Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » Kolekcja Zegadłowicza w Suchej, pytania w… Wadowicach!
Kolekcja Zegadłowicza w Suchej, pytania w… Wadowicach! środa, 17 Styczeń 2018, godz. 11:03

Dwór 300dpiDługo trwała walka o powrót zbiorów Emila Zegadłowicza do gorzeńskiego Murowańca…
Walka zakończona powodzeniem…
I nagle – chociaż rzec należy, że cała sprawa była tajemnicą Poliszynela od co najmniej sześciu miesięcy – do przestrzeni publicznej trafiła informacja, że jedne z najważniejszych dla naszego regionu pamiątek z przeszłości – cała kolekcja po czołowej postaci świata literatury okresu 20. lecia międzywojennego z Ziemi Wadowickiej – zostają przekazane z Muzeum w Gorzeniu do Muzeum w Suchej Beskidzkiej…
A zasadniczym dla mediów pytaniem wydaje się  być –  dlaczego?
Niestety, nie dla mnie…
Zwłaszcza, kiedy dowiaduję się, że ta decyzja nie była nawet konsultowana z najważniejszymi, równymi wnuczce Zegadłowicza, spadkobiercami majątku po Piewcy Beskidów.

A dlaczego to istotne?
Z kilku powodów…

Jednym jest fakt, że kiedy pierwszy Zarząd Fundacji „Czartak” rozpoczął kroki w kierunku obchodów 110. rocznicy urodzin Zegadłowicza oraz wpisania zbiorów z Muzeum Emila Zegadłowicza w Gorzeniu do zasobów dziedzictwa narodowego, co m.in. otworzyłoby drogę do dofinansowania placówki ze środków ministerialnych, Rada Fundatorów, czyli rodzina Zegadłowicza /ta starsza wiekiem/, zamiast projekt Zarządu zaakceptować i wspierać, ten pierwszy Zarząd po prostu odwołała…
Drugim – skutkiem tych opisanych wyżej działań Rady Fundatorów, była śmierć wnuka Emila Zegadłowicza /w październiku br. minie 20 lat/.
I jak to się odbywało, opisałem zaraz po Jego śmierci w liście do córki Emila Zegadłowicza /a zarazem matki zmarłego/, na który nigdy nie otrzymałem odpowiedzi /i nie otrzymam, bo adresatka też już odeszła/
Ale nie mogłem tej odpowiedzi otrzymać, bo fakty w tamtym liście opisane nie dawały się w żaden sposób podważyć…
Aukcja 300dpiA intencje zrozumiałem, kiedy na aukcjach dzieł sztuki zaczęły pojawiać się pierwsze eksponaty z Muzeum, takie np. jak portret Emila Zegadłowicza, zdjęty wprost z muzealnej ściany /o czym pisałem szerzej, publikując ogłoszenia aukcyjne/
I tu zaczyna się problem z trzecim powodem…

Bo poinformowana o tym fakcie prokuratura odmówiła prowadzenia postępowania, wywodząc w uzasadnieniu do swojej decyzji, że zbiory sprzedawane na aukcjach /i to nawet te, które wróciły do Gorzenia z Muzeum Okręgowego w Bielsku-Białej po 15. latach niebytu/, stanowiły… prywatną własność rodziny.
Więc jeżeli tak, to z mocy ustawy własność wszystkich spadkobierców po Emilu Zegadłowiczu, a nie tylko zachowującej się niczym hrabianka  na zagrodzie jednej wnuczki…
A jeżeli wszystkich, to wszystkich dzieci po dwóch córkach Emila Zegadłowicza.
A, że te już odeszły, ich dzieci i wnuków, w tym trójki dzieci po zmarłym 29 października 1998 roku wnuku Adamie!

Dlatego uważam, że w sprawie „smród” jest większy, a przede wszystkim ważniejszy do wyjaśnienia od… odpowiedzi na pytanie dlaczego „Gorzeń” poszedł do Suchej Beskidzkiej?

Dzisiaj, kiedy wnuczka Zegadłowicza publicznie twierdzi, że zbiory wymagały napraw i konserwacji, a „ich” nie było na to stać, należy wyjaśnić m.in. na co poszły środki uzyskane ze sprzedaży aukcyjnych pamiątek po Zegadłowiczu…
A przede wszystkim, jak duża jest liczba eksponatów, które zniknęły z Gorzenia od czasu powrotu tam kolekcji Emila Zegadłowicza z Muzeum Okręgowego w Bielski-Białej?
To przecież proste do ustalenia…
Wystarczy skonfrontować protokół przekazania zbiorów z Muzeum Okręgowego w Bielsku-Białej /jeżeli się nie mylę z 1994 roku/, z tym co przekazano teraz do suskiego Zamku.

No i trudno pozostawić bez odpowiedzi pytanie: jeżeli – jak twierdził prokurator – córka z wnuczką sprzedawały prywatne zbiory rodziny, to ile z pozyskanych z tej sprzedaży środków trafiło do dzieci wnuka pisarza i poety – prawnych spadkobierców prywatnych dóbr po swoim wielkim nie tylko dla regionu Pradziadku?

I to w tych trzech kluczowych dla gorzeńskich zbiorów punktach leży sedno całej sprawy z pseudo tajnym aktem notarialnym, na mocy którego kolekcja Emila Zegadłowicza „wyparowała” z Murowańca w Gorzeniu do Muzeum Suchej Beskidzkiej…
Nie będę też ukrywał, że działań tych w żaden sposób nie neguję, bowiem to co się stało, jest być może jest jedyną szansą na uratowanie resztek kolekcji po Emilu Zegadłowiczu, na co nie było żadnych szans, kiedy pozostawała ona w rękach Jego rodziny…
Wszak kończąc muszę dodać, że mnie informacja o losach zbiorów po Zegadłowiczu wcale nie zaskoczyła…
Bowiem obserwując od samego początku poczynania tej tak pięknie zwanej Rady Fundatorów, a mówiąc wprost – rodziny Zegadłowicza, już dużo wcześniej spodziewałem się tego upadku, będąc w stu procentach pewny, że pod takim… „nierządem”, jest on nieunikniony!
Tak jak nie zaskoczyła mnie informacja o tym, że jednej z członkiń tej rodziny od dziecka wbijano – jak sama to określiła – do łba, że nie należy czytać tego co pisze Wyroba, bo…
Ale przywykłem, bowiem nie tylko dla córki i wnuczki Zegadłowicza, to co pisał Wyroba było niewygodne…

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT