Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Tu i tam... » Ludzie listy piszą! A nadto korzystają z konstytucyjnego prawa do oceny i krytyki…
Ludzie listy piszą! A nadto korzystają z konstytucyjnego prawa do oceny i krytyki… sobota, 18 Październik 2014, godz. 20:52

List z BydgoszczyNie będę ukrywał, że kiedy radny Mateusz Klinowski zaczynał swoją karierę polityczną, budził mój podziw pomimo, iż wcześniej staliśmy po drugiej stronie „barykady” zwanej Beskidzką Drogą Integracyjną, gdzie ten prawnik wspierał w działaniach Ewę Filipiakową, po łajdacku negującą swoją własną decyzję z dnia 01 września 2008 roku, którą wskazała południowy ślad w MPZP, jako podstawę dla tej potrzebnej całemu regionowi niczym powietrze inwestycji.
Niestety, wszystko co dobre, najczęściej kiedyś się kończy…
A już zawsze, kiedy niewiele robi się samemu, a tylko chce się bić polityczny, do tego ten niby opozycyjny kapitał, tyle, że na materiałach innych autorów.
Dzisiaj, tak jak w okresie przywołanym wyżej, dr Mateusz Klinowski znowu idzie ręka w rękę z Filipiakową i jak wtedy wychwalany jest na urzędowym portalu.
Zresztą napisałem jakiś czas temu, iż na zawarty pomiędzy tymi dwoma kandydatami układ wskazuje chyba już ponad roczna absencja na kolejnych sesjach Rady Miejskiej, a więc po prostu „rajcowna”… zdrada własnych wyborców!
Jednak, aby nie zostać posądzonym o jakiekolwiek uprzedzenia do pseudo radnego Klinowskiego, nie ja dzisiaj dokonam oceny tego kandydata na burmistrza Wadowic, ale Czytelnicy m.in. mojego bloga, którzy bardzo starannie obserwują naszą lokalną scenę polityczną…
Poniżej list otrzymany dzisiaj…
A obok korespondencja z dalekiej nam… Bydgoszczy!
I pozostawiam Państwa z tą lekturą już bez jakiegokolwiek komentarza, informując tylko, że zgodnie z wolą autorów, ich dane osobowo-adresowe pozostawię do swojej wiadomości…

„… Nie ukrywam, że mam do Mateusza zadawnioną słabość, ale prezentowane publicznie zarozumialstwo i brak kultury wymaga riposty. Oświadczenie, że ludzie w wieku 50+ nie rozumieją demokracji jest obraźliwe. Wielu ludzi o nią walczyło gdy Mateusz nosił pampersa. Ponadto przecieki z IWW wskazują , że Klinowskiego miłość do demokracji, to tylko deklaracje bez pokrycia i dowodzą, że Klinowski rozumie demokrację w sposób podobny do Kaczyńskiego – każdy może mówić ile chce byle mówił to samo co on.
Nie odmawiam Klinowskiemu zdolności oratorskich, ale rządzenie gminą nie polega na gadulstwie. Praktyka wymaga od burmistrza umiejętności bycia menadżerem, umiejętności łagodzenia sporów i motywowania ludzi. A tego Mateusz niestety nie potrafi.
Przyznaję, że w wielu sprawach stawia trafne diagnozy, lecz być dobrym diagnostą to jedno, a umieć leczyć to drugie. W całym jego wystąpieniu brak mi jakiegokolwiek śladu pokory i tolerancji, potrzeby porozumienia i współpracy. Swarliwość kandydata na burmistrza źle rokuje. Bez otwarcia na wszystkie środowiska nie da się rządzić miastem i kreować jego rozwoju. Nie da się zrobić cokolwiek bez poparcia radnych, których Klinowski miał nie będzie. A bez wsparcia większości rady będzie bezradny jak dziecko.
Mam niejasne uczucie, że IWW, a także kandydaci do rady są tylko narzędziem mającym ułatwić zdobycie fotela burmistrza. Cyniczne parcie na stołek widać w przebierankach i nagłej miłości do Jezusa. Wśród jego kandydatów na radnych nie ma postaci mogących wpłynąć radykalnie na zmianę oblicza Wadowic, a i ze sztandarową młodością też nie jest najlepiej. Wizja Wadowic, prezentowana na manifie, to prymitywna propaganda, ściema która ma ułatwić realizację założonego celu. Propaganda której znakiem firmowym jest rowerek i langsamzug .
Jak napisałem są w tej retoryce trafne diagnozy, jednak nie o to mieszkańcom chodzi. Tu idzie o skuteczność i umiejętności, o miejsca pracy, o prawdziwą a nie udawaną demokrację, a to jest trudniejsze niż wymądrzanie się przed kamerą. Pokładanie nadziei w gospodarności, to ucieczka w banał, chociaż i ona jest ważna.
Każdy program działania wymaga wskazania źródła finansowania. Jończyk go wskazał i udowodnił, że wbrew wszelkim przeciwnościom potrafi realizować wyznaczone cele. Szpital w najbliższym czasie zostanie wybudowany. Jacek Jończyk potrafił znaleźć fundusze i z całą determinacją czyni co zamierzył.
Mateusz zawsze krytykował Ewę Filipiak, że nie umie pozyskiwać środków unijnych, ale sam też jasno nie mówi, że zamierza z nich korzystać. Nie wskazał jakie miałyby to być programy unijnego wsparcia. Chciałby zracjonalizować wydawanie tego co ma. To czysty banał i pustosłowie. Cała Polska rozwija się przy pomocy dotacji unijnych, sam zapewne korzysta z unijnych grantów, ale jak przystało na naukowca, specjalisty od prawnej sofistyki, buja w obłokach.
W dalszym ciągu zamierza blokować BDI, co zresztą skutecznie czynił w sojuszu z Ewą Filipiak. Ekologiczne ciągotki Klinowskiego są obecne w całym wystąpieniu. Proponuje mieszkańcom przesiadkę na rowery. Obawia się zniszczenia walorów krajobrazowych Gorzenia, a naprawdę chroni gminnych notabli, którzy w wytyczonym przed laty korytarzu dla BDI postawili domy. Klinowski z uporem maniaka forsuje budowę drogi po stronie północnej chociaż wie, że po pierwsze gmina Tomice na to się nie godzi, a po wtóre przejście przez tereny chronione Natura2000, chociaż możliwe, odwleka budowę w sposób całkowicie nieokreślony. Tu też widzę cwaną niekonsekwencję. Chciałby chronić walory krajobrazowe południa Wadowic, niechronione Naturą2000, natomiast nie widzi nic złego w budowie BDI przez tereny taka ochroną objęte.
Jednak z kilkoma pomysłami się zgadzam, jak choćby z propozycją usunięcia ruchu samochodowego z centrum.
Generalnie jednak z tej narracji wychodzi prawdziwe oblicze tego kandydata na burmistrza. Mateusz podkreśla, że jest człowiekiem sukcesu, jakby zapomniał o klęsce referendum. Jest bez wad i nałogów i już zapomniał o poparciu dla palenia marihuany. Niby stroni od polityki, a chętnie otacza się PIS-owskimi bankrutami. Zapomniał o romansie z palikotami czy umizgach do zielonych. „Diabeł” ubrał się w garnitur i ogonem na mszę dzwoni. Ta maskarada świadczy o jego prawdziwych intencjach.
Sprzeciw budzi cyniczne zawłaszczanie ścieżki rowerowej, chociaż jej prawdziwym ojcem jest Gładysz. To też pewien rys charakteru, który nakazuje zachować ostrożność.
Sądzę, że klęska wyborcza miałaby swój dydaktyczny walor. Pozwoliłaby Klinowskiemu dorosnąć – o ile zarozumiała natura pozwoli mu wyciągnąć wnioski. A na razie nie powierzyłbym mu stumilionowego budżetu gminy.”.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT