Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Kropidło 2 » Kilka słów prawdy o… „kościele”!
Kilka słów prawdy o… „kościele”! poniedziałek, 3 Grudzień 2012, godz. 03:12

Jeszcze nie skończyli „sadzić” już kopią… Tak najkrócej można podsumować kolejne „wykopki” na wadowickim rynku… Ale nie zamierzam ich ani krytykować, ani opisywać… To zrobili inni… Zamierzam tylko pokazać, jak jesteśmy indoktrynowani przez „kościół” i dla… potrzeb „kościoła”!
Z małej litery, bo ani to poważna instytucja, ani poważni ludzie, a tylko banda nierobów, budująca na bajce o „zbawieniu” (do którego sami się jednak nie spieszą?), wciskanej swoim niewolnikom od 2. tysięcy lat, trudny do oszacowania kapitał, dostatnie pasożytnicze życie i… kolejne żądania!

Najlepszym przykładem postawionej tu tezy, jest to właśnie kolejne budżetowe złodziejstwo, na wadowickim Placu Kim Ir Sena?
Niezgodne z żadnym z dotychczas przedstawionych projektów „rewitalizacji” gminnego budżetu, po czynionej zaledwie dziesięć lat wcześniej rewitalizacji wadowickiego Rynku!
I nie dziwi mnie zachwyt rozumujących wiarą… Bo na co innego można u takich liczyć?
Ale zastanawia bierność tych organów konstytucyjnych naszego państwa, które z urzędu winny ścigać sprawców tego złodziejstwa!
Ale kto ma ścigać, kiedy pod prokuratorską togą kryje się „adwokat” lokalnej mafii, grabiącej gminny budżet na wszelkie możliwe sposoby…

Może pomyślcie…
Jeżeli podczas II etapu budowy ul. Karmelickiej, inwestycji wartej niewiele ponad 2. miliony złotych, zdefraudowano za wiedzą inwestora i jego przydupasów (pewnie dzieląc się przy tym sowicie?) na kościelną inwestycję ponad jeden milion, to iloma milionami można obdzielić się przy wielokrotności tej sumy „zrewitalizowanej” z gminnego budżetu dla „kościelnego” Plac Kim Ir Sena?

* * *

Ile czasu upłynęło od podjęcia przez „koparkową radę” uchwały zainicjowanej przez – rozjeżdżającego przechodniów na przejściu dla pieszych – „zucha”, wedle zasady (będziecie tropieni, wszystkich was się załatwi, wszystkich znamy) głoszonej przez „hakera”, grasującego po nocach w sypialni „Kocicha”?
Sporo, prawda!?
A procesu jakoś nie widzę? A tym samym realizowania przez „carycę” uchwały, co należy do jej nie tylko zasranego, ale przede wszystkim… ustawowego obowiązku!
Chociaż podobno adwokata już zatrudniła? I to podobno nie byle kogo, bo syna byłej prezeski wadowickiego sądu, jakże „zasłużonej” dla „Kremla”, szczególnie wyrokami chroniącymi tę lokalną sitwę przed odpowiedzialnością karną (dowody do wglądu!)!
Tylko, że zamiast jak w uchwale… ścigać, „budżetowy adwokat” na razie tylko… broni!
A to polityczną „dziwkę”, a to księdza redaktora (takiego lokalnego ojca dyrektora)
I nie ważne, że broni, bo to jego „papu”!
Ważne, za czyje broni?
Za… swoich klientów?
Czy za… nasze, budżetowe?

* * *

Ale wróćmy do okradającego i indoktrynującego nas „kościoła”, a raczej jego urzędników, mianujących siebie „wysłannikami Boga”…

Co jest wart, najlepiej treścią swojej korespondencji do papieża Pacelliego wyraził prezydent USA Harry Truman… List w 1959 roku opublikował paryski miesięcznik „Sennaciulo” (nr 647/1959).
Po wpisaniu w google poniższego tytułu, znajdziecie go Państwo na licznych stronach w sieci…
Ja skorzystałem ze strony „Nowego Ekranu”, aby treść tego listu przybliżyć wszystkim wierzącym rozumem…

Cytuję: „List Prezydenta Stanów Zjednoczonych (USA) Harry’ego Trumana do papieża Piusa XII w Watykanie napisany po zakończeniu II wojny światowej.

Szanowny Panie Pacelli
Jako baptysta i jako głowa jednego z największych i najpotężniejszych narodów świata, gdzie wszyscy nazywają mnie po prostu panem Trumanem, nie mogę stosować zwrotu: Jego Świątobliwość, ponieważ ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla Boga. My w Stanach Zjednoczonych uważamy wszystkich ludzi za równych przed Bogiem i zwracamy się do siebie naszym własnym, prawdziwym imieniem. W konsekwencji tego piszę do Pana jako do Pana Pacelliego.
Jestem przekonany, że ani Pan, ani Pański Kościół nie należą do tych, którzy prawdziwie szukają pokoju i pracują dla niego. Twórcy naszego narodu, poznawszy całą historię i cechy Pańskiego kościoła, tak bardzo lubiącego politykę i wojnę, ustalili jako główną zasadę obowiązującą nasz rząd, by nigdy papież nie miał prawa mieszać się do naszych spraw. Dobrze poznaliśmy doświadczenie historii Europy i jesteśmy pewni, że nasza demokracja nie trwałaby długo, jeśli pozwolilibyśmy – na podobieństwo rządów europejskich – oplątać się waszymi doktrynami i politycznymi intrygami.
Tomasz Jefferson, jeden z najmądrzejszych ludzi naszego kraju, powiedział jasno: „Historia nie dostarczyła nam ani jednego przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się zachować wolność religijną”.
W konsekwencji Pan nie posiada najmniejszych kwalifikacji, aby móc mnie pouczać o sposobie prowadzenia mego narodu drogą pokoju. Kilka faktów mogłoby pomóc Panu w odświeżeniu swej pamięci. Pański poprzednik w Watykanie, papież Pius XI rozpoczął atak faszystowski, zawierając układy z Mussolinim w 1929 r. Cywilizacja chrześcijańska w tym roku została haniebnie zdradzona. Sławny pisarz i historyk naszego kraju, Lewis Mumford – ani komunista, ani antykatolik – napisał w książce „Faith for Living” z 1940 r.: „Perfidia świata chrześcijańskiego jasno urzeczywistniła się w 1929 r. przez konkordat, który powiązał Mussoliniego z papieżem”.
Wówczas tylko nieliczni w Stanach Zjednoczonych znali prawdziwe oblicze faszyzmu tak dobrze jak Pan i papież Pius XI, a wy dwaj pomogliście do jego sukcesu i związaliście z nim wasz kościół. Pan sam – jako młody ksiądz i dyplomata – wykonywał specjalne zadanie – pomocy Niemcom w przygotowaniach do drugiej wojny światowej. Spędził Pan dwanaście lat w Niemczech. W porozumieniu z von Pappenem pomógł Pan Hitlerowi wzmocnić się oraz – jako kardynał Pacelli położył Pan podpis pod konkordatem, który powiązał Watykan i Wielkie Niemcy w 1933 r.
Nie udowodni mi Pan swojej niewiedzy o tym, że Hitler i naziści przygotowywali spisek przeciwko nam. Nawet katoliccy biografowie piszą, że przez wiele lat był Pan najlepiej poinformowaną osobą w całej Trzeciej Rzeszy. Po podpisaniu konkordatu, tak ważnego dla Hitlera, von Pappen, który w Norymberdze z wielkim trudem uratował swoje życie, powiedział: „Trzecia Rzesza jest pierwszym mocarstwem nie tylko uznającym, lecz w dalszym ciągu wprowadzającym w życie szczytne zasady papiestwa”.
Pańscy kardynałowie i biskupi w Rzymie błogosławili oręż użyty przeciw bezbronnym Abisyńczykom. Pański kardynał Schuster z Mediolanu ogłosił podbój Abisynii, jako świętą wojnę, która pozwoli zatriumfować w tym kraju krzyżowi chrześcijańskiemu. Pan rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół – Kościołem Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego, konstytucyjnego państwa zgodził się uznawać Pana jaki mojego zwierzchnika, a w ten sposób jako zwierzchnika narodu amerykańskiego.” – koniec cytatu.

Jednak sam list to nie wszystko…

Odsyłam na podaną wyżej stronę, aby swoją wiedzę o „kościele” mogli Państwo pogłębić informacjami z dwóch dokumentów filmowych… Naprawdę warto…
Ale jak zaznaczyłem wcześniej, są to materiały tylko dla osób wierzących rozumem…

Rozumujący wiarą lepiej niech szukają dla siebie rozrywki w… „kościele”!
Ewentualnie na stronie politycznej „dziwki”…
Bo tylko tam materiały godne poziomu ich wiedzy oraz… intelektu.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT