Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Kto jest… kłamcą, oszustem?
Kto jest… kłamcą, oszustem? niedziela, 26 Lipiec 2015, godz. 13:01

Oszust KLinowskiNijaka Karolina Czyżowicz /nie wiem, nie znam, co to za „cudo”, które w korespondencji nie raczyło przywołać pełnionej za podatników pieniądze funkcji?/, bajko pisząca dla podpisanego organu, czy sam ów organ, charakteryzujący się dopiskiem „d/októ/r”?
Bo czy ostatni punkt odpowiedzi, o której pisałem TUTAJ /na Facebook’u – patrz poniżej/, nie jest wierutnym kłamstwem? Włącznie z informacją o wspólnym organizowaniu przez organ uroczystości jubileuszowych prywatnej spółki /jeżeli organ taki hojny dla prywaty, to może wspólnie ze mną zorganizuje, oczywiście równie hojnie finansując z budżetu gminy, chociaż jeden z moich licznych, właśnie zbliżających się jubileuszy?/!

A, że podpisany pod pismem tylko organ /burmistrz „dr” Klinowski Mateusz/, mam prawo domniemywać, że w tylko sobie wiadomym interesie nałgał tym pismem niczym… bura suka?!

Dlatego kiedy będziemy dochodzili do wspomnianej przeze mnie podstawy prawnej, która miałaby uprawniać ów organ do finansowania z budżetu Gminy Wadowice prywatnej balangi jubileuszowej /vide: Maspex/, na rzec której organ Klinowski prowadzi też działalność gospodarczą w zakresie handlu nieruchomościami, odpowiednie organy naszego państwa, w tym chyba na sam początek WSA, będą musiały ustalić, czy Klub Sportowy „Skawa” jest właścicielem obiektu, jak w formie pisemnej „donosi” mojej skromnej osobie organ?

Z moich ustaleń wynika, iż twierdzenie to jest w całości nie uprawnione, a tym samym fałszywe.
Bowiem nie jest ono zgodne ze stanem faktycznym!
Wszak, jeżeli już, to „Skawa” posiada prawa do wieczystej dzierżawy tego terenu, co nie stanowi o prawie jego własności… To po pierwsze…

Po drugie – balanga jubileuszowa prywatnej spółki, finansowana przez organ z budżetu Gminy Wadowice, odbywała się także w obrębie „Orlika”, a ten teren został przekazany do zasobów majątkowych Gminy Wadowice.
Stanowi więc jej własność, za wykorzystanie której dla prywatnych celów jubileuszowych prywatnej spółki gmina również – podobnie jak za stadion MKS „Skawa” – powinna uzyskać i to dosyć pokaźne dochody z tytułu… użyczenia/czasowego podnajmu!

Więc jak jest naprawdę? – kłamcy, oszuści…

Może ułatwię Wam udzielenie odpowiedzi na te pytania, kiedy przywołam ocenę kilku faktów z waszego publicznego „żywota”, widzianych oczami stałego Czytelnika mojego bloga, tyle że z drugiego krańca Polski, skąd widać wasze łajdactwa o wiele lepiej…
W ocenie tej odnosi się On bowiem do kilku faktów i to nie tylko z waszej ostatniej satyrycznej codzienności, ale nie będę uprzedzał treści, kiedy prościej jest przecież samemu przeczytać…

E-mail od sewen„… Dziwne! Komisarz przyjął sprawozdanie z „uchybieniami”. Tym bardziej, że zgłoszonych uwag o „dziwnym” finansowaniu kampanii, nie potraktował na tyle poważnie i nie sprawdził na miejscu delegując np. swojego odpowiedniego i odpowiedzialnego pomocnika/przedstawiciela. Taki sygnał daje wyraźny asumpt do podejrzeń o możliwości powstania innych możliwych przekrętów. W tym sensie jednak wychodzi, że nie umiem czytać, tym bardziej, że znam maksymę „naszego rodaka” Dzierżyńskiego, lubiącego mawiać, że nie ma niewinnych, są tylko niewłaściwie przesłuchani. Tak widzę płytkie podejście do sprawy przyjęcia sprawozdania.
Twój ostatni post, dotyczący pisma kierowanego imiennie do Waszego „marszałka” Rady Gminy i odpowiedzi na nie, uprzytomnił mi dzięki pani Karolinie Czyżowicz, że naprawdę to nie wiem nic o porządku w systemie hierarchizowania władzy czyli reprezentacji lokalnego społeczeństwa. Zacznę może od tego, że nasz demokratyczny (przynajmniej teoretycznie) system sprawowania władzy opiera się ogólnie (od szczytów władzy począwszy) na tym, że szeroka reprezentacja społeczna (posłowie, radni) reprezentują społeczność z określonego obszaru (państwa, powiatu, gminy) i okresowo zbiera się w miejscu zwanym Sejmem (sejmikiem, posiedzeniem rady) i uzgadniania sposoby rozwiązywania powstałych problemów, decyduje o potrzebach, planuje tworząc wizje i perspektywy, ustala priorytety, a przede wszystkim dzieli pieniądze pochodzące z podatków społecznych, widząc zawsze służebny interes społeczny, bo przecież to są pieniądze pochodzące od społeczeństwa! By to miało sens i moc sprawczą taki Sejm czy Rada Gminy jest prawnie uzbrojona w upoważnienie do wydawania Ustaw czyli jest organem ustawodawczym/uchwałodawczym (zwanym potocznie władzą). Jeśli usłyszę np. od pani Karoliny Cz. iż najwyższą władzą w Polsce jest prezydent, to będę wiedział wszystko o „odpowiednich kwalifikacjach” tej pani usprawiedliwiających pisanie takich durnot jak w opublikowanym mailu. Pani ta stwierdza, że Rada Gminy nie jest organem! Rewelacja! Jeśli obywatel, prosi o wyjaśnienie podstaw prawnych stanowiska Rady Gminy, czyli w temacie i pod właściwy adres, pytając Przewodniczącego imiennie, to oczekuje od niego odpowiedzi, a nie od jakiejś niedouczonej guły (nie wiadomo kto to i na czyje upoważnienie), piszącej o tym, że Rada w osobie Przewodniczącego nie ma kompetencji właściwego organu.
Ja tylko śmiem zauważyć, że jest organem raczej wątpliwej urody i mocno przywiędłym, co nie upoważnia go do nazwania niewłaściwym a co najwyżej mniej wydolnym (dyktuje mi to męska solidarność plemników). Oczywiście. Rada, jako rodzaj żeński nie ma takich organów, o których wstydliwe panienki z rumieńcem na buzi szepczą między sobą, gdy mama nie słyszy.
Rada jest organem stanowiącym lokalne prawo zgodne ze stanowionym prawem państwowym jako ramą, lecz w szczegółach dopasowywanym do lokalnej specyfiki. Pani Karolina Cz. widać nie rozumie, że Przewodniczący Rady działa na zasadzie „primas inter pares” i ma obowiązek Radę prezentować. A że wypadło akurat na „fajnego chłopa” z Cholewków pochodzącego, to trudno. Tyle lat był tym „marszałkiem”, że chyba powinien się już nauczyć wielu rzeczy, chyba że jego umysł, prosty i rubaszny, już tego nie obejmuje bo utracił biologiczną zdolność pojmowania, co jednak nie przeszkadza mu być „fajnym chłopem”.
A żeby pani Karolinie Cz. powiedzieć jakim organem jest pan mający prawo przed nazwiskiem pisać „uszlachetniający dopisek dr” z Klinowskich, to wyjaśniam, iż jest organem wykonawczym znakomicie uzbrojonym w wysoko kwalifikowanych specjalistów (mówiąc wprost tak samo tępych i posłusznych „szefowi” jak pani), by zadane przez Radę potrzeby gminy, poparte odpowiednimi uchwałami wykonywać czy mu się chce czy nie i przed Radą się rozliczać.
Swoją drogą ten Wasz „marszałek” znów odwalił numer (za mojej krótkiej pamięci już drugi)! Pisma adresowane imiennie do niego, odpycha jak tylko może, wskazując najmniej kompetentny organ wykonawczy.
Poprzedzające Twoje dwa blogi też czytałem i czekam jakie też reakcje będą ze strony „trzeciej” władzy a w drugim (licząc do tyłu) nt. majątkowego oświadczenia Klinowskiego, dziwię się, że Klinowskiemu nie wstyd w ogóle ludziom w oczy patrzeć. Czyżby takimi cechami mają się wyróżniać przedstawiciele naszych władz by należeć do grona „swoich”? Toć to, co mu wytknąłeś skutkuje tylko stwierdzeniem, że tak zachowują się „typki spod ciemnej gwiazdki”, u których nie ma co szukać przyzwoitości. Facio zdemoralizowany i bezwstydny, płaski i beztreściowy. Chroni się za parawanem swego tytułu, ufając że zakrzyczy, zastraszy, zmobbinguje i oczaruje swoją erudycją, kryjąc swoje zwykłe, podłe, zagrywki przed oczyma publicznymi, jako że ludzie, wyborcy na co dzień nie interesują się sprawami łamania prawa a raczej czy mają co do gara włożyć.
A jak to wygląda w przełożeniu do władzy?
Otóż im gorsza egzystencja przeciętnego obywatela, tym mniej rozliczeń przed wyborcami mającymi tylko problem przeżyć od 1 do 1 i nie mających czasu by władzy patrzeć na ręce. Jeśli już się wejdzie w tzw. sfery władzy (ciepłe posadki za tylko gadanie, nieróbstwo, patologiczne układy typu ręka rękę myje, noga nogę podstawia, załatwianie tylko swoich partykularnych interesików), to już jest się „wygranym”.
Słyszałem takie ironizujące spostrzeżenie: „… na porodówce położna mówi do ojca dziecka. „Poród udany. Chłopak. Tyle że ma wadę. Nie ma głowy”. Ojciec na to: „… Niech się pani nie obawia, zapewniam że da sobie w życiu radę. Będzie miał mocne plecy.””.

I wiecie, kiedy tę ocenę doczytałem do końca, tak jakoś wzięło mnie na domniemanie, czy aby ta wiedza o urodzeniu syneczka bez głowy, to nie rzeczywistość?
Uwidoczniona zaraz po narodzinach jednego z wadowickich… organów?
Bowiem tylko efekt mocnych pleców daje się obecnie odczuć…
Obecności głowy…
Nie zauważam!

😀

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT