Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Kto, kogo i w co… już w kręcił?
Kto, kogo i w co… już w kręcił? piątek, 17 Kwiecień 2015, godz. 03:02

Marcin do blogaSzanuję „mucharskiego Dziada” za trzeźwą ocenę naszej rzeczywistości. Wiele materiałów, które poleca „pochłaniam” jednym tchem. Tak było m.in. z prawdziwymi kulisami kampanii wyborczej, czy z Bumarem, Strefą Aktywności Gospodarczej i tym wszystkim co tajne

Niestety, kiedy na fejsie 14 kwietnia przeczytałem jego zachęcający komentarz do obejrzenia relacji z posiedzenia połączonych Komisji Praworządności i Inicjatyw Gospodarczych – któremu chciałem się osobiście przysłuchać, ale nie wyszło – nie mogłem się przemóc, aby „przetrawić” opisane przez Marcina tym krótkim komentarzem cudactwa…
Nawet przez chwilę przestałem żałować, że orżnięto mnie na… terminie.

Dzisiaj jednak mnie naszło…
Pomyślałem, a dlaczego by akurat w tym dniu nie zmienić sobie tego „kanału” z kabaretem Nadzwyczajnego Zjazdu TMZW, na ten… dworski? Zawsze to jakaś odmiana… Zwłaszcza, że Marcin zauważył, iż „… Radni skołowani na maksa, do ostatniej sekundy większość z nich nie wie, co głosuje”, dodając do tego jakże przekonujący apel do pana Przewodniczącego Cholewki: „… pan masz prawo, ba – obowiązek, po pierwsze – napomnieć babsko żeby nie klaszczało i nie wrzeszczało, po drugie wyprosić z sali obrad jeżeli po pierwsze nie poskutkuje. A ponad wszytko masz pan tak organizować obrady żeby strony miały równe możliwości zaprezentowania swoich racji.”.

. . .

I wiecie… Nie żałuję tej decyzji!
Kabaret to przedni, dlatego już zachęcam wszystkich!
Zwłaszcza, że do tego stopnia otwiera oczy, iż teraz mam już nieco inne skojarzenia niż te Marcinowe… Ba, powiem więcej, ta relacja zburzyła we mnie w zasadzie wszystkie tezy, które Marcin podniósł w tych swoich, przywołanych przeze mnie wyżej materiałach…

Ale może po kolei…
0000aKomisje zaczęły od wysłuchania pani Anny Frączek i jej pełnomocnika…
Nie będę relacjonował, ale powiem tylko, że w sposób szczególny wpadły mi w ucho słowa „… droga” oraz „… obwodnica południowa”, które w połączeniu w wyraźnym sprzeciwem burmistrza Klinowskiego, nie popartym żadnymi rzeczowymi argumentami przeciwko inwestycji planowanej przez panią Annę Frączek, w połączeniu ze stwierdzeniem tegoż samego, że działkę sprzeda w drodze przetargu, zrodziły już wówczas we mnie poważne obawy, co do intencji gospodarza gminy.

0003aI nawet już nie zastanawiałem się o co chodzi, bowiem – będąca dla mnie ogromnym zaskoczeniem – „widownia” dopowiadała w zasadzie całą resztę…

A o co chodzi?
Cierpliwości…

Dodam tylko, że najbardziej rozbawiło mnie stwierdzenie burmistrza Klinowskiego – zacytuję z pamięci, bo nie o potok słów ale ich sens tu chodzi – to co wypowiedziała pani Frączek jest skargą na działalność burmistrz Ewy Filipiak…

Doktorze prawa – pomyślałem – burmistrzem nie jest się prywatnie, personalnie!
Bo toć o… urząd chodzi, a nie o babę czy chłopa, co na urzędowym stolcu zasiadają!
Tzw. ciągłość władzy Klinowski, ciągłość władzy! – zacząłem sam do siebie.

Na całe szczęście chwilę później usłyszcie, że właśnie to samo wyjaśnia panu Doktorowi prawa pełnomocnik pani Anny Frączek…

Później przyszła pora na skargi…
Z tego co udało mi się i to nawet nie z nagrania, ale z bełkotu radnego sprawozdawcy usłyszeć na tym nagraniu, chodziło o skargę jakiegoś inwestora z terenu Gminy Andrychów, potem dopiero „zaskoczyłem”, że w sprawie bezczynności burmistrza Klinowskiego dotyczącej terenów po byłym już w naszym mieście Bumarze.
Niestety, wtedy nie usłyszałem, aby skarżący inwestor był na posiedzenie tych Komisji zaproszony, chociaż przy później rozpatrywanej skardze na kierowniczkę MOPS, pan radny sprawozdawca bardzo wyraźnie informuje, że pani bodaj… Grażyny? – nie ma, chociaż została zaproszona…

Ale na chwilę ten temat zostawmy – wrócimy do niego jeszcze – ponieważ radni skargę inwestora na bezczynność burmistrza uznali za… zasadną!

Później – jak już wyżej podałem – posłuchacie bodaj o trzech skargach na kierowniczkę MOPS, jeszcze później będą mało znaczące dyrdymały dotyczące zmian budżetowych, dopłat do straży – chyba OSP? – i deficytu…
No a potem ta główna część… kabaretowa!

Ogłaszają bowiem temat zmiany uchwały poprzedniej Rady Miejskiej…
Tej dotyczącej właśnie tychże terenów po byłym Bumarze…

I o dziwo, najwięcej do powiedzenia ma jakiś facio, z jakiegoś – całe życie tu mieszkam i pierwszy raz słyszę – Komitetu Obrony Miejsc Pracy, który pieprzy niczym Piekarski na mękach, stawia inwestorowi z Andrychowa zarzuty, niestety… pewnie w całości wyssane z palca, bo chociaż kwitów przed sobą ma jakby całą tekę, ale niczym swoich bredni nie podpiera…
A połączone Komisje skutecznie zadbały, aby… inwestor nie mógł się bronić przed żadnym z tych zarzutów!

Dlatego, jeżeli chcecie wiedzieć, czyich interesów naprawdę bronił przedstawiciel od obrony miejsc pracy, dobrze wsłuchajcie się w to, co mówi właśnie on…
Bo w tym ślinotoku – tak tak, bo to nawet nie był słowotok, ale ślinotok – doskonale daje się słyszeć odpowiedź na pytanie, które zadałem powyżej – o co chodzi?

Wszak na pewno nie o małych przedsiębiorców i sklepikarzy!

O nich wręcz nawet nie wspomina…
Za to bardzo dużo mówi o… galeriach.

Tylko ile w tym prawdy? – zauważycie, kiedy własne doświadczenia skonfrontujecie z „soczystym” opisem
– w ocenie onego – rzekomo „… pustej” jednej z krakowskich galerii, o ile dobrze pamiętam, Galerii Kazimierz!

Ale to nie wszystko…
Bo jest taki moment, kiedy facio wypluwszy z siebie całą okolicę, od Krakowa, poprzez Oświęcim by na Chrzanowie skończyć, nagle nie zaczyna bronić drobnego handlu i przedsiębiorczości, tylko sypać – niczym z rękawa – nazwami naszych miejscowych, tylko, że tych największych „potentatów” handlowych…
Tu zwróćcie szczególną uwagę, zwłaszcza na kolejność onych, tak płynnie przywoływanych…
Bo mnie – tak już do bólu – oczy otworzyła chyba dopiero ta właśnie wypowiedź?

Jeszcze dzisiaj pewności nie mam, ale wszystko zaczyna łączyć mi się w całość!
Zwłaszcza, kiedy najpierw Radni uznają skargę inwestora za zasadną… Później głosują przeciw budowaniu kolejnego „spożywczaka”… A ja w tym momencie widzę na ekranie, że najbardziej ucieszone z tej decyzji są…. Już niestety bądź… stety, była radna i producentka mebli!

I wiecie dlatego do tej pory dźwięczą mi w uszach, słowa burmistrza Klinowskiego, skierowane do Radnych, które Wam też na pewno rzucą się w ucho, a którymi jaśnie włodarz sugeruje Radnym, że ktoś w coś niby ich wkręca?

Bo dopiero wówczas dojrzało we mnie pytanie, dlaczego to ja – przy otwarciu jednego z wadowickich „gigantów” handlowych – nie wygrałem głównej nagrody, czy jakiś ubogi mieszkaniec okolicznej wioski, ale akurat pani, która po „udupieniu” przez Radnych uchwały o budowie „spożywczaka” najbardziej głośno klaskała?

I wtedy naszło mnie też… Na przemyślenia…
Sam zacząłem się zastanawiać nad tym, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi?

No bo zrozumiałbym jeszcze decyzję Radnych i radochę „aniołków Charliego”, gdyby w mieście nie było dotąd żadnego marketu i miałby powstać dopiero pierwszy, a ten – występujący wręcz w roli głównej – facio, broniłby interesów prywatnych kupców i przedsiębiorców, a nie pluł po inwestorze bez żadnych dowodów!
Ale kiedy tych marketów już ci u nas tyle, to do czego może doprowadzić każdy kolejny?
Tylko pomyślcie logicznie!

Bo w mojej ocenie, już tylko do coraz większej konkurencyjności na naszym rynku, a tym samym do… obniżek cen we wszystkich „sieciówkach” i marketach prywatnych!

I spróbujcie zaprzeczyć…

Dlatego mam naprawdę poważne wątpliwości, co do tego, kto tu, kogo i w co… wkręcił?

Zwłaszcza, że przypomniały mi się słowa kilku przedsiębiorców skupionych w „Wadowickiej Grupie Biznesu”, z którymi nie ta dawno miałem okazję się spotkać, bo byli pełni obaw co do powstającej w mieście – jak to nazwali – „izby gospodarczej”, w ich ocenie całkowicie w naszym mieście zbędnej.
Postanowiłem więc popytać tu i tam, co to za twór i pewne typy już mam…
Dodam tylko, że dla mnie nawet nie bardzo zaskakujące…
Ale, że czekają mnie jeszcze uzgodnione rozmowy z kilkoma innymi ludźmi z branży, pozostawię sobie ten temat – na razie nazwę go… „z cienia pewnego gabinetu” – na później.

Bo dzisiaj zrodziło się we mnie kilka znaczących, zwłaszcza dla ochrony Waszych interesów – mieszkańcy, pytań:

– komu tak bardzo zależy, aby ul. dr Józefa Putka była nadal zakorkowana i aby nigdy nie powstała południowa obwodnica miasta, przenosząca cały ruch tranzytowy ze Suchej oraz z Zawoi i nazad, na… ul. Błonie?

– komu zależy, aby ceny artykułów spożywczych zamiast spadać – rosły?


– komu zależy na osobistym zysku, ale nie poprzez uczciwą konkurencję, tylko poprzez drenaż naszych portfeli?


– o ile
– po uchyleniu tej uchwały, na jakiś tylko czas wstrzymującej budowę wadowickiej galerii – wzrośnie sprzedaż… mebli?


– gdzie przez poprzednią kadencję Rady Miejskiej był, odnośnie obydwu tych spraw
– bo nie są to sprawy nowe, z tego roku, ale trwające od kilku lat – radny Mateusz Klinowski?


A kiedy usłyszałem już prawie pod koniec tej relacji stwierdzenie jednego z radnych, że podobno ktoś inwestora z Gminy Andrychów na posiedzenie tej komisji zapraszał…

Ktoś?
To naszło mnie kolejne pytanie – czy zaprosili tak jak mnie?
Bo też chciałem przysłuchać się tym „obradom”… I mnie zaproszono… Na poniedziałek – 23 marca! Szkoda, że dowiedziałem się wtedy, iż wspólne Komisje obradowały trzy dni wcześniej… 20!
Dlatego nawet nie mam wątpliwości, że… ciąg dalszy nastąpi!

Zwłaszcza, że burmistrz Klinowski zauważa – co słychać na tym nagraniu – iż to tereny przemysłowe, ale jednocześnie – jak pisze przywołany na wstępie Marcin…
Tu może pozwolę sobie zacytować nieco większy fragment:
„… Klinowski mówi: „Projektujemy SAG, czyli uzbrojenie terenów produkcyjnych w Wadowicach. Powstanie kanalizacja, trasy rowerowe i ciekawe rozwiazanie komunikacyjne. Postaram się również ocalić przyrodę Podstawia, a to dopiero początek zmian w tamtym rejonie miasta. Ta inwestycja (40 mln zł) razem z dworcem PKP ma szansę tchnąć nową energię w nasze miasto!”.
14 stycznia 2015 roku tak mówi. Miooodzio, prawda?
Po czym, dosłownie kilka dni później, „burmistrz nasz” jest jakby nie ten – zaczyna narzekać, że nie ma komu projektu (który w pocie czoła, na fejsbuku, sam projektował!), radnym zreferować, bo kierowniczka na chorobowym. Kolejno następują dwa szybkie…. wpisy na blogu Klinowskiego – jeden o tym że tak naprawdę SAG sens ma średni, ale Klinowski nie wie na pewno, bo nie ma nikogo w UM, kto by mu to wyklarował. Drugi, że radni nic mądrego na sesji do powiedzenia nie mieli. No niemerytorycznie byli jak fiks.
Przypominam raz jeszcze – to z inicjatywy Klinowskiego temat SAG w ogóle stanął na sesji RM. To Klinowski miał obowiązek, nie tylko samemu do tematu się przygotować, ale wyposażyć radnych we wszystkie dokumenty, jakimi dysponuje jego Urząd, żeby dać im do merytorycznej dyskusji materiał i podstawę. Tymczasem Klinowski pisze tak:
Na najbliższą, nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej zgłosiłem wniosek o przedyskutowanie projektu rozbudowy Strefy Aktywności Gospodarczej w Wadowicach. Projekt wzbudza moje wątpliwości – tworzymy siatkę infrastruktury (ale znów – bez planów jak ją wykorzystać dalej) na obszarach, które taką infrastrukturę mają. Uzbrajamy działki już uzbrojone, gdzie zlokalizowane są duże przedsiębiorstwa lub gdzie ziemia nie jest własnością publiczną. Czemu to służy?
Czy planując inwestycje wartą 40 mln zł ujęto ją w ramach jakiejś szerszej strategii rozwoju? Czy zbadano relację nakładów do zysków? Czy te zyski są znane? Czy wiadomo, jak pozyskać na SAG środki, z jakich źródeł? Gdzie znajduje się rozpisany na kroki plan działania, który mógłbym zweryfikować? Te pytania pozostają dla mnie bez odpowiedzi.”.

A ja tylko przypomnę, że odstąpienie od realizacji projektu SAG zamknie m.in. Maspex’owi, Papierni i każdemu kolejnemu na tym terenie podmiotowi, drogę do środków unijnych na nowe technologie…

Więc panie burmistrzu Klinowski?
– Kto tu kogo i w co… wkręca?

Pytanie to czysto retoryczne, bo burmistrz odpowiedzi i tak nie udzieli…
Ale zrobię wszystko, aby ją poznać i podzielić się nią z Państwem…

Bo coś mi się wydaje, że chyba te prawdziwe kulisy kampanii wyborczej, to też znacznie bardziej odległe od tych opisanych przez „mucharskiego Dziada”… Chociaż chyba też bardziej przyziemne i bliskie ludzkiej naturze?
Dlatego tu rodzi się we mnie już przedostatnie na dzisiaj pytanie:
– czy te prawdziwe kulisy kampanii wyborczej, to czasem nie bardziej bliskie, temu znanemu nam już przecież, a zwłaszcza burmistrzowi Klinowskiemu… „lobbingowi”?
I tylko temu pytam, bo w konsekwencji tego co zobaczyłem, bardzo nurtuje mnie w zasadzie tylko to, co wspólnego z tym wszystkim ma… zaledwie jeden samochód i produkcja mebli?

Jednak to też jeszcze nie wszystko… Koniecznie obejrzyjcie relację do końca…
Bo też ubaw miałem po pachy, kiedy Cholewka rugał Klinowskiego, że o żądanym przez Kopra odszkodowaniu radni dowiadują się w pracy, a nie z należnych im dokumentów…

A to wicie się Klinowskiego w banałach niczym zaskroniec, zwłaszcza, jak to dokładnie nie pamięta kwoty żądanej przez Kopra, kiedy Koper siedzi zaraz obok niego – bezcenne!
No i, że on będzie starał się aby – jeżeli dojdzie do procesu sądowego – zbić wysokość tej kwoty jak najniżej…
Ale nie tylko to jest zabawne…
Najzabawniejsze jest to, że Koper podobno przez błędy Filipiakowej i Makuchowej… zbankrutował! Tako rzecze w tej relacji sam… guru Klinowski! Jednak, o ile mnie pamięć nie myli, tym błędem było nie wydanie bodaj na dwa miesiące, koncesji na… piwo!
W czym więc ta decyzja stała na przeszkodzie do prawidłowego funkcjonowania hurtowni… chemicznych?
Może ktoś mnie… oświeci! I co do wysokości kwoty żądanego odszkodowania również! Bo z tego co słyszałem, przez cały ubiegły rok, w jednej z okolicznych gmin, sprzedano piwa za… około 2,5 miliona złotych! No, niechby było nawet 3 „duże bańki”, ale to cała gmina, a nie dwa grajdoły chemiczne!

Dlatego do tematu jeszcze wrócimy, a teraz… „tu se kliknijcie i słuchajcie oraz patrzajcie, na one dziwa”!
Satyra z samorządności to naprawdę przednia!

😀

 

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT