Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » Marcin „campius” Wadowita.
Marcin „campius” Wadowita. piątek, 10 Luty 2012, godz. 14:55

Już po ukazaniu się materiału poniżej, otrzymałem od pana Zbigniewa takie oto „… małe uzupełnienie choć zaskakujące do tego artykułu o Marcinie Wadowita… W Wadowicach nie ma osiedla M. Wadowity. Jest tylko ulica M. Wadowity, a bloki na osiedlu mają zdublowane numery z ulicą. Ot niedopatrzenie ciągnące się już prawie 50 lat. Podobno w najbliższym czasie nastąpić ma oficjalne powstanie osiedla i korekta adresów, co zmusi prawie 400 osób z bloków na tzw. osiedlu M. Wadowity do zmiany dokumentów…”.
Zmuszony więc jestem z tą informacja podzielić się z Państwem, bowiem sam do tej pory żyłem w przekonaniu, że jako jeszcze dzieciak mieszkałem „na Wadowity” (bo tak wówczas wszyscy mówiliśmy), w domyśle – osiedlu…

Wybitny teolog, filozof, rektor Akademii Krakowskiej – Marcin (1567-1658) z racji urodzenia przezwany Wadowitą a jako syn chłopski, który uciekł z pola by kształcić się w szkołach, nazywany mianem „Campius” (łac. camp – ziemia, campius – uciekinier z ziemi, z roli). Był człowiekiem wszechstronnie wykształconym, słynącym z pracowitości, tolerancji, męstwa, mądrości oraz troski o rozwój bazy uniwersyteckiej i dbałości o krakowskich żaków. Za swe zasługi, na mocy przywileju króla Zygmunta I, otrzymał tytuł szlachecki w raz z majątkiem, z którego znaczne sumy przeznaczył na rozwój burs akademickich w Krakowie.
Kroniki mówią także, że dla Wadowic ufundował szpital i szkołę. Jak podaje w swoim „Dziejopisie” (z pocz. XVIII wieku – oryginał w Muzeum żywieckim), wójt żywiecki – Andrzej Komoniecki: Marcin rodem z Wadowic danym był przez rodziców do pasienia świń, lecz gdy wilk wieprza porwał, ten uciekł był do Krakowa, gdzie nauki pobierać zaczął. Przygarnięty przez księży, nadzwyczaj zdolny i pilny, ukończył teologię, a następnie pobierał nauki w Akademii Krakowskiej, z przylgniętym z racji urodzenia, przydomkiem Campius.
Stopień Doktora Świętej Teologii uzyskał po studiach w Rzymie. Przeszedł wszystkie szczeble ówczesnej kariery – od dożywotniego proboszcza kościoła p.w. św. Floriana na krakowskim Kleparzu do godności Kanclerza Uniwersytetu. Mimo, że w tamtych czasach owe godności były dostępne tylko „dobrze urodzonym”, gdyż dominowało przekonanie, że chłopskiego pochodzenia nie mógł ukrywać aksamit, dzięki swej pracowitości i otrzymanym od Boga talentom, ten, jak go nazywali jemu współcześni, „świniopas”, doszedł do najwyższych godności akademickich. Często jednak, przyjmując od profesorów Akademii Krakowskiej należną Kanclerzowi uniwersytetu cześć, spotykał się z pogardliwym spojrzeniem, ale nie czynił z tego żadnych złości, a wręcz przeciwnie, korzystając z dowcipu, którym podobno brylował w środowisku, chwytał za róg togi mówiąc znane wadowiczanom do dzisiaj powiedzenie: „… dziękuję ci aksamicie! Kłaniają się Wadowicie!”.
Jak już wyżej wspomniano, był człowiekiem zdolnym, pilnym, pracowitym i co pewnie pozostało po jego chłopskim pochodzeniu, czułym na niedolę innych. Zasłynął jako wybitny teolog i obrońca idei tolerancji. Do dzisiaj, w dziale rękopisów Biblioteki Jagielońskiej w Krakowie, znajduje się dziesięć prac Wadowiczanina, a kroniki uczelni mówią, że kiedy w roku 1598 podburzana przez bigotów i dewotki młodzież akademicka wyprowadziła z domu czołowego przywódcę Arian – Fausta Socyna (Fausto Sozzini – 1539-1604), aby go zgładzić – utopić – swym płomiennym przemówieniem odwiódł żaków od owego tragicznego zamiaru, mający ogromne poważanie wśród młodzieży akademickiej Marcin z Wadowic. Podobnie, pozytywnym skutkiem, zakończyła się interwencja Wadowity w sporze Jakuba Szczygielskiego z kalwińskimi złotnikami w roku 1615. Przekonany o racjach złotników, stanął po ich stronie, nie dając ich skrzywdzić mimo, że szala sprawiedliwości już prawie przechyliła się na korzyść zawistnego szlachcica.
Innym sukcesem Kanclerza Akademii Krakowskiej było doprowadzenie do niebywałego rozkwitu ówczesnej bazy uniwersyteckiej. Czym zyskiwał coraz większe poważanie u żaków krakowskich. Potwierdza to okres pracy rektorskiej, którą kontynuował ponad pół wieku, a należy pamiętać, że wówczas rektora wybierano co semestr, który był odpowiednikiem dzisiejszego roku akademickiego.
Parokrotnie bywał w Rzymie na rozmowach z papieżem Klemensem VII, który chętnie słuchał wywodów i swad polemicznych, a niepospolitych, człowieka o szerokiej wiedzy i inteligencji, co zresztą wyraził w słowach znanych do naszych czasów: „… in Vadowita ars angelica, vox diabolica, mores rusticani” – wiedza w nim anielska, głos diabelski, obyczajność wiejska.
Jego światły umysł oraz zasługi wniesione w rozwój Akademii Krakowskiej zostały dostrzeżone przez dwór królewski. Na mocy przywileju z roku 1636 Zygmunt I Stary nadał doktorowi Marcinowi tytuł szlachecki wraz z majątkiem Pawłowice, na którym to szlachcic Wadowita uczynił zapis 3.000,- złotych polskich na rzecz burs akademickich. Nie zapomniał również o mieście z którego, zapewne ze strachu, jako młody chłopiec musiał uciekać i ufundował mu szpital dla osób ubogich (z których sam się wywiódł) płci obojga i szkołę dla młodych, przez co pewnie tym najbardziej uzdolnionym pragnął dać szansę osiągnięcia zaszczytów, której sam nie miał tutaj w Wadowicach.
Zmarł powszechnie żałowany dnia 07 lipca 1658 roku. Tę datę potwierdza napis na portrecie, namalowanym na pewno za życia Doktora Świętej Teologii Marcina Wadowity, lecz powieszonym już po Jego śmierci, w poczcie rektorów Uniwersytetu Jagielońskiego w Krakowie. A napisano tam:
„M. Martinus Campius Vadovius. S. Theologioe Doctor et Profesor, Universitatis Crac. Ecclesiae Collegiatae ad S. Florianum Prepositus.
Virtute et sapientia clarus.
Obijt A.D. 1658, Die 7 Julij.
Actatis suae anno Septuagesimo primo.”
A, że napis w języku łacińskim, więc i w czasach nam współczesnych, łatwy do przetłumaczenia. W tłumaczeniu prawie ścisłym brzmi:
„Magnificencja Marcin Campius (uciekinier z roli) Wadowita (z Wadowic pochodzący). Świętej Teologii Doktor i Profesor Uniwersytetu Krakowskiego. Kościoła kolegiackiego p.w. św. Floriana prepozyt (proboszcz-zarządzający).
Sławny z cnót i mądrości.
Zmarł Roku Pańskiego 1658, dnia 7 lipca.
W roku swego życia dziewięćdziesiątym pierwszym.”.
Jego imię w rodzinnym mieści nosi ulica, osiedle mieszkaniowe i najstarsza szkoła średnia, niegdysiejsze gimnazjum, a obecne liceum ogólnokształcące.
Niestety, nie stał się wzorem do naśladowania, zwłaszcza dla wadowickich władz samorządowych…

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT