Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » List Otwarty. Do Jerzego Utraty… Prokuratora z Wadowic!
List Otwarty. Do Jerzego Utraty… Prokuratora z Wadowic! sobota, 10 Grudzień 2011, godz. 21:39

Co raz głośniej, nie tylko w internecie, o „rewitalizacji” wadowickiego Rynku… Niestety, mówi się i pisze tylko o stratach, jakie „rewitalizacja” przynosi… kupcom! Jednak dla mnie nie te straty są najważniejsze, ale straty społeczne i zyski… niektórych!
Wszak, jeżeli by mówić tylko o stratach, to zacząć należy o stratach na historii i kulturze naszego miasta! Tylko przypomnę, że Rynek Filipiakowa „rewitalizowała”, rzekomo kompleksowo – o czym w erekcyjnych pochwałach „grzmiał” (niedo)rzecznik Kotarba na łamach odbijającego się Wadowiczanom czkawką „Echa…” – dziesięć lat temu… I wtedy tak jak teraz, nie uczyniła nic, aby zyskał Rynek i mieszkańcy! W zasadzie nie wiadomo było po co „rewitalizuje”? Bo oprócz kostki brukowej i fontanny nic nowego pod Rynkiem i w Rynku się wówczas „nie pojawiło”!
Dzisiaj podobnie… Nie ma nowej sieci kanalizacyjnej ani wodociągowej… Nadal jesteśmy chyba jedynym miastem powiatowym w Polsce, w którym mieszkańcy „centrum” nie mogą korzystać z gazu ziemnego, bo inwestor – burmistrz Filipiakowa w dupie ma mieszkańców i ekologię… I nie tylko „piekorz” Zguda smrodzi od czwartej rano, a Filipiakowa udaje, że… nie widzi! Ciekawe, ile kosztuje taka „wada” wzroku u burmistrza? Bo, jak kiedyś Kruk „kopcił”, to widziała!
I nie tylko nie ma tylko tego co być powinno…
Nie ma też tego co było przez wieki i świadczyło o historii i kulturze miasteczka nad Skawą! O jego mieszkańcach! Jak choćby „trakt cesarski”, którego zniszczenie nie przyszło do głowy nawet nieżyjącemu już profesorowi Zinowi, który za spore pieniądze, wraz ze swoim zespołem, przygotował szczegółowy plan odnowienia wadowickiej „starówki”. Oczywiście w sposób, w jaki robi się to w całym cywilizowanym świecie! I nigdy co dziesięć lat!
Kolejna sprawa – wykonawca!
„Rewitalizacyjny” przetarg wygrał… „Mostostal”, który tylko powiesił na Rynku brudne poszarpane szmaty ze swoim logo! A „rewitalizuje” Rynek i gminny budżet złodziejski „Comodos”! Ten sam, który spod Karmelickiej podpierdolił materiał do podbudowy ulicy za ponad milion złotych? I „rewitalizuje” za wiedzą i zgodą inwestora – burmistrza Filipiakowej, tak jak przy Karmelickiej za wiedzą i zgodą inwestora – burmistrza Filipiakowej (a może nawet na polecenie?) podpierdolił tę kosztowną podbudowę, „rewitalizując” gminnym budżet na ponad milion złotych!
Czemu tej złodziejskiej „rewitalizacji”, zaledwie dziesięć lat po poprzedniej, nie robi zwycięzca przetargu – „Mostostal”?
Dlaczego tę „fuchę” oddał „Comodosowi”?
Czy przypadkiem nie za zatrudnienie córki jednego z prezesów „Mostostalu” w „Comodosie”?
Na to pytanie powinien odpowiedzieć Prokurator Utrata, który właśnie, po kolejnym piśmie w sprawie złodziejskiej „rewitalizacji” wadowickiego Rynku, „pozoruje” postępowanie karne! Oczywiście w sprawie, a nie przeciwko złodziejom!
A, że „rewitalizacja” jest złodziejstwem, trudno zaprzeczyć!
I to nie tylko dlatego, że inwestor nie uwzględnił wymiany dotychczasowych, starych sieci medialnych – wodociągowej i kanalizacyjnej oraz wykonania sieci gazowej… Złodziejstwem jest wszystko, co robi się na Rynku w sposób nie tylko niezgodny z projektem, ale przede wszystkim w sposób niezgodny ze sztuką budowlaną, zagrażający życiu i zdrowiu użytkowników inwestycji, za co oczywiście zapłacą wszyscy podatnicy!
Bo właśnie złodziejstwem na gminnym budżecie jest:
zniszczenie historycznego, podlegającego ochronie prawnej szlaku komunikacyjnego,
ośmiokrotnie wymieniana nawierzchnia jezdni na odcinku od ul. Jagiellońskiej do Al. MBF,
wypadanie kostki po miesięcznym jej „używaniu” i ponowne układanie oraz zalewanie cementem z… łopaty (to pewnie innowacyjne, chronione patentem metody „Comodosa” albo inwestora – burmistrza „papalandu”!),
podniesienie betonowej pustyni ponad poziom zerowy okolicznych budynków, które będzie musiało powodować ich zalanie nawet przy niewielkich opadach, a tym samym szkody dla mieszkańców, kupców, podatników,
naruszenie struktury zabytkowych kamienic, już powodujące ich widoczne gołym okiem zniszczenia.
To tylko niektóre dowody na złodziejstwo!
Ale nie ja biorę każdego pierwszego pensję za prokuratora Utratę, więc i nie będę za niego wykonywał obowiązków tym bardziej, że i tak znowu – jak przy Karmelickiej – znajdzie jakiegoś jednego frajera, no może dwóch, którym postawi zarzuty, a magistrackie złodzieje będą śmiały się w gęby, zarówno tym frajerom jak i wszystkim podatnikom z… Utratą na czele!
Musimy jeszcze mieć na uwadze, że koszt remontu II etapu ul. Karmelickiej zamykał się w kwocie chyba? – niewiele większej od dwóch milionów złotych, a oni z tego podpierdolili materiału za ponad milion!
Dlatego otwartym pozostaje pytanie, ile zaplanowali podpierdolić z kilkunastu milionów, przewidzianych na złodziejską „rewitalizację” Rynku?
Otwartym też pozostaje pytanie o rolę w inwestycjach realizowanych przez firmę „Comodos”, kierownika Wydziału Gospodarki Komunalnej – Tadeusza Krupnika, który z panem G. „kręcił” już swoje „lody” przy… telewizorach! Składanych w bloku na os. XX-lecia PRL?
Zastanawiać też musi w całym tym procederze „ochronna” rola Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Wadowicach – Tomasza Raka? Facet zawiadomiony przeze mnie o nieprawidłowościach (dodam, że przestępczych!), w tym o prowadzeniu robót w sposób niezgodny z projektem, co jednoznacznie potwierdził w publicznej wypowiedzi autor projektu pan Tomasz Konior (KONIOR STUDIO), najpierw pismem z dnia 09 września 2011 roku, zawiadomił mnie, że sprawą zajmie się z urzędu ale o wynikach swoich działań nie będzie mnie informował, bo… nie jestem stroną! A potem, treścią kompromitującego, chroniącego przestępcze działania inwestora i wykonawcy pisma z dnia 18 października 2011 roku, zapewnił burmistrza Wadowic, że wszystko jest… OK i, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowania w przedmiotowej sprawie, które podobno… już we wrześniu podjął z urzędu!
Dlatego aż ciśnie się na usta uprawnione Konstytucją RP pytanie – za ile panie Rak?
Za ile pan Rak nie widział nie tylko tego, że prace „rewitalizacyjne” prowadzone są niezgodnie z projektem, za który zapłacili podatnicy, a tym samym w świetle prawa… bez zezwolenia?!
Za ile pan Rak nie widział, że w sposób zabroniony przez prawo zniszczono historyczny, wielowiekowy trakt komunikacyjny?!
Za ile pan Rak nie widział, że roboty budowlane prowadzone są niezgodnie ze sztuką budowlaną i w sposób zagrażający zdrowiu i życiu użytkowników tej inwestycji?!
Za ile pan Rak nie widział, że betonową pustynię rynku podniesiono ponad poziom zerowy kamienic (i nie potrzeba do tego żadnych urządzeń pomiarowych, bo wystarczą ludzkie oczy!), co grozi poważnymi zniszczeniami nawet przy najmniejszych opadach deszczu?!
Za ile pan Rak nie widział, że „rewitalizacja” nic nie wnosi do dotychczasowego stanu, oczywiście poza zniszczeniami w infrastrukturze i ekologii?!
Za ile pan Rak nie widział….?
Takich pytań pozostaje jeszcze wiele, ale jak wyżej…
To nie ja co miesiąc biorę z podatków wynagrodzenie za… prokuratora Utratę!
Dlatego to On…, nie powinien już nic wyjaśniać, a tylko na podstawie namacalnych i w pełni udokumentowanych dowodów powinien z urzędu sporządzić akt oskarżenia przeciwko sprawcom… Zarówno złodziejskiej „rewitalizacji” jak i tym, którzy z urzędu, zamiast „rewitalizacji” zapobiec, złodziejstwo i bezprawie inwestora oraz wykonawcy chronią!
Bo jakoś nie przemawia do mnie, że jak Filipiakowa była raz w Chinach to i w Wadowicach musi być… chiński mur, kosztem… zawalenia zabytkowych kamienic!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT