąc w miesiąc – jakie chłopisko radosne… I pewnie dlatego, że zwieracz nie boli?
Z wyrazami współczucia dla tego przedreferendalnego bólu – pozostaje Edward Wyroba.
P.S. Dobrze, że Pan zauważył na moim blogu słowa Marszałka i wykorzystał je u siebie! Wszak nie mam wątpliwości, że mówił właśnie o takich jak… Pan! ew.

Ale, że potem ustaliłem, iż pokręciłem w pokrewieństwie onego, więc jeszcze raz i równie uprzejmie zapytałem…
„… Witam i z góry przepraszam, że ponownie zawracam Panu tak zapracowaną krętactwem głowę…
Ale że sam pokręciłem (i przyznaję to z ubolewaniem), co udało mi się właśnie odkręcić dzięki sympatycznym i długoletnim znajomym z Zarzyc, więc tylko krótko zapytam…
Czy życzy Pan sobie może sprostować, że to nie Stryjek i Stryjenka, ale… kuzyn! Ten Marek Cimer, no, ten mąż „cioci” wice Stradomskiego! Bo jednak Pańska szanowna Mamusia, to podobno siostra tatusia Marka Cimera?
Więc jak? Sprostować?
Oczywiście nadal z ubolewaniem na ból, pozostaje wdzięczny za rychłą odpowiedź – Edward Wyroba.”.

Tyle i tylko tyle… Na marginesie dodam, że do dzisiaj nie odpowiedział…
I ani słowa o „Cedronie”, bo po prostu nie znam właściciela i nie utrzymuję z nim żadnych kontaktów, a tylko czasem okazjonalnie czytam, bo cenię dobre, cięte, ale zawsze (jak u mnie) podparte dowodami pióro, no i czasem też skomentuję…
A co do długoletnich dobrych znajomych z Zarzyc, to nie wiem skąd do mnie prośba, aby „… pozdrowić ode mnie (czytaj: Pietrka – przypis e.w.) Pana Mariana i Panią Teresę z Zarzyc”?
Może to ta Pietrkowa… trauma?
Pewnie dlatego nie wie, że do szkoły średniej chodziłem jeszcze na długo przed tą ostatnią „wojną” (niektórzy nazywają ją „wronią” inni „generała”)… I tak się składa, że tu, do Wadowic, ze mną do jednej klasy z Zarzyc chodziło tylko siedem i aż siedem osób… I żadnej z nich nie było… Teresa bądź Marian!
Teraz mają swoje rodziny, dzieci, które już dorosłe – chociaż nie ma między nami pokrewieństwa, jak pomiędzy Pietrkiem i Markiem – mówią do mnie „wujku” a do mojej żony – „ciociu”…
Tylko, żeby to zrozumieć, trzeba umieć z rozumu korzystać…
A nie z obawy o utratę profitów popadać w traumę!
Jednak obiecuję, że nie zapomnę i kiedy nadarzy się okazja odwiedzenia równie sympatycznych jak moje Koleżanki i Koledzy z lat szkolnych, panią Teresę i pana Mariana z Zarzyc, to oczywiście przekażę, że… Pietrek prosił aby ich pozdrowić!
Bo nie tylko nigdy tej znajomości nie ukrywałem, ale jestem z niej dumny…
Jest jednak jedno… ale!
Po pierwsze – nie byłem u tych Państwa już pewnie rok, jak nie dłużej… Bo tak akurat się składa, że kiedy zasiedzę się u Marka i Haliny, bądź innych szkolnych Przyjaciół, na panią Teresę i pana Mariana czasu już mi brakuje…
Po drugie – o ile znam pana Mariana, a chyba znam dosyć dobrze, nie jest osobą podobną do Pietrka, bo nigdy nie wstydzi się tego co pisze, a przez to też nigdy, jeżeli już zdarzy się mu coś gdzieś napisać, nie robi tego anonimowo…
O ile dobrze pamiętam, pisywał swego czasu do „Wiadomości kalwaryjskich”…
I dobrze pamiętam, że pisał też do mojego „Nad SKAWĄ”…
Jednak nigdy… anonimowo!

Tyle gwoli wyjaśnienia kalwaryjskiemu szambiarzowi!

Temu samemu, który też przypadkowo odkrył, jak można uzyskać taki efekt jak na zdjęciu burmistrza publikowanym kiedyś w cedronie… „Zaskoczył” chłopisko, niczym andrychowski „diesel”, że zdjęcia można robić nie tylko aparatem fotograficznym. Przez to wedle Pietrka wszyscy wiedzą, kto jest jedyną osobą z publiczności, która filmuje sesje! I to dla Pietrka jest dowodem również na współpracę tego kogoś z jakimś „Wadowickim Szambiarzem”, któremu ten wedle Pietrka sabotażysta, je udostępnił…
Więc skończę nader grzecznie…
Oj Pietrek, Pietrek, tyś chyba taki dureń, jakiego przynajmniej ja, w swoim już niezbyt przecież krótkim życiu, jeszcze nie widziałem?
Chcesz wygryźć z posady herosa i zostać pierwszym propagandzistą Imperatorowego podwórka, a nie wiesz, że są takie bardziej proste od budowy cepa programy, którymi każdy (i to nie tylko w tym kraju, ale nawet na całym świecie), może sobie ten filmik z YouTube ściągnąć, a potem kolejnym programem, takim też bardzo prostym, do odtwarzania tego „sesyjnego dzieła”, zrobić tyle fotek twojego guru ile klatek z tym guru jest na onym filmie…
Bo może nie wiesz również, ale film, to nie – jak pewnie myślisz? – taka woda lejąca się ciurkiem z kranu, tylko płynnie przesuwająca się jedna za drugą klatka, nazywa się ją Pietruś… „filmową”, a w rzeczywistości to jedna fotka po kolejnej fotce i potem kolejna i kolejna i jeszcze jedna…
Pojmujesz Pietruś?
Czy psu na budę to moje tłumaczenie, bo może twoja budowa jeszcze mniej „skomplikowana” od budowy tego… cepa?

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT