Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Kiedy myślenie… boli!
Kiedy myślenie… boli! wtorek, 18 Listopad 2014, godz. 16:42

Spóźniona refleksjaNa fb-owym profilu Inicjatywy Wolne Wadowice, a więc – powiedzmy to prost – profilu guru tej kurczącej się osobowo grupy, ukazała się rozpaczliwa informacja: „Ewa Filipiak może wygrać w II turze, a Jacek Jończyk zostać starostą w wyniku koalicji z PSL…”.

I chociaż nic nie jest przesądzone, bowiem oficjalne wyniki np. do rady powiatu, nie są jeszcze znane, trudno tej strachliwej tezie odebrać walor wręcz stuprocentowego prawdopodobieństwa. Bo jeżeli sprawdzą się nieoficjalne wyniki, podane już przez kilka portali internetowych, to dziewięciu radnych PSL z czterema radnymi Nowoczesnego Samorządu Jacka Jonczyka, daje kwalifikowaną większość w Radzie Powiatu Wadowickiego, być może wzmocnioną jeszcze o radnego Platformy Obywatelskiej, jeżeli będzie on zdolny do samodecydowania, poza sugestiami spalonego politycznie wodza lokalnych struktur tej partii – Kotarby.
I te czternaście głosów koalicji PSL-PO-NS, przeciwko zaledwie dziewięciu z „pisogenderu” wzmocnionego tylko dwoma radnymi „wspólnej chaty” Filipiakowej, wystarczy aby zabezpieczyć spokojną pracę Rady i Zarządu Powiatu Wadowickiego dla dobra całej powiatowej społeczności…

Pozostaje więc tylko pytanie, czy nie za późno naszła ta refleksja tę oddalającą się od wolnościowo-demokratycznych zasad IWW i jej guru?
Zwłaszcza, że wcześniej tak cieszyło ich atakowanie razem z Filipiakową i Płaszczycą, starosty Jończyka, z którym Mateusz „kłamczuszek” Klinowski po prostu bał się konfrontacji w II turze wyborów na burmistrza Wadowic!
Dodam tu, że nawet największy strach przed taką właśnie konfrontacją nie jest wstanie usprawiedliwić w oczach wyborców kłamstwa i chamstwa, których podczas tej kampanii dopuszczali się pospołu Marcin „plaskaty” Płaszczyca z Mateuszem „kłamczuszkiem” Klinowskim.

Takim – powiedzmy to wprost – politycznym kurewstwem, nie cechowała się w przeszłości nawet wyborcza walka polityczna pomiędzy mną – kiedy kandydowałem z KWW „Nad SKAWĄ” – a Ewą Filipiakową, chociaż byliśmy i nadal pozostajemy na skrajnie odległych biegunach wadowickiej sceny politycznej.

Dlatego szkoda, że Mateusz „kłamczuszek” Klinowski tak późno zauważył, iż naprawdę jest już w… czarnej d****!
Szkoda też, iż dopiero teraz zauważył znaną od dawna zależność, z której jasno wynika, że… kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie!

Nie wiem tylko, czy wraz z tą refleksją dotarło również do niego, że nie jest jedyny i aż taki „boski”, za jakiego się uważał, m.in. nie wsłuchując się w wartościowe głosy ludzi kiedyś mu bliskich?

Bo to, że szans w II turze z Filipiakową nie ma żadnych, wiadome jest nie od wczoraj…
To było wiadomym w tym „świętym” mieście od co najmniej 20. lat!
Tak jak i to, że zwycięstwo Filipiakowej w II turze wyborów załatwią jej proboszczowie… Z Wadowic, Kleczy, Jaroszowic i Choczni! Którym wystarczy, że powtórzą przez kolejne dwie niedziele do swoich wiernych tylko to, co mówili przed 16 listopada i w dniu wyborów.

Zresztą pan Dziwisz, broniąc niczym niepodległości kolebki Wojtyłowej „świętości”, też nie będzie obojętnym, na poczynania zadeklarowanego zwolennika konopi i Janusza Palikota, któremu, pomimo dziwnego, jednorazowego zainteresowania… Jezusem, wcale nie jest blisko do fary!

Wiem, wiem, zaraz zaczniecie krzyczeć – co ma Kościół do polityki?
Więc już polecam… powrót do przeszłości!

A wówczas nie tylko dojrzeje w Was odpowiedź na powyższe pytanie, ale i potwierdzenie, że ta dzisiejsza refleksja Mateusza „kłamczuszka” Klinowskiego, to co najmniej o dwa miesiące za późno!
Trzeba było nad tym wszystkim pomyśleć na długo przed 16 listopada, a nie usuwać w cień Kotarby, aby samemu razem z Płaszczycą robić za rzecznika Filipiakowej!
Aby m.in. wręcz w bydlęcy sposób porównywać ich wspólnego kontrkandydata m.in. do libijskiego zbrodniarza – pułkownika Kadafiego.

Ale w IWW w tamtym czasie myślenie… bolało!
To teraz tamten ból myślenia… będzie bolał jeszcze bardziej!

0000000000000000000000Bo zwłaszcza na tym naszym zadupiu, katolicka natura ludzka jest taka, iż ludzie dotąd stojący w gównie po pas, wolą stać w nim po uszy… Szczególnie, kiedy stoją przed wyborem zamiany jednego kłamcy na drugiego!

Tak więc aby podsumować, wystarczy tylko zapytać Mateusza „kłamczuszka Klinowskiego: czy na czas kampanii wyborczej nie lepiej było… nie być sobą? Zadufanym w sobie guru, z przerośniętym ego i wręcz wrodzonymi skłonnościami do kłamstwa!
Nie lepiej było „kłamać” wyborców ładnymi słowami i pozorowaną kulturą osobistą, a nie pokazywać prawdziwej twarzy rzeczywistego kłamcy i politycznego łajdaka?

I już zaznaczam, że wysilać się nie musisz…
Rozsądni znają odpowiedź…

 

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT