Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » List Otwarty… Chyba już… czwarty?
List Otwarty… Chyba już… czwarty? wtorek, 4 Czerwiec 2013, godz. 00:08

Dziesięć lat po poprzedniej rewitalizacji rynku, dzisiaj nadal, pod przykrywką rewitalizacji tej samej przestrzeni publicznej w Wadowicach rewitalizuje się gminny budżet! Niezliczone miliony złotych, wspomagane środkami Unii Europejskiej wydawane są na bezpowrotne niszczenie cennych kulturowo i historycznie zabytków oraz zasilanie… prywatnych portfeli!

Dziewięć lat po powodzi na wadowickim Zaskawiu w 2001 roku, nie zrobiono nic, aby nie doszło do kolejnych ludzkich tragedii… I powódź zawitała w te same miejsca w 2010 roku… W dużej mierze za przyczyną głupca, który za przyzwoleniem burmistrza i Prokuratury, w sposób zabroniony przez ustawę i karalny ingerował w międzywale rzeki Kleczanki, blokując przepływ wody około 70. wywrotkami ziemi wywiezionymi tam z własnego ogródka…

Obok ludzkich tragedii i pokaźnych wydatków z budżetu państwa, dzięki tej chronionej przez władze miasta i „adwokata” w prokuratorskiej todze, przestępczej działalności głupca, całkowitemu zniszczeniu uległ również most, który w stanie nienaruszonym przetrwał tamtą powódź z 2001 roku…

Dzisiaj znowu kapryśna aura może przygotować na tych terenach kosztowną dla mieszkańców i budżetu państwa polskiego niespodziankę…
Niestety, utopiono miliony w wadowicki „GranitzPlatz”, nie czyniąc nic, aby ratować ludzi oraz ich dobytek przed kolejną powodzią…

Z informacji, które do mnie dotarły wynika, że od 2010 roku nakreślono na mapie „zerżniętej” z internetu „… grubą czerwoną kreskę”, która podobno kosztowała gminnych podatników około… 50.000,- złotych?
I podobno były to plany?

Tylko czego?
Nikt nie wie, bo nawet jeden facet z łopatą w tym terenie od lat się nie pojawił…
Dlatego śmiem twierdzić, że były to kolejne plany… rewitalizacji!
Gminnego budżetu!

A co z ludźmi i ich dobytkiem całego życia?
A ch** z nimi i ich majątkiem! – tak widać rozumuje władza?
Bo ważne jest tylko, że papieska burmistrz i reszta lokalnej ratuszowej sitwy ma się dobrze!
Syto, ciepło i… sucho!

A jak ludzi znowu zaleje, to każe się poszkodowanym podpisać pod groźbą więzienia, że w zalanych nieruchomościach nie mieszkali i kasa zostanie…
Na kolejną rewitalizację gminnego budżetu!

Pytam więc – jak długo jeszcze?

Wadowicka władza gminna będzie okradać gminny budżet, obrażać, poniżać i gnoić mieszkańców, potrzebnych tej władzy tylko do tego… dostatniego złodziejstwa na gminnym budżecie?

Jak długo jeszcze prokurator Jerzy Utrata, będzie dla tej władzy adwokatem na tyle skutecznym, aby „papieska” władza mogła żyć nie tylko dostatnio z tego co zrewitalizowała z naszego wspólnego budżetu, ale przede wszystkim w przekonaniu o swojej bezkarności?

Jak długo jeszcze będzie się w tym – cofniętym gospodarczo i kulturowo do czasów przedrozbiorowych – grajdole zwanym „papieskie Wadowice”, wydawało środki publiczne na inwestycje, które pozwalają bezkarnie okradać budżet podatników, w tym unijnych, a nie na inwestycje niezbędne lokalnemu społeczeństwu?

I na koniec pytania najważniejsze…

Czy tak wygląda demokratyczne państwo prawa?
Z demokratyczną wspólnotą budżetowych złodziei oraz ich „adwokatami” w prokuratorskich togach, a prawa dla… maluczkich?

Państwo Platformy Obywatelskiej, która „szczekaczką” szefa lokalnych struktur PO i wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej, wspieranego przez niedoszłego księdza – aby ukryć wszelkie budżetowe złodziejstwo, niegodziwość, chamstwo i pospolity bandytyzm – ma mieszkańcom do zaoferowania wyzwiska, od „… komuchów” począwszy, poprzez groźby karalne: „… Wszystkich was znamy! Policja będzie was tropić! Damy sobie radę z wami!”, żeby na uchwale Rady Miejskiej, nakazującej ściganie na drodze sądowej osób ujawniających w interesie społecznym mechanizmy i skutki budżetowego złodziejstwa… zakończyć!

I wszystko do za przyzwoleniem tutejszej Prokuratury!

Panie Prezydencie!
Panie Premierze!
Pozostali adresaci tego materiału!
Powtórzę pytanie – jak długo jeszcze?

 Czy znowu ktoś z tego „papieskiego” miasta musi przyjechać pod którąś z Waszych kancelarii – jak zrobił to we wrześniu 2011 roku Andrzej Ż. (pod Kancelarią Premiera) – abyście to wszystko wreszcie zauważyli?
I nie tylko Wy, ale cała… Europa?

Więc aby nikt z Wadowic nie musiał (jak Andrzej Ż.) przybijać listów do ławki pod jedną z warszawskich Kancelarii, ten bodaj już czwarty, wysyłam zarówno Wam, jak i do mediów – tak jak poprzednie – pocztą elektroniczną!

I na koniec dodam, że szczerze zastanawiam się, dlaczego Prokurator Generalny przesyła te Listy do wyjaśnienia pseudo prokuratorowi z Wadowic, a więc „adwokatowi” lokalnej władzy gminnej, którego działania winny być w trybie natychmiastowym zweryfikowane przez specjalną Komisję powołaną przez Prokuratora Generalnego, a cała Wasza reszta, z Prezydentem RP – Bronisławem Komorowskim na czele, ani na jeden z poprzednich moich Listów Otwartych, pomimo prawnego obowiązku w żaden sposób nie zareagowała?

Czy to też w ramach adwokatowania złodziejskiemu bandytyzmowi gminnych włodarzy z… papieskiego miasta?

Edward Wyroba, Wadowice, woj. Małopolskie.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT