Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Kłamstwo, ale… jakże obnażające prawdę!
Kłamstwo, ale… jakże obnażające prawdę! środa, 8 Kwiecień 2015, godz. 14:45

000000_do bloga TMZWWłaśnie odebrałem telefon:
– Cześć Edek. Czytałeś na onlainie o lokalu dla towarzystwa?
– No cześć. Nie, nie czytałem, a co się stało?
– Klinowski dał Jurczakowi czytelnię. No wiesz, na Krakowskiej.
– To nic nowego. Zresztą chyba gdzieś to już napisałem, że tak będzie.
– Ale przeczytaj, bo…
– Dobra, zajrzę.

Późnej rozmowa zeszła na inny temat…
Kiedy skończyłem – zajrzałem i…
Naszła mnie refleksja, która w całości potwierdza tezę, jaką postawiłem materiałem opublikowanym wczoraj.

A sam materiał właściciela portalu „wadowiceonline”?
Nie wiem dlaczego w dziale „kultura”?
Wszak bardziej pasuje do „polityki” bądź „biznesu”?
Chociaż tak naprawdę mieści się tylko w kategoriach satyry!
No bo jak przyjąć choćby tylko to jednoznaczne kłamstwo:

„… Niedawno Zbigniew Jurczak, prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej zwrócił się z prośbą do burmistrza Wadowic Mateusza Klinowskiego o użyczenie lokalu w budynku przy ulicy Krakowskiej 8 (dawna Czytelnia Miejska) na siedzibę towarzystwa. Prośbę swą argumentował tym, że TMZW jest najstarszym stowarzyszeniem regionalnym, kultywującym tradycję Towarzystwa Miasta Wadowic i Okolic.”?

No bo jak to… niedawno?
Wszak po wcześniejszych kilkunastu „dyskretnych” napomnieniach Jurczaka, abym zaprzestał krytykowania kolesiostwa i nieróbstwa Klinowskiego na swoim prywatnym blogu, już 15 grudnia ub. roku Zbyszek Jurczak wprost oświadczył, że „klinu” żąda mojego kudłatego łba za… lokal dla Towarzystwa!
Potem były jeszcze typowo Jurczakowe podchody, trwające do 02 lutego br., kiedy zatelefonował i zaprosił mnie do siebie na rozmowę, abyśmy wspólnie „… doszli w tej sprawie do jakiegoś kompromisu”.
Spotkaliśmy się na całe dwie godziny następnego dnia…
Rozmowa jednak trwała tylko półtorej godziny, bowiem przez pierwsze 30 minut Jurczak nie bardzo wiedział jak zacząć konwersację w temacie wymuszonym na Jurczaku szantażem Klinowskiego. Dodam, że szantażem w pełni potwierdzonym… Odnosiłem wówczas wręcz wrażenie, iż Zbyszek był tak spięty, że szpilki z zadka by mu nie wyciągnął.

Ale potem poszło gładko… Bowiem już któryś raz z rzędu uzgodniliśmy, że dobrowolnie – dla dobra Towarzystwa – rezygnuję z członkostwa w TMZW.
Podobnie jak i to, że nie wezmę na drugi dzień udziału w posiedzeniu Zarządu, a tę uzgodnioną i jakże upragnioną przez Klinowskiego decyzję przekaże zebranym sam Jurczak.

By oddać historyczny już przebieg tamtego spotkania, kiedy wspólnie opuszczaliśmy Jurczakowe mieszkanie, zaproponował, że on na spotkanie z dr Konradem Meusem, na które razem udaliśmy się do WCK, przejdzie ul. Zatorską a ja Krakowską, na wypadek gdybyśmy mieli natknąć się na… Klinowskiego.

I nie będę ukrywał, iż sprawę uznałem za zakończoną tym rzekomo oczekiwanym przez Jurczaka kompromisem, a zarazem w pełni satysfakcjonującą szantażystę Klinowskiego.

Niestety, nawet nie zaskoczyła mnie zmiana tych uzgodnień przez Jurczaka w dniu 04 lutego, który zamiast poinformować Zarząd o mojej rezygnacji, jak dzień wcześniej uzgodniliśmy, postawił wniosek o zajęcie się moją sprawą przez… Sąd „Koleżeński” – chociaż bardziej adekwatne byłoby tu stwierdzenie… „kabaret niewolników Jurczaka” – po wniosku nie tylko pełnym kłamstw ze strony Jurczaka, ale też jawnie obrażającym zapisy Ustawę o stowarzyszeniach, której m.in. art. 6. mówi, iż:
1. Tworzenie stowarzyszeń przyjmujących zasadę bezwzględnego posłuszeństwa ich członków wobec władz stowarzyszenia jest zakazane.
2. Nikogo nie wolno zmuszać do udziału w stowarzyszeniu lub ograniczać jego prawa do wystąpienia ze stowarzyszenia. Nikt nie może ponosić ujemnych następstw z powodu przynależności do stowarzyszenia albo pozostawania poza nim.

Wszak nie mogły zaskoczyć mnie decyzje „człowieka” (chociaż nie wiem czy na miano człowieka w ogóle już zasługuje?), który bardzo rzadko realizuje wcześniejsze uzgodnienia, a już nigdy, kiedy stoją one na drodze do korzystnego dla Jurczaka… geszeftu!

Zawiadomienie o wszczęciu śledztwaO przebiegu „jurczakowego trybunału” nie będę się odnosił, bowiem byłoby to już teraz ujawnieniem informacji z postępowania karnego…

Jednak dodam tylko, że dokumenty o które wnioskowałem już wKoperta lutym i które należały mi się zaraz po kabaretowym spotkaniu w siedzibie tego towarzystwa wspólnej adoracji niczym przysłowiowa psu buda, zdążył mi Jurczak podrzucić dopiero 02 kwietnia, informując jednocześnie, że Walny Zjazd, do którego przysługuje mi ustawowe prawo odwołania od tej wyłącznie Jurczakowej łajdackiej decyzji, odbędzie się… 16 kwietnia  :D.
Pismo przewodnieZapomniał tylko podać przysługujący mi termin do złożenia odwołania od czasu przesłania mi tych dowodów jego łajdactwa, którego też – pomimo prawnego obowiązku – nie podaje Statut TMZW, tworzony de facto też przez… Jurczaka!

Dlatego nie mam złudzeń, iż termin ten w świetle prawa cywilnego mieści się pomiędzy 14. a 30. dniem od otrzymania Jurczakowych świstków…
A, że muszę skonsultować całą tę sprawę z adwokatem, nawet nie mam wątpliwości, że to nie ostatni Nadzwyczajny Walny Zjazd TMZW w tym roku…
I tylko z powodu łajdackiego niedopełnienia obowiązku przez prezesa Jurczaka w stosownym terminie!

Ale to już jego problem…

Zaś bajkę „onlajnu” o lokalu dla Jurczaka przyjmuję jako dobry żart, który już nie w kategorii żartu ale brutalnej rzeczywistości jednoznacznie lokalizuje Jurczaka w układzie z Klinowskim jeszcze przed pierwszą turą wyborów samorządowych. I mam prawo domniemywać, że wejście Jurczaka w ten układ też uwarunkowane zostało przez Klinowskiego decyzją Jurczaka o rezygnacji z udziału w walce o fotel burmistrza i do tego bez wskazania elektoratowi przez Jurczaka kandydata… rozsądnego, nie posługującego się kłamstwem (to było wyłącznie domeną Klinowskiego!) i mającego doświadczenie samorządowe?

Na koniec, mając na względzie zarzuty Klinowskiego oraz z pozoru tylko anonimowej strony internetowej i profilowej (Fb) IWW, pod patronatem pełnomocnika inicjatywy – Zofii Siłkowskiej, o dotacjach starosty Jacka Jończyka dla fundacji i stowarzyszeń, zapytam za jednym z komentatorów pod onym śmiesznym materiałem „onlainu”: na kogo zostanie przerzucony ciężar czynszu za ten lokal?
Na podatników?
Bo czy nieodpłatne jego użyczenie, to nie prywata burmistrza Klinowskiego i jego sitwy z Jurczakiem w tle?
Wszak Konstytucja nie pozostawia w tej sprawie złudzeń – wszyscy jesteśmy równi wobec prawa!
Więc kiedy burmistrzu Klinowski zmienisz umowy z najemcami innych lokali gminnych, zamieniając dotąd wysokości płaconych czynszów na… „… nieodpłatne”?

Wszak to ty najbardziej wrzeszczałeś o równości obywateli, ich dobrobycie oraz… wolnych Wadowicach!

O jak ci dobrzeNo i już na koniec tylko do idiotów, do których nie dociera, iż naprawdę ich komentarze, zwłaszcza te przypisujące mi czyny, od których jestem daleki, niezmiennie mnie bawią…
Może macie problem ze zrozumieniem tekstu czytanego?
Bo przecież do was tu napisałem!
I co, jeszcze nie dotarło?
Że, nie tylko mam tutaj miejsce do oficjalnego i nigdy anonimowego wyrażania poglądów, ale też i to, iż swoimi komentarzami tylko potwierdzacie rzetelność moich publikacji, mobilizując do jeszcze szerszego utrwalania lokalnej… historii!
Za co serdecznie wam dziękuję, prosząc o jeszcze, coby mi motywacja… nie opadła!

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT