Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » List do… naiwnych! Którzy być może zapomnieli?
List do… naiwnych! Którzy być może zapomnieli? środa, 29 Październik 2014, godz. 13:21

0002Dotarł i do mnie głos… rozpaczy!
Pełen bełkotu, który w zasadzie, dla tych co pamiętają „zasługi” Filipiakowej, nie jest godzien żadnej analizy!
Po prostu nie powinniśmy zniżać się do jej poziomu!

Może tylko – zwłaszcza nie zapominając o tych, którzy odbudowywali to miasto ze zniszczeń wojennych, a dzisiaj nie ma Ich już pośród nas – powinniśmy przypomnieć sobie zakłady pracy (w tym te będące spółką pracowniczą z… udziałami), które w tym podobno „złotym wieku” dla Wadowic pod rządami Ewy Filipiakowej, tak jakoś dziwnie zniknęły, wyparowały niczym mieszkańcy Hiroszimy i Nagasaki po wybuchu bomby atomowej. Nie zapominajmy też o wyprowadzonej z centrum miasta podstawowej opieki zdrowotnej, która przecież w gestii i obowiązkach… burmistrza, a nie innego podmiotu samorządowego. No i tych licznych banerów Filipiakowej zalewających gminę, o których nie rozwieszanie podobno apelowała, bo przecież wszyscy… ją znają!

O stanie dróg gminnych może pisał nie będę, bo po co mam Was denerwować…

A już na pewno o ul. Karmelickiej, gdzie nawet przedszkolaki nie uwierzą, że wykonawca bez zgody inwestora (a tym była Filipiakowa), zdefraudował gminny budżet na kwotę ponad jednego miliona złotych, aby wybudować zamiast ulicę, prywatny parking! Ten parking, którego budowę Filipiakowa z nadzwyczajnością starannością nadzorowała wraz z Józefem „ekonomem”, nie przesłuchanym przez tutejszego „adwokata mafii” do dnia dzisiejszego, pomimo już toczącego się procesu sądowego i chyba jedynego procesu w tym kraju, podczas którego na ławie oskarżonych nie zasiadają sprawcy przestępstwa – inwestor i podlegli mu urzędnicy, m.in. odpowiedzialni za nadzór nad robotami drogowymi, realizacją zawartych przez „gminę” umów oraz… wiedzę!

I już na koniec dwa fragmenty z tego przepojonego strachem bełkotu, które w zasadzie jako jedyne zwróciły moją uwagę…
1. „(…) czym skorupka za młodu nasiąknie…”.
Zastanowił mnie ten fragment, zwłaszcza w kontekście okresu II wojny światowej, którego Ewa Filipiakowa starannie unika, sama wchodząc z butami w rodzinne historie i przeszłość swoich kontrkandydatów? Bo nie tylko żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają, kto w okresie okupacji, tu – w Wadowickich knajpach „nur für Deutsche“ tańczył na stolikach dla „panów tego świata“, ale też w bliskim nam Oświęcimiu zachowały się listy wadowickich volksdeutsch’ów.
I dlatego zastanawia mnie, czymże to „… skorupka” Ewy Filipiakowej „… za młodu” nasiąkła? I pytam, bo nie tylko wolno, ale mam prawo znać przeszłość kandydata, który sam zapominając o swojej, brutalnie włazi w gumofilacach w przeszłość swoich kontrkandydatów!?
2. „(…) oponenci z przekąsem mówią o mnie „papieska burmistrz””.
Tu zastanawia mnie, czy aby skleroza u Filipiakowej tak daleko posunięta? Bo o ile mnie pamięć nie myli, wręcz podnosząc ją do „świętych” godności, acz nie ukrywam, że z przekąsem, tak właśnie nazwał ją jej (niedo)rzecznik prasowy – Stanisław Kotarba? A więc facet „pasiony” przez Filipiakową na naszym gminnym „korycie” za – tak naprawdę – nic nierobienie! No poza właśnie takimi „perełkami” jak… „papieska burmistrz”!

A, że znam z autopsji nie tylko „patriotyzm” Filipiakowej, jej wartości „chrześcijańskie oraz rodzinne” również, chętnie wyjaśnię jej to wszystko np. przed sądem, kiedy starczy jej odwagi by nareszcie zrealizować uchwałę Rady Miejskiej w Wadowicach z września 2012 roku, tę o ściganiu Wyroby w celu ochrony „dobrego imienia” burmistrza i rajców…

Bo wyjaśnienia wymaga nie tylko ten kłamliwy bełkot, dotyczący jej urojonych „sukcesów”… Wyjaśnienia wymaga również kłamstwo o jej niby znaczącej roli w pierwszej „Solidarności” i… Komitecie Obywatelskim, którego pierwszym przewodniczącym był… SSR mgr Witold Rozmanit.

0000A jak wyglądała działalność Filipiakowej w regionalnej „Solidarności”, nie będę komentował0001 własnymi słowami…
Macie Państwo obok scan z oryginalnego Komunikatu nr 1 – Prezydium Delegatury Wadowice z dnia 30 czerwca 1981 roku, z tajnych wyborów Prezydium tego gremium…
I konia z rzędem temu, kto dojrzy tam nazwisko Ewy Filipiakowej, dzisiaj fałszywie uzurpującej sobie prawo do…
Resztę dopowiedzcie sobie sami…
Zwłaszcza, że dysponuję większą częścią archiwum, zarówno „S” jak i Komitetu Obywatelskiego, ale to temat na nieco później… Może po Zaduszkach?

Wszak już w tytule nie ukrywam, że list to do… naiwnych…
Do tych, którzy być może zapomnieli…
Ale pomimo zapomnienia pozostaje pytanie: czy jednak dorośli do demokracji?
Tego dowiemy się już 16 listopada!

P.S. Uwaga. Papier nawet nie nadaje się do podtarcia w toalecie, dlatego wracamy do akcji „zwróć list do adresata”, bo jak mam prawo się domyślać, Filipiakowej wyraźnie brakuje bajek i stąd pewnie sama do siebie ten list napisała?
Jest więc nie tylko nadawcą, adresatem… również!

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT