Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » Kandydat IWW zamiast merytorycznego programu… tylko „demokratycznie” starał się kopać.
Kandydat IWW zamiast merytorycznego programu… tylko „demokratycznie” starał się kopać. wtorek, 7 Październik 2014, godz. 13:11

Doktora Klinowskiego "prawda" o zarobkach w starostwie...„Jaki koń – każdy widzi!”.
Są tacy, którzy mówią, że… „czarny”!

Co prawda, mnie ten przymiotnik do innego zwierzaka pasuje, zwłaszcza w tej kampanii, ale nie w tym rzecz, tyko w tej deklarowanej przez IWW… demokracji, bowiem pasuje też – zakłamany!
No bo znowu zauważyłem, że anonimowy „dr prawa” napocił się nie tylko na stronie internetowej IWW, twierdząc, że analizuje program Jacka Jończyka…
Podczas pseudo konferencji prasowej – tylko dla dziennikarzy  – również…

Co prawda bardziej byłoby uczciwie, gdyby swój wysiłek włożył w ocenę programu Mateusza Klinowskiego, ale potrafię zrozumieć, że nie można analizować czegoś, czego po prostu nie ma!
No bo wątpliwa na dzisiaj zapowiedź rozliczenia obecnej ekipy, z którą kandydat Klinowski idzie obecnie ręka w rękę, w tym programowo, to żaden program, który dawałby realną poprawę bytu mieszkańców gminy!
Jednak kuriozalnym jest również analizowanie tematów, o których nie ma się zielonego pojęcia…
Najzabawniejsze jest jednak to, że na pseudo demokratycznej stronie internetowej IWW, kompromitując Stowarzyszenie, tenże bezbłędnie dający się ustalić „analizator”, pisze niedorzeczności pod adresem programu Jacka Jończyka oraz jego autora, dr Konrada Meusa – do którego samemu wiedzą i kulturą osobistą jest mu dalej jak stąd na Syberię – ale sam bezkarnie korzysta w swoim populistycznym krasomówstwie z jego tez, dowodząc jednocześnie, że… nic z nich jednak nie rozumie!
Ot, uważa, że mówi do dzieci, które na poziomie „zerówki” nie potrafią kojarzyć a jednocześnie zrozumieć jego politycznych idiotyzmów…

I tym najbardziej ujmuje moje serce…
Tym hasłowym podpieraniem się programem Jacka Jończyka (o którym w rzeczywistości nic nie wie), a jednocześnie zapowiedzią, iż aby na kolejne lata zrównać nas gospodarczo np. z Lanckoroną, będzie kontynuował od dawna realizowany program stagnacji i destrukcji Ewy Filipiak…
Bo tylko tak można zrozumieć „BDI kandydata Klinowskiego”… biegnącą już przecież torami kolejowymi „linii nr 117” i… „ścieżką rowerową”, którą kandydat Klinowski zawdzięcza przede wszystkim inicjatywie Marcina Gładysza!

"Świnty łobroz"...Nie dziwię się jednak, bo obserwując od lat zwłaszcza posłów Prawa i Sprawiedliwości, każdy w trudnej dla siebie sytuacji zaczyna dostrzegać… Jezusa! I to samo po Ewie Filipiakowej, dotknęło kandydata IWW. Pozostaje nam tylko czekać na jego przemarsz z monstrancją przez centrum papalandu. Wszak tylko wiara niektórych kandydatów w rozumowanie wyborców właśnie tylko wiarą, dotąd dawała oczekiwane efekty… Oczywiście nie bez wydatnej pomocy „apolitycznych” gminnych proboszczów, mających gwarancje finansowego poparcia, za poparcie stricte polityczne.

Tylko, że obserwując dzisiejsze „tłumy” wywalające się po niedzielnej sumie z wadowickich far zaczynam podejrzewać, iż obecnie coraz częściej nad tą wiarą górę u wyborców bierze… rozum!
Zaś jego przewaga może mieć ciekawe odniesienie u tychże wyborców, zwłaszcza „do obowiązków burmistrza” Klinowskiego w kwestii narkotyków łączonych pospołu właśnie z odkrytym przez niego… Jezusem? Zwłaszcza tym pokornym, który przy ogromnym przeroście ego samego kandydata, pozostaje jakże bardzo maleńki przy dr Mateuszu Klinowskim. Po prostu ma tylko swoje miejsce gdzieś na uboczu, aby nie wyrósł ponad samego pana Doktora…

Nie rozumiem jednak w tym całym procederze „redaktora” Sitki, z jednej strony będącego obecnie pospołu z ze swoim „pressmixem” i „plaskatym” asystentem, propagandową tubą kandydata Klinowskiego, a z drugiej pytającego tegoż Sitkowego „pressmixa” o to: „Jak długo będą nami rządzić „dzieci Bieruta” i „wnuki Stalina”?”…
Co prawda, sam kiedyś prowadząc gazetę a obecnie bloga nigdy nie uważałem, aby przeszłość przodków miała rzutować na ocenę rządzących czy kandydatów do rządzenia (i nadal tak uważam!), ale trudno nie zauważyć w tym pytaniu zarówno zbieżności z kampanią wyborczą jak i z samym kandydatem Klinowskim, który wedle materiału „pressmixa” jak nic po… dziadku, też stoi na negowanej przez „pressmix” pozycji jednego z licznych wnuków Bieruta i Stalina?
Czy więc rodzinne koligacje nie pozwalają w programie wyborczym dr Mateusza Klinowskiego na nic więcej, jak tylko na… zemstę polityczną?

Dzisiaj trudno jest mi na to pytanie odpowiedzieć, podobnie jak na satyryczne i lekceważące mieszkańców gminy wystąpienia oraz materiały samego kandydata Klinowskiego…
Jednak do wyborów jeszcze czasu mamy dosyć dużo, więc nie wątpię, że i podobnych, jakże „demokratycznych” perełek ze strony wodza IWW oraz samego Stowarzyszenia doświadczymy jeszcze sporo!

Kończąc, pragnę zwrócić uwagę na konferencję prasową tylko dla dziennikarzy, podczas której już w pierwszym zdaniu swojej wypowiedzi kandydata Klinowskiego dostrzegłem kłamstwo…
Mówił o ostatnich czterech latach jego obecności tutaj, a przecież od roku go tu nie było…
Więc gwoli ścisłości… trzy lata i tylko trzy!


Zaskakujące okazały się też słowa o ludziach w ocenie Klinowskiego nie rozumiejących standardów demokracji, kiedy de facto moderowana przez dr Klinowskiego strona internetowa IWW, zamieszcza anonimowe materiały pełne żmijego jadu, usuwając jednocześnie wszystkie komentarze nieprzychylne dla guru tej organizacji, a więc systemem z lat minionych, wręcz stalinowskim.
Niestety, nie wspomniał pan dr Klinowski też, iż kandydując do Rady Miejskiej, w sposób daleki od demokracji, ale za to jakże korupcyjny, kupił sobie miejsce na liście wyborczej od samego… Stanisława Kotarby!
Ale zagwarantował, że właśnie te „wysokie standardy” chce promować w swojej przyszłej pracy na stanowisku burmistrza.

„Właściwi ludzie na właściwych stanowiskach”, to program kandydata Klinowskiego na rozgospodarowanie gminnego budżetu… i zaraz potem zaprzeczenie wcześniejszej zapowiedzi, o przedstawieniu kandydatów na radnych (?).
Można więc domniemywać, że osoba samego kandydata jak i jego „zespołu”, dają gwarancję przejedzenia gminnego budżetu, który co prawda jest… bardzo skromny a zarazem bardzo bogaty
(to słowa samego kandydata!? – więc już nie wiem, skromny czy bogaty?).
Ale mimo to wierzę w tę jedną gwarancję kandydata, iż te deklaracje zrealizuje, a nie pozostaną tylko na papierze.


I czas na program, pobieżny…

1. Zemsta.
2. Nie zatrudnianie rodziny – co łatwo obiecać będąc samotnemu, nie tylko rodzinnie.
3. Ale danie pracy młodym! – czy o nich mówił zapowiadając swoich kandydatów na radnych?

Potem nagle usłyszałem, że pan dr radny Klinowski prowadził dyżury dla mieszkańców?

A gdzie panie radny? Bo z tego co pamiętam, bacznie obserwował pan tylko prawie wszystkie dyżury kandydata Zbigniewa Jurczaka, często pospołu ze mną… O pańskich pierwszy raz słyszę!

Potem cytował „zerżnięty” program budowy mieszkań komunalnych z programu dr Konrada Meusa.
I kolejna sprzeczna z wcześniejszą analizą budżetu, a więc bez pokrycia deklaracja: mamy na wszystkie chodniki, pobocza i odcinki dróg na wsiach! A przecież wcześniej twierdził – nie mamy kasy, budżet to tylko 30 milionów złotych!
No nie, nawet znajdzie się kasa na kanalizację w gminie i finansowanie przyłączy gospodarstw indywidualnych?
Czyżby wiara w… cuda?

Odrobina ulgi… Przy zanieczyszczeniu w gminie będzie tylko dyskutował.
Ale zaraz potem kolejne kłamstwo
Pod adresem Podstawowej Opieki Zdrowotnej, której nie przeniesiono do „Podhalanina” z winy Starosty czy Dyrektora ZZOZ, ale z inicjatywy spółki, która POZ przejęła, dodam, że POZ będący w obowiązkach organizacyjnych burmistrza a nie Starosty.

No i transport…
Kolej, rowery i brak BDI, którego w ocenie kandydata Klinowskiego nie potrzeba bo już BDI mamy właśnie w formie linii kolejowej nr 117.
Zaś obietnice budowy tej niezbędnej nie tylko dla gminy ale całego regionu arterii po terenach północnych, a więc m.in. Gminy Tomice, to bajdurzenie kandydata za programem Ewy Filipiakowej.
No i najważniejsze czego pan Doktor nie powiedział – w sprawie BDI tzw. „klamka już zapadła” i „burmistrz” Klinowski nie będzie miał w tym temacie nic do powiedzenia.
BDI powstanie nie tylko zgodnie z pierwszą propozycją Ewy Filipiakowej, ale właśnie w wariancie pierwotnym, południowym, zagwarantowanym w Miejscowym Programie Zagospodarowania Przestrzennego od ponad 30. lat.
Tak więc mamy kolejne bajeczki kandydata, nie mające pokrycia ani w dokumentacji, ani w etapie już realizacji… tak, tak, bo BDI jest już w zasadzie na etapie realizacji!

Zaś wzywanie Jacka Jończyka do powiedzenia mieszkańcom ile domów zostanie wyburzone w Choczni w związku z budową BDI – dokładnie chyba 6? – jest wyłącznie hipokryzją, małością kandydata Klinowskiego, który doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że wyburzone zostaną tylko domy budowane nielegalnie w korytarzu zabezpieczonym od ponad 30. lat pod inwestycję drogową. Więc z pytaniem tym winien wysłać mieszkańców do burmistrza Filipiakowej. Ale trudno było powiedzieć prawdę, grając z winnymi tej sytuacji do jednej bramki!

A tak na marginesie, dr Klinowski, gdyby BDI szło przez moja działkę i budynek mieszkalny, oddałbym dzisiaj wszystko mając świadomość, iż nie tylko zrekompensowałoby mi to straty, ale przede wszystkim świadomość dobra, jakie uczyniłbym dla innych.

A pańskie pieprzenie o walorach przyrodniczych dowodzi całkowitej nieznajomości tematu, w tym i tego, iż takie nowoczesne arterie komunikacyjne przecinają nawet parki przyrodniczo-krajobrazowe, i to na całym świecie!

Kiedy usłyszałem, że to Klinowski z Gawronem są inicjatorami ścieżek rowerowych, uznałem, że szkoda mi czasu na tę małą końcówkę tak naprawdę pieprzenia trzy po trzy, które w swoim wybujałym ego, realizował próżny kandydat!

Na koniec oświadczam, że cała powyższa analiza jest mojego autorstwa, nie przyszła pocztą ani mailem od anonimowego „dr prawa”… A oparta została o fakty, dokumenty oraz owo… pieprzenie „trzy po trzy”!

Edward „scorpion” Wyroba.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT