Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Takie różne z życia wzięte... » „Lekarka” z tutejszego SOR = /tak delikatnie mówiąc/ porażka!
„Lekarka” z tutejszego SOR = /tak delikatnie mówiąc/ porażka! wtorek, 31 Październik 2017, godz. 23:33

LekarkaDotychczas dwoma rękami podpisywałem się pod protestem lekarzy…
Zaznaczam – lekarzy, a nie pracowników innych zawodów medycznych, których w ich proteście nadal popieram.
Jednak doświadczenia minionej nocy sprawiły, że nie tylko wycofuję swoje poparcie dla protestu grupy zawodowej lekarzy, ale też doskonale zrozumiałem, dlaczego wadowicki ZZOZ ma powszechnie wyrażaną opinię… „umieralni”, „trupiarni” itp.
Wszak to, czego byłem świadkiem w pełni uprawnia mnie do postawienia tezy, że „lekarka”, która dyżurowała tej nocy /30-31.10/ na SOR, powinna spędzić resztę życia w… kamieniołomie!
Tak!
I piszę to z pełną odpowiedzialnością, będąc gotowy postawionej tu tezy bronić nawet przed sądem!
Bowiem pani ta zamiast ratować życie ludzkie, wprost stanowi dla tego życia realne zagrożenie…
Zwłaszcza błędami „w sztuce”, które popełnia!

Dla mnie to przypadek pojedynczy, którego byłem biernym obserwatorem, jednak dla pani „lekarki”, na pewno nie pierwszy, o czym świadczą komentarze i to nie tylko na jednym z wadowickich portali!
. . .
Komentarz z online - 01
………………………………………………………………………………………….
opinia z
………………………………………………………………………………………….

A w czym rzecz…

Otóż, 30 października /wczoraj/, około godz. 20:00, dotarł do Centralnej Izby Przyjęć Szpitalnego Oddziału Ratunkowego ZZOZ w Wadowicach 32. letni mężczyzna z doskonale dającymi się zauważyć zaburzeniami świadomości.
A z rozmowy jednoznacznie wynikało, że dzień wcześniej temu mężczyźnie pomoc niosło Pogotowie Ratunkowe, bowiem doszło u niego nie tylko do zaburzenia świadomości oraz niedowładu połowy ciała, ale też do… urazu głowy!
I co z takim pacjentem robi pani „lekarka” dyżurna wadowickiego SOR?
Całkowicie lekceważąc nie tylko te wprost widoczne u mężczyzny zaburzenia świadomości, ale też informacje o wydarzeniach z dnia poprzedniego, w tym znaczący tu fakt urazu głowy, stawia diagnozę – zespół uzależnienia alkoholowego…
Którego akurat wykluczyć nie można…

Tylko, że to tak, jakby zapytać pacjenta z psychotycznymi zaburzeniami mordercy… czy zabije swoją żonę.
Oczywiście, pacjent z takimi zaburzeniami odpowie – nie!
Ale, czy to daje lekarzowi prawo, aby bez specjalistycznego badania uznać go za zdrowego?
Otóż, na to pytanie doskonale odpowiada nam przypadek zabójstwa z 2012 roku, dokonanego w Ponikwi, kiedy pacjent z takimi właśnie zaburzeniami został uznany za osobę zdrową i nie przyjęty do szpitala w Andrychowie, po której to decyzji lekarskiej /równie „trafionej” jak ta wczorajsza/ udusił własną żonę!
W maju br. został przez sąd skazany na 13 i pół roku więzienia…
Ale, czy winę w tej bulwersującej sprawie powinien ponieść tylko zabójca?
Odpowiedzcie sobie sami…
A my wróćmy do wczorajszego dyżuru na wadowickim SOR…

Bowiem postawienie diagnozy mówiącej o zespole uzależnienia alkoholowego tylko na podstawie rozpytania osoby z zaburzeniami świadomości, wzajemnie się wyklucza!
Taka diagnoza jest nie tylko nieuczciwa, ale mówiąc wprost – sfałszowana!
Bowiem brak rzetelnego wywiadu, połączonego z ustaleniami faktów, do których doszło w dniu poprzednim, to poważne dla tego typu przypadku uchybienie /zwłaszcza, kiedy wszystkie te informacje dla lekarza SOR dostępne są dzięki dobrze działającemu systemowi informatycznemu zakładów opieki zdrowotnej/
A już na pewno, kiedy w dniu poprzednim zachowanie mężczyzny oraz inne objawy mogły wskazywać na… udar mózgu, na szczęście dla tego pacjenta wykluczony przez lekarzy ze… SOR w Oświęcimiu.

Tylko, że to wręcz pryszcz, przy rażącym błędzie lekarskim, którym było uznanie, iż wysokie ciśnienie krwi u pacjenta to skutek… pobudzenia mężczyzny!
Bo jak napisałem wyżej, w wywiadzie, który dyżurująca pani „lekarka” powinna przeprowadzić ze szczególną starannością, a już na pewno, kiedy u pacjenta nie trzeba było diagnozować /tych doskonale dających się widzieć nawet osobom patrzącym z boku/ zaburzeń świadomości, dało się ustalić nie tylko przywołany wyżej niedowład połowy ciała, ale przede wszystkim uraz głowy.
A ten całkowicie wykluczał diagnozę podwyższonego ciśnienia krwi tylko z powodu stanu nadmiernego pobudzenia mężczyzny!
Wszak, jeżeli podczas urazu głowy doszło u tego mężczyzny również do urazu czaszkowo-mózgowego, to naturalnym mechanizmem obronnym organizmu w takim przypadku jest właśnie… samoistne podniesienie przez tenże organizm ciśnienia krwi!

Tylko, że tego nie można ustalić bez wykonania badania tomograficznego głowy!
A takiego badania pani „lekarka” pacjentowi nawet nie zaproponowała!

Dlatego to już nie jest uchybienie procedurze medycznej przez „lekarkę” dyżurującą na wadowickim SOR, ale… popełniony przez nią oczywisty błąd lekarski, który nadal może /chociaż nie musi/ skutkować zagrożeniem dla życia tego młodego człowieka!

Jednak ten oczywisty błąd lekarski, chociaż dla pacjenta i jego najbliższych był szokiem, jeszcze większym było śmianie się im przez panią „lekarkę” w twarz przy jej twierdzeniu, że „… jemu nie da się już pomóc”, a kiedy nastąpią kolejne ataki z niedowładem połowy ciała, ogromnym bólem ręki i nogi oraz prawej części głowy, rodzina może sobie tylko „… popatrzeć”!
Jednak i to jeszcze nie wszystko…

Bo pani „lekarka” przed „wyrzuceniem” pacjenta z sali segregacji do domu, do tego z nie usuniętym z prawego przedramienia wenflonem /?/, była uprzejma wcisnąć pacjentowi w rękę skierowanie do szpitala, a w konsekwencji… na oddział!
To zapytam uprzejmie – poco qrwa mamy ten… SOR?
Czy aby nie po to, że jeżeli dyżurujący tam lekarz uzna, iż pacjent wymaga hospitalizacji, to wysyła go na wskazany oddział szpitalny natychmiast, jeżeli trzeba – karetką, a nie wciska w jego rękę… skierowania?

Pytam więc organ założycielski dla wadowickiego ZZOZ, czyli Starostę Powiatu Wadowickiego:
– czy mieszkańcy powiatu wadowickiego tylko na taką pseudo opiekę lekarską z Pana strony zasługują?
– kto pozwolił na pracę w wadowickim SOR „lekarce”, której nie chcą już nie tylko w Krakowie, ale m.in. też w Miechowie, Myślenicach i Suchej Beskidzkiej?
– czy weźmie pan Starosta odpowiedzialność, jeżeli dyżur tej niby pani „lekarki” zakończy się ludzką tragedią?
– chociaż mam świadomość, że za obsadę medyczną odpowiada dyrektor ZZOZ i nawet może to być… „chłop”
/byle związany z PSL/, to czy Starosty – jako organu założycielskiego – nie interesuje poziom wiedzy fachowej oraz kultura tej… obsady?
Zwłaszcza, kiedy on nie tylko wstydem dla Starostwa, ale przede wszystkim zagrożeniem dla ludzkiego życia… stoi!

I chociaż mam świadomość, że to przypadek odosobniony, bowiem znacząca większość lekarzy z sercem i fachową wiedzą medyczną stara się rzetelnie nieść pomoc mieszkańcom powiatu, ale czy w przypadku tej pani „lekarki” nie lepiej zastąpić to jej lekceważenie pacjenta, drwiny z niego i z osób pacjentowi najbliższych oraz błędy medyczne naprawdę fachową pomocą… weterynaryjną?
Bo uważam, że zastąpienie akurat tej „lekarki” lekarzem weterynarii byłoby z korzyścią dla… pacjentów wadowickiego SOR!
Czy Pan, panie Starosto jest innego zdania?

Dlatego z niecierpliwością oczekuję od Starosty Powiatu Wadowickiego nie tylko uczciwych odpowiedzi, ale przede wszystkim podjęcia natychmiast takich kroków prawnych, które w mojej ocenie wielu z nas mogą przede wszystkim… uratować życie!

P.S. A swoją drogą polecam panu Staroście również przyjrzenie się, zwłaszcza kulturze obsługi pacjenta, jaką wykazuje się pani rejestratorka, ta… szatynka!
Bo ja i tę „lekarkę” i tę rejestratorkę po prostu w trybie natychmiastowym wywaliłbym z pracy na… zbitą twarz!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT