Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Tu i tam... » Kto „… balował u Pollera”?
Kto „… balował u Pollera”? środa, 22 Sierpień 2012, godz. 00:25

Zadzwonił telefon, rzuciłem okiem na numer, ale nowy, nie wpisany w książce telefonicznej mojej komórki…
– Dobry wieczór.
– Dobry wieczór – odpowiedziałem.
– Czy pan Wyroba – padło z drugiej strony pytanie.
Potwierdziłem, usłyszałem kilka ciepłych słów pod adresem swojego bloga, kolejne kilka wyjaśnienia, dlaczego osoba dzwoniąca przynajmniej na razie się nie przedstawi, a na koniec tego potoku słów padło pytanie:
– Czy mówi panu coś nazwa „u Pollera”?
– Zgodnie z prawdą zaprzeczyłem…
– To hotel w Krakowie, którego pewne występy gości z Wadowic, w latach ’90, powinny pana zainteresować…
– Mnie? – zdziwiłem się…
– Z uwagą śledzę pana blog i myślę że pana szczególnie…
– A dlaczego?

I tu nastąpił ciąg słów, a zarazem opowieści jak z filmu… kryminalno-„dusznego”… Osoba po drugiej stronie słuchawki mojego telefonu opowiadała, jak pewna „… grupa ludzi z Wadowic baletowała u Pollera”, z tego co sobie przypomina, to prawdopodobnie po wcześniejszej wizycie w Konsulacie Stanów Zjednoczonych?

Dowiedziałem się też, że jeden z gości, nie tylko dokładnie opisany z wyglądu, ale też z imienia i nazwiska, przedstawił się jako… wiceburmistrz Wadowic, chociaż nigdy w historii miasta takowym nie był, a potem sporo… fotografował, zwłaszcza współtowarzyszkę swojej… podróży! Dzisiaj okazało się, że nie tylko on…

I nie wiem, czy mogą być „… bardziej soczyste” szczegóły tamtej wizyty „… gości z Wadowic u Pollera” od tych, które już usłyszałem podczas tej ponad półgodzinnej rozmowy telefonicznej, ale osoba dzwoniąca zapewniła mnie, że takowe nie tylko usłyszę, ale też zobaczę i… otrzymam!

Podczas spotkania przy ul. Szpitalnej, w Krakowie…

Jednak nie ukrywam, że już tylko ta rozmowa, jeszcze bez materiału fotograficznego, upoważnia mnie do postawienia – przynajmniej sobie – na początek jednego tylko pytania: czy za to z mojej kasy (jako podatnika Wadowic), płaci się komuś za nic nie robienie, że ten ktoś nie tylko za dużo wie o swoim płatniku, ale jeszcze dysponuje kompromitującymi onego płatnika fotografiami, które – co można wywnioskować z rozmowy telefonicznej – robił nie tylko pewien „wadowicki” nierób, a które w najbliższych dniach mają trafić również w moje ręce?

No i po tej rozmowie okazuje się, że rzeczywiście historia to dla mnie bardzo interesująca, zwłaszcza, że skrywana nie tyko w ludzkiej pamięci ale i na starych fotografiach przez prawie dwadzieścia lat…
Czy więc tym sposobem w Wadowicach zrodzi się nowe „muzeum”?
Patriotyczno-niepodległościowych… odwiedzin wadowiczan w grodzie Kraka!

Źródło fotografi: http://www.pollera.com.pl/

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT